DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 48 -> Wiedeń

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Wiedeń

Wywiad z Anną Potyką
_________

Rozmawiała i przetłumaczyła Ula Wasilewska

Przestrzeń i prostota nad Dunajem


Jak wyglądały początki Diamentowej Drogi w Wiedniu?

Wszystko zaczęło się w 1977 roku, kiedy XVI Karmapa odwiedził Wiedeń, udzielając inicjacji Czarnej Korony i wyrażając życzenia, aby pojawił się tu ośrodek Diamentowej Drogi. Pięć lat później, w 1982 roku, Tina i Alex Draszczyk razem z grupą przyjaciół zapoczątkowali naszą sangę. Rok później wszystkie buddyjskie grupy w Austrii (jest ich obecnie 30) wystąpiły o uznanie buddyzmu jako związku religijnego, co się powiodło. W tym czasie nasza sanga nie miała własnego miejsca, medytacje odbywały się w mieszkaniu Tiny i Alexa, jak również w „Therawada room”, gdzie spotykały się też inne grupy buddyjskie.

A co z rozłamem wewnątrz sangi? Kiedy to nastąpiło i jaka była tego przyczyna?

Wydarzyło się to w 1997 roku. Było emocjonalnie i wpłynęło na wielu z nas. Tina i Alex odeszli, ponieważ styl jaki reprezentował Lama Ole nie był do końca ich stylem. Nie odpowiadała im jego niepoprawność polityczna oraz styl nocnego życia. Cała ta mikstura osobistych powodów i zbyt zachodni styl w podejściu Lamy do buddyzmu spowodowały, że odwrócili się od niego. Alex i Tina myśleli, że sangi Diamentowej Drogi z Grazu, Linzu, Salzburga i Alberg dołączą do nich, ale tak się nie stało. Ostatecznie wspólnie z kilkoma przyjaciółmi odeszli z naszej sangi. Było to oczyszczające doświadczenie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To było jak rozwód. Musieliśmy podzielić wspólne pieniądze, posążki itd. Straciliśmy przyjaciół i gompę, ponieważ była opłacana przez Alexa. Osoby, które odeszły były tymi, które robiły najwięcej w ośrodku. Na szczęście pół roku wcześniej, jesienią 1997, roku grupa ośmiu osób wynajęła bardzo miłe miejsce w rezydencyjnej dzielnicy Wiednia. Był tam wielki living room, który przeznaczyliśmy na gompę. To miejsce było najwłaściwsze dla nas na ten czas; było trochę na uboczu. Pasowało do stanu naszego umysłu po rozłamie. Te warunki sprzyjały rozpoczęciu wszystkiego od nowa. Było nas wtedy około 20 osób. Czuliśmy się jak po amputacji. Do czasu rozłamu, pomimo tego że Graz był najstarszym ośrodkiem, sanga wiedeńska była głównym i najważniejszym ośrodkiem Diamentowej Drogi w Austrii. Po rozłamie tę rolę przejął Graz. My byliśmy słabi, wcześniej głównie Alex i osoby, które z nim odeszły, zajmowali się organizacją. Straciliśmy też Erica Skletra, który miał wydawnictwo Marpa House i wydawał książki Lamy Ole i teksty medytacyjne.

Czy wiesz, co się z stało z tą grupą?

Szamar Rinpocze wysłał do nich jednego z lamów. Nadal są Kagyu, są uczniami naszego Karmapy i Szamara Rinpocze. Rok temu gościli nawet Karmapę w Wiedniu. Słyszałam, że niedawno znów się podzielili.

Co się wydarzyło później?

My, pomimo tego że byliśmy bardziej liczebni, nie mieliśmy zbyt wiele doświadczenia w prowadzeniu ośrodka. Niebawem zaczęliśmy regularne medytacje XVI Karmapy w naszym nowym miejscu. Niemiecka sanga razem z Caty przejęła wydawanie książek i książeczek medytacyjnych. Byliśmy szczęściarzami mając w sandze Wolfgana Urla, Angelikę Tesch, Isoldę i Rafaelę. Byli naszymi filarami w tych trudnych chwilach. Troje z nich mieszkało razem z
Po pewnym czasie niektóre osoby zaczęły wyrażać opinie, że ośrodek jest zbyt oddalony od centrum miasta. Szybko znaleźliśmy malutkie miejsce bliżej centrum. Był to sklepik na parterze z magazynem na piętrze. Magazyn
Mieliśmy dwa ośrodki. To było totalne odświeżenie dla wszystkich. Nadal było kilka osób, którym nowe rozwiązanie się nie podobało, niektórzy odwiedzali tylko jedno z miejsc, pozostali przychodzili do dwóch. Na ulicy Melichagasse, czyli w naszym rezydenckim ośrodku, funkcjonował styl „szczelności sangi”. Nawet jeśli ktoś nowy chciał być aktywny, nie miał takiej możliwości. Ja miałam szczęście, ponieważ właśnie w tym czasie Axel zaczął podróżować z Lamą Ole. Axel musiał przekazać prowadzenie biblioteki komuś innemu. Tym kimś byłam ja. To teoretycznie umożliwiło mi dostęp do spotkań naszych decydentów. Jednak zostałam poinformowana, że dopiero po roku prowadzenia biblioteki będę mogła brać udział w zebraniach i współdecydować.

To było druga przyczyna znalezienia drugiego ośrodka. W tym czasie sanga liczyła 45 osób. Postanowiliśmy, że w nowym miejscu wszyscy będą mogli uczestniczyć w zebraniach i wszystko będzie bardziej liberalne. Okazało się, że cały czas te same osoby wykonywały różne prace w ośrodku. Była też stała grupa osób, która tylko narzekała i krytykowała. Cała sytuacja zaczęła być skomplikowana i trudna. Wtedy wspólnie zdecydowaliśmy, że wybierzemy sześć osób, które w oparciu o to jak nasza sanga funkcjonowała, stworzą przejrzyste zasady i ramy naszej społeczności. Ich zadaniem było uproszczenie tego jak funkcjonujemy i ustalenie sposobu podejmowania kluczowych decyzji. Wtedy wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy sześciorga naturalnych liderów w naszej sandze. Musieliśmy wybrać te osoby z grupy. Pomysł sześciu osób bardzo się spodobał Lamie Ole. Osoby te były bardzo aktywne, z drugiej strony, po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że grupa sześciu, która teraz podejmowała decyzje, nie była najlepszą opcją, a raczej pomyłką, bo znów wyłączyliśmy pozostałą część sangi z aktywnego tworzenia ośrodka. Te wszystkie procesy i przemiany, pokazują, że sanga jest jak złożony organizm. A sytuacje takie, że niektórzy są i będą niezadowoleni będą się wydarzać.

Skąd tak silna potrzeba organizacji?

Austria jest bardzo biurokratycznym państwem, a to jest związane z naszą historią. Długo byliśmy monarchią, a system zasad, przepisów i biur istniał od bardzo dawna. Ta tendencja miała swoje odbicie w funkcjonowaniu sangi. Lecz naszym dążeniem było uproszczenie sposobu funkcjonowania, znalezienie najlepszego rozwiązania dla wszystkich. Chcieliśmy stworzyć strukturę, ramy, a resztę zostawić swobodną. Nawet jako związek buddyjski i wyznawcy religii posiadaliśmy dwa statusy. Chcieliśmy stworzyć jeden, który by pasował do obu. Chcieliśmy prostoty i przestrzeni.

Co się potem wydarzyło?

Naszą motywacją było jeszcze lepsze funkcjonowanie sangi. Kolejnym nowym elementem było to, że zrezygnowaliśmy z grupy sześciu, a w podejmowaniu decyzji mogli brać udział wszyscy aktywni członkowie grupy. Równocześnie przyszedł czas na zamknięcie ośrodka na Melichagasse. Dom był w coraz gorszym stanie, dodatkowo osoby, które tam mieszkały nie miały nadmiaru, żeby prowadzić ośrodek. Zostaliśmy w naszym małym ośrodku zaczynając poszukiwanie nowego miejsca. Było nas wtedy około 90 osób i zwyczajnie nie mieściliśmy się. W lutym 2009 znaleźliśmy obecne miejsce.

Jak to się wydarzyło?

Znalazło się dziewięć osób chętnych do wspólnego zamieszkania. Zaczęłam pytać tu i tam. Skontaktowałam się z Jakobem z Grazu, który jest podróżującym nauczycielem i właścicielem pewnej nieruchomości i wiedziałam też, że planuje coś budować. Po jakimś czasie Jakob oddzwonił mówiąc, że ma do wynajęcia pusty sklep i mieszkanie w kamienicy, która do niego należy, blisko centrum. Wtedy uznaliśmy, że miejsce to świetnie się nadaje na nowy ośrodek. To była bardzo korzystna sytuacja dla obu stron. Jakob miał remontować za własne pieniądze, my mieliśmy w tym pomóc. Ustaliliśmy, że wykonamy wszelkie prace, które nie wymagają kwalifikacji budowlanych, czyli rozbiórka ścian, malowanie klatki schodowej. A Jakob zadba o resztę. Jednocześnie ustaliliśmy z Jakobem, że będziemy mogli wynająć każde mieszkanie, które zwolni się w kamienicy. Obecnie wynajmujemy cztery mieszkania po korzystnych cenach. Obecna gompa jest w jednym z mieszkań zaadaptowanych na ośrodek (gompa, kuchnia, biuro, pomieszczenie socjalne z barem). Jego powierzchnia wynosi około 120m2. Po ukończeniu budowy przeniesiemy się na dół. To da nam nową przestrzeń; 300 m2 na parterze na gompę, biuro, bibliotekę, pomieszczenie socjalne, kawiarenkę oraz 200 m2 w piwnicznej części na toalety, prysznice i imprezownię. Wtedy obecna gompę przekształcimy na mieszkanie albo wspólną kuchnie dla wszystkich sangowych mieszkańców kamienicy.

Co powiedziałabyś o sandze dzisiaj?

Rośniemy… Na dzień dzisiejszy jest nas 140 osób. Codziennie o godz. 20 odbywają się medytacje XVI Karmapy. W niedziele jest medytacja po angielsku, bo mamy coraz więcej przyjaciół z zagranicy. W każdy poniedziałek o siódmej rano mamy Earl Grey, czyli wspólny czas na indywidualną praktykę i wspólne śniadanie. Mamy silną grupę ósmokarmapowców – około 20 osób – raz w tygodniu spotykamy się na wspólną praktykę, a raz w miesiącu na cały dzień – cztery sesje medytacyjne. Ci, którzy mają rodziny, organizują wspólny czas z dziećmi i medytacje. I oczywiście ośrodek jest dostępny na indywidualną praktykę. Jesteśmy bardzo aktywni, uczestniczymy w różnych projektach na poziomie narodowym i międzynarodowym. No właśnie, kilka osób jest zaangażowanych w kluczowe działania. Tak, Axel 12 lat temu zaczął podróżować z Lamą Ole, jest odpowiedzialny za poła. Dba o to, żeby wszyscy zmarli, których wysyłamy do Ole, dotarli do niego na czas. Silke współprowadzi nasze kursy w KIBI. Ja prowadzę dharma shop Lamy od 10 lat. Również z Axelem jestem w pool team, czyli zespole sekretarzy Lamy. Wcześniej byli to Hannah, Caty i Tomek.

Jaka jest wizja na przyszłość?

Chcemy być głównym ośrodkiem na szczeblu narodowym. Zajmujemy się PR-em Diamentowej Drogi na terenie Austrii. Reprezentujemy austriacką sangę na spotkaniach z innymi grupami buddyjskimi. Współkoordynujemy organizację tras podróżujących nauczycieli na poziomie międzynarodowym. Bierzemy również bardzo aktywny udział w KBL. Mamy tu Piotra, który uczestniczył w budowie stup Kalaczakry w Karma Guen i KBL. Właściwie jeśli chodzi o Grecję, to życzeniem Lamy Ole było, żeby Austria zajęła się współprowadzeniem tego projektu. Wielu z nas bardzo aktywnie w nim uczestniczy od wielu lat.

Czy współpracujecie z ośrodkami z sąsiednich państw?

Wiedeń ma świetne położenie. Bratysława czy Brno leżą bliżej Wiednia niż inne ośrodki na terenie Austrii. Budapeszt też nie jest daleko. Mamy ze sobą kontakt, choć wcześniej było go więcej. Teraz jesteśmy zaabsorbowani budową, ale na pewno odnowimy nasze kontakty.

Dziękuję za rozmowę.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

37 Działań bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Nauczyciel jest podstawą wszystkiego - Lama Ole Nydahl | Oświecona odwaga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pytania i odpowiedzi - Fragment nowej książki Lamy Ole | Esencja praktyki - Hannah Nydahl | Była otwartością przestrzeni - Wywiad z Tomkiem Lehnertem o Hannah Nydahl | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | O nas - Lama Ole Nydahl | Przyjaźń jest podstawą całego naszego szczęścia - 17 Karmapa Trinlej Taje Dordże | III Karmapa Rangdziung Dordże - nauczyciel czystego poglądu - Manfred Segers | W 21 słowach o Buddyzmie Diamentowej Drogi - Wolfgang Poier | Damaru - budzi(k) ze snu niewiedzy - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | O Stupie Kalaczakry w Berchen Ling - Rozmawiamy z Lamą Ole Nydahlem | Tu świat spotyka się z oświeceniem - Lama Ole | Wydarzyło się właśnie coś wspaniałego - Lama Czogdrup Dordże i Lama Ole | To jest jak medytacja - Piotr Kaczmarek | Z 17 Karmapą w Rosji - Caty Hartung | O dzieciach i buddyjskim życiu rodzinnym - Z rodzicami rozmawiała Ofelia Cybula | Cytat - Lama Ole Nydahl | Europe center - Hubert Bramowicz | Brno - Markéta Blažejovská | Wiedeń - Wywiad z Anną Potyką | Zawsze nam się udaje - Wywiad z Lamą Ole o Valhalli | Nagodzice 2010 - Eskadra Nagodzice. | Cytat dnia | Zabujani w Zagórzanach - Zespół Zagórzan | O Zagórzanach - Lama Ole | Kraków - Krakowska sanga | Kalisz |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: