Diamentowa Droga -> Nr 45 -> Miejsce wielkich osiągnięć
Nasza Maszynowa - Poznań
Od niemającego początku czasu (czyli jakieś trzy lata) szukaliśmy miejsca na ośrodek, który przede wszystkim spełniałby rolę ośrodka miejskiego z prawdziwego zdarzenia.
Mamy tu na myśli nie tylko wynajmowane od miasta sale medytacyjne, jakie mieliśmy na ul. Działyńskich czy później na Św. Marcinie, ale także pokoje dla rezydentów, tzw. socjal, a przede wszystkim chodziło o to, by ośrodek był nasz. Przełomowy moment zdarzył się pewnego pięknego piątkowego wieczoru w styczniu 2008 roku, kiedy Rozmiar i Bombelek (czyt. Sławek i jego piękna żona Agnieszka), nasi nieugięci w poszukiwaniach przyjaciele, tuż po medytacji XVI Karmapy przyszli do ośrodka z uśmiechami jak dzieci, którym podarowano wielkie lizaki i oznajmili: „MAMY MIEJSCE NA OŚRODEK!” Opowiedzieli nam, jak spotkali się z właścicielem świetnie położonej posesji blisko centrum, którą znaleźli w Internecie. Okazało się, że Ole już tam był! Właściwie jego zdjęcie, ponieważ właścicielem okazał się nasz przyjaciel Włodek, również buddysta, którego część poznańskiej sangi znała. Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko: zwiedzanie miejsca, wysłanie informacji do Lamy Ole, wreszcie spotkanie z Lamą w Kucharach na kursie letnim 2008 i oficjalne „odpalenie” ośrodka 12 grudnia podczas wizyty Olego w Poznaniu. Lama nazwał wówczas ośrodek „Miejscem Wielkich Osiągnięć”, musicie przyznać, że brzmi to dużo lepiej niż dotychczasowe „Miejsce Wielkich Oczyszczeń”.
Prace remontowe zaczęły się już na wiosnę 2008 roku, a trzeba tu nadmienić, iż całkowita powierzchnia ośrodka to 550 m2, z czego 300 m2 było kiedyś dość dużym zakładem krawieckim. Razem z przyjaciółmi z Koła, Konina, Kalisza i wielu innych pięknych miast rozpoczęliśmy wyburzanie ścian, wywóz gruzu (jakieś 50 ton), montaż podpór i szyn wzmacniających konstrukcję gompy i naprawę instalacji elektrycznej, nad którą rozłożył ręce niejeden elektryk. Pod koniec tegoż roku warunki pozwoliły także na montaż instalacji grzewczej (tu słowa uznania dla naszych rezydentów, którzy z wytrwałością himalajskich joginów, znosili mróz, ogrzewając się „farelkami” i starodawnym kominkiem przez większość zimy), tj. kaloryferów i pieca gazowego, który niestety nie został podłączony, dzięki naszym „cudownym” urzędom niemającym planów sieci gazowej w tym rejonie miasta. Zatem zaopatrzyliśmy się w piec węglowy. Radość spowodowana rosnącą temperaturą w ośrodku była równa tej, jaka towarzyszyła zapewne Polakom pod koniec „ery 20 stopnia zasilania” lub Eskimosom wchodzącym do świeżo zbudowanego iglo. Dziś ośrodek tętni życiem, choć sporo jest jeszcze do zrobienia. Mamy pięciu rezydentów, niedługo wprowadzi się następny i kolejni są już na liście chętnych. W tym roku chcemy wymienić okna, zrobić kuchnię i wykończyć „dużą gompę„(108 m2), ponieważ teraz tę rolę spełnia salka kominkowa (gdzie docelowo będzie tzw. socjal). Wszystko to nie wydarzyłoby się bez wspaniałych i szczodrych przyjaciół, którzy pożyczyli lub podarowali nam spore sumy pieniężne. Kolejny raz okazało się, że przyjaźń jest ponadczasową wartością. Serdecznie DZIĘKUJEMY!!!
* W chwili, gdy to czytacie, ośrodek na ul. Maszynowej jest już własnością Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi Linii Karma Kagyu!