DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 50 -> Warszawski Mahakala

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Warszawski Mahakala

Marta Ruta
_________

Wszystko zaczęło się jakieś cztery lata temu, kiedy razem z Izabelą wyruszyłyśmy do Vyhlidek w południowych Czechach by wziąć tam udział w kursie malowania posągów.


Kurs ten prowadził Norbu Denzong – urodzony w Sikkimie mistrz malarski stylu Karma Gadri – stylu malowania tanek charakterystycznego dla naszej szkoły Karma Kagyu, przekazywanego z mistrza na ucznia od czasów 2 Karmapy, Karma Pakszi. Norbu był osobistym malarzem i uczniem 16 Karmapy, spędził z nim wiele lat i dostał od niego szczegółowy przekaz Karma Gadri. Od pierwszego momentu spotkania było wiadomo, że Norbu jest osobą nietuzinkową i niezwykłą. Diabelskie spojrzenie urwisa i uszczypliwe poczucie humoru, pewna, mistrzowska ręka – zadziwiająco pewna, jak na 70 lat życia mistrza. I jeszcze jedna zaskakująca cecha – zawsze dokładnie wiedział, co się z nami dzieje, czy jesteśmy dumni, gniewni czy zazdrośni. Wiedział o nas wszystko niezależnie od tego, jak starannie próbowaliśmy nie dać nic po sobie poznać. Pomyśleliśmy, że miło byłoby gościć go w Polsce. Norbu jednak od razu powiedział, że nie interesuje go żaden kurs malowania posągów, czy ćwiczenie się w rysowaniu i malowaniu form buddów. „Ćwiczenie dla ćwiczenia, kiedy nie wiadomo, co stanie się dalej z tym rysunkiem, jak głęboko schowany zostanie w ciemnym kącie, nie ma żadnego sensu – stwierdził Norbu. – Jeśli chcecie żebym przyjechał – powinien to być konkretny projekt – Gynkang, coś co od początku będzie robione z myślą przyniesienia pożytku jak największej ilości istot, coś, co po nas pozostanie dla następnych pokoleń.”
Pomysł został zawieszony w przestrzeni i przez lata nic się w tym kierunku nie wydarzyło. Nie wróciliśmy do tego tematu w rozmowach z Norbu.Co jakiś czas Marcinek słuchając o kolejnych wypadach do Indii, kursach malowania posągów czy innych tego typu projektach pytał mnie: „A co z Gynkangiem w Warszawie?” Cały problem polegał na tym, że w naszym pięknym ośrodku, jakim jest Stupa House trudno było znaleźć miejsce na pokój Mahakali. I tu z pomocą przyszedł pośrednio ośrodek w Dusseldorfie. Ośrodek ten znajduje się obecnie w miejscu, które jest wynajmowane przez tamtejszą sanghę. Wiadomo, że nie zostanie ono wykupione na własność. Jest tam też miejsce przeznaczone na ruchomy Gynkang. Sanga dusseldorfska przygotowała kilka blejtramów na sztywnych ramach i na nich to właśnie Norbu namalował Mahakalę i jego „pomocników”. Genialny pomysł! Wysłałam czym prędzej mail do Marcinka, on z kolei przekazał go Mirze. Mira natomiast przedstawiła pomysł Lamie Ole na kursie w Krakowie. Lama uznał pomysł za dobry, zaproszenie Norbu do Polski również mu się podobało. Na tą wiadomość czekaliśmy w Altmuehle i kiedy tylko do nas dotarła, od razu została przekazana Oli i Mrozi, które przebywały jeszcze z Norbu w Indiach. Wizyta mistrza stała się faktem. Cały „polish gang” postawiony został w stan gotowości. Na prośbę Norbu przygotowaliśmy 6 dużych płócien. Marzenka Zając zaproponowała gościnę dla Norbu i jego dwóch asystentek w swoim mieszkaniu na Ożarowskiej. Razem z Marzenką Popławską i Ala Pemą przywiozłyśmy stosy potrzebnych „do życia” przedmiotów. Sylwia zrobiła pierwsze zakupy dla naszych gości. W szaleńczym tempie, w pędzie dopinając wszystko na ostatni guzik pognałyśmy na Dworzec Zachodni po naszego gościa. Projekt „Gynkang w Stupa House” ruszył!
Razem z Norbu pojawiła się Ira – wieloletnia asystentka mistrza oraz Lena, z którą wcześniej miałyśmy okazję pracować w KIBI. Od samego początku praca ruszyła pełną parą. Norbu La zaczął szkicować Mahakalę udoskonalając go co chwilę – bardzo chciał, by ten warszawski Mahakala był wyjątkowy. Z przestrzeni zaczęły wyłaniać się też inne formy: Promieniująca Bogini, Karma Pakszi, Najwyższa Radość w zjednoczeniu z Czerwoną Mądrością, Wszechmocny Ocean, Garuda, smoki, tygrysy, śnieżny lew… Bezpośrednio na płótnach pojawiły się też wiszące ciała zmarłych ludzi, słoni, tygrysów i „kiszki”. Technika malowania tanek różni się bardzo od tego, co znamy na Zachodzie. Nie liczy się tu indywidualizm ‘mistrza”, nie jest ważna ekspresja czy rozmach… W rysowaniu form Buddów ważna jest koncentracja, uważność. „Rysuj tak, żebym nie widział ruchu twojej ręki. Maluj tak, jakbyś głaskał piórem powietrze.” – to częste wskazówki, które można usłyszeć od Norbu. Malowanie tanek to również konkretny łańcuch działań: najpierw powstaje szkic rysowany lekkim węglem, tak, by wszystkie niedoskonałości łatwo było poprawić. Następnie całość pociągnięta zostaje tuszem. Tak przygotowany rysunek „dziurkuje się” tak, by można było przenieść go na płótno przesypując przez maleńkie dziureczki pigment. Po „ścieżkach” zaznaczonych w ten sposób rysuje się ołówkiem lub kredką, następnie znowu pociąga się rysunek pędzlem z pigmentem i dopiero na tak przygotowanym szkicu zaczynamy cieniować, nakładać kolejne warstwy pigmentu, szczegółów. Na koniec znowu linie – wykańczające, piękne, często złote. Tanki maluje się miesiącami. Na każdym etapie obraz jest udoskonalany. Warto o tym pamiętać kiedy szukamy płótna, które miałoby zawisnąć w naszym domu czy gompie. Warto o tym pamiętać, kiedy szukamy „okazji”: pięknej tanki za małe pieniądze.
Nasz „polish gang” poszerzył się o kolejne osoby, do ekipy dołączyli: Arek Czerniak (jako nasz supervisor), Asia Zatorska, Marta, Sylwia, Kasia jako malarze. Nie mniej ważną pomocą okazała się Danusia Barańska anektując na prawie dwa miesiące kuchnię Stupa Housową i gotując dla naszej załogi przepyszne obiady według własnego przepisu i motta „będziecie grubi!!!”. Całą pracę z zaciekawieniem oglądali sangowicze przychodzący do Stupa House na medytacje. Mogli przyjrzeć się z bliska, jak powstaje Stupa Housowy pokój Mahakali. Mogli też posłuchać opowieści Norbu o dawniejszym życiu w Sikkimie, Tybecie, o życiu z 16 Karmapą i o wielu innych mistrzach. Słuchaliśmy jak zaczarowani i każda kolejna osoba zaglądająca do Stupa House i spotykająca Norbu wsiąkała choćby na chwilę w ten magiczny krąg.
Norbu spędził w Warszawie prawie dwa miesiące i czas ten przeleciał nam niczym kilka dni. On sam był też bardzo ujęty ludźmi, których tu spotkał, samym ośrodkiem i Polską – był tu po raz pierwszy. Żegnał się z nami mówiąc „Do zobaczenia wkrótce!” Z niecierpliwością czekamy na kolejne 2 miesiące pracy w Gynkangu – najprawdopodobniej od lipca 2012 roku będziemy kontynuować prace. Wszystkim osobom, które wsparły projekt pomocą chciałabym serdecznie podziękować w imieniu całego „polish gangu”. Jak powiedział Norbu: „Pożytek, jaki płynie z posiadania takiego miejsca jest ogromny. Wszyscy bierzemy w tym projekcie udział. Niezależnie od tego, czy malujemy tygrysa czy włosy Mahakali, czy sprzątamy toaletę, czy przygotowujemy jedzenie, czy medytujemy, czy pomagamy finansowo – wszyscy uczestniczymy w tym przedsięwzięciu tak samo i wszyscy dzięki temu odnosimy ogromny pożytek.”

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Guru Joga XVI Karmapy - XVI Gyalwa Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Przekaz buddyzmu tybetańskiego w praktyce - Lama Ole Nydahl | Przekaz w Diamentowej Drodze - Kalu Rinpocze | Radość pojawi się sama - Hannah Nydahl | Do śmierci można się przygotować - Lama Ole Nydahl | Trawelling teachers, podróżujący nauczyciele - fascynujący przyjaciele, którym ufam - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | 900 lat Karmapy - Szamar Rinpocze | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | Reczungpa - Rosi Fisher | Strzała Sarahy - Karma Trinlepa | Mandarawa Bogini Długiego Życia - Mira Starobrzańska | Buddyjska nauka o karmie - Manfred Seegers | Cytat - XVI Karmapa Rangdziung Rigpe Dordże | Szczęście - temat, który porusza wszystkich | Nóż drigug - Mira Starobrzańska | Pochodzenie czarnej korony - Lama Karma Wangczuk | Mala - Mira Starobrzańska | Diagnoza: rak - Gretchen Newmark | Zachodni jogin w królestwie smoka - Klara Kazelle i Roman Laus | Wyprawa do spadkobierców Buddy - Vilas Rodizio | Lama - 24h | Więcej (z) nas w Europe Center | Odosobnienie nad Bajkałem - René Lackner | Z pamiętnika strażnika | O sandze w Norwegii - Nastia Tracewska | Warszawski Mahakala - Marta Ruta | Deszcz, błoto i ... błogosławieństwo - Eskadra Nagodzice | News | 35-lecie Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Zosia Siwczyńska |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: