DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 43 -> Sydney. Tak blisko, choć tak daleko

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Sydney. Tak blisko, choć tak daleko

Ifka Kloessing
_________

Australia kojarzy się z miejscem, gdzie zawsze świeci słońce, jest niewielu ludzi, plaża, ocean oraz łatwe, przyjemne i dostatnie życie.


Kiedy ktoś dowiaduje się, że mieszkam w Australii, pyta: „A nie nudno ci tam?“. Australia kojarzy się z miejscem, gdzie zawsze świeci słońce, jest niewielu ludzi, plaża, ocean oraz łatwe, przyjemne i dostatnie życie. To prawda, ale… jak powiedziała jedna moja znajoma, która spędziła w Sydney kilka miesięcy: „Swoją karmę zabierasz ze sobą, nawet do Australii“. Jeżeli więc twój umysł pragnie akcji, przygód i pracy dla dobra istot, na pewno może to zrealizować także tu. A może zwłaszcza tu, gdzie cała Diamentowa Droga opiera się na kilku ramionach i każda para rąk do pracy może coś zmienić. Gdy w 2005 roku podczas podróży z Lamą Ole zastanawialiśmy się z Thomasem, moim mężem, gdzie by tu zamieszkać przez najbliższe miesiące lub dłużej, spotkaliśmy kilku Australijczyków, także podróżujących z Lamą którzy zainspirowali nas do poważnego wzięcia pod uwagę tego kontynentu. Zsuzsa - stała bywalczyni kursów w Australii, która rownież podróżowała wtedy z Lamą, zasugerowała nam, że najodpowiedniejsze dla nas będzie Sydney. Miasto ma cztery mln mieszkańców, co piąty obywatel Australii nazywa je swoim domem. Sydney jest jednym z najpiękniejszych miast świata, wielokulturowym i otoczonym plażami. Błogosławienstwo Lamy Ole sprawiło, że pokonaliśmy niezliczone formalności, przeszkody w załatwianiu wiz i pracy, i po kilku miesiącach wylądowaliśmy na drugiej półkuli. Ośrodek Diamentowej Drogi w Sydney znajdował się wtedy w biurze Phila, pełnego energii biznesmena i bliskiego ucznia Lamy Ole, który dwa razy w tygodniu udostępniał je na medytacje XVI Karmapy, a w niedzielne południe na praktykę nyndro. Przyzwyczajeni do europejskiego stylu, gdzie w wielu miejscach do ośrodka można zawsze wpaść i medytować, zapraszać podróżujących nauczycieli, organizować kursy medytacyjne, obiadki, imprezy, itd - postanowiliśmy z parą „świeżych” buddystów z lokalnej sangi znaleźć miejsce, gdzie można będzie prowadzić kolorowe życie sangowe. Sydney jest też jednym z najdroższych miast świata i ceny za wynajem dużych domów w centralnej części miasta przerastały nasze możliwości. Aż wreszcie udało się! Miejsce w dzielnicy Newtown z gompą na 30-40 osób, nowoczesną kuchnią i salonem z wyjściem na ogród, dwoma łazienkami i trzema sypialniami wydawało się idealne do medytacji, mieszkania i innych aktywności sangowych. Jedynym minusem jest hałas dobiegający z ruchliwej ulicy, przebiegającej tuż pod oknami gompy, który zmusza nas do koncentracji. Bliskość pociągu i autobusów oraz przystępna cena (3000 $ miesięcznie) były bardzo przekonujące. Okazało się, że nasza nowa gompa znajduje się w tej samej tętniącej życiem dzielnicy, pełnej restauracji, kafejek i klubów, w której znajdowały się poprzednie ośrodki Lamy Ole, zanim ostatni z nich przeniósł się do Phila. Oczywiście, nie byliśmy tego wcześniej świadomi. W tej okolicy znajduje się również większość innych ośrodkow buddyjskich. Cały ten „zbieg okoliczności” jest dość niesamowity, biorąc pod uwagę fakt, że miasto rozciąga się na przestrzeni 100 km.

O kolejnej wizyty Lamy Ole oficjalny ośrodek znajdował się u Phila, tam też odbywały się medytacje XVI Karmapy. Wszystkie inne aktywności miały miejsce w „Newtown House”. Na początek postanowiliśmy przenieść tam niedzielne nyndro. Po praktyce jeden z sangowiczów gotował lunch dla wszystkich. Urządzaliśmy 24-godzinne medytacje, weekendy nyndro, gościliśmy podróżujących nauczycieli zarówno z Europy i Ameryki, jak i tych lokalnych. Gompa stała się miejscem praktyki nie tylko dla mieszkańców „Newtown House”, ale dla wszystkich członków sangi oraz przewijających się tu przez cały czas międzynarodowych gości. Szczególnym powodzeniem cieszą się imprezy, które przyciągają ludzi z zewnątrz. Wszystkie te aktywności wyzwoliły w ludziach wiele potencjału, dały wszystkim pole do popisu oraz pozwoliły nam się naprawdę zaprzyjaźnić. Lama Ole był zachwycony tym miejscem. Od razu zapytał nas, czy można je kupić. Niestety, nie jest to łatwe. Po pełnym mocy błogosławieństwie gompy i medytacji VIII Karmapy zasiedliśmy do wspólnego lunchu. Pod koniec swojej podróży po Australii Lama Ole zasugerował przeniesienie wszystkich aktywności do nowego miejsca. Aż do tego momentu mieliśmy różne opinie na ten temat, lecz przez cały ten czas byliśmy w stanie pozostać przyjaciółmi. W przyszłości zamierzamy kupić jakieś miejsce na własność.

Nasza sanga w Sydeny jest prawdziwą międzynarodową mieszanką: połowę grupy stanowią Australijczycy, podczas gdy druga połowa to reprezentanci Japonii, Filipin, Nowej Zelandii, Norwegii, Korei, Niemiec, Ameryki Południowej, Węgier, Laosu, Anglii, Rosji, Nepalu. Polskę na razie reprezentuję tylko ja, tak więc serdecznie Was tutaj zapraszamy!!! Oczywiście, mieszkając w Australii można zatęsknić po pewnym czasie za pełną mocy energią europejskiej sangi. Tutaj wszystko odbywa się na dużo mniejszą skalę, a ośrodki Diamentowej Drogi znajdują się w odległości tysięcy kilometrów od siebie. Ale „nie ma tego złego...”. Czas, który często w Europie spędzamy na nawiązywaniu licznych przyjaźni i odkopywaniu starych związków karmicznych, tutaj można wykorzystać na pogłębienie praktyki. Najpiękniejsza pora w Australii to wizyty Lamy. Trasa z Lamą Ole po Australii i Nowej Zelandii jest czymś fantastycznym, jak przekonali się także niektórzy członkowie polskiej sangi. Jest to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, gdzie w pięknej scenerii i przy pięknej pogodzie można spędzić czas w kameralnym towarzystwie z Lamą, popływać z nim w oceanie i obejrzeć z nim najnowsze filmowe hity oraz naprawdę z bardzo bliska przyjrzeć się jego pracy. Teraz czekamy także na przyjazd pierwszego podróżującego nauczyciela z Polski (nie licząc goszczącego tu Artura Grzelińskiego - no, ale on jest już właściwie z Nowej Zelandii:) na trasę po Australii. Będzie to długo oczekiwany Wojtek Tracewski...

Mimo że, jak mówią statystyki, buddyzm w Australii jest drugą co do wielkości (po chrześcijaństwie) i najszybciej rozwijającą się religią, jest to raczej związane z przybywającymi do kraju Chińczykami, Wietnamczykami i Koreańczykami. Większość Australijczyków, którzy zmęczyli się materializmem i poszukują „duchowej ścieżki”, zajmuje się przede wszystkim różnymi odłamami New Age, organiczną żywnością i jogą. My jednak staramy się, jak tylko możemy, udostępnić naszą wspaniałą ofertę jak największej liczbie osób i korzystać w pełni z przywileju pomagania Lamie Ole w rozprzestrzenianiu przejrzystego buddyzmu Diamentowej Drogi w zachodnim społeczeństwie. Praca dla Lamy, przy tak rzadkim widywaniu go, uświadamia nam, że nie jest on osobą, lecz stanem umysłu i że można czuć się bardzo blisko niego, nie siedząc mu na kolanach.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cieszyć się bogactwem umysłu... - Lama Ole nydahl | Buddyzm na Wschodzie i na Zachodzie - Wywiad z XVII Gjalła Karmapą Taje Dordże | Czy spotkałaś kiedyś dakinie? - Wywiad z Hannah Nydahl | Cytat - Tilopa | Nie wolno wam stać się nudziarzami - Wywiad z Lamą Ole i Caty Hartung | Bodhisattwowie i bodhiczitta - Mipam Rinpocze | Jesteśmy joginami Kagyu - Lama Ole Nydahl | Tara żeńska energia oświecenia - Eduardo Herrera | Cytat - Lama Ole Nydahl | Miłość jak ocean, czyli cztery niezmierzonośći - Wojtek Tracewski | Życie jak kino - Dzongsar Czientse Rinpocze | Jest taki punkt na mapie - Wywiad z Lamą Ole, Caty i Tomkiem | Modlitwa życzeń o długie życie Lamy Ole - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Niezniszczalna moc dordże - Mira Starobrzańska | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | W kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Doświadczenie to jest to! - Ralph Bohn | Cytat - Lama Ole Nydahl | Tam, gdzie są nasze marzenia | Powiew świeżości w New Delhi - Kerstin Seifert | Wiadomości | Silver Lake Story - Ania Leszyńska | Kraków o piętro wyżej - Karolina Czerwińska | Ośrodek w Zagórzanach - Załoga Zagórzan | Sydney. Tak blisko, choć tak daleko - Ifka Kloessing | Nasli jsme Trojak [Znaleźliśmy Trojak] - Jarek Orzeł & Trojak Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: