DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 42 -> Historia Kagyupów w Ladakhu

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Historia Kagyupów w Ladakhu

Svenja Schmitt
_________

Część I

Latem 2006 roku miałam okazję przez trzy miesiące mieszkać w klasztorze szkoły Kagyu koło Leh, stolicy Ladakhu, gdzie uczyłam mnichów angielskiego. Oprócz nauki mieli oni różne inne obowiązki: pudże, wspólne modlitwy, czytanie kandziuru itd., a tym samym ja miałam czas na wycieczki do różnych ciekawych miejsc. Otrzymałam od nich wiele cennych informacji na temat buddyjskich miejsc, o których w ogóle nie wspomina się w zachodnich źródłach. Wiadomości te pochodzą z tybetańskich i ladackich tekstów oraz przekazów ustnych. Nawet jeśli nie wszystkie te informacje są do końca prawdziwe, to przecież w podróżach do miejsc mocy chodzi przede wszystkim o otwartość i inspirację, a nie o naukową dokładność.


W tym położonym na dużej wysokości, pustynnym regionie wielkości Szkocji zaskakuje różnorodność krajobrazu – od rzek na wysokości 2700 m n.p.m. po tonące w chmurach siedmiotysięczniki. Przez ten „kraj wysokich przełęczy” prowadzą różne szlaki handlowe przez co mieszkańcy Ladakhu zawsze byli pod wpływem wszelakich zmian w regionie, bez względu na to, czy były to muzułmańskie najazdy czy chrześcijańscy misjonarze, moda dworska czy styl zabudowy. Tym, co wywarło największy i najtrwalszy wpływ na mieszkańców Ladakhu jest jednak buddyzm. W II wieku naszej ery buddyzm kwitł w dolinie Kaszmiru, która znajduje się na zachód od Ladakhu. Prawdopodobnie z tego okresu pochodzą dwie słynne stupy: Kani w Sani i stupa Asioki w pobliżu Teri (Należy pamiętać, że historyczny cesarz Asioka z dynastii Maurjów żył w III wieku p.n.e., jednak w tradycji buddyjskiej owa stupa jest identyfikowana z tym władcą, przyp. red.). Każdy uczony lub praktykujący dharmę Tybetańczyk, który pragnął odwiedzić Kaszmir, przejeżdżał przez Ladakh.

Guru Rinpocze

W VIII w. n.e. król Trisong Detsen zaprosił do Tybetu wielkiego mistrza Padmasabawę (Guru Rinpocze) z Uddijany (obszar dzisiejszego Kaszmiru lub tereny jeszcze bardziej wysunięte na zachód). Medytował on w Sani, w Zanskar oraz w jaskini koło Szakti – w jej pobliżu wybudowano klasztor szkoły Ningma, Takthok. U podnóży pałacu w Szej znaleźć można kamień, w którym odcisnęła stopę jego partnerka, Jeszie Tsogjal. Wygląda na to, że Ladakh był wówczas bezpiecznym miejscem: w 727 roku chiński pielgrzym Hui-Cz’ao przywędrował z Indii do Azji Centralnej. Wspomina on o księstwie położonym na północnym wschodzie Kaszmiru i znajdującym się „pod władaniem Tybetańczyków”. „Kraj jest niewielki, są w nim wysokie góry i wąskie doliny. Znaleźć tam można mnichów i klasztory, a ludzie są oddani Trzem Klejnotom. Co się tyczy zaś króla Tybetu na Wschodzie, to nie ma tam żadnych klasztorów, a nauka buddy jest nieznana”. Jednak Guru Rinpocze miał wkrótce zmienić tę sytuację... Po niepomyślnym dla buddystów okresie rządów w Tybecie nadszedł czas przypływu drugiej fali dharmy. W 999 roku król Jesze O, wuj Njimy Gon i władca zachodniotybetańskiego królestwa Guge, które na południowym wschodzie graniczyło z Ladakhiem, wysłał do Kaszmiru i okolicznych ośrodków kulturalnych Rinczena Sangpo z grupą uczonych, żeby pogłębili swoją znajomość indyjskiego języka i kultury – buddyjskiej filozofii, medytacji i ikonografii. Następnie mieli sprowadzić te nauki do Tybetu. Ale o tym później.

Njima Gon

Njima Gon był bezpośrednim potomkiem tybetańskiego króla Songtsena Gampo (617-698). W X wieku założył on zachodniotybetańskie królestwo Guge, w którego skład wchodził wówczas również Ladakh. Dzięki niemu w muzeum pałacowym w Ladakhu podziwiać można na przykład koronę zaręczynową królowej, którą swojego czasu nosiła również dzisiejsza królowa matka. Niegdyś należała do królowej Łangczen, chińskiej żony Tybetańczyka Songtsena Gampo, która podobnie jak jego nepalska żona, uważana była za wypromieniowanie Wyzwolicielki (Tary). W VII wieku, jeszcze przed przybyciem Guru Rinpocze, Songtsen Gampo zjednoczył Tybet i próbował szerzyć w nim buddyzm. W tym celu wysłał też do Indii swoich uczonych – owocem tej wyprawy jest Mani kabum, wybór prac na temat praktyki Kochających Oczu (tyb. Czenrezig, skt. Avalokiteśwara). Oprócz tej niesamowitej, złotej korony wysadzanej turkusami i perłami, Łangczen w ramach posagu przywiozła również Dzioło Dzie, słynny posąg Buddy, który znajduje się obecnie w Dżokangu, głównej świątyni Lhasy. Songtsen Gampo postrzegany jest jako wypromieniowanie Kochających Oczu i przedstawia się go w wysokiej, białej koronie z Buddą Nieograniczonego Światła (skt.: Amitaba, tyb.: Öpame). Natomiast Szamar Rinpocze poleca medytację „Kochających Oczu w tradycji królewskiej”, która związana jest z osobą tego władcy. W pałacu-muzeum w Stok podziwiać można niezwykłe nakrycie głowy, na którym znajduje się forma Buddy Nieograniczonego Światła, koronę króla Ladakhu, tak więc jest to prawdopodobnie korona Songtsena Gampo. Obok stoi 15-centymentrowy, ciemny posążek, stojąca forma Buddy Kochających Oczu, najprawdopodobniej z VII wieku. Znaleźć tam można stare tanki przedstawiające Buddę, Guru Rinpocze, IV Karmapę Rolpe Dordże czy X Szamara Mipama Czodrub Gjatso. Tybetańczyk Njima Gon i jego potomni dali początek pierwszej dynastii niezależnego Ladakhu. Jednak inspiracji dla buddyzmu w tym kraju szukali nie w Tybecie, lecz w północnych Indiach, a przede wszystkim w Kaszmirze.

Rinczen Sangpo

Spośród wszystkich wysłanników, których Jeszie O wysłał do północnych Indii, wróciło jedynie trzech. Jednym ze szczęśliwców, którym udało się przeżyć podróż, był Rinczen Sangpo. Wrócił on do Tybetu w towarzystwie uczonych i artystów, którzy zainspirowali lub osobiście wybudowali i przyozdobili 108 klasztorów. Klasztor Alczi założyło dwóch uczniów Rinczena Sangpo i uchodzi on za jeden z najstarszych klasztorów Ladakhu. Ponieważ nie był używany w czasie muzułmańskich najazdów, nie został też zniszczony ani splądrowany. Później swą opiekę nad tym miejscem roztoczyli mnisi Gelug z Likiru. Dziś Alczi przypomina raczej skansen z licznymi kramikami, niż miejsce kultu religijnego. Nie kupię sobie tam chyba jednak „oryginalnej laski” Rinczena Sangpo, chociaż tamtejszy mnich zarzeka się, iż wykonane są wyłącznie z gałęzi opadłych z drzewa, które ponad dziesięć tysięcy lat temu wyrosło z wbitego w ziemię przez Rinczena Sangpo kija. Cały kompleks jest przyjemnym, cichym i zielonym miejscem, a wokół klasztoru znaleźć można wiele stup i pomniejszych świątyń przyozdobionych wyrafinowaną snycerką, glinianymi posągami i malowidłami ściennymi. Dominuje tutaj jedenastowieczny, kaszmirski styl przedstawiania Buddy, który z kolei stał się inspiracją dla X Karmapy Czojing Dordże, gdy wypracowywał swój styl znany jako Karma Gadri.

Atisia

Wspominane klasztory powstały jeszcze zanim w Tybecie wykrystalizowały się poszczególne buddyjskie szkoły. Z czasem większość z nich – za wyjątkiem Lamajuru – przejęli mnisi Kadampy. Byli oni obecni w Ladakhu od czasu, gdy po wielu wahaniach założyciel tej szkoły, Atisia ze słynnego uniwersytetu klasztornego Wikramaszila (na terenie obecnego stanu Bihar w Indiach), przyjął zaproszenie króla Jesze O i wyruszył – przez Nepal, a nie Ladakh – do zachodniego Tybetu. Spędził tam dwa lata, po czym udał się do Tybetu Centralnego, gdzie do śmierci nauczał między innymi Wielkiej Pieczęci (mahamudry) i treningu umysłu (lodziong). Następnie Gelugpowie, czyli zreformowani Kadampowie, przejęli stare ośrodki Kadampy. Zasadniczo jednak mogły zostać przejęte również przez szkołę Kagyu, ponieważ Gampopa zanim spotkał Milarepę otrzymał pełne wykształcenie w tradycji Kadampy, stąd też w naszej szkole pojawili się w tym okresie mnisi i klasztorna organizacja.

Naropa

Około 1070 roku do Ladakhu dotarł Naropa i medytował między innymi w Lamajuru, Kesbang (koło Igu) i przy liczącej przynajmniej dwa tysiące lat stupie Kaniska w Sani koło Zanskar. Raz do roku można tam zobaczyć jego posąg, a raz na dwanaście lat przywódca szkoły Drukpa Kagyu, Gjalła Drukpa publicznie pokazuje w Naro Podrang koło Szej ozdobę z kości Naropy.

Lamajuru

Według legendy arhat Njima Gungpa Czen, uczeń Anandy czyli głównego ucznia Buddy Siakjamuniego, dzięki swym magicznym mocom dotarł do Kaszmiru i Ladakhu, w którym pobłogosławił miejsce pod klasztor Lamajuru. Pewniejszy jest jednak fakt, że lwia świątynia wchodząca w skład kompleksu pochodzi z początku XI wieku, kiedy to zbudował ją Rinczen Sangpo. Mnie natomiast najbardziej zainteresowała skromna, niedostępna dla turystów jaskinia, w której medytował Naropa. Wcześniej opiekowali się nią lamowie z tybetańskiej głównej siedziby Szamarpy w Jangpaczen. Odpowiedzialny za to był lama Jungdrung, mnich który prowadził również pobliski ośrodek odosobnieniowy. Przy budynku głównym w Lamajuru znajduje się masywna stupa, którą zbudował VI Szamar Czokji Łangczuk (1584-1629). Urodził się w rodzinie Gjura, której potomkowie byli wówczas Dzierżawcami Linii Drikung Kagyu – jest to tytuł dziedziczny, a nie linia sukcesji danego lamy. Ojciec VI Szamarpy nazywał się Drikung Czoje Rinczen Phuntsog, a jednym z jego braci był słynny Rinczen Czokji Dragpa, który zyskał uznanie dzięki swoim komentarzom do medytacji Kochających Oczu. Po śmierci Szamarpy Drikungpowie przejęli i rozbudowali to miejsce. Warto tu wspomnieć o niezwykle pięknej świątyni Kochających Oczu, znaleźć w niej można stare malowidła ścienne i posągi, w tym przepiękny posąg tysiącramiennego Czenreziga.

Marpa i Milarepa

W trakcie poszukiwań swojego nauczyciela Naropy, Marpa zawitał również do Ladakhu. Według legendy podróżował wówczas łodzią. Kiedy się zdrzemnął, łódź uderzyła o brzeg. Przerażony Marpa rozejrzał się wokół, nie zobaczył jednak żywej duszy. Wyraził wtedy życzenie, by kiedyś na tym pustkowiu (Tongde) zamieszkali ludzie. Klasztor, który założył w Zanskar nazywa się Marpa Ling (miejsce Marpy), jednak około 400 lat później przejęli go Gelugpowie. W dolinie Zanskar podobno jest też wiele wspaniałych jaskiń, w których medytował Milarepa.

Buddowie, stupy i demony

Według przekazów ustnych i nauk Buddy trzy aspekty oświecenia – mądrość, miłość i pełne mocy działanie – manifestują się szczególnie w trzech miejscach: Budda Mądrości w Łu Tai Szan w Chinach; Kochające Oczy, miłość wszystkich buddów, na wzgórzu Czagpori (Żelazna Góra) w Lhasie; natomiast Diament w Ręce, czyli moc wszystkich buddów, na górze Kailasz w zachodnim Tybecie. Ladakh klasyfikowany jest często właśnie jako zachodni Tybet, stąd nikogo nie dziwi fakt, że można znaleźć tu samopowstałe, ochronne formy buddów: Czerwonej Mądrości (w formie Palden Lhamo) w dolinie Leh i osiem form Czarnego Płaszcza między innymi w Hunder, Diskit, Sumur i Jermie. Mieszkańcy ważnych dróg tranzytowych z pewnością potrzebują szczególnej ochrony, biorąc zwłaszcza pod uwagę agresywnych sąsiadów: bonpów, gelugpów w Tybecie, muzułmanów, Mongołów i Chińczyków. Nie znaczy to jednak, że nie manifestuje się tam wszechograniająca dobroć wszystkich buddów: w Tingmosgangu, jednej z byłych stolic Ladakhu, na cichym wzgórzu stoi klasztor, w którym obok tekstu Doskonałości Mądrości (pradżnaparamity) zapisanego złotymi literami, przechowywana jest samopowstała figurka Kochających Oczu. Mówi się, że jeden z królów miał wizję: zobaczył w niej Kochające Oczy, który zapowiedział mu swoją wizytę. „Jak mam Cię przyjąć?” – zapytał król. „Jesteś przecież niewidzialnym dla oka buddą”. – „O nic się nie martw” – odpowiedział Kochające Oczy – „ty i twoi podwładni z pewnością zauważycie moje nadejście”. Wtedy ponoć na dolinę spłynął niesłychanie jasny strumień światła, a w jego miejscu pojawiła się świetlista i jasna, wypełniona przejrzystym płynem forma Kochających Oczu. Posążek zaniesiono do pałacu, gdzie przyjęto go z wszelkimi honorami. Znajduje się on w Tingmosgangu po dziś dzień – jedynie jego skóra z biegiem czasu lekko wyschła, przez co posążek trochę skamieniał. Czy jest to prawdziwa historia? W kwestii pochodzenia tego posążka naukowiec mógłby powiedzieć, że ów budda wykonany jest po prostu z assamskiego marmuru. Natomiast ja na jego widok miałam zawroty głowy i zaparło mi dech w piersiach. Może dlatego, że próbowałam dotrzymać kroku moim uczniom, którzy obrali drogę pod górę na skróty? Poważny błąd na wysokości 4000 metrów, zwłaszcza jeżeli twoi uczniowie z powodzeniem mogliby być twoimi synami! Tak czy owak uznałam, że Kochające Oczy nadal ma wielką moc. Co ciekawe dwie formy tysiącramiennego Czenreziga w tej świątyni mają związek z dwiema wizjami, jakie mieli król i jego lama. Kolejny samopowstały, tysiącramienny Czenrezig mieszka w klasztorze szkoły Drukpa w Staknie, inny w Leh, w jednej z małych gomp przy pałacu – ten z kolei swojego czasu rozmawiał z królem Senge Namgjalem. Dotyczy to również innych buddów – na przykład przechowywanej w prywatnej, pałacowej sali medytacyjnej króla, przepięknej formy Białej Parasolki (tyb. Dukar) chroniącej przed zarazą i czarną magią – popularnym wówczas orężem wojennym, którego dziś z pewnością zakazałaby konwencja genewska. Prawdopodobnie dlatego ten posążek nie jest uważany za tak święty jak pozostałe dwa. Jednym z moich ulubionych miejsc w Leh jest spełniająca życzenia stupa Gomang. Jest to najstarsza stupa w Ladhaku, a wybudował ją pierwszy król tego królestwa. Wyglądem przypomina stupy indyjskie. Stupę Tisseru zbudował w XV w król Dragpa Bumde, żeby poskromić demona „Żółte Źrebię”, który panoszył się wtedy po dolinie Leh. Stupa ta z wyglądu przypomina stupę z Gjantse wybudowaną w Tybecie Centralnym w 1427 roku. Nie wiem jednak, czy w Leh komorę stupy wypełniono posążkami, czy jedynie tsa-tsami (glinianymi stupami lub płaskorzeźbami przedstawiającymi różne formy buddów).

Nie tylko demony mogą przysporzyć człowiekowi kłopotów. W średniowiecznym Ladakhu trzeba było również uregulować swoje stosunki z nagami i tsenami – na przykład w Likirze, którego nazwa znaczy „sprasowani nagowie”. Nagowie są energiami wody i ziemi, które mogą uprzykrzyć nam życie, kiedy niszczymy środowisko naturalne lub naruszamy ich przestrzeń życiową. Tseny mieszkają w skałach lub lasach i mogą nam przynieść pożytek, jak i zaszkodzić. Przy współpracy odpowiednich osób mogą pomóc w leczeniu chorych lub pokazać przyszłość. W Ladakhu często spotkać można białe lub czerwone Tsenkhangi (domy tsenów). Kiedyś zabiegano o przychylność tych duchów za pomocą ofiar ze zwierząt, jednak za sprawą nacisku buddyjskich nauczycieli zaniechano tych szamanistycznych praktyk i zastąpiono je ofiarowaniem dymu itp. Ze Stok, która jest dziś dużą wioską można powędrować do parku narodowego Hemis. Po krótkim spacerze znalazłam tam miejsce poświęcone jakiemuś strażnikowi. Wydaje mi się, że mieszkał tam i był czczony jakiś światowy strażnik, a nie oświecony budda. Nad rzeką, pośród starych drzew i stup, pomiędzy pniami dwóch wierzb znajduje się wejście do szczególnego zagajnika. Jednak albo „jul lha” – lokalny strażnik – miał coś przeciwko mojej niezapowiedzianej wizycie, a może tylko przez ten zimny wiatr, który owiał moje gołe ramiona oraz fakt, że przez listowie nie docierał tam żaden promyk słońca, postanowiłam natychmiast stopić się z formą buddy i powtórzyć parę mantr, po czym wycofałam się z tego miejsca na „z góry upatrzone pozycje”. Wtedy znów zrobiło się przyjemnie.

Opracowanie: Grzegorz Kuśnierz

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cytat - Karol Ślęczek | Obietnica bodhisattwy - XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże | Medytacja 16 Karmapy - Wywiad z Lamą Ole | Uczył nas w bardzo zręczny sposób - Hannah Nydahl | Umysł i śmierć - Lama Dzigme Rinpocze | Cztery przyczyny odrodzenia w Dełaczien - Szamar Rinpocze | Wszystko jest snem, dlatego wszystko jest możliwe - Lama Ole Nydahl | Twierdza oświecenia - Milarepa | Oddanie dla nauczyciela - Szangpa Rinpocze | Jak kot z zapalonym ogonem - Porucznik Adam Jankiewicz | Zasady i kanony sztuki tybetańskiej - Ewa Preschern | Historia Kagyupów w Ladakhu - Svenja Schmitt | Cywilizacja w kręgu buddyjskich kultur Azji Południowo-Wschodniej - Rafał Kowalczyk | Czym jest Pustka? - Dorothea Deeg i Matthias Ostermann | Cytat - Hannah Nydahl | Doświadczenie to jest to - Ralph Bohn | Więcej, lepiej, bardziej - Wojtek Tracewski | Ośrodek Europejski - Wywiad z Romanem Lausem | Karma Guen - Peter Gomez | Bartołty - Adam Jankiewicz & team | Vyhlidky - czeska kraina łagodności - Mira Starobrzańska i Kveta Svedova | Jogini pod dachami Paryża - Marta Cichocka | Słupsk - wszystko jest możliwe! | Głogów | Triangle Project - Triangle Project Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: