DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 41 -> Maniła

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Maniła

Wywiad z Szierabem Gjaltsenem Rinpocze
_________

Warszawa 2006


Rinpocze, jakie były początki Twojej buddyjskiej drogi? Od czego się zaczęło?

Szierab Rinpocze: W rejonie, w którym urodziłem się i dorastałem, nie istniały takie instytucje jak szkoła. Chcąc zdobyć edukację chodziło się po prostu do nauczyciela i prosiło go o nauki. We wczesnym dzieciństwie nauczyłem się czytać, a potem od ósmego roku życia pobierałem nauki u różnych nauczycieli. Umiejętność czytania pozwoliła mi na to, by przeprowadzać rozmaite rytuały i przemieszczać się wraz z nauczycielem w różne regiony Himalajów. Kiedy miałem 15 lat poszedłem do Rumteku, gdzie XVI Karmapa uczynił mnie mnichem. Tam studiowałem dharmę, wykonywałem nyndro i różne inne praktyki pod okiem nauczyciela. Przez około 3 lata uczyłem się na pamięć różnych tekstów, z których korzysta się w Rumteku. Tam też nauczyłem się innych istotnych w życiu mnicha rzeczy, takich jak gra na instrumentach muzycznych, tańce lamów (misteria Mahakali i Guru Rinpocze), gramatyka i sztuka pisania. Otrzymałem również wiele inicjacji od XVI Karmapy, przekaz gieczen kanzo, 5 Wielkich Skarbnic Dziamgona Kongtrula Rinpocze, pakiet przekazów mocy Kagyu Nalzong, mnisie ślubowania dwóch stopni, złożyłem też Obietnicę Bodhisattwy. W wieku 28 lat udałem się na tradycyjne odosobnienie, które trwało trzy lata i siedem miesięcy, odbyło się ono w Drupkan, w okolicach Rumteku. Potem przedostałem się do Pokary, blisko miejsca w którym się urodziłem, i tam około 7-8 lat przebywałem w klasztorze. Stamtąd poszedłem do Katmandu, gdzie mieszkam do dziś.

Rinpocze znany jest z tytułu maniła, który nadawany jest osobom, które wykonały co najmniej miliard mantr Czenreziga. W swoim klasztorze w Katmandu organizuję swego rodzaju kursy. Zwykle odbywają się kilka dni po obchodach tybetańskiego Nowego Roku (losar). W czasie takiego spotkania wypowiadamy wspólnie kilkaset milionów mani-mantr (OM MANI PEME HUNG), w tym roku udało nam się wypowiedzieć miliard. Prowadzę te kursy co roku od 23 lat i sam biorę w nich czynny udział.

Szierab Rinpocze: Być może dlatego nazywają mnie maniła (śmiech). Nigdy nikt oficjalnie nie nadał mi tego tytułu, no chyba, że zrobił to sam Czenrezig (śmiech).

Kiedy Rinpocze spotkał Lamę Ole i Hannah po raz pierwszy?

Szierab Rinpocze: Miałem wtedy 18 lat, było to w Rumteku. Razem z Ole, Hannah i XVI Karmapą udaliśmy się do Nepalu. Przebywaliśmy tam około 3 tygodni, na wzgórzu Swajambu, niedalako słynnej stupy. Karmapa udzielał inicjacji Korlo Demczoga, Dordże Pamo, Gjalła Gjamtso, Mahakali Bernag Czien. Wszystkie te inicjacje otrzymałem razem z Ole i Hannah.

Jakie wrażenie na Rinpocze wywarło spotkanie Ole i jego żony, dwojga białych ludzi? Czy nie było dziwne, że dwójka ludzi z Zachodu stała się tak bliskimi uczniami Karmapy?

Szierab Rinpocze: Nie pytano mnie o nich, nie pytano, co o nich myślę. Cieszyłem się, że przybyli z tak daleka, że odnosili się z głębokim szacunkiem do XVI Karmapy i tego co robił.

Jak to się stało, że Rinpocze zaczął nauczać na Zachodzie?

Szierab Rinpocze: Pierwszą wizytę w Europie odbyłem jako asystent Szamara Rinpocze. Odwiedziliśmy razem Niemcy, Dagpo Kagyu Ling w Dordonii, na południu Francji, trochę czasu spędziliśmy w Nicei, u Lamy Tensang w Mont Chardon, pomagaliśmy w przygotowaniach do budowy tamtejszej stupy. Zacząłem udzielać nauk od momentu, kiedy zacząłem podróżować z Szamarem Rinpocze. On udzielał inicjacji, a ja wyjaśnień i wskazówek do praktyk, inicjacji, schronienia i ślubowań samaja.

Co Rinpocze sądzi o nas, praktykujących w ośrodkach Diamentowej Drogi założonych przez Lamę Ole?

Szierab Rinpocze: Właściwie do tej pory nie miałem kontaktu z ośrodkami Lamy Ole. To jest moja pierwsza oficjalna wizyta, w czasie której odwiedziłem KBL w Grecji, Graz, Pragę, Budapeszt i teraz jestem w Warszawie. Bardzo mi się tu podoba, ludzie którzy pracują dla tych ośrodków są ze sobą bardzo zżyci, robią wszystko razem tak dobrze, jak potrafią. Mają też dużo oddania i żywego zainteresowania naukami Buddy. To wszystko sprawia, że czuję się bardzo szczęśliwy. Nie miałem jednak czasu, aby porozmawiać z wami o wewnętrznej, indywidualnej praktyce, tylko w KBL było na to troszkę czasu. Jednakże ogólne wrażenia mam bardzo dobre.

Rinpocze udzielił nam szczegółowych nauk o współczuciu i rozwijaniu bodhiczitty, jak możemy ich użyć w naszym egoistycznym świecie, w którym każdy zorientowany jest na własny zysk, interes?

Szierab Rinpocze: Och, jeśli myślisz, że tylko tutaj, na Zachodzie, istnieje ten problem, to się mylisz. Mamy taką samą sytuację na Wschodzie. Większość ludzi myśli głównie o sobie i swoich korzyściach i tylko dlatego nie osiągnęli jeszcze stanu Buddy. Rozwijanie bodhiczitty jest bardzo trudne, ale nie zniechcęcajmy się, próbujmy. Gdy napotkamy trudności możemy, dla inspiracji, przyjrzeć się przykładom wielkich mistrzów. Dzięki temu trening umysłu stanie się prostszy. Ćwicząc się w rozwijaniu bodhiczitty uczymy się wiele i stajemy się wielkimi bodhisattwami. Rozwijanie bodhiczitty jest pomocne we wszystkich praktykach, które wykonujemy. Wykonując praktyki mahamudry możemy osiągnąć wyzwolenie. Dobrze jest jednak łączyć je z rozwijaniem Oświeconej Postawy. W tradycjach niebuddyjskich, podobnie jak u nas obecne są jidamy, mantry, medytacje, jogi, ćwiczenia prany. Jedyną różnicą między nimi a nami jest Schronienie i rozwijanie Oświeconej Postawy. To czy jesteśmy mnichami czy nie, jest bez znaczenia. Liczy się to, czy rozwinęliśmy w pełni Oświeconą Postawę. Możemy być świeckimi praktykujacymi i dzięki bodhiczicie posuwać się na drodze do przodu, możemy też być mnichami i cofać się w rozwoju bez niej. Oświecona Postawa jest korzeniem całej dharmy.

Rinpocze spędził wiele czasu z XVI Karmapą, czy mógłby przytoczyć jakieś historie z tamtego okresu?

Szierab Rinpocze: Karmapa nigdy nie spał dłużej niż trzy godziny, zwykle zaczynał dzień o czwartej nad ranem. Miał swojego osobistego kucharza, który od lat uskarżał się na dolegliwości wątrobowe. Kucharz na ogół budził się bardzo wcześnie. Pewnego dnia zaspany przygotowywał Karmapie tradycyjną himalajską herbatę i omyłkowo wsypał do niej dwie porcje soli zamiast jednej. Gdy Karmapa spróbował herbaty, poprosił by przyprowadzić kucharza. Ten zapytany o to dlaczego przesolił herbatę, odpowiedział :„Po prostu byłem nieuważny”. Karmapa poprosił innego mnicha o przyniesienie kubka wypełnionego solą i kazał kucharzowi zjeść całą jego zawartość mówiąc: „Jedz sól do woli, skoro tak bardzo ją lubisz“. Kucharz rozzłościł się na Karmapę i powiedział: „Ja tylko troszkę przesoliłem twoją herbatę a ty każesz mi jeść cały kubek soli!“. Zjadł trochę i spojrzał na Karmapę prosząc o litość, ale ten kazał mu jeść dalej. Kiedy dotarł do połowy kubka, zrobiło mu się niedobrze i stwierdził, że nie może zjeść już ani drobinki. Karmapa pozwolił mu odejść. Kucharz odetchnął z ulgą. Wcześniej uskarżał się na bóle, brał wiele leków, a wkrótce po tym wydarzeniu zorientował się, że jego schorzenie zostało całkowicie uleczone. Jedząc sól myślał, że Karmapa jest dla niego niemiły, a nawet okrutny, nie przypuszczał, że może to dla niego oznaczać wyleczenie długotrwałej choroby. Karmapa natomiast od początku wiedział, że sól uleczy wątrobę kucharza. Jeszcze jedna historia… Wiele lat temu pewien Tybetańczyk o imieniu Niki Tenpa przyprowadził grupę Europejczyków do Rumteku. Karmapa w obecności gości zajmował się ptakami, karmił i poił zwierzęta, czyścił klatki. Karmapa pobłogosławił gości, przyjął prezenty, kataki i zamówił herbatę dla wszystkich. I ponownie zajął się ptakami. Niki Tenpa był tłumaczem gości, którzy mieli wiele pytań. Czasami odpowiedź Karmapy była satysfakcjonująca, ale czasami brzmiała jakoś dziwnie, jakby Karmapa nie dbał o to, co mówi. Niki Tenpa pomyślał: „Ci ludzie przybyli z bardzo daleka, Karmapa ma wielu asystentów więc mógł ich poprosić o to, by zajęli się ptakami, a sam mógłby teraz poświęcić się w pełni gościom“. W momencie w którym ta myśl pojawiała się w jego umyśle, Karmapa spojrzał na niego, uśmiechnął się i powiedział: „Przetłumacz to, co pomyślałeś!” Niki bardzo się przestraszył. Do końca życia starał się nie mieć żadnych złych myśli, ani żadnych wątpliwości do nauczyciela.

Bardzo dziękujemy za rozmowę.

Opracowanie: Slava Ermolin, Mira Starobrzańska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Siedmiopunktowy trening umysłu - Szierab Gjaltsen Rinpocze | Cytat - Hannah Nydahl | Maniła - Wywiad z Szierabem Gjaltsenem Rinpocze | Nasza moc bierze się z prawdziwego przekazu - Lama Ole Nydahl | Cytat - Lama Ole Nydahl | Opanowanie i skuteczność to podstawa - Lama Dzigme Rinpocze | Odosobnienia - koncentracja na pracy z umysłem - Wywiad z Lamą Ole i Hannah Nydahl | Cytat - Hannah Nydahl | 22 przejawienia Oświeconej Postawy - Gampopa | Cytat - Hannah Nydahl | Sushi, dzikość, serca i naukowy umysł - Wywiad z Zsuzsą Koszegi | Naszym domem jest oświecenie - Wywiad z Karolem Ślęczkiem | Cytat - Hannah Nydahl | Postawa Wadżrajany czyli relacja nauczyciel-uczeń - Maggy Lehnert-Kossowski | Cytat - Hannah Nydahl | Medycyna tybetańska w Indiach i Nepalu dzisiaj - Mirja Bramsiepe | Jak powstały wyobrażenia buddy - Manfred Seegers | Dawa - malarz tanek - Wywiad z Dawą Ladipą | Cywilizacja buddyjska na Jedwabnym Szlaku i Wielkim Stepie - Rafał Kowalczyk | Nauka a Buddyzm - Matt Huddleston | Ołtarze - Caty Hartung, Axel Waltl | Ośrodek Europejski - Europe Center - Lama Ole Nydahl | 30 lat buddyzmu Buddyzmu Diamentowej Drogi w Polsce - Mędrek & team | Nowy ośrodek w Gdańsku - Michał Bobrowski i sanga gdańska | Sangha house w Opolu | Nagodzice, czyli 52 hektary czystej krainy - Przyjaciele Nagodzic | Śląsk od morza do Gór - Ślązacy |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: