DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 49 -> Hong Kong - 18 dni błogosławieństwa

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Hong Kong - 18 dni błogosławieństwa

Michał Bobrowski
_________

Zaczęło się magicznie…


Jadąc na prawie trzy tygodnie do Hongkongu, by spotkać tam naszych nauczycieli zastanawialiśmy się, co im podarować? Dla Lamy Ole przygotowaliśmy piękny album ze zdjęciami z budowy ośrodka oraz wspólnymi zdjęciami gdańskiej sangi. Taki sam przygotowaliśmy też dla Karmapy. Półtora roku temu, kiedy Karmapa przyjchał do Gdańska zobaczyć rozpoczynającą się budowe nowego ośrodka, podarowaliśmy mu wielką bryłkę mlecznego bursztynu. Teraz trudno było znaleźć dla niego nietuzinkowy prezent. Na kilka dni przed wyjazdem zadzwoniła nasza sangowiczka Masza. Na plaży w Świnoujściu znalazła bryłkę przejrzystego bursztynu wielkości męskiej ręki! Bryłka po prostu do niej podpłyneła… Mieliśmy więc piękny prezent, który delikatnie oszlifowany przez Krzyśka „Bursztyniarza” trafił do opakowania w kształcie muszli. Do Hongkongu lecieliśmy jako travel partnerzy z pracownikami Lufthansy, co znacznie obniżyło nam koszty podróży i dało szanse na podróżowanie w komforcie, o którym przez ostatnie kilka lat latania tanimi liniami zapomnieliśmy. Z nowoczesnego lotniska do hostelu jechaliśmy, jak przystało na dawną angielską kolonię, lewą stroną drogi, dwupiętrowym autobusem z darmowym Wi-Fi. Stamtąd genialnie rozwiązanym metrem w pobliże sali wykładowej. W przejściach w metrze mijaliśmy umieszczone obok komercyjnych reklam podświetlone plakaty z Karmapą. Mieszkańcy Hongkongu są zakochani w elektronice i używają jej wszędzie. Jechaliśmy więc z masą ludzi gadających, grających i klikających w swoje komórki, smartfony, iPady, itd. Ta miłość nie zależy od wieku. Widzieliśmy jak 70-letnia pani ogląda komiks na iPadzie… Liczy się też model. Kiedy kilka dni później jeden z przyjaciół chciał kupić Nokię N95, sprzedawca powiedział: „Ależ ona jest starsza od mojej babci!”. Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Inicjacje odbywały się w wielkim, super-nowoczesnym centrum konferencyjnym. Na sali czekało już ponad dwa i pół tysiąca osób. Głównie Chińczyków i uczniów Karmapy z innych azjatyckich krajów. Ludzi z Zachodu było około 150. Sala przystrojona bogato. Wielka tanka Kochających Oczu i cztery formy Dzambali. W centrum tron Karmapy, po lewej stronie mandala Kochających Oczu. Poniżej, po obu stronach mnisi Karmapy, Lamowie, a w pierwszysch rzędach ważne osobistości. Przybyli m.in. Beru Khyentse Rinpocze, Jigme Rinpocze, Lodreu Rabsel Rinpocze (Generalny Sekretarz Administracji Karmapy), Nendo Dordże Lopyn Rinpocze, Szangpa Rinpocze, Szierab Gjaltsen Rinpocze, Sang Sang Rinpocze i oczywiście nasz Lama Ole. Karmapa był niesamowity. Swobodny, radosny, centralna postać w mandali, dookoła której wszystko się obraca. Na każdą z sesji przyprowadzano go z dźwiękiem trąb i z okrągłym parasolem nad głową. Śmiał się z tego i raz udało mu się zasiąść na tronie bez całego ceremoniału, ku zdziwieniu czekających trębaczy i zapowiadającego. Dwudniowa inicjacja Kochających Oczu przekazywana przez Karmapę należała do najwyższej klasy tantr (anuttara joga tantra) i pochodziła z najstarszej tradycji w buddyzmie tybetańskim, sięgającej króla Songtsena Gampo (VII w n.e.). Jest ona częścią zbioru Rinczen Terdzo (Skarbnica Drogocennych Term) ułożonego przez I Dziamgona Kongtrula Rinpocze. Tę inicjację Dziamgon Kongtrul zaczerpnął z Mani Kabum – zbioru nauk i praktyk dotyczących Kochających Oczu i ułożonych przez Króla Songtsena Gampo.

Podczas inicjacji Kochających Oczu, jak i inicjacji Dzambali Karmapa szczegółowo wyjaśniał poszczególne etapy, dawał nauki o umyśle i tryskał dowcipem. Błogosławieństwa kończył późno w nocy. Następnego dnia, tuż przed wykładem, mieliśmy spotkanie z Karmapą. Daliśmy mu prezent i opowiedzieliśmy jego historię. Przekazaliśmy też album ze zdjęciami. Karmapa pamiętał nasze spotkanie w Gdańsku i wielką dziurę w ziemi. Pytał, jak duża jest gompa i ile ludzi się w niej zmieści. Poprosiliśmy Karmapę o kilka życzeń wspomagających zbieranie funduszy na budowę nowego ośrodka, wyraziliśmy nadzieję, że szybko przyjedzie do Polski i może również na otwarcie ośrodka w Gdańsku. Karmapa przekazał życzenia dla całej polskiej sangi i dał wszystkim błogosławieństwo. Powiedział: „Cieszę się naprawdę, że będę mógł się spotkać z Wami w przyszłym roku. Do tego czasu praktykujcie dobrze, trzymajcie się razem. Najważniejszą rzeczą dla praktykujących i dla sangi jest poczucie wspólnoty. Jeśli się pojawia, to centrum, jego aktywność i wszystko inne przyjdą naturalnie. Dlatego najważniejszą rzeczą jest być razem, co oznacza szacunek dla siebie nawzajem i zrozumienie. Cała reszta będzie w porządku. Proszę przekażcie te słowa pozostałym”. Na wykładzie Karmapa opowiadał zgromadzonym 1500 osobom czym jest buddyzm. Tryskał dowcipem i odpowiadał na pytania. Kto był w EC na kursie VIII Karmapy w 2009 roku ma przedsmak tego czego doświadczyliśmy tutaj. Po wykładzie daliśmy nasz album Lamie Ole. Oglądał i był pod wrażeniem. Bardzo mu się podobało. Też pytał o wielkość gompy i liczbę ludzi, którzy się w niej zmieszczą. Podziękował nam za pracę, a Caty z zadowoleniem dodała, że nasze finanse są przejrzyste i że na bierząco o wszystkim wiedzą. Po paru minutach zobaczyliśmy jak Lama Ole przy wyjściu z wykładu pochwalił się swoją pracą w Europie pokazując nasz album jednemu z szefów ośrodka w Hongkongu. Następnego dnia po wykładach było otwarcie ośrodka Diamentowej Drogi w Hongkongu, który przeniósł się w nowe miejsce. W przytulnym włoskim pubie znajdującym się pod ośrodkiem czekaliśmy z Lamą Ole na przyjazd Karmapy. Karmapa przyjechał czarną limuzyną i okazało się, że do 40 m2 mieszkania (wynajętego za 1000 EUR – super cena w Hong-kongu) zmieściło się prawie 150 osób! Siedzieliśmy ściśnięci jak sardynki. Część osób stała. Było powitanie, prezenty, opowieść o historii ośrodka, o tym co praktykujemy i życzenia od Karmapy. Potem Karmapa zaproponował wspólne zaśpiewanie przywołania Mahakali i znanej wszystkim z praktyki poła modlitwy o odrodzenie się w Dełaczen. Dalej, mimo iż nie było prawie tlenu, nastąpiły błogosławieństwa dla wszystkich. Pożegnaliśmy Karmapę na ulicy, a Lama Ole spontanicznie zaprosił wszystkich na wykład i medytację. Cytat z wykładu: „Nie uczyłem się buddyzmu z żadnej książki. Wszystkie nauki, które wam przekazuję otrzymałem od największych mistrzów tamtych czasów…”

Następnego dnia Lama Ole poleciał do Bangkoku, gdzie wieczorem miał wykład. Tam nasi przyjaciele, którzy polecieli do Tajlandii mogli zobaczyć jak Lama Ole tworzy nowe miejsca i ile energii wkłada w nowe osoby. Po wieczorze spędzonym w barze z przyjaciółmi Lama Ole poleciał do Bhutanu na zaproszenie rodziny królewskiej. Nasi przyjaciele pojechali smażyć się na tajlandzkich plażach, a my popłynęliśmy promem zobaczyć przygotowania do otwarcia nowego ośrodka Szamara Rinpocze. Nie łatwo go było znaleźć. Mieścił się w przemysłowej części Hongkongu, na ulicy, na której w otwartych warsztatach naprawiano luksusowe, jak przystało na hongkonczyków, samochody. Wykupione na własność prawie 300 m2 mieściło się na pierwszysm piętrze tuż obok szwalni. W ośrodku w dalszym ciągu trwały prace remontowe, a dziewczyny z Warszawy – Marta i Marzenka – pomagały malarzowi Norbu i mnichom ozdabiać ściany w tradycyjny tybetański sposób. Ośrodek miał zostać oficjalnie otwarty przez Karmapę za dwa dni, a później Lama Ole miał tam poprowadzić kurs poła. Wieczorem pojechaliśmy na wspólną medytację do ośrodka Diamentowej Drogi, gdzie w przerwie między wykładami Karmapy i Lamy Ole można było pomedytować i posłuchać wykładów naszych podróżujących nauczycieli. Dwa dni później byliśmy na promie uczestnicziliśmy w „Fish release”, podczas którego Karmapa wypuszczał do morza wykupione wcześniej ze sklepów ryby. Siedząc przy stołach próbowaliśmy zjeść wegetariańskie jedzenie składające się z tofu o przedziwnych smakach i interesujących warzyw, pochłaniając różne dziwne chińskie słodycze. Obok nas płynął mniejszy statek z Karmapą i rybami w ładowniach. Karmapa wysyłał życzenia, mnisi śpiewali mantry, a panowie z obsługi powoli wypuszczali ryby. Potem Karmapa wszedł na nasz prom, zjadł z nami, powiedział kilka słów i następnie wszyscy, stolik po stoliku, mogli sobie zrobić z nim zdjęcie. Godzinę później byliśmy na otwarciu ośrodka Szamara Rinpocze. Na miejscu, na tronach byli Karmapa, Szamarpa, i Beru Cziense Rinpocze. Obok Szierab Gjaltsen, inni lamowie, oraz my – 300 osób ściśniętych jak sardynki. Były tradycyjne tybetańskie śpiewy, powitanie oraz przedstawienie sponsorów. Potem były błogosławieństwa dla wolontariuszy z ośrodka Szamara i niestety musieliśmy wyjść. Czekając na Marzenkę i Martę, w kilka osób pożegnaliśmy Karmapę, który wychodził z budynku i dowiedzieliśmy się, kiedy będzie wylatywał do Indii. Wieczorem z Marzenką opiliśmy jej wspaniały projekt cyklu animowanych filmów o naszej linii przekazu, który, zaaprobowany przez Karmapę i Lamę Ole, właśnie nabierał rozpędu. Następny dzień, jak się później okazało, mieliśmy spędzić na lotnisku. Przyjechaliśmy na terminal pożegnać Karmapę i na wejściu natkneliśmy się na siedzącego Szieraba Gjaltsena Rinpocze. Jako wytrawni łowcy blesingów ruszyliśmy do ataku. Pożegnaliśmy się, dostaliśmy błogosławieństwo i woreczki z „lama pils” dla naszych przyjaciół. W końcu przyszedł Karmapa. Pożegnał się z odprowadzającymi go uczniami z Hongkongu i grupką Europejczyków. Wszystkim trudno się było z nim rozstać…

Żegnająć Karmapę dowiedzieliśmy się, że Lama Ole zmienił lot i przylatuje wieczorem. Oczywiście czekamy! Za godzinę spotkaliśmy Norbu, słynnego malarza tanek, który był bliskim uczniem XVI Karmapy i malował m.in. nasz ośrodek w Kopenhadze. Spędziliśmy z nim i z jego uczniami malarstwa kilka godzin na lotnisku łykając pigułki i ryż od XVI Karmapy, które Norbu nam ofiarował, jedząc wspólnie obiad i żartując. Przed północą Lama Ole przyleciał z Bhutanu. Przywitaliśmy go w kilka osób. Następnego dnia w ośrodku Szamara Rinpocze Lama Ole rozpoczął kurs poła. Było nas ok. 250 osób, głównie z naszych ośrodków, a najwięcej z Rosji. Chńczyków było 20-30. Jak przystało na kurs poła, po pierwszym wykładzie spadł deszcz, mimo że prognozy zapowiadały słońce… Potem lung i pięć dni intensywnej praktyki. Było niesamowicie. Lama Ole odpowiadał na pytania, opowiadał Chińczykom o Diamentowej Drodze, o tym jak funkcjonują nasze ośrodki. Zrobił ze wszystkimi medytacje VIII i XVI. Kramapy i bardzo się ucieszył widząc jej chińską wersję. Wszystkim dał lung na nyndro i długie błogosławieństwo, a późny wieczór spędziliśmy w pubie świętując urodziny Anthonego (szefa ośrodka w Hongkongu), gdzie Lama odpowiadał wszystkim chętnym na osobiste pytania. Hongkong żegnał nas deszczem, który odebraliśmy jako błogosławieństwo wieńczące wydarzenia ostatnich trzech tygodni. Loty nie wyglądały dobrze. W klasie ekonomicznej sprzedano o sześć miejsc za dużo. Co prawda w biznesie było kilka, ale tu rzadko wpuszczają tzw. standby’ów. Mimo to pojechaliśmy na lotnisko. Tam zobaczyliśmy resztę podróżujących przyjaciół. Czekali już dwie godziny i nie mieli dla nas dobrych wieści. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po pięciu minutach dostaliśmy miejsca i to w biznes klasie! Daliśmy przyjaciołom po pigułce od Szieraba Rinpocze i w samolocie okazało się, że zabraliśmy się wszyscy! Gdy zasiedliśmy w rozkładanych fotelach z masażem, oglądając wybrany przez siebie film, pijąc szampana i wino przed trzydaniowym obiadem poczuliśmy, że dostaliśmy prezent od Dzambali. W dole przez chmury prześwitywały światła Hongkongu. Miasto z góry wyglądało jak skarb smoka. Kraina Dzambali – pomyśleliśmy. Pełni wdzięczności dla naszych nauczycieli i najlepszych życzeń dla przyjaciół lecieliśmy do domu.

PS. Z inicjacji Dzambali: „Praktyka Dzambali polega na tym, by być zadowolonym w każdej sytuacji – sytuacje podążą za stanem umysłu ;)))

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Nieprzerwany przekaz autentycznych nauk - Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z Szamarem Rinpoche | Widzę Czystą Krainę - Pytania zadane Lamie Ole | Czas na medytację - List Noworoczny Lamy Ole | Aktywność Trzech Czasów - Karmapa Mikjo Dordże (1507 - 1554) | Cytat - Guru Rinpocze | Jesteśmy dla siebie mistrzami - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | Schronienie - Lama Ole Nydahl | Cytat - X Karmapa Czojing Dordże | Utrzymywanie przekazu to wasz obowiązek - Lama Ole Nydahl | Budda i śmierć - Lama Ole Nydahl | Z Lamą Ole i Caty Hartung o książce Budda i śmierć - Praga 2010 | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | Dosiadając niedźwiedzia - Z organizatorami podróży zimowych po Rosji | Katłanga - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | Popycha nas cierpienie, ciągnie nas współczucie - Rozmowa z Klausem Kaltenbrunnerem | Sanga - Denes Andras | Buddyzm i edukacja - Maike i Pit Weigelt | Co, gdzie, jak w KBL | Hong Kong - 18 dni błogosławieństwa - Michał Bobrowski | Biblioteka Kagyu w Łodzi | Gdańsk | Mango | Czym jest dla Ciebie ośrodek? - Ofelia Cybula |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: