DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 44 -> Poczuliśmy że jesteśmy we właściwym miejscu

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Poczuliśmy że jesteśmy we właściwym miejscu

Agata Kotuniak i Sławek Biały
_________

Odosobnienie w Ropkach.

„Już sama w sobie możliwość przerwania związków z codziennością jest bardzo wyzwalająca. Ponieważ urządzenie najbliższej nadającej się do zasiedlenia jaskini mogłoby się okazać bardzo pracochłonne, na weekend czy kilka wolnych tygodni dobrze jest pojechać do najbliższego ośrodka odosobnieniowego”.
Lama Ole Nydahl

„Jeśli będziecie coraz więcej medytować, zaczniecie dostrzegać to, co istnieje pomiędzy myślami i za nimi; to, co jest świadome myślenia i co rozumie”.
Lama Ole Nydahl


I tak właśnie zrobiliśmy. Na ciągłe i uparte „medytuj dalej” wybraliśmy nasz ośrodek odosobnieniowy w Ropkach, w górach Beskidu Niskiego.

Nasz nowy dom w górach: Wyruszyliśmy samochodem z Warszawy wczesnym, zimowym popołudniem. Wieczorem byliśmy już na miejscu. Najpierw główną drogą, a później coraz bardziej wąskimi, krętymi i stromymi, aż wreszcie polną drogą prowadzącą coraz wyżej w góry, dojechaliśmy do ośrodka. Asia i Marcin byli przygotowani na nasz przyjazd, dlatego czekał na nas przytulny, ogrzany rozpalonym kominkiem, domek odosobnieniowy. Tradycyjny, złożony z drewnianych bali, promieniował spokojem i ciepłem. Neutralny, wpisujący się w otoczenie, dawał poczucie surowości i prostoty. Pomyśleliśmy, że w podobnym nasz Lama Ole wraz z Hannah medytowali wiele lat temu w śnieżnych lasach Szwecji. Poczuliśmy, że jesteśmy we właściwym miejscu. Zawsze chcieliśmy zrobić odosobnienie medytacyjne w pełnym mocy miejscu. Tam, gdzie nic nas nie goni, a problemy życia codziennego nie mają nas jak pochwycić. Pomyśleliśmy, że zimą w górach musi być wspaniale. Na szczęście udało nam się zaplanować i wygospodarować całe siedem dni na nasze wspólne zimowe odosobnienie. Przedstawiliśmy Lamie Ole nasz pomysł. I tak zaczęła się nasza przygoda zwana odosobnieniem.

Dzień pierwszy: Dzięki Marcinowi nie musieliśmy iść z siekierą do lasu, wystarczył spacer z koszykiem do pobliskiej drewutni. Szybko nauczyliśmy się palić w kominku, ponieważ bardzo chcieliśmy uniknąć zimnych lub gorących piekieł. Posiłki przygotowywaliśmy sami na kuchence elektrycznej. W domku była przytulna i ciepła łazienka oraz toaleta. Bardzo wygodne łóżko, i co najważniejsze ciepłe miejsce do medytacji, portret Lamy i Czarnego Płaszcza na ścianie. Z każdą chwilą docenialiśmy jeszcze bardziej to cenne miejsce. Cisza… Spokój… Zapierające dech widoki pobliskich szczytów i dolin… Medytacja, medytacja i medytacja, a później spacer na szczyt wzgórza za domkiem. Półgodzinne, ostre podejście wynagrodziło nas widokiem wielu starych, potężnych buków oraz kilku kamiennych stup. Postanowiliśmy tutaj też zbudować „swoją” stupę. Mówiąc mantry pracowaliśmy w skupieniu, schylając się po kolejne jakby idealnie stworzone do budowy stupy kamienie.

Dzień drugi, trzeci… Rytm, który wynikał z planu odosobnienia nadawał mocy, energii i sensu podjętemu postanowieniu. Było w tym dużo radości. Wszystko wydawało się takie stabilne, no może oprócz pogody. Czas płynął inaczej. Czuliśmy jego moc, rytm i znaczenie. Z jednej strony dzika przyroda, z którą rzadko obcujemy, a drugiej poczucie jedności z naturą. Mogliśmy sobie pozwolić na nocne sesje medytacyjne. To cenne miejsce jest podarunkiem od Lamy, tutaj nasza praca z umysłem stała się naturalna, rozluźniliśmy się. W tym miejscu z każdym dniem i doświadczeniem czuliśmy pole mocy Lamy.

Dzień siódmy: Przez całą noc sypał nieustannie śnieg i wiał silny wiatr. Zrobiliśmy poranną medytację i życzyliśmy pomyślności wszystkim istotom. Pożegnaliśmy się z miejscem. Szkoda, że musimy już wyjeżdżać. Po sprzątnięciu i spakowaniu swoich rzeczy z trudem przez grubą warstwę śniegu dobrnęliśmy do ośrodka. Pijąc gorącą herbatę rozważaliśmy szanse wydostania się samochodem przez zaspy śnieżne. Nagle wyszło słońce i przestał padać śnieg. Po śladach jeepa dojechaliśmy do głównej drogi. Z radością wrócimy tu jeszcze!!!

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Otwartość i oddanie - Lama Ole Nydahl | Faza budowania i faza spełniająca w medytacji - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Cytat - Hannah Nydahl | Cztery ścieżki mądrego człowieka - Szamar Rinpocze | Cytat - Tantra Hewadżry | Po prostu praktykujmy - Lama Dzigme Rinpocze | Tworzyć buddyzm - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Cytat - Lama Ole Nydahl | Ołtarz w Kopenhadze - Fragment wywiadu z Hannah Nydahl | Czerwona Mądrość - Lama Ole Nydahl | Przeszkody na ścieżce - Michaela Fritzges | Cytat - Lama Ole Nydahl | Znaczenie sangi - Wolfgang Poier | Cytat - Lama Ole Nydahl | Na karuzeli życia - Joachim Feseck | Buddyjska pielgrzymka - Detlev Göbel | Powrót do korzeni - Maria Przyjemska, Ewelina Warner | Cywilizacja buddyjska w Tybecie | Brzmienie pustki - Mira Starobrzańska | Doświadczenie to jest to - Ralph Bohn | Express Stupa - Wywiad z Viktorem Dévényi, koordynatorem budowy stupy w Becske | Impresja węgierska - Mira Starobrzańska | WIADOMOŚCI | Jak to sie robi w Izraelu - Detlev Goebel | Buddyjska Ziemia Święta - Aya Winawer | W krainie kiwi - Artur Grzeliński | Dakini gompa Cieszyn - nowy ośrodek | Poczuliśmy że jesteśmy we właściwym miejscu - Agata Kotuniak i Sławek Biały | Nagodzice, co nowego? | Białystok | Bytom | Konkurs dla architektów |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: