DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 48 -> Zawsze nam się udaje

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Zawsze nam się udaje

Wywiad z Lamą Ole o Valhalli
_________

Przeprowadzony przez Marka Rosińskiego


Co to jest Valhalla i dlaczego wybrałeś taką nazwę dla hali obok Stupa House w Warszawie?

Lama Ole: Valhalla to miejsce, w którym bohaterowie spotykają się po dniu pracy i dzielą wszelkimi rodzajami radości. W czasach wikingów były to głównie radości światowe, choć pewne znaki wskazują na to, że Odyn wyszedł poza poziom osobisty. W zamian za mądrość oddał Mimirowi oko. W ten sposób rozwinął ponadosobisty wgląd w naturę umysłu. Tak to wygląda, jeśli dokładnie zbadamy źródła. Valhalla to miejsce, w którym ludzie czują się dobrze, są szczęśliwi, cieszą się. To nie jest miejsce walki. Chociaż słowo „val” kojarzy się z walką, Valhalla to w rzeczywistości miejsce odpoczynku, do którego wraca się po dobrze wykonanej pracy i starciach z negatywnymi siłami. W naszym przypadku oczywiście będzie trochę inaczej, ponieważ będziemy w hali również pracować. Wszyscy wiedzą, co znaczy Valhalla, mitologia germańska jest dobrze znana. Natomiast o dawnych bogach słowiańskich wiadomo niewiele, gdyż ich wizerunki wykonane były z drewna i chrześcijanie wszystkie spalili. O świecie germańskim wiadomo więcej, bo my wykuwaliśmy wszystko w kamieniu, który bardzo trudno jest zniszczyć. Poza tym Saxo Grammaticus spisał stare sagi z Islandii. Ludzie na północy Europy chcieli używać własnego języka, a nie łaciny, wiedzieli dużo o epoce żelaza, a może nawet o czasach wcześniejszych. Oczywiście, wiedza o tamtych czasach jest trochę „rozmyta”, bo gdy wikingowie przybywali do jakiegoś nowego miejsca, podążali za tym bogiem, który był tam najsilniejszy, a po powrocie do domu, gdzie silniejszy był ich dawny bóg, wracali do niego. Nie traktowali tego bardzo osobiście, wszystko to odbywało się zgodnie z zasadami wolnego rynku. Pomyślałem po prostu, że to dobra nazwa, ale to wy macie większe wyczucie swojego języka – Warszawa to polski ośrodek, sami więc zobaczcie, co o tym myślicie. Zresztą tak naprawdę, to chyba jakiś Polak jako pierwszy powiedział: „Valhalla”.

Po polsku „hala” oznacza „hall”.

Lama Ole: Tak, to jest to samo słowo. Wszyscy zapożyczaliśmy słowa od siebie nawzajem. W języku polskim używacie dużo słów, które pochodzą bezpośrednio z duńskiego lub szwedzkiego.

Nazwałeś tę halę także „bastionem Dharmy”.

Lama Ole: Tak, to będzie bastion dharmy, w którym będziemy bardzo dobrze zabezpieczeni. Budynek jest solidny, zawsze będzie osłonięty ze wszystkich stron. W Polsce daleko wam do miejskich walk z muzułmanami, jakie już teraz toczą się na Zachodzie. Jeśli pozwolicie jednak na budowanie u siebie meczetów, pewnego dnia będziecie mieli ten sam problem, co my – muzułmanie przyjadą, przenikną do systemu socjalnego, będą mieli mnóstwo dzieci itd. Tak to działa.

Mieliśmy w pewnym momencie pomysł, żeby wynająć halę pod supermarket, jednak zrezygnowaliśmy z niego. Twoje „mo” stwierdziło, że poradzimy sobie sami, choć nie było to w stu procentach jasne.

Lama Ole: Tak, to byłoby jak zatrzymać pociąg, pozwolić mu zardzewieć, a potem mieć nadzieję, że jeszcze pojedzie. Nie był to dobry pomysł. Supermarket byłby też hałaśliwy, Stupa House by na tym stracił. Przyjeżdżałyby i odjeżdżały wielkie ciężarówki z towarem, a my siedzielibyśmy u nich w kieszeni, bo by nam płacili. Wiem, że wy Polacy daliście różnym naszym ośrodkom odosobnieniowym naprawdę wysoki procent swego dochodu narodowego, wyższy chyba niż ktokolwiek inny. Byliście ogromnie szczodrzy. Po prostu musimy sami zbudować halę – jeśli pozwolimy komuś innemu postawić tam nogę, będziemy mieli trudności. Raczej bym tego nie robił. Działajcie powoli i wszystko będzie dobrze.

O ile pamiętam, „mo” odpowiedziało, że nie wiadomo na pewno czy wszystko się uda... Czy to znaczy, że po drodze będzie trochę zabawy?

Lama Ole: Zawsze nam się udaje – nie ma co do tego wątpliwości. Zawsze natrafiamy również na różne przeszkody, ale to w gruncie rzeczy dobrze – uczymy się z tego. Wy w czasach komunistycznych nauczyliście się bardzo dobrze improwizować. Tak czy inaczej, wszyscy głównie improwizujemy – uczymy się brać różne zakręty i jeśli jest w tym błogosławieństwo, idziemy naprzód. Oczekuję, że pojawią się różne trudności, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończy.

Teraz zapytam o pieniądze. To dla nas bardzo duży projekt, potrzebna jest nam suma równa prawie połowie kosztu projektu Europe Center, w dodatku oba wydarzenia zbiegają się w czasie. Ludzie będą musieli coś wybrać. Co byś doradzał?

Lama Ole: Myślę, że będziemy działać powoli. Mamy wszędzie dużo pracy, za ten projekt będziemy się zabierać stopniowo. Kiedy wszystko już ruszy z miejsca i będzie się stawało coraz bardziej przekonujące, postaramy się o jakąś pomoc od państwa – powinno nas wesprzeć w tworzeniu takiej perły kultury. Myślę, że świat powinien nam pomóc, tak jak my pomagamy jemu. Jestem pewien, że ktoś zechce wesprzeć nas w tej pracy. Wiem, że to dużo pieniędzy. Szkoda, że Europe Center też potrzebuje teraz pieniędzy. Wiele dzieje się w tym samym czasie. Jeśli natomiast nastąpi prawdziwa recesja, to wszyscy „wylądujemy bez gaci”, jak mówią Amerykanie – wszyscy będziemy mieli kłopoty. Budując ośrodki zakładamy, że nasza gospodarka przetrwa. Dlatego też musimy działać krok po kroku, żeby nie wpaść w olbrzymie długi. Jeśli bardzo się zadłużymy i nasza linia kredytowa zostanie zablokowana, to… nawet nie chcę myśleć, co by się mogło zdarzyć. To mogłoby oznaczać konieczność wyprzedawania się, a tego na pewno nie chcemy.

Jak widzisz Valhallę za 20-50 lat?

Lama Ole: Widzę ją jako żywe centrum kultury z dużą salą medytacyjną oraz szeregiem mniejszych pomieszczeń, w których można organizować wystawy, otrzymać wyjaśnienia itd. Widzę miejsce, gdzie lamowie – ja i wy – będą siedzieć i udzielać rad. Ludzie będą mogli przyjść i przekonać się, że być może te wskazówki są użyteczniejsze niż inne religijne porady, jakie mogą otrzymać. Będziecie im pomagać. Miejmy nadzieję, że ja też przyjadę, że wciąż będę mógł podróżować. Widzę, że to miejsce będzie czymś bardzo dobrym i wspaniałym.

Opracowanie: Aśka Niesłuchowska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

37 Działań bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Nauczyciel jest podstawą wszystkiego - Lama Ole Nydahl | Oświecona odwaga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pytania i odpowiedzi - Fragment nowej książki Lamy Ole | Esencja praktyki - Hannah Nydahl | Była otwartością przestrzeni - Wywiad z Tomkiem Lehnertem o Hannah Nydahl | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | O nas - Lama Ole Nydahl | Przyjaźń jest podstawą całego naszego szczęścia - 17 Karmapa Trinlej Taje Dordże | III Karmapa Rangdziung Dordże - nauczyciel czystego poglądu - Manfred Segers | W 21 słowach o Buddyzmie Diamentowej Drogi - Wolfgang Poier | Damaru - budzi(k) ze snu niewiedzy - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | O Stupie Kalaczakry w Berchen Ling - Rozmawiamy z Lamą Ole Nydahlem | Tu świat spotyka się z oświeceniem - Lama Ole | Wydarzyło się właśnie coś wspaniałego - Lama Czogdrup Dordże i Lama Ole | To jest jak medytacja - Piotr Kaczmarek | Z 17 Karmapą w Rosji - Caty Hartung | O dzieciach i buddyjskim życiu rodzinnym - Z rodzicami rozmawiała Ofelia Cybula | Cytat - Lama Ole Nydahl | Europe center - Hubert Bramowicz | Brno - Markéta Blažejovská | Wiedeń - Wywiad z Anną Potyką | Zawsze nam się udaje - Wywiad z Lamą Ole o Valhalli | Nagodzice 2010 - Eskadra Nagodzice. | Cytat dnia | Zabujani w Zagórzanach - Zespół Zagórzan | O Zagórzanach - Lama Ole | Kraków - Krakowska sanga | Kalisz |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: