DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 41 -> Opanowanie i skuteczność to podstawa

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Opanowanie i skuteczność to podstawa

Lama Dzigme Rinpocze
_________

O buddystach w biznesie

Dobrze jest być świadomym prawd i właściwości wciąż odkrywanych w naukach buddyjskich. Celem zarówno moim, jak i tych, którzy wraz ze mną starają się przekazywać tę mądrość, jest jedynie umożliwienie każdemu odkrycia właściwości nieoddzielnych od jego natury i wykorzystywania ich dla dobra wszystkich. Kluczowe jest tu połączenie zrozumienia z działaniem.


Gdyby ktoś przyjrzał się mojemu wyglądowi zewnętrznemu, mógłby stwierdzić, że pochodzę z Tybetu, jakby oznaczało to coś odmiennego. Jednak filozofia, którą przekazują lamowie, nie należy do Tybetu; można odnaleźć ją wszędzie i w każdym z nas. To nauki, które trzeba przystosować do naszej cywilizacji wszelkimi sposobami i które zasadniczo dają się zastosować w każdych okolicznościach. Patrząc z zewnątrz, można by powiedzieć: „Jest to praktyka lamów, filozofia lamów, sprawa lamów”. To nieprawda. Nie jest to coś zarezerwowanego dla jednego rodzaju osób – każdy ma do tego dostęp. Nauki te, filozofia oraz techniki przynoszą bezpośredni pożytek i są łatwo dostępne dla wszystkich, którzy chcą z nich korzystać. Buddyzm tybetański pochodzi z Azji i na pierwszy rzut oka może się wydawać, że bardzo różni się od ścieżek Zachodu. Różnice między Azjatami i ludźmi Zachodu są jednak wielce przesadzone. Na poziomie umysłu nie ma bowiem żadnych różnic. By to zrozumieć, trzeba być Azjatą, który przyjeżdża na Zachód. Kiedy ktoś taki przybywa tutaj wraz ze swą filozofią i metodami dotyczącymi umysłu, doznaje początkowo wielkiego szoku. Masz wrażenie, że stoisz w obliczu czegoś zupełnie obcego: są to całkiem odmienne kultury i ludzie zmierzający do nieznanych celów. Z biegiem czasu dostrzegasz, że Azjata i człowiek Zachodu wcale się od siebie nie różnią, podobnie jak nie różnią się od siebie Niemiec i Francuz. Oczywiście istnieją różnice języka, historii i kultur obydwu narodów, lecz istota jest taka sama, podstawa jest taka sama, umysł jest taki sam, i w ten sam sposób podstawowa natura Wschodu i Zachodu niczym się nie różni. Do czego potrzebny jest przykład Tybetu na Zachodzie? Rzut oka na historię Zachodu jasno pokazuje, że z pewnością nie został on zbudowany na technikach buddyjskich. Istnieją tu bowiem wysoce skomplikowane struktury finansowe i wprost niewyobrażalne struktury przemysłowe powstałe dzięki olbrzymim nakładom. Wszystko to dało w rezultacie statyczny świat, który nie poddawał się widocznym zmianom, świat, w którym każdy wykonywał ten sam zawód przez długi czas i bronił swej stabilizacji. W tych okolicznościach techniki pracy z umysłem nie stanowiły dla ludzi Zachodu niczego nadzwyczajnego.

W ciągu ostatnich dziesięcioleci nastąpiła drastyczna zmiana w świecie przemysłowym spowodowana erą komunikacji. Dzięki przyspieszonej wymianie informacji i rozwojowi skutecznych technik przemysłowych, to co było statycznym światem, stało się niestabilne i podatne na zmiany. Zwykły fax może wpłynąć na strategię firmy, może być przyczyną powstawania nowych praw. Między jednym a drugim końcem planety wszystko wydarza się w okamgnieniu, niemal zupełnie bez przeszkód. Ze świata statycznego przeszliśmy do świata w swej istocie dynamicznego. Możemy przemieszczać się błyskawicznie z jednego krańca świata na drugi. Możemy używać pośrednich metod komunikacji, by robić zakupy na odległość, sprzedawać towary i wymieniać informacje. Świat jest zasadniczo płynny. Obecnie to informacja liczy się bardziej niż nieruchomości. W biznesie zaś, ludzki dynamizm jest cenniejszy od wykonywania tej samej pracy przez wiele lat w tym samym miejscu. Istotną rzeczą są wzajemne stosunki oparte na zaufaniu. Dziś nie da się już pracować bez tego. Jeśli opłacasz pracownika odpowiedzialnego za procedury dotyczące firmy, istotna jest jego opinia. Jeśli nie jest szczerze zaangażowany w losy firmy, jeśli nie uznaje za własne celów, jakie firma sobie stawia, wówczas, jeśli tylko inna firma zaoferuje mu dwukrotnie wyższe wynagrodzenie, odejdzie on z czymś znacznie cenniejszym niż pieniądze czy techniki handlowe: zabierze ze sobą cały potencjał, jaki mógł zostać zainwestowany. Z drugiej strony, jeśli ma zaufanie do pracodawców, jeśli ma podobne cele co oni, wtedy oprze się zewnętrznym naciskom, a jego pracodawcy będą lepiej zmotywowani do promowania jego kariery. Są to metody, które naprawdę liczą się w dzisiejszym świecie.

Wielu menadżerów i szefów spółek staje dziś wobec brutalnej konieczności zwalniania ludzi – z pewnością nie jest to nic przyjemnego. Może być wiele powodów, dla których tak się dzieje, jednak najczęściej wynika to z faktu, że ktoś nie nadąża za przekształceniami dokonującymi się w firmie lub pozostaje w tyle pod względem technologicznym. Albo też atmosfera w firmie się pogorszyła, konflikty zaś zmniejszają wydajność lub przepływ informacji. Wówczas zwykle kończy się to wyjątkwo nieprzyjemną sytuacją, w której jest się zobowiązanym do „pozbycia się” ludzi. Komunikacja wewnątrz firmy staje się więc istotna. Jednak komunikujący się ludzie mają własne emocje i konflikty, które z czasem przeradzają się w poważne problemy. Menadżerowie mogą zdawać sobie sprawę z tego, że naprawdę powinni dawać swym pracownikom możliwości, pomagać im w doskonaleniu się i szkolić. Wielu pracowników nie wykorzystuje jednak tych możliwości, gdyż nie zmotywowano ich odpowiednio, nie pokazano im ich własnego potencjału ani zdolności, które w nich tkwią.

Oczywiście jednym z zadań przewidzianych przez szkolenia w firmie jest pomaganie ludziom w wydobywaniu na jaw ich zdolności, ich potencjalnych właściwości. Może się to wydawać skomplikowane, lecz faktycznie nie jest trudne, gdyż naprawdę mówimy tu o czymś, co ludzie już posiadają, o czymś, co jest wspólne wszystkim. Jedyną trudną rzeczą jest pomaganie ludziom w dostrzeżeniu, że mają to w sobie. Nie powinniśmy się jednak oszukiwać. Nie wystarczy pokazać im, że mają w sobie pewien potencjał; trzeba ich zachęcić do rozwijania go. Oznacza to, że należy najpierw samemu rozwinąć motywację do takiego działania, a następnie pomagać innym. W tym sensie, nie sądzę by główny menadżer czy ktokolwiek odpowiedzialny za pracowników mógł być częścią firmy bez osobistego zaangażowania. Nie chodzi o to, żeby będąc w pełni przekonanym do swoich zadań i decydując się je podjąć, muszę przekonywać swych pracowników zupełnie samodzielnie. Pracownicy są tu niejako pomocnikami, przekazującymi owo działanie dalej. Chcąc jednak odnieść sukces, szef powinien rozwinąć coś, co nazwalibyśmy Oświeconą Postawą lub bodhiczittą. W świecie biznesu menadżerowie muszą mieć wyraźną świadomość celów, produktów, usług i modelu zysków firmy. Nie jest to jednak możliwe bez uwzględnienia pracowników i bez rzeczywistej chęci zrobienia dla nich wszystkiego co najlepsze – wszystkiego, co umożliwi im rozwój na ich stanowiskach, najwyższe wynagrodzenia i najlepsze warunki pracy. Działając w ten sposób stworzycie sytuację, w której można harmonijnie pogodzić interesy i zyski. Pamiętajcie jednak, że nie jest to gotowy przepis. Menadżerowie muszą być przekonani, że zależy im na pożytku innych, że chcą tej harmonii, jednak nie za wszelką cenę – chodzi o pomaganie i wspieranie tych, na przykład, których da się uszczęśliwić, lub o unikanie konfliktów.

Menadżerowie powinni rozwijać współczujące spojrzenie na rzeczywistość. Po rozwiązaniu trudnej sytuacji nadal będą utrzymywać kontakty ze swymi bezpośrednimi podwładnymi, a poprzez nich – z pozostałymi pracownikami. Jeśli mają szczerą motywację, inni to docenią – może nie od razu, ale z biegiem czasu – zaś propozycje menadżera spotkają się z zaufaniem. Stanie się wiarygodny. Podwładni przestaną mówić: „Znów próbuje nas zwodzić, chce nam zamydlić oczy”. Zrozumieją, że jego propozycje służą faktycznej poprawie ich warunków pracy, nie zaś manipulacji. Powstanie więc atmosfera zaufania. Kluczowe jest tu, żeby taka postawa, którą szef ma dzielić z pracownikami na najwyższym poziomie, była autentyczna. W przeciwnym razie ludzie zorientują się, że nie postępuje on zgodnie z tym, co mówi. Odbije się to w podświadomości firmy i stanie się częścią panującej atmosfery. Jeśli działania są autentyczne od początku, wszystko będzie działać sprawnie. Oczywiście takie przekształcenia wymagają w pierwszej kolejności osobistej przemiany, gdyż ludzie nie zmieniają się w pełnych współczucia altruistów z dnia na dzień, ani przez wpatrywanie się przez całe życie we własny pępek. Jest to coś, co wymaga osobistego wysiłku. Brzmi to pięknie w teorii; w praktyce jest nieco bardziej skomplikowane. Człowiek wciąż walczy sam ze sobą – a w zasadzie z własnym umysłem. W umyśle każdego są bowiem przeszkadzające emocje, które utrudniają prawidłowe funkcjonowanie i przepływ obecnych tam energii. Trzema głównymi emocjami, które mogą stanąć na przeszkodzie właściwemu funkcjonowaniu firmy i pracujących zespołów są: żądza (pieniędzy, władzy etc.), zazdrość i skłonność do irytacji (mówiąc inaczej gniew). Dzieje się tak ponieważ istoty błędnie uważają się za doskonałe. Każdy posiada w sobie sporo dumy, przesłaniającej te natarczywe emocje, niezwykle więc trudno być ich świadomym, jeśli nie pojawi się jakiś bodziec. Przed samym sobą można czuć, że gdzieś tam dźwięczą, jednak człowiek wkłada niezwykle dużo energii w wyparcie ich z umysłu, są bowiem zbyt uciążliwe dla tejże dumy i dla wyobrażenia, jakie się ma na swój temat. Fakt, że emocje kierują naszym postępowaniem nie jest niczym strasznym dopóty, dopóki nie niweczą naszych wysiłków zmierzających do stworzenia przejrzystych i otwartych relacji, ani dopóki nie dajemy im wolnej ręki, unikając rozpoznania ich. Gdy wydarza się coś nieprzyjemnego, musi to być czyjaś wina. Nie może być moja, gdyż ja jestem doskonały, zatem jest to wina kogoś innego lub jakiejś większej liczby ludzi. Często można spotkać sytuację, w której menadżer serdecznie znienawidzony przez swych podwładnych i doprowadzany przez nich do furii zmuszony jest z nimi pracować, gdyż nie ma innego wyboru. W takiej sytuacji doszukuje się on przyczyn swego niepokoju i rozstroju żołądka w podwładnych, oni zaś w nim widzą źródło wszelkiej niesprawiedliwości. Nikt wówczas nie zadaje sobie pytania, czy aby sam choć trochę nie ponosi odpowiedzialności za tę sytuację. Mimo wszystko nie musiałoby to oznaczać katastrofy, nawet jeśli pociąga za sobą ciągłe niezadowolenie dziesiątek ludzi; wchodzą tu jednak w grę emocje, które działają jak lustro, powielają i wzmacniają. Mają one, podobnie jak struny gitary, tendencję do pobrzmiewania w każdym komunikacie, który od nas wychodzi, czy to werbalnie, czy podświadomie. Jeśli dzieje się to w firmie, stopniowo każdy będzie coraz bardziej nieszczęśliwy, gdyż wzajemne relacje będą napięte na całej linii. Gdy ktoś jest nieszczęśliwy w pracy, również do domu będzie przychodził poirytowany, przenosząc to na wszystkich włącznie z żoną i dziećmi. Taki schemat wywołuje niepokój, niezadowolenie i dramaty. Co więcej, jeśli interes nie działa należycie, klienci nie będą w pełni zadowoleni i zaczną korzystać z usług innych. To jest powód dla którego tak nalegamy, by stawać się świadomym własnych emocji; trzeba wiedzieć, że są obecne. Najlepszą drogą do rozpoznania tego i zapanowania nad nimi jest bodhiczitta, którą można porównać do altruizmu lub bezinteresowności.

Czemu bodhiczitta jest tak ważna? Ponieważ tylko ona może skłonić nas do badania siebie i pobudzić do zmiany. Jeśli staję się świadom przeszkadzających emocji, a mimo to nadal stawiam siebie ponad innymi, żadna zmiana nie ma sensu; nadal istnieją powody do gniewu. Z drugiej strony, jeżeli uznam, że rozważenie dobra ogółu byłoby czymś użytecznym dla mnie, mojej firmy i wszytkich pozostałych, wówczas zainteresuję się stosunkami z innymi. Zauważę, że to moje własne emocje destrukcyjnie wpływają na relacje i że to ode mnie zależy naprawienie sytuacji. Gdy menadżer firmy zaczyna myśleć w ten sposób i działać na tej podstawie, jeśli naprawdę stara się zapanować nad własnymi emocjami, w firmie powstanie atmosfera zaufania. Dlaczego? Ponieważ pracownicy przeważnie czują, że uważa się ich za część firmy, nie czują się jednak cenieni. Gdy coś się zmienia na wyższych szczeblach, jest to odczuwane również na najniższych. Pracownicy poczują, że nie są zwykłymi trybami w maszynie, ale że są wartościowi jako jednostki również poza sferą biznesu. Zmienia to zasadniczo ich podejście do sprawy i sposób, w jaki angażują się we własną pracę. Taki układ przynosi pożytek wszystkim, bowiem jeśli w firmie zapanuje atmosfera zaufania, pojawią się płynne relacje i nie będzie już napięć pochłaniających energię, pojawi się za to dużo potencjału dla pożytecznego działania. Organizacja będzie funkcjonować właściwie i klienci będą zadowoleni. Wszyscy odniosą pożytek z tak pomyślnego obrotu spraw, każdy będzie szczęśliwy i wszystko będzie funkcjonować znacznie lepiej. Można by powiedzieć: „To naprawdę przyjemna idea, ale w mojej firmie jest pięćset tysięcy pracowników. Jak zmienić tę sytuację, gdy wszyscy są zazdrośni i próbują podłych sztuczek na swych współpracownikach?”. Zmiana ma to do siebie, że się rozprzetrzenia, jest zaraźliwa tak jak śmiech - gdy sam zaczynasz się zmieniać, może się to przenosić z jednego końca firmy na drugi. Nie musi to zaraz oznaczać, że należy wszczepić coś do ludzkich umysłów, że trzeba włożyć coś do ich głów. W istocie, Oświeconą Postawę każdy ma już w sobie, pokrywa ją tylko gruba warstwa egoizmu. Posiada ją każdy z nas i wystarczy trochę sprzyjających warunków, by się rozwinęła. Uderzyła mnie liczba ludzi Zachodu, którzy praktykowali bodhiczittę nie będąc jej świadomymi, jakby to robili w zupełnym roztargnieniu. Rozważmy przykład autostrady. Dla człowieka Zachodu, autostrada jest drogą do celu. Dla menadżera autostrady, jest ona drogą do zrobienia pieniędzy (egoistyczna motywacja). Jednak oglądana z zewnątrz, nie wydaje się być czymś takim. Stanowi środek, dzięki któremu ludzie mogą łatwo i w miarę bezpiecznie przemieszczać się z jednego miejsca w inne; służy dobru ogółu. Istnieją jeszcze inne przykłady, jak choćby opieka społeczna, której w ogóle nie ma na Wschodzie. Tam, gdy posiadasz określoną ilość dóbr, dziewięciu ludzi z dziesięciu nigdy z nich nie skorzysta. Dobra te zostaną zmonopolizowane przez określoną klasę ludzi, pewną warstwę społeczną; na Wschodzie więc (choć każdy jest tu egoistyczny i ugania się za zyskiem) mamy do czynienia z mniej równomiernym podziałem majątku. Mówiąc najogólniej, ludzie Zachodu patrzą z szerszej perspektywy na to, co przyniesie pożytek w wymiarze społecznym. Jeśli zamierzasz wziąć pod uwagę wszystkie jednostki współtworzące daną organizację, jeżeli decydujesz się działać z największą korzyścią dla nich, wówczas nieuchronnie działać będziesz z największą korzyścią dla całego interesu. Same te jednostki zaczną też działać, kierując się wyraźnym wspólnym celem.

Zastosowanie tego w praktyce wymaga rozluźnienia i uspokojenia umysłu. Umysł, w którym jest napięcie, targany jest emocjami nie będąc tego świadomym. Wysyłane przez nas informacje są wówczas agresywne i często źle odbierane, gdyż zabarwiają je przeszkadzające emocje. Umiejętność rozpoznawania własnych emocji jest więc niezbędna. Dzięki ich rozpoznaniu możemy uspokoić umysł, zrelaksować się i przestać się zachowywać agresywnie, czy to świadomie czy też nie. Zapobiegnie to zjawisku odbijania, tudzież ciągłego otrzymywania negatywnych komunikatów. Postawa taka umożliwia wprowadzenie pewnego dystansu między sobą a emocjami, sprawia że nie działamy już odruchowo, wodzeni przez nie za nos. Gdy staję się gniewny, zamiast wrzeszczeć i walić pięścią w stół, dam sobie chwilę na uspokojenie umysłu. Gniew wprawdzie przyszedł, ale jestem wolny: mogę walić w stół, ale mogę też zachowywać się normalnie. Co więcej, gdy dostrzegamy przeszkadzające emocje i negatywne komunikaty u innych, możemy wówczas zanalizować własne odczucia. Rozumiemy, że osoba taka jest więźniem czegoś, czego nie potrafi w żaden sposób kontrolować. W napadzie zaślepienia nie działa już w pełni świadomie ani rozsądnie. Oto z czym mamy tu do czynienia – z emocją. Możemy więc uniknąć agresywnej reakcji na zachowanie takiej osoby, ponieważ wiemy już, że to nie ona jest winna, tylko emocja. Znalezienie czasu na refleksję i pogłębienie umysłu, uwolnienie się od lgnięcia do emocji, wymaga pewnej dozy panowania nad umysłem i osiągnięcia określonego stopnia wewnętrznego uspokojenia i oczyszczenia. Wówczas jest czas na dokonanie wyboru: postąpię tak, żeby pogorszyć sprawę, albo też nie. Początkowo nie jest to możliwe; jednakże ćwicząc umysł dostrzegamy z czasem odrobinę przestrzeni, potem jest jej coraz więcej i więcej, aż wreszcie przychodzi moment, kiedy wybór w pełni należy do nas. Wszyscy mogą tego dokonać. Jestem pewien, że każdy, kto tylko tego spróbuje, osiągnie wymierne rezultaty. Jest to coś naprawdę niezbędnego, coś co może się rozprzestrzeniać, wpływać odprężająco i uspokajająco na nasze życie i stosunki z innymi.

Wyimek: „Jeśli zamierzasz wziąć pod uwagę wszystkie jednostki współtworzące daną organizację, jeżeli decydujesz się działać z największą korzyścią dla nich, wówczas nieuchronnie działać będziesz z największą korzyścią dla całego interesu. Same te jednostki zaczną też działać, kierując się wyraźnym wspólnym celem.”

Opracowanie: Bartek Meczyński

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Siedmiopunktowy trening umysłu - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Cytat - Hannah Nydahl | Maniła - Wywiad z Szierabem Gjaltsenem Rinpocze | Nasza moc bierze się z prawdziwego przekazu - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | Opanowanie i skuteczność to podstawa - Lama Dzigme Rinpocze | Odosobnienia - koncentracja na pracy z umysłem - Wywiad z Lamą Ole i Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | 22 przejawienia Oświeconej Postawy - Gampopa | Cytat - Hannah Nydahl | Sushi, dzikość, serca i naukowy umysł - Wywiad z Zsuzsą Koszegi | Naszym domem jest oświecenie - Wywiad z Karolem Ślęczkiem | Cytat - Hannah Nydahl | Postawa Wadżrajany czyli relacja nauczyciel-uczeń - Maggy Lehnert-Kossowski | Cytat - Hannah Nydahl | Medycyna tybetańska w Indiach i Nepalu dzisiaj - Mirja Bramsiepe | Jak powstały wyobrażenia buddy - Manfred Seegers | Dawa - malarz tanek - Wywiad z Dawą Ladipą | Cywilizacja buddyjska na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie - Rafał Kowalczyk | Nauka a Buddyzm - Matt Huddleston | Ołtarze - Caty Hartung, Axel Waltl | Ośrodek Europejski - Europe Center - Lama Ole Nydahl | 30 lat buddyzmu Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Mędrek & team | Nowy ośrodek w Gdańsku - Michał Bobrowski i sanga gdańska | Sangha house w Opolu | Nagodzice, czyli 52 hektary czystej krainy - Przyjaciele Nagodzic | Śląsk od morza do Gór - Ślązacy |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: