DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 46 -> Karmapa w Gdańsku

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Karmapa w Gdańsku

List XVI Karmapay o ośrodku w Gdańsku
_________

15 lipca 1981


Drodzy Ole i Hannah,

Dziękuję bardzo za wszystkie Wasze listy. Wyrażam najgorętsze życzenia by Wasza niewzruszona determinacja w rozprzestrzenianiu klejnotowych nauk dharmy Buddy przyniosła nieskończoną radość Wam oraz wszystkim zainteresowanym oraz dobrą zasługę w tym i przyszłych żywotach. Równocześnie gratuluję Wam założenia ośrodka dharmy w Gdańsku w Polsce, pomimo panujących tam ogólnie złych warunków. Zapewniam Was, jak i wszystkie zainteresowane osoby, zarówno żyjące jak i zmarłe, o moim szczerym błogosławieństwie oraz modlitwach w ich intencji. Jesteśmy wszyscy zdrowi i właśnie rozpoczynamy ośmiodniową pudżę Hewadżry. Nieustannie wyrażam głębokie życzenia abyście doświadczali ciągłego pasma sukcesów w aktywnościach dharmy.

Z najlepszymi życzeniami i błogosławieństwem,

Jego Świątobliwość Gjalła Karmapa
Rumtek, Sikkim

Tych, którzy wyjeżdżali z Gdańska 9 lipca wieczorem, żegnała najbardziej kiczowata tęcza jaką w życiu widziałem. Pełna, podwójna, o tak wyraźnych kolorach jakby była namalowana farbą. Wisiała nad drogą niczym podwójna brama. Kierowcy robili zdjęcia komórkami z samochodów, niektórzy nawet się zatrzymywali. Wtedy myśleliśmy, że to bardzo pomyślny znak na zbliżający się kurs w Kucharach. Nie spodziewaliśmy się, że zwiastował on również zupełnie inne wydarzenie, które niedługo miało mieć miejsce w Gdańsku…

W połowie kursu Poła, w niedzielę po południu, usłyszałem niewiarygodnie brzmiące słowa: „Karmapa, w ramach swojego wolnego czasu, chciałby odwiedzić ośrodek w Gdańsku. Wyjazd autobusem jutro o dziesiątej. Na miejscu bylibyśmy około 14. Czy jesteście w stanie zorganizować wizytę Karmapy?”. „Oczywiście!”, krzyknąłem uradowany, choć oczami wyobraźni zobaczyłem przygotowania z ostatnich wizyt Lamy Ole, które zazwyczaj zajmują nam ponad tydzień. Nie mogliśmy zmarnować ani chwili. Większość istotnych spraw udało nam się zorganizować w drodze do Gdańska przez telefon: miejsce na obiad, bursztynowe prezenty, uprzedzenie firmy budowlanej o przyjeździe tak ważnego gościa… Do ośrodka dojechaliśmy na godzinę 23. Z Pauliną pojechaliśmy wybierać zdjęcia do prezentacji ośrodka, podczas gdy reszta przyjaciół doprowadzała ośrodek do stanu umożliwiającego przyjęcie tak szacownego gościa. Pojawiły się kwiaty, wypożyczony z teatru stolik z krzesłem, projektor, ekran, jedzenie dla wszystkich gości… Nie obyło się bez małych oczyszczeń. Tuż przed przyjazdem Karmapy wystrzelił zawór w łazience, przy pokoju, w którym Karmapa miał się zatrzymać. Woda zalała całą podłogę i zaczęła spływać po ścianie piętro niżej… Jacek walczył przez ponad godzinę, by usunąć awarię. Ostatnie prace trwały jeszcze w momencie, gdy Karmapa wjeżdżał do Gdańska.

Wszystko udało się wspaniale. Podczas obiadu w przepięknym Grand Hotelu, gdzie z okien widać morze i malownicze sopockie molo, Karmapa słuchał opowieści Maggie o pierwszych wizytach Lobpyna Tseczu Rinpocze i Lamy Ole w Gdańsku, o tym jak Tomek Lehnert walczył z ZOMO i jak Misiek przeskakiwał płot Stoczni Gdańskiej w czasie strajku. O Solidarności, stanie wojennym, kartkach na wszystko i o potrzebie wolności… W ośrodku, po oficjalnym powitaniu i poczęstunku, Karmapa obejrzał prezentację gdańskiego ośrodka. Na ekranie pojawiły się zdjęcia z wizyt Lobpyna Tseczu Rinpocze, Lamy Ole i kolejnych miejsc, w których gdańscy buddyści medytowali od wczesnych lat osiemdziesiątych. Obejrzeliśmy też zdjęcia z dzisiejszych czasów, z medytacji, wykładów, zabawy i wspólnej pracy. Na koniec pokazaliśmy plany nowego ośrodka. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że Karmapa pamiętał je z naszej wizyty w Malezji, dwa lata temu, kiedy pierwszy raz mu je pokazaliśmy, prosząc o błogosławieństwo. Jak przystało na Gdańsk, prezenty były z bursztynu. Podarowaliśmy Karmapie bryłę bursztynu wielkości dłoni, a podróżujący z nim lamowie otrzymali bursztynowe male. Karmapa był bardzo poruszony prezentem, powiedział, że jest w kształcie serca. Lamowie zaś byli zachwyceni nowymi malami. Wcześniej, w hotelu, oglądali wystawę bursztynu, mówiąc, że z tych bryłek byłyby piękne male. Wiedząc jakie prezenty dostaną, dyskretnie się uśmiechaliśmy…

Z bryłką bursztynu dla Karmapy też wiąże się historia. Tak duża bryłka, to w dzisiejszych czasach rzadkość, a zwłaszcza tuż po targach bursztynu. Krzyśkowi Orłowskiemu udało się ją zdobyć w zadziwiająco dobrej cenie, sprzątając ją sprzed nosa artyście, który planował wyrzeźbić w niej Matkę Boską. Następnie Karmapa pobłogosławił gompę i wszystkie pomieszczenia w ośrodku, nie omijając naszej słynnej noclegowni. Lama obejrzał i pobłogosławił także teren budowy. Potem odśpiewaliśmy przywołanie Mahakali i modlitwę o odrodzenie się w Dełaczien. Podczas śpiewu, z budki strażniczej wyszedł pilnujący naszej budowy ochroniarz. Stanął na baczność za Karmapą i w pozie pełnej szacunku wysłuchał obu modlitw. Potem były błogosławieństwa, na które po chwili wahania załapał się też nasz strażnik. Śmialiśmy się, że był to dyżur jego życia, jeśli nie kilku…

Zrobiliśmy jeszcze wspólne zdjęcie i pożegnaliśmy Karmapę kilka minut po osiemnastej. Mieliśmy ciche życzenie, żeby Karmapa odwiedził nasz ośrodek wtedy, gdy będzie już wybudowany. Nie marzyliśmy jednak o tym, by mogło się to stać tak szybko. Wizyta Karmapy to dla nas wielkie błogosławieństwo, radość i inspiracja. Wielki prezent dla gdańskiej sangi. Jesteśmy mu wdzięczni, że zechciał spędzić dziesięć godzin w autobusie po to, żeby zobaczyć i pobłogosławić ośrodek. Wracając autobusem z Karmapą, siedząc na fotelu przy kierowcy udało mi się zrobić jedną z najmocniejszych medytacji w moim życiu. W tym czasie Karmapa za moimi plecami po prostu oglądał Transformersów… Nic dziwnego, że Lama Ole medytował na dachu domu XVI Karmapy. Po powrocie do Kuchar, przez ponad trzy godziny dzieliliśmy się wrażeniami i inspiracją z wizyty Karmapy z przyjaciółmi, którzy nie mogli być w Gdańsku.

W imieniu Szlachetnej Sangi Gdańskiej

Michał Bobrowski

PS1. Podczas mycia zębów, około czwartej rano, spotkałem jednego z przyjaciół, który pracował w ochronie w czasie kursu w Kucharach. Powiedział: „Nie wiem co zrobiliście Karmapie w Gdańsku, ale zauważyliśmy jak dziś wieczorem walczył ze swoimi mnichami na miecze świetlne”.

PS2. Po kursie w Ośrodku Europejskim niespodziewana wizyta XVII Karmapy w Gdańsku stała się dla nas trochę bardziej zrozumiała. Dzięki prezentowanej w EC wystawie poświęconej XVI Karmapie dowiedzieliśmy się, że Karmapa wiedział o założeniu ośrodka w Gdańsku, a nawet pogratulował z tej okazji Lamie Ole w jednym ze swych listów. Może lipcowa wizyta Karmapy była częściowo spowodowana chęcią sprawdzenia jak zapracowały jego życzenia przez ostatnie 28 lat?;))

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: