DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 46 -> Detong

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Detong

Lama Ole Nydahl
_________

Nowy fragment z książki „O naturze rzeczy” wyjaśniający tantryczny pogląd pustki.


Urzeczywistnienie pustki i niesubstancjonalności wszystkich rzeczy dociera do ludzi Zachodu na różne sposoby, w zależności od stosowanych metod. Niezależnie od tego, czy używa się jedynie intelektu w debatach, czy też całego umysłu w medytacji, nieustannie i w każdej sytuacji dobrze jest korzystać ze swej rosnącej dojrzałości i głębi. Tempo przekształcenia umysłu i rozwoju dojrzałości różni się u poszczególnych osób. Ludzie zdominowani przez pomieszanie lub ci, którzy lubią instytucje i klasztorny styl życia, często skłaniają się ku naukom Wielkiej Środkowej Ścieżki. Owo analityczne zrozumienie pustki to rangtong, co tłumaczy się jako „pusty w swej esencji” – zgodnie z tym poglądem zjawiska nie posiadają żadnej własnej natury.

Zarówno wspomniane wcześniej linie Kagyu i Ningma, jak też skromniejsza droga Czerwonych Czapek szkoły Sakja, zwana po tybetańsku „lamdre” (w dosłownym tłumaczeniu: ścieżka owocu), dotykają wszystkich aspektów istnienia i potrafią je przekształcać. Dysponują one całkowitymi, nie ograniczającymi się jedynie do koncepcji metodami rozwoju ciała, mowy i umysłu na ścieżce do oświecenia – środki te działają zarówno na poziomie wglądu, jak też uczuć i energii. Linie Kagyu, Ningma i Sakja w odniesieniu do pustości stosują ogólnie pogląd szentong. Temu poglądowi sutr – nazwę którego tłumaczy się jako „pusty od czegoś” – zwolennicy analitycznego rangtong zarzucali materialistyczne przekonanie, że umysł jest „czymś” lub też „przejrzystym światłem”, co podejście rangtong odrzuca. Jednakże to przejawiające się „coś” – pierwotna przytomność bycia świadomym wszystkich zjawisk – jest również puste w swej naturze. Pogląd szentong potwierdza się w codziennym życiu, dlatego przyciąga on bardziej wymagających i praktycznych ludzi.

Ostatecznie doświadczeni jogini, którzy wykraczają poza analizy i myśli, koncentrując się na całkowitym doświadczeniu ciała, mowy i umysłu, używają tantrycznego terminu detong. „De” pochodzi tu od tybetańskiego słowa „deła” oznaczającego błogość i opisuje głębokie doświadczenie medytacyjne, o którym wspomina na przykład tantra Kalaczakry. Oznacza to, że stan pełnego urzeczywistnienia jest nieoddzielny od najwyższej radości. Wyrażają to zjednoczone formy buddów – medytacja na nie rozpuszcza całkowicie postrzeganie zewnętrznego i wewnętrznego świata zjawisk jako oddzielonych od siebie. Osoby, które nie medytują, doświadczają jedynie przebłysków tego stanu – na przykład kochając się, jadąc szybko na motorze lub skacząc ze spadochronem. Moi wielcy lamowie Kagyu często używali terminu detong. Byli całkowicie pewni, że oświecenie nie może istnieć bez najwyższej, stałej radości – doskonale ucieleśniał to XVI Karmapa.

Opracowanie: Mira Starobrzańska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: