DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 48 -> To jest jak medytacja

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

To jest jak medytacja

Piotr Kaczmarek
_________

Wykład o stupach. Opole, październik 2010


IIstnieje 8 rodzajów stup związanych z życiem Buddy Siakjamuniego.

Stupa lotosu – związana z narodzinami Buddy.

Stupa oświecenia – związana z osiągnięciem oświecenia. Inaczej nazywamy ją „stupą pokonania przeszkód”. To jest też piękny termin, ponieważ pokazuje nam tylko jedną rzecz – oświecenie jest w naszych rękach. Pozostaje tylko pokonanie pewnych przeszkód w umyśle, rozpuszczenie pewnych barier, by w pełni móc zrealizować rezultat praktyki. To jest stupa oświecenia, pokonania przeszkód.

Stupa wielu bram – stupa mądrości, reprezentująca nauki Buddy – 84 tysiące metod umożliwiających nam pracę z własnym umysłem. To też jest piękny aspekt, ponieważ pokazuje bogactwo metod i możliwości zawierających te nauki, którymi możemy jak kluczem otworzyć wrota do naszego umysłu.

Stupa zejścia z czystej krainy Tuszita – po udzieleniu nauk matce.

Stupa cudów – symbolizuje udzielenie nauk tym, którym udzielenie ich było bardzo trudne, czy prawie niemożliwe. Innymi słowy, mówi się, że ona reprezentuje udzielenie nauk barbarzyńcom, co jest prawie niewykonalne. To pokazuje, że nauki Buddy mogą zamanifestować się wszędzie.

Stupa pojednania – reprezentuje możliwość usunięcia nawet najtrudniejszych skutków karmicznych. W czasach Buddy jeden z jego krewnych podzielił sangę. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, co to oznacza. Niesłychanie trudne jest spotkanie nauk Buddy. Trudną rzeczą jest wejście w praktykę buddyjską. Niełatwe jest kanalizowanie całej tej energii na oświecenie. Konsekwencja karmiczna, pojawiająca się z czynu odcięcia strumienia tej aktywności, jest bardzo poważna. Aby usunąć rezultat takiego działania, Budda udzielił nauki budowania stupy pojednania. Stupa pojednania jakoś tak osobiście bardzo mnie dotyka. Przy każdej praktyce mówimy o cennym ludzkim ciele, o możliwościach pracy z własnymi umysłami, o tym jak cenna i trudna jest to możliwość, jak trudna do osiągnięcia i łatwa do utracenia. Kiedy zdajemy sobie sprawę, jak naprawdę mało jest tych, którzy potrafią zrobić coś pozytywnego z własnymi umysłami, to ta szansa praktykowania dharmy staje się niezwykle cenna. Łatwo jest zdmuchnąć płomień świecy. Pomyślmy sobie, że nie mamy żadnej zapalniczki czy zapałek i postarajmy się zapalić tę świecę jeszcze raz. To jest po prostu bardzo trudne. Stupa pojednania pokazuje moc tej praktyki, praktyki budowania stup. Mówimy o tym, że stupa tworzy masę pozytywnych wrażeń, ale czy tak naprawdę możemy to zrozumieć? Ile jest tych pozytywnych wrażeń? Worek czy dwa? To pojęcie nieograniczoności z buddyjskiego punktu widzenia jest bardzo abstrakcyjne i przez to, że jest takie abstrakcyjne, jest wręcz wyzwalające. Jeżeli potrafimy otworzyć się na nieograniczoność, to w tym momencie jesteśmy w stanie otworzyć się na nieograniczone bogactwo naszego umysłu. Możemy poczuć smaczek tego, o czym mówią nauki o tworzeniu masy pozytywnych wrażeń. Możemy porównać nasze pozytywne wrażenia do wrażeń naszego zwykłego życia. Co to jest dobre wrażenie w życiu? Kiedy kupimy sobie ładny sweterek? Tramwaj przyjedzie odpowiedniej porze i nie musimy długo czekać? To są po prostu śmieszne przykłady, ale one również należy do tych pozytywnych wrażeń. Jeśli teraz dodamy do tego przyjazdu tramwaju i do ładnej bluzeczki całą przestrzeń z nieograniczonymi możliwościami, wtedy eksploduje nam czaszka! Eksploduje pod tym względem, że nagle zaczynamy czuć, że nasz własny umysł i przestrzeń wychodzą poza nasze normalne, zmysłowe postrzeganie rzeczy w kategoriach mało-dużo. Nagle zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy w stanie funkcjonować o wiele lepiej niż w nasz nawykowy sposób pomiędzy wartościami ładny-brzydki, mało-dużo, miło-nieprzyjemnie. To była stupa pojednania.

Stupa zwycięstwa lub długiego życia – to jest stupa reprezentująca moment, kiedy Budda przedłużył swoje życie o trzy miesiące i przez te trzy miesiące udzielał ostatnich nauk swoim uczniom. Nic do dodania.

Stupa paranirwany – symbolizuje całkowite rozpuszczenie wszelkich przeszkód w manifestacji pełnego oświecenia, kiedy w momencie śmierci ostatnie warunki fizyczne rozpuszczają się w przestrzeni, pełne oświecenie może zamanifestować się całkowicie w swojej formie.

To jest osiem rodzajów stup. Istnieje jeszcze jeden rodzaj stupy. Stupa Kalaczakry, Koła Czasu. Zawiera ona w sobie te wszystkie nauki z ośmiu rodzajów stup. Ponadto wychodzi poza te nauki i jest związana z pewnym postanowieniem o ochronie wartości i możliwości rozwoju. To jest jak postawienie słupa zwycięstwa, umożliwiającego rozwój wszystkich istot. Jak ochronny filar, umożliwiający rozwój następnym pokoleniom. To jest znaczenie tej stupy. Stupa Kalaczakry jest rzadkim aspektem. W historii zbudowano ją zaledwie parę razy, natomiast tych osiem rodzajów stup było budowanych w tysiącach i była to normalna praktyka, którą się wykonywało w Azji. Dla nas jest to również praktyka.

Stupa daje możliwość zetknięcia się ze swoją oświeconą naturą. Jest jak wrota, które możemy otworzyć i w jednym momencie zetknąć się z czymś, co jest poza naszymi osobistymi ograniczeniami. Stupa jest symbolem wartości, które nie przemijają. Budowanie stup już samo w sobie jest jest pewną magiczną praktyką, ponieważ od samego początku jest jak spotkanie z własną naturą. Jeżeli popatrzymy na proces budowania stupy, kiedy przyjeżdżamy na miejsce, bierzemy łopatę i zaczynamy kopać fundament, przez ten cały proces budowania stupy jesteśmy konfrontowani z naszymi wszystkimi przeszkadzającymi uczuciami, koncepcjami, które tak naprawdę non stop są tu i teraz, tylko nie jesteśmy w stanie ich ujrzeć. Nagle wchodzimy w rodzaj praktyki, która umożliwia spostrzeżenie naszego własnego umysłu. Nagle zauważamy, że to, co mówiliśmy – że jesteśmy tylko kłębkiem naszych przeszkadzających uczuć – zaczynamy faktycznie przeżywać. Tak jednym słowem, jest ona naturą oświecenia samą w sobie. Ma całą listę znaczeń. Każdy stopień, każdy element stupy oznacza wiele nauk. Ostatecznie jest to jak cała droga do oświecenia, jak przekształcenie pięciu elementów, pięciu przeszkadzających uczuć w mądrości. Jest to jak dziesięć aktywności buddy. Są to cztery niezmierzoności. Jest to jak relatywna i absolutna oświecona postawa, a zarazem pełne urzeczywistnienie natury buddy. Jest jak cały proces, cała droga, umożliwiająca nam dojście krok po kroku do oświecenia. Jeżeli przyjmujemy stupę jako praktykę, jest to jak wejście w doświadczalny sposób w naturę buddy. To oznacza, że na początku jesteśmy skonfrontowani dokładnie z tym, czym jesteśmy – z naszymi przeszkodami. Im dłużej budujemy stupę, tym lepiej zaczynamy dostrzegać własne emocje. Tak naprawdę chcielibyśmy jak najwięcej, chcielibyśmy wszystkiego. W pewnym momencie dostrzegamy pożądanie, którym tak naprawdę jesteśmy. Dostrzegamy, że praktykując czujemy, że jesteśmy kimś. Mamy to poczucie dumy z budowania stupy.

Gdy możemy poczuć każde z tych przeszkadzających uczuć, możemy też wejść w kontakt z mądrościami, jakie wypływają z transformacji tych uczuć. W chwili, w której dostrzegamy uczucie pożądania, chcemy więcej i więcej. Dystans i rozpoznanie tego uczucia nagle manifestuje się tym, że możemy rozróżniać to, co wydarza się podczas tej praktyki. Czasem w naszym umyśle pojawia się duma, pokazująca w sposób nieoświecony nas jako kogoś... nie wiadomo kogo. Jeśli potrafimy nabrać dystansu i rozpoznać to uczucie, nagle widzimy, że wszyscy jesteśmy cząstkami tej samej całości. Naprawdę sami nie bylibyśmy w stanie niczego zrobić. Nagle zaczynamy odczuwać tę wdzięczność i szacunek dla innych, którzy umożliwiają spełnienie tej praktyki. Jeżeli praktykując jesteśmy skonfrontowani ze swoją zazdrością – ten niósł relikwię, a ja musiałem nosić jakiś tam piasek – nagle zauważamy, że dostrzeżenie zazdrości daje nam możliwość zrozumienia, w jaki sposób wszystko może się wydarzać. Wiążemy wszystkie te aspekty w jedną składną całość. Gniew, który pojawia się podczas tej praktyki, nagle widzimy jako klarowność całej sytuacji. Widzimy dokładnie gdzie, w jakim momencie, wszystko jest. Cała nasza głupota i niewiedza manifestująca się w trakcie praktyki, rozpoznawana jest jako intuicyjna wiedza. Nagle wiemy dokładnie, co jest do zrobienia. Dokładnie wiemy, co się wydarzy, co jest potrzebne. To, co w tej chwili mówię, to jest kwestia intelektualna, ale w momencie praktykowania wchodzimy w poziom doświadczenia. Potrzebujemy możliwości praktykowania, dlatego czas, który na to mamy, jest bardzo cenny. Budowanie stupy to nie jest tylko gromadzenie materiałów budowlanych.

Budowanie stupy można podzielić na trzy aspekty. Jednym z nich jest to, że stupa ma pewną doskonałą formę. Jest budowana z określonego materiału. To jedna rzecz. Drugim aspektem jest całe wnętrze stupy. Zebranie szystkiego, co jest potrzebne do jej wypełnienia, jest też jak głęboka praktyka duchowa. Przykładem tego jest robienie form tsa-tsa. Do stupy Kalaczakry w Grecji, potrzebowaliśmy 25 tysięcy tsa-tsa. Kiedy na początku otrzymaliśmy instrukcje, że wszystkie one muszą być wykonane w miejscu, gdzie stupa będzie budowana, to myśleliśmy, że to jest nie do wykonania. Berchen Ling znaliśmy od tej strony, że nie dało się tam żyć. Nie było jeszcze tych warunków umożliwiających nam życie w tym miejscu, nie mówiąc o wyprodukowaniu tylu tysięcy tsa-tsa. Nagle byliśmy skonfrontowani z zadaniem, które wydawało się w pewnym sensie niemożliwe. Żeby móc dojść do tego punktu i zacząć robić tsa-tsa, najpierw musieliśmy stworzyć, zbudować i doprowadzić do stanu używalności całe to miejsce. Ponieważ jest to taka masa tsa-tsa, było wiadomo, że potrzebujemy wielu miesięcy, czyli będziemy musieli praktycznie robić je w zimie, w okresie, kiedy to miejsce jest najtrudniejsze.

Życzenia budowania stupy uaktywniają masę możliwości i splotów karmicznych. Dziesięciu lat potrzebowaliśmy na zbudowanie Sangha House, pierwszego budynku. Dziesięć lat zmagań, Co roku miesiąc lub kilka miesięcy, żebyśmy mogli ostatecznie zamknąć ten budynek i powiedzieć, że w nim da się żyć. Następny budynek zajął nam cztery lata. To była rewelacyjna szybkość. Trzeci budynek zajął nam też z pięć lat, ale nie o to chodzi. Warunki zaczynały się spotykać. Pomimo tego, że już to mieliśmy, było paru bohaterów, którzy przeżyli zimę w tym miejscu. Ta zima bez ciepła, z takim malutkim piecykiem, taką kozą na drewno, to był po prostu bohaterski czyn. To nie były warunki, żeby móc stworzyć zaplecze do miesięcznych praktyk związanych z produkcją tsa-tsa. Nagle te warunki zostały złożone. Całą zimę podzieliliśmy na tygodniowe odosobnienia, w których sangi z całej Europy przyjeżdżały tydzień po tygodniu i produkowały tsa-tsa zgodnie z instrukcjami, które otrzymaliśmy od lamy. To jest jak praktyka, dzięki której jak zwykle uczymy się i mamy dostęp do własnego umysłu. Nie jest to wcale takie oczywiste. Gdy żyjemy w swoich normalnych światach, chodzimy codziennie do pracy, potem może dwa, trzy razy w tygodniu przyjdziemy do ośrodka na medytację, mamy weekend, nie jest to takie normalne, że nagle porzucamy wszystko, wyjeżdżamy tysiące kilometrów od domu i praktykujemy tworzenie warunków, tworzenie wypełniacza stupy. Chcę przez to pokazać, że jest to możliwość wejścia w kontakt z własnym umysłem. To był drugi aspekt, wypełnianie stupy.

Trzecim aspektem jest moment, w którym tworzymy tę zewnętrzną formę. Wypełniamy ją mandalami. Przyjeżdżamy, bierzemy łopaty, kopiemy fundamenty – jest to ciągle ta sama praktyka, która umożliwia nam doświadczanie umysłu. Mamy już stworzony fundament, wypełniany jest poziom nagów. To następny odjazd. Przyjechaliśmy budować stupę i nagle okazuje się, że nie sami żyjemy na świecie. Piękne miejsce, wszystko fajnie, a tu nagle musimy się podzielić z jakimiś nagami. Okazuje się, że coś takiego jak nagowie istnieje. A co to są w ogóle nagowie? Budujemy dla nich bogate wszechświaty; Pałace z ośmioma symbolami szczęścia, z ośmioma cennymi substancjami, ośmioma atrybutami doskonałego władcy, wszelkiego rodzaju symbolami naszej żywności, bogactw, z drzewem życia. Jeśli praktykowaliśmy podarowanie mandali jako trzecią praktykę nyndro, mamy możliwość niejako dotknięcia znaczenia tego, że umysł jest królem. W momencie, w którym coś przywołujemy w umyśle, w momencie, gdy pomyślimy o wizerunku buddy i jego właściwościach tu i teraz, to ta właściwość jest obecna. Przestrzeń i prawda są od siebie nieoddzielne. Możemy w naszym umyśle tworzyć nieograniczone bogactwa, ile tylko chcemy. Tylko od zaufania do własnego umysłu zależy na ile jesteśmy w stanie manifestować to bogactwo. Tym niemniej każde wyobrażenie bogactwa tworzy wrażenie bogactwa. Tworzymy symboliczne pałace i mandale dla nagów – do tego przykłada się również lama – i ofiarujemy te całe poziomy tym sferom egzystencji.

To nie jest tak, że na tej ziemi jesteśmy sami. Cała nasza przestrzeń jest wypełniona wszelkimi rodzajami wszechświatów. W momencie gdy chcemy zbudować stupę, co jest tak rzadkie i wyjątkowe, w tym momencie wszyscy muszą użyć wszystkiego co mogą, w jak najlepszy sposób, żeby ta praktyka była pełna i spełniona. Zapraszamy do tej praktyki wszystkich. To nie jest tak, że musimy się o coś targować z nagami. Absolutnie nie; w tym momencie zapraszamy ich do tego. Stają się oni naszymi przyjaciółmi i partnerami w praktyce. Już samo to, ten początek praktyki, jest takim dynamicikiem, który detonuje nasz sztywny pogląd widzenia świata w jakiś określony sposób. Nagle okazuje się, że nie jesteśmy sami. Nie dość tego, okazuje się że nie jesteśmy sami i możemy w pełen znaczenia sposób stanąć ramię w ramię z każdym i tworzyć rzeczy, które są ponadosobiste. I tak też się dzieje. Krok po kroku buduje się warstwa po warstwie stupę, która zaczyna działać. Buduje się poziom nagów.

Następnie buduje się kolejną mandalę. W przypadku stupy Kalaczakry była to mandala Guru Rinpocze. Wypełnia się ją tysiącami form, ożywia się ją w duchowy sposób i tak krok po kroku wypełnia się mandalę za mandalą. Jest to jak proces dotykania własnej natury. Uczymy się w sposób nawykowy przyzwyczajać do tego, że oświecenie i my to nie jest coś bardzo sobie dalekiego, że mamy dostęp do oświecenia w każdej chwili. Jest to tylko kwestia porzucenia splamień naszego umysłu. W ten sposób jest to jak praktyka realizowana krok po kroku. Jak medytacja, w której otwieramy tekst i zaczynamy od uspokojenia umysłu. Jeżeli wyciszyliśmy umysł, zdajemy sobie sprawę z drogocenności tego momentu, w którym możemy praktykować. Jeżeli czujemy to znaczenie, jak rzadkie i trudne jest ono do osiągnięcia, w tym momencie otwieramy się na schronienie. Przyjmujemy schronienie w oświeceniu, metodach, sandze, lamie. To jest jak baza. Następnie przychodzi kolejna faza medytacyjna. Przywołujemy oświecenie przed nami i mieszamy się z nim. Budujemy z nim relację i całkowicie oczyszczamy wszelkie przeszkody. Jest tylko oświecenie samo w sobie. Świadomi tego procesu, dzielimy się wszystkimi pozytywnymi wrażeniami ze wszystkimi istotami. Tak w skrócie działa nasza medytacja, którą wykonujemy w ośrodku lub w domu. Dotyka ona tego samego aspektu. Pokazuje nam doskonałą naturę naszego umysłu. W przypadku stupy, relacja tej praktyki jest taka sama. To znaczy, krok po kroku realizujemy treść tej praktyki. Wypełniamy kolejne skarbce wszystkimi naukami Buddy. Takim bardzo momentem podczas wykonywania tej praktyki jest również wstawiane drzewa życia, które jest jak oś magnetyczna. Po tym zamykamy to trzynastoma pierścieniami. I gotowe!

Opracowanie: Tomek Grasela

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

37 Działań bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Nauczyciel jest podstawą wszystkiego - Lama Ole Nydahl | Oświecona odwaga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pytania i odpowiedzi - Fragment nowej książki Lamy Ole | Esencja praktyki - Hannah Nydahl | Była otwartością przestrzeni - Wywiad z Tomkiem Lehnertem o Hannah Nydahl | Ścieżka oddania - Maggie Lehnert-Kossowski i Tomek Lehnert | O nas - Lama Ole Nydahl | Przyjaźń jest podstawą całego naszego szczęścia - 17 Karmapa Trinlej Taje Dordże | III Karmapa Rangdziung Dordże - nauczyciel czystego poglądu - Manfred Segers | W 21 słowach o Buddyzmie Diamentowej Drogi - Wolfgang Poier | Damaru - budzi(k) ze snu niewiedzy - Mira Starobrzańska | Buddyzm w dziejach świata - Anna Szymańska | O Stupie Kalaczakry w Berchen Ling - Rozmawiamy z Lamą Ole Nydahlem | Tu świat spotyka się z oświeceniem - Lama Ole | Wydarzyło się właśnie coś wspaniałego - Lama Czogdrup Dordże i Lama Ole | To jest jak medytacja - Piotr Kaczmarek | Z 17 Karmapą w Rosji - Caty Hartung | O dzieciach i buddyjskim życiu rodzinnym - Z rodzicami rozmawiała Ofelia Cybula | Cytat - Lama Ole Nydahl | Europe center - Hubert Bramowicz | Brno - Markéta Blažejovská | Wiedeń - Wywiad z Anną Potyką | Zawsze nam się udaje - Wywiad z Lamą Ole o Valhalli | Nagodzice 2010 - Eskadra Nagodzice. | Cytat dnia | Zabujani w Zagórzanach - Zespół Zagórzan | O Zagórzanach - Lama Ole | Kraków - Krakowska sanga | Kalisz |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: