DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 42 -> Jogini pod dachami Paryża

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Jogini pod dachami Paryża

Marta Cichocka
_________

Założę się, że dla wielu czytelników wiadomość o tym, że w Paryżu istnieje ośrodek prowadzony przez uczniów Lamy Ole, będzie sporym zaskoczeniem. Czy nie przyzwyczailiśmy się już, że na wschód od Renu aż po Władywostok wszystkie ośrodki Karma Kagyu są świeckie, we Francji za to zdecydowanie dominuje przekaz mnisi?


Najwyraźniej jednak pora porzucić i te sztywne koncepcje: świecki ośrodek Karma Kagyu w stolicy Francji jest co prawda młodziutki (rocznik 2002), ale za to prężny i… otoczony dziesiątkami ośrodków wszystkich możliwych tradycji buddyjskich. Jego specyfiką jest nie tylko fakt, że niezmordowanie zmienia współrzędne na planie Paryża – ale przede wszystkim to, że tworzy go malownicza sanga skupiająca uczniów Lamy Ole z kilkunastu krajów. Przybywają oni do Paryża z rozmaitych powodów – i różne powody często każą im wędrować dalej, stąd spora rotacja w ośrodku. Czech Radek przyjechał do Paryża na studia. W ośrodku czuje się jak w domu. To samo mówi Karmen, również Czeszka, od kilku miesięcy na stażu. Bruno znalazł do nas drogę wiosną 2006 roku, zainspirowany wykładami Karmapy w Londynie. Sebastiana z Polski przyprowadził sąsiad Wojtek w grudniu 2006: „atmosfera wciąż jest tak fajna, że aż żal nie przychodzić”. Kasia jest w sandze od 2004, za to pierwszy kontakt z buddyzmem Diamentowej Drogi miała cztery lata wcześniej w Ekwadorze! Włoszka Ginevra była stałym gościem na przełomie 2003 i 2004, a jej urok pozostawił na wszystkich niezatarte wrażenie. Na niej samej największe wrażenie zrobiły odwiedziny Lamy Ole w ośrodku, do dzisiaj wspomina moment, w którym otworzyła drzwi i zobaczyła go stojącego na progu. Emmanuel to senior ośrodka i być może najbardziej malownicza postać. Podobno ma cztery narodowości, mówi swobodnie w kilku językach, w tym – po polsku! Natomiast najświeższy gość o staropolskim imieniu Zdzisław pojawił się na ostatniej medytacji, na której zbieram materiał do tego tekstu. To dla mnie miła niespodzianka, bo przecież dobrze znam jego twarz z wykładów Lamy Ole w Polsce. Jest jeszcze Francuzka Nadine, nauczycielka śpiewaczka; Amelia – psycholog z Polski, jej chłopak Andrew – muzyk jazzowy z Kanady, a także Daniel – Francuz pochodzenia niemieckiego. Czy już wyobrażacie sobie ten wielojęzyczny i wielokulturowy gwar, który towarzyszy naszym wtorkowym i piątkowym spotkaniom?

Wspólnych medytacji nie byłoby, gdyby nie kilkoro prawdziwych bodhisattwów. Pierwszy z nich co prawda opuścił Paryż w 2004 roku, ale do dziś jest żywą legendą i niedościgłym wzorem dla pozostałych. To Artur, współzałożyciel i dobroczyńca ośrodka-apartamentu w luksusowej części XVII dzielnicy, do którego wszyscy wzdychamy z nostalgią… Osieroconą sangę na dwa lata przyjęła pod swój dach Mélanie, która jest w paryskiej sandze od zarania dziejów i cierpliwie reprezentuje francuską mniejszość. To był naprawdę serdeczny gest z jej strony, biorąc pod uwagę niepewne proporcje między skromnymi rozmiarami jej mieszkanka i rosnącą rzeszą medytujących. W końcu jednak znalezienie nowego miejsca stało się koniecznością. Przez pewien czas medytowaliśmy na gościnnych występach u pary przyjaciół: Ariny z Łotwy i jej partner Kaya z Peru. Od ponad roku ośrodek istnieje w kolejnym mieszkaniu, którego główną lokatorką jest urocza Christine. To tam odbyły się już m.in. wykłady Zsuzsy Koszegi, Maggie Lehnert czy Wojtka Tracewskiego. Surowość obyczajów sąsiadów uniemożliwia nam jednak swobodne spotkania po medytacji, nie mówiąc już o szalonych imprezach, na których brak głośno narzeka zwłaszcza Igor ze Słowacji. Stąd wysyłane przez nas żarliwe życzenia znalezienia własnego miejsca na mapie i obszernego dachu nad morzem głów, których przybywa po każdej wizycie Lamy Ole w Paryżu. Kolejna planowana jest na listopad 2007. Dla dobra ośrodka bardzo dużo napracowali się też inni bodhisattwowie: skarbnik Guillaume, kolejny przedstawiciel mniejszości francuskiej; Christiane, która aktualnie studiuje w Budapeszcie; Basia, psychoterapeutka o niekwestionowanych zdolnościach kulinarnych; Wojtek, idealista i działacz inwestujący swój czas bez umiaru, koordynator 10-minutówek; Karl z Niemiec, nauczyciel aikido, odpowiedzialny za organizację regularnego napływu podróżujących nauczycieli, tłumaczenia, druki oraz respektowanie wymagań sąsiadów odnośnie zachowania ciszy nocnej; czy wreszcie Alina z Rumunii, prowadząca dharmashop, która wraz z Eimerem z Chile wydała pierwszy „powielaczowy” nakład francuskiej wersji „Jakimi rzeczy są”! Ozdobą ośrodka jest Eric, chodząca skarbnica wiedzy, który zrobił trzyletnie odosobnienie u Gendyna Rinpocze, a od 2002 roku praktykuje również z uczniami Lamy Ole; Margot, obłędna i bardzo zapracowana malarka polskiego pochodzenia, która z rozrzewnieniem wspomina pierwsze spotkanie z Lamą Ole we Wrocławiu w 1980 roku; jej mąż Piotr, grafik i fotoreporter sangi. Piotr prowadzi też stronę internetową, z pasją spełnia się w roli kierowcy Lamy, a teraz zadbał o to, by w niniejszym tekście nie zabrakło ani jednego nazwiska z wyżej wymienionych, za co dziękuję mu z całego serca. A was zapraszam do odwiedzin w Paryżu. Mamy nadzieję, że już w nowym, wymarzonym ośrodku!

Tuż przed zamknięciem tego numeru DD otrzymaliśmy wiadomość, że sangowicze z Paryża mają możliwość wynajęcia na ośrodek sali w centrum miasta. Przez dziewięć lat medytowali tam zaprzyjaźnieni buddyści Kagyu, uczniowie Dzigme Rinpocze. W najbliższym sąsiedztwie sali nie ma nikogo i cena, jak na paryskie warunki, jest korzystna – 900 euro miesięcznie. Żeby jednak mogli ją wynająć potrzebują 10 tysięcy euro, żeby zapłacić trzy czynsze z góry, poprzednim właścicielom za wykładzinę, a przede wszystkim bardzo wysoką kaucję gwarancyjną. I tu prośba do nas wszystkich o wsparcie finansowe, bo młodej i niezbyt licznej paryskiej sandze samej nie uda się uzbierać tej kwoty do końca sierpnia (a taki jest termin wpłaty). Dzięki naszej pomocy w pięknym mieście Paryż może powstać ośrodek Diamentowej Drogi z prawdziwego zdarzenia. Warto.

Numer konta:
Bank: Société Générale
Właściciel konta: La Voie du Diamant
Numer konta: 30003 03372 00050083075 92
Numer IBAN: FR76 30003 03372 00050083075 92

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cytat - Karol Ślęczek | Obietnica bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Medytacja 16 Karmapy - Wywiad z Lamą Ole | Uczył nas w bardzo zręczny sposób - Hannah Nydahl | Umysł i śmierć - Lama Dzigme Rinpocze | Cztery przyczyny odrodzenia w Dełaczien - Szamar Rinpocze | Wszystko jest snem, dlatego wszystko jest możliwe - Lama Ole Nydahl | Twierdza oświecenia - Milarepa | Oddanie dla nauczyciela - Szangpa Rinpocze | Jak kot z zapalonym ogonem - Porucznik Adam Jankiewicz | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | Cywilizacja w kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Czym jest Pustka? - Dorothea Deeg i Matthias Ostermann | Cytat - Hannah Nydahl | Doświadczenie to jest to - Ralph Bohn | Więcej, lepiej, bardziej - Wojtek Tracewski | Ośrodek Europejski - Wywiad z Romanem Lausem | Karma Guen - Peter Gomez | Bartołty - Adam Jankiewicz & team | Vyhlidky - czeska kraina łagodności - Mira Starobrzańska i Kveta Svedova | Jogini pod dachami Paryża - Marta Cichocka | Słupsk - wszystko jest możliwe! | Głogów | Triangle Project - Triangle Project Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: