DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 49 -> Czym jest dla Ciebie ośrodek?

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Czym jest dla Ciebie ośrodek?

Ofelia Cybula
_________

„Zdolności budzą się w nas, kiedy przynosimy pożytek innym”,
Lama Ole Nydahl


Lama Ole Nydahl i jego żona Hannah na prośbę XVI Karmapy założyli na całym świecie ponad 650 buddyjskich ośrodków medytacyjnych Diamentowej Drogi linii Karma Kagyu. Z pewnością, gdy czytacie ten artykuł, kolejne ośrodki powstają czy to na dalekiej Syberii, w Polsce czy Ameryce Południowej. XVI Karmapa odwiedzając Zachód stworzył i podarował nam medytację, która najszybciej i najskuteczniej prowadzi nas do ostatecznego celu – całkowitego rozpoznania natury umysłu. Dzięki Lamie Ole i Hannah, możemy ją praktykować w doskonałych warunkach i w stylu, jaki nadali stwarzanym przez siebie ośrodkom. Spotykamy się w nowoczesnych, pięknych miejscach, które powstają tylko i wyłącznie dzięki altruizmowi, ciężkiej pracy, przyjaźni i oddaniu dla nauczyciela. Czerpiemy z bogactwa nauk Buddy nieobciążeni obcymi, niezrozumiałymi rytuałami. W ojczystym języku praktykujemy metody, które pasują do świeckiego, współczesnego życia i wpisują się naturalnie w potrzeby wolnego, wykształconego i przejrzystego społeczeństwa. Ośrodki Diamentowej Drogi pełne są radości, otwartości i nieustraszoności. Rozwijamy się, by przynosić pożytek innym. Bez wątpienia żyjemy w historycznych czasach, gdyż nigdy wcześniej nie było tak łatwego dostępu do najwyższych nauk, jakie Budda przekazał uczniom, którzy chcieli osiągnąć oświecenie w bardzo krótkim czasie. Zapytałam przyjaciół z sangi, czym jest dla nich buddyjski ośrodek.

Adam Jankiewicz, podróżujący nauczyciel, prowadzi medytacyjny ośrodek odosobnieniowy w Bartołtach: Ośrodek jest wyrazem pola mocy Lamy. Tam jest jego błogosławieństwo. Dzięki temu, ludzie mogą zetknąć się z naukami Buddy, nauczyć się medytować i wprowadzać nauki w życie na poziomie praktycznym. Dlatego budując ośrodki, praktykując w nich, wspierając ich funkcjonowanie możemy rozwijać w sobie wszystkie właściwości naszego nauczyciela. Nasza aktywność na rzecz ośrodka sprawia, że nabieramy mocy, a dzięki medytacji stajemy się mniej osobiści. To jest najlepszy sposób na szybki rozwój, ponieważ robimy coś dla wszystkich ludzi, którzy do ośrodka przychodzą. Łączy nas pogląd na świat i na zjawiska w naszym umyśle. Dzięki przyjaciołom w ośrodku możemy go często weryfikować oraz inspirować się dobrymi właściwościami i działaniami innych. Dlatego tak ważny jest dobry styl – nie robimy dramatów z wydarzeń naszego życia. Wtedy ludzie mogą się na siebie otworzyć. A kiedy to robią, powstaje głęboka przyjaźń, dzięki której każdy rozwój innych staje się naszym rozwojem i vice versa. Lama Ole mówi, że „możemy widzieć świat tysiącem oczu i słyszeć go tysiącem uszu”. Wszystko staje się wtedy prostsze, pojawia się nadmiar, który jest siłą napędową naszego rozwoju i naszych związków z innymi ludźmi. Tym promieniują nasze ośrodki i to inspiruje mnie najbardziej, ponieważ tylko tak można przynieść prawdziwy pożytek innym i stać się wyrazem aktywności naszego Lamy. Wtedy
jego błogosławieństwo staje się naszym udziałem.

Karolina Boboli, doradca podatkowy, mieszka w Warszawie, praktykuje od 15 lat: Nie wyobrażam sobie życia bez ośrodka! Stupa House to miejsce, które daje mi dużo energii. Przede wszystkim spotykam tu przyjaciół, którzy są dla mnie wielką inspiracją a w trudnych momentach – olbrzymim wsparciem. Błogosławieństwo Lamy jest tu obecne cały czas; można je poczuć zaraz po przekroczeniu progu. To jest dla mnie miejsce medytacji, jak też aktywności. Mam wrażenie, że gdy zaczęłam przychodzić do ośrodka kilka razy w tygodniu i gdy codziennie medytować, mój rozwój znacznie przyspieszył. Nie zawsze było lekko i różowo, ale kiedy czułam, że się we mnie gotuje, że chciałabym trzasnąć drzwiami i obrazić się na wszystkich, w pewnej chwili myślałam: „Moment, nie wyobrażam sobie tego, żeby przestać przychodzić do Stupa House z  powodu swoich przeszkadzających emocji!”. W polskich ośrodkach od razu widać, jak mocna jest przyjaźń i serdeczność, jak łatwo jest nawiązać kontakt z ludźmi. Za granicą nie było to dla mnie takie proste, również ze względu na barierę językową. Z drugiej strony wiele zmienia się, gdy zaczynam robić coś dla miejsca, które odwiedzam, nawet tak proste rzeczy jak zrobienie posiłku czy pozmywanie naczyń. Ilekroć jestem w nowym miejscu wiem, że najlepszym sposobem by włączyć się w energię ośrodka jest po prostu zrobienie czegoś dla niego. Ośrodki są różne, bo ludzie są różni, miasta są różne i ośrodek jest tego odzwierciedleniem. W wielkich miastach jest duża migracja ludzi, jesteśmy zabiegani i mamy niewiele wolnego czasu, więc siłą rzeczy relacje międzyludzkie są inne niż wtedy, kiedy ludzie mieszkają w spokojniejszym mieście, znają się kilkanaście lat i razem chodzili do szkoły. Stupa House jest niesamowitym miejscem, bo masz w nim praktycznie wszystko – jego bogactwem jest wielka różnorodność. Są ludzie, którzy znają się bardzo długo, przychodzi też dużo nowych osób. To, co łączy wszystkie ośrodki założone przez Lamę Ole, to przyjaźn i idealizm. Nawet jak zrobisz największą głupotę, przyjaciele to rozumieją. Myślą „Ok, może ma gorszy dzień, dopadły go jakieś oczyszczenia itd”. Idealizm – razem, za darmo, robimy rzeczy z własnej woli dla innych, niejednokrotnie takie, o jakich nam się nawet nie śniło. A błogosławieństwo Lamy sprawia, że to wszystko jest możliwe.

Sylwia Starczewska, należy do zarządu Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi, zajmuje się finansami: Ośrodek jest odzwierciedleniem schronienia w lamie, buddzie, dharmie i sandze, czyli  jest dla mnie schronieniem. Pierwszym aspektem schronienia jest lama, a w ośrodku mamy kontakt z nauczycielem, możemy się z nim spotkać lub wysłuchać jego wykładów. Ośrodek jest miejscem, w którym  pole mocy Lamy jest stale obecne. Następnie przyjmujemy schronienie w Buddzie – naszej prawdziwej naturze. W ośrodku praktykujemy, pracujemy z własnym umysłem, możemy medytować wspólnie albo indywidualnie. Szczególnie przy praktyce indywidualnej jest to mocno zauważalne. Nawet jeśli dużo medytuje się w domu, to nie ma nigdy tego pola mocy, energii, którą można poczuć w ośrodku. Kolejnym aspektem schronienia jest dharma i naturalnie w ośrodku mamy dostęp do nauk przez wykłady Lamy, naszych podróżujących nauczycieli, książki w biblioteczce, dharmashop i rozmowy z ludźmi. Jednym z najważniejszych aspektów schronienia jest sanga, są to ludzie, którzy razem się rozwijają i praktykują w polu mocy naszego nauczyciela. Jest to bardzo mocno odczuwalne, kiedy chcemy podzielić się naszym szczęściem, naszą radością. Chcemy nie tylko wspólnie pomedytować, czy porozmawiać, ale też bawić się a w momentach życiowych rozterek sanga, jako przedłużenie pola mocy Lamy, może bardzo pomóc. 

Bożena Eltermann, choreograf i tancerka, wraz synem Beniaminem (11 lat) mieszka w buddyjskim ośrodku odosobnieniowym w Bartołtach: W moim przypadku ośrodek oznacza wyzwanie połączone z honorem i radością zarazem. Bartołty to ośrodek odosobnieniowy, odległy od miasta, trudniej tutaj wypracować równowagę pomiędzy pracą zawodową, wychowywaniem syna, codziennym życiem w ośrodku i medytacją. Najbardziej pociąga mnie fakt, że mam szansę stworzyć innym warunki do medytacji. Tym samym mogę wziąć udział w aktywności Lamy. Przez codzienne działania, które w kontekście zwykłego życia nie mają większego znaczenia, mogę być pożyteczna na głębszym poziomie. To jest bardzo piękne. Umyję naczynia, ugotuję obiad, posprzątam toaletę i ktoś dzięki temu ma warunki do praktyki buddyjskiej. Myślę, że jest to szansa na rozwój. Faktem również jest, że w ośrodku szybciej spotykasz się z trudnymi sytuacjami i masz okazję wziąć przysłowiowego byka za rogi. Mieszkając u siebie nie konfrontujesz się z taką ilością ludzi i różnych pomysłów na życie. Tutaj, w potężnym polu mocy Lamy dany pojedynek wygrywa ponadosobisty pogląd, a jeśli nie to... „Państwu dziękujemy”. Szybko można skonfrontować się z zawartością własnego umysłu. Krótko mówiąc, nie ma dnia wolnego od pracy z umysłem. Lama kładzie nacisk na przyjaźń, co czasem oznacza, żebyśmy zapomnieli, czy jakieś zadanie jest wykonane perfekcyjnie, czy też nie, ale zostali przyjaciółmi i razem dbali o najwyższą jakość. Ośrodki to ludzie.

Nata de Szentimery i Piotr Kalachyn, buddyjski nauczyciel, razem prowadzą ośrodek odosobnieniowy w Zagórzanach: Ośrodek jest częścią mandali Lamy, miejscem zapewniającym kontakt z błogosławieństwem linii przekazu. Przekaz ten składa się z przyjaźni, z pewnego zestawu informacji, nauk i medytacji, ze stylu praktykowania i życia. Ze wspólnego celu i wrodzonej nam doskonałości nazywanej naturą buddy. Ośrodek jest nieustającym źródłem inspiracji i rozwoju. Poligonem, na którym pracujemy z przeszkadzającymi emocjami i nawykami. W ośrodku spotykamy przyjaciół, których łączy ten sam cel, styl i droga. Byliśmy i jesteśmy w swoim życiu w rozmaitych wspólnotach: rodzinach, firmach, zespołach, kręgach zjednoczonych przez pewne poglądy. Jednak nigdzie nie doświadczamy takiej głębi kontaktu jak w grupach praktykujących buddyzm Diamentowej Drogi, bez względu na szerokość geograficzną. Dzięki funkcjonowaniu w ośrodku zaczynamy wdrażać wyzwalające poglądy, medytację i działania w swoje życie i każda codzienna sytuacja – nauka, praca, życie rodzinne i towarzyskie – nabiera dodatkowego wymiaru, pełnego znaczenia i mającego smak prawdziwej, często nieuwarunkowanej radości. Ośrodek jest placem budowy ponadosobistych właściwości. Tu wyraźnie angażujemy się w coś, co nie jest skierowane na spełnienie zachcianek naszego ego, lecz dla pożytku innych, nawet nieznanych nam istot. Nie sposób włożyć ośrodka do kieszeni lub potraktować go jak własny dom. Tworzymy i utrzymujemy go po to, aby korzystający z niego ludzie osiągnęli stan nieuwarunkowanego szczęścia, którego nie można stracić. Do tego prowadzi wszystko, co w ośrodku robimy, wyjaśnienia do podstaw i praktyk, sprzątanie, remont, prowadzenie biblioteki, księgowości czy strony internetowej. Lama Ole często powtarza, że chociaż lama fizycznie nie jest obecny w ośrodku na co dzień, grupa jego uczniów niesie błogosławieństwo lamy. Podstawą tego jest utrzymywanie przyjaźni i dobrych związków między sobą; oczywiście nie zawsze możliwa jest wzajemna sympatia, ale zawsze możemy się postarać albo przynajmniej otworzyć na możliwość przyjaźni i traktować członków sangi z szacunkiem. Pomagają nam w tym nauki o przemijalności i naturze buddy: wiemy, że nawet, jeśli teraz czyjaś aktywność nie jest doskonała, to może się to zmienić. Często powtarzamy, że nasze ośrodki funkcjonują w oparciu o przyjaźń i idealizm. To oznacza, że nie ma w naszym buddyzmie hierarchii ani stanowisk: nie są one nadane nikomu na zawsze i nikt nie dostaje wypłaty za to, co robi dla dharmy. Funkcjonując w ośrodku rozwijamy zdolność do przekonywania innych, uczymy się elastyczności, gotowości do otwarcia się na pomysły innych. Życie w ośrodku gwarantuje nam ćwiczenie cierpliwości oraz rozpuszczanie sztywnych poglądów na co dzień! Nasz rozwój w ośrodkach przebiega z turbodoładowaniem, bo podłączając się do strumienia błogosławieństwa linii przekazu możemy zgromadzić pożyteczne wrażenia na o wiele większą skalę niż zrobilibyśmy to przez wiele lat na przykład w pojedynkę. Wszystko, co musimy zrobić, to stać się drożnym kanałem dla strumienia przekazu, a jego moc sprawi, że staniemy się czyści i prości.

Mira Starobrzańska, członek zarządu Buddyjskiego Ośrodka Medytacyjnego w Katowicach; zaangażowana w różne buddyjskie projekty w Polsce i za granicą: Ośrodek to miejsce medytacji i źrółdo inspiracji. Tu poznajemy ludzi, uczymy się od siebie nawzajem, pracujemy i praktykujemy wspólnie, dobrze się przy tym bawiąc. Wiemy, że robiąc różne rzeczy dla innych, sami też odnosimy korzyści, którymi dzielimy się z innymi i tak to się kręci. Razem tworzymy sangę, która jest wsparciem, źródłem wiedzy i inspiracją dla innych. Angażując się w różne dharmiczne aktywności jesteśmy przedłużeniem aktywności Lamy.

Klaudia Dybko, uczy angielskiego, mieszka w warszawskim ośrodku medytacyjnym Stupa House: Ośrodek jest dla mnie jak dom. Przyjaciele w nim są jak rodzina. Kiedy pojawiłam się w Stupa House po raz pierwszy, nie miałam takiego uczucia. Nowym ludziom w sandze poradziłabym, żeby się otworzyli na ośrodek i zaczęli coś dla niego robić, wtedy poczują się jak w domu.

Robert „Pszczoła” Szczuka, były piłkarz, mieszka wszędzie, ostatnio widziano go w Malborku, pierwsza sanga - Gdańsk, inspiracja - Bartołty: Ośrodek jest dla mnie inspiracją. Fajne dziewczyny, fajni koledzy Można czerpać wzorce. Moja praca wiąże się z tym, że jestem cały czas z sangą. Podróżujemy po Europie i jesteśmy taką sangą na kółkach. Od trzech lat, od momentu przyjęcia schronienia, cały czas mam kontakt z ośrodkiem, widzę, jak ludzie funkcjonują i jest to dla mnie naturalną motywacją do praktyki. Jeżeli się otwierasz na takie sytuacje i jesteś cały czas w wirze życia ośrodka, wówczas osiągnięcie celu jest po prostu kwestią czasu.

Marcin Mędrzecki, praktykuje od ponad dwudziestu lat: Ośrodek to miejsce, w którym najszybciej i najskuteczniej możemy się rozwijać. Wszystkie ograniczenia i pozytywne właściwości można zobaczyć tam jak w soczewce. Wszyscy twoi przyjaciele, dobre i złe chwile są tylko odzwierciedleniem twoich właściwości i możliwości. W ośrodku wszystko wydarza się tak, jak w obecności naszego Lamy, jak podczas kursów czy odosobnień. Wynika to z faktu, iż aktywność Lamy wyraża się poprzez ośrodki. Z tego też powodu intensywność emocji i przeżyć jest zupełnie naturalna i najlepiej widzieć te trudne przeżycia jako pożegnanie przeszkód, opuszczających nasz umysł na zawsze. Poprzez lekkie ograniczenie strefy prywatności, zwłaszcza dla mieszkańców ośrodka, po paru dniach udawanie czegoś ma sens już tylko na własne potrzeby. Bardzo się różnimy, jednak dzięki oddaniu dla Lamy i zaufaniu do nauk potrafimy razem działać i dobrze się bawić. Dlatego też nasze ośrodki są takie extra! Jak przyszedłem pierwszy raz do ośrodka, było to jeszcze w mieszkaniu Miry, leciały pudże i dzwoniły dzwoneczki, faceci w wyciągniętych swetrach palili kadzidełka i śpiewali coś po tybetańsku z ogromnym samozaparciem. Można powiedzieć, że od samego początku miałem duże zaufanie do dharmy, bo nie wyszedłem od razu. Przemiana stylu i jakość, jaką uzyskały nasze ośrodki, jest naprawdę wyjątkowa. Teraz śmiało mogę zaprosić do ośrodka na wykład każdego zainteresowanego kolegę z pracy i wiem, że jest duża szansa, że dalej będziemy kolegami. W ośrodku jest miejsce zarówno dla tych, dla których medytacja, bezpośrednie doświadczenie umysłu jest najważniejsze, jak też tych z mniejszym zacięciem medytacyjnym, ale z ogromnym współczuciem. To niesamowite, że Lama Ole tak to wszystko wymyślił, przecież taka formuła praktyki nie była używana wcześniej ani na Wschodzie ani na Zachodzie!

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Nieprzerwany przekaz autentycznych nauk - Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z Szamarem Rinpoche | Widzę Czystą Krainę - Pytania zadane Lamie Ole | Czas na medytację - List Noworoczny Lamy Ole | Aktywność Trzech Czasów - Karmapa Mikjo Dordże (1507 - 1554) | Cytat - Guru Rinpocze | Jesteśmy dla siebie mistrzami - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | Schronienie - Lama Ole Nydahl | Cytat - X Karmapa Czojing Dordże | Utrzymywanie przekazu to wasz obowiązek - Lama Ole Nydahl | Budda i śmierć - Lama Ole Nydahl | Z Lamą Ole i Caty Hartung o książce Budda i śmierć - Praga 2010 | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | Dosiadając niedźwiedzia - Z organizatorami podróży zimowych po Rosji | Katłanga - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | Popycha nas cierpienie, ciągnie nas współczucie - Rozmowa z Klausem Kaltenbrunnerem | Sanga - Denes Andras | Buddyzm i edukacja - Maike i Pit Weigelt | Co, gdzie, jak w KBL | Hong Kong - 18 dni błogosławieństwa - Michał Bobrowski | Biblioteka Kagyu w Łodzi | Gdańsk | Mango | Czym jest dla Ciebie ośrodek? - Ofelia Cybula |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: