DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 40 -> Cywilizacja buddyjska w Indiach

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Cywilizacja buddyjska w Indiach

Rafał Kowalczyk
_________

Część V


Geneza Diamentowej Drogi

Począwszy od V wieku n.e., a więc już od czasów świetności klasycznej buddyjskiej cywilizacji obserwujemy w Indiach stopniowy rozwój szkół wadżrajany czyli Diamentowej Drogi. Największą popularnością tantryczny buddyzm cieszył się nieco później, w okresie panowania dynastii Palów na wschodzie subkontynentu, pomiędzy VII a XII stuleciem. Ta epoka sukcesów trzeciego filaru nauk Buddy jest uznawana przez większość historyków za początek średniowiecza dziejów Indii. Wówczas ojczyzna Siddharthy Gautamy stała się świadkiem istotnych przemian polityczno – społecznych. Nowy etap historii wiązał się jednocześnie z postępującą degradacją buddyjskiej kultury. Odtąd naśladowcy Buddy mieli coraz mniejszy wpływ na bieg dziejów i obraz hinduskiej cywilizacji. W omawianym czasie w północnych i nadgangesowych Indiach za centra buddyzmu służyły wielkie uniwersytety z Nalandą, Wikramasilą i Odantapuri na czele. Ośrodki te pozostawały w znacznym stopniu uzależnione od arystokracji władającej ziemią i sprawującej władzę. Jednocześnie wśród hinduskiego rycerstwa zaczęły nawarstwiać się problemy dotyczące walki o panowanie w rosnącej wciąż ilości klanowych państewek. Od tego czasu żadna z rządzących dynastii (z wyjątkiem rodu Palów, ale i tak tylko na terenie wschodnich kresów) nie uzyskała już tak dużej mocy politycznej, aby zapewnić sobie długotrwałą dominację na terytorium własnego imperium, co umożliwiłoby z kolei oddziaływanie na sąsiadów. Z czasem coraz poważniejszym zagrożeniem stali się również wojujący muzułmanie. Wszystkie te okoliczności, a w szczególności brak oparcia w silnych monarchiach, utrudniały utrzymanie i rozwój klasztorów oraz społeczności buddyjskich, organizujących się dotąd wokół siedzib mnichów. Dodatkowo zwycięstwo hinduizmu w średniowiecznych Indiach, który zresztą przejął w ramach swoich najważniejszych nurtów wiele idei i osiągnięć buddyzmu (np. jednego z czołowych hinduistycznych filozofów – Siankarę – nazywa się „zamaskowanym buddystą”), postawiło przed liderami sangi nowe wyzwania. Epoka rozkwitu liberalnych starożytnych miast-państw, w których prowadzono konstruktywny dialog i spekulacje filozoficzne, odeszła w dziejowy niebyt. Koniecznym do zrealizowania celem stało się jak najdłuższe utrzymanie spuścizny odchodzącej kultury oraz zachowanie duchowego dorobku mistrzów dharmy. Wydaje się, że temu wyzwaniu sprostali mahasiddhowie czyli wielcy mistrzowie medytacji obdarzeni niezwykłą siłą psychiczną (skt.: „wielki władca doskonałych zdolności”).

Popularność siddhów i tantrycznego buddyzmu osadzała się m.in. na ugruntowanej wśród Hindusów tradycji. Już u zarania dziejów kultury indyjskiej spotykamy się z warną kapłanów, zajmującą czołową pozycję w społeczeństwie. Od wieków bramini poświęcali się odprawianiu modłów i magicznych rytuałów, które miały zapewnić pomyślność lokalnej społeczności. Taka sytuacja miała oczywiście miejsce pośród ludzkich zbiorowości w skali globalnej, rola braminów w Indiach miała szczególne znaczenie. Osiągnięcia kapłanów, którzy żyli bezpośrednio wśród reszty społeczeństwa, a nie w odseparowanych i kosztownych w utrzymaniu klasztornych osiedlach, jak również materialne korzyści dla ludzi świeckich, wynikające z działalności hinduistycznych braminów, przesądziły o ich sukcesie. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, iż powstanie i rozmiary klasztornej tradycji były spowodowane potrzebą dostosowania stylu życia do warunków, w których można było poświęcić swoją energię praktykowaniu jogi (termin „joga” wywodzi się z sanskryckiego pierwiastka czasownikowego tłumaczonego jako „ujarzmienie”, spokrewnionego z staropolskim „igo” oznaczającym „jarzmo”). W dawnych Indiach ze względu na brak dostępu do środków antykoncepcyjnych nie było skuteczniejszej możliwości na uniknięcie posiadania dużej ilości dzieci i egzystencjalnych problemów z tym związanych, jak tylko przystąpienie do wspólnoty, przestrzegającej zasad celibatu. Jednak w czasie, gdy klasztorny system chylił się ku upadkowi, a w miastach i pośród lokalnych książąt wygrywał hinduizm, skutecznym dla podtrzymania istnienia nauki Buddy okazał się styl świeckich indywidualistów.

Zastosowana przez tantrycznych joginów formuła dawała wiele korzyści. Jeżeli siddhowie nie odbywali praktyk, wymagających przebywania w odosobnionych miejscach, byli zawsze dostępni dla zainteresowanych rozwojem uczniów. Również posiadane przez joginów szczególne moce, umożliwiające im kontrolowanie sił przyrody oraz leczenie rozmaitych schorzeń sprawiały, że byli oni pożądanymi gośćmi praktycznie usposobionych ludzi świeckich. Ze względu na postępujący spadek wpływu buddyzmu w kulturze indyjskiej i zmniejszenie poparcia dla klasztorów ze strony świeckich sponsorów, a także z uwagi na ówczesne historyczne okoliczności, mistrzowie dharmy opuścili klasztorne enklawy i wniknęli w indyjskie masy. W ten sposób dotychczas nieprzychylne buddyzmowi prowincjonalne środowisko odkryło i zaakceptowało tantryczną dharmę. Na powrót, jak za czasów Buddy Siakjamuniego, mistrzowie buddyjskiej medytacji znaleźli się we wszystkich indyjskich warstwach społecznych.

Mahasiddhowie i buddyjska tantra

Zgodnie z zachowanymi w źródłach informacjami (zobacz m. in.: „Abhayadatta, Budda’s Lions: Lives of the Eighty-four Siddhas”, tłum.J. Robinson, Berkeley 1979 oraz „Masters of Mahamudra”, tłum. i kom. K. Dowman, Nowy Jork 1985; dostępne także jako kompilacja obu pozycji w tłumaczeniu polskim /w ograniczonym nakładzie/: „Żywoty 84 Mahasiddhów”, tłum. K.Y. Zangpo, K. V. Sangpo i K. Khedrub, na prawach rękopisu, Kraków) mistrzostwo buddyjskiej tantry osiągali zarówno książęta i księżniczki (np. Vinapa i Lakszminkara), bramini (Nagabodhi, Pakaja), mnisi (Dharmapa) i rycerze (Babhahi i Udheli) jak też rzemieślnicy (Camaripa i Kamparipa), panie domów (Manibhadra, Mekhala czy Kanakhala), urzędnicy (Tengipa, Jayananda), myśliwi (Śawaripa, Gorura) czy też przestępcy (Khadgapa). Tradycja buddyjska przedstawia mahasiddhów jako nonkonformistów i kontestatorów, sprzeciwiających się braministycznym tradycjom jak i klasztornej hierarchii. Jednocześnie idealistyczni siddhowie stanowili przeciwwagę dla społeczności pogrążającej się w materializmie i konsumpcji. Ostentacyjne wystąpienia i pieśni mistrzów Diamentowego Wozu wzbudzały zarówno podziw naśladowców jak i dezaprobatę oponentów. Za istotną cechę tantryzmu uważa się nie tylko podkreślanie roli pierwiastka żeńskiego, ale też połączenia potencjałów obu płci, jako nieodzownej metody w osiągnięciu duchowego przebudzenia. Przedstawiane w seksualnym akcie miłosnego zjednoczenia postacie oświeconych bóstw tantrycznych wyrażają nirwanę, jako stan oświecenia, który ogarnia każdy aspekt życia i wszechświata. Szkoły tantryczne znane są również dzięki łamaniu – symbolicznemu lub dosłownemu – pewnych kulturowych czy nawet tradycyjnie buddyjskich tabu. Oczywiście wśród samych tantryków funkcjonowały zróżnicowane preferencje odnośnie konkretnych praktyk. Podczas obrządków szkół tantrycznych tzw. „lewej ręki” jedzono mięso i pito alkohol. Natomiast tantryzm tzw. „prawej ręki” nakłaniał jedynie do wizualizacji w/w aktywności. Specyfika wadżrajany wyraża się poprzez kładzenie nacisku na wykonywanie praktyki tantrycznej zwanej sadhaną. Za jej pomocą umysł adepta integruje się z oświeconymi właściwościami buddów i bodhisattwów, będącymi w rzeczywistości zwierciadłem przebudzenia samego jogina. Sadhana dosłownie oznacza „środki realizacji”. W wadżrajanie jest to praktyka jogi obejmująca medytację wykorzystującą recytację mantr (z sanskrytu: „man” znaczy umysł, a „tra” wyzwolenie; w buddyzmie: manifestacja dźwięku i energii konretnego aspektu oświecenia), stosowanie mudr (co najmniej trzy znaczenia: gesty dłoni, znaki, ale także seksualni partnerzy tantryczni), praktyki njasa (aktywizacja energii oświecenia znajdujących się w ludzkim ciele poprzez dotykanie jego części, a także wykonywanie ćwiczeń fizycznych jogi w postaci m. in. pokłonów), wizualizację form medytacyjnych (wytworzenie w wyobraźni obrazu bóstwa, uosabiającego dany aspekt oświeconego umysłu lub przywoływanie w świadomości wizerunku jego manifestacji), praktykę mandali (z sanskrytu: „krąg”; w kulturze staropolskiej jednym z ekwiwalentów tego pojęcia był krzyż celtycki – „kołomir”, dosłownie: „przestrzeń pokoju”; w wadżrajanie: wizualne przedstawienie manifestacji aspektu oświecenia).

Szkoły tantryczne przekazują także nauki dotyczące „fizjologii tantrycznej”. Podstawową w tym zakresie wiedzą jest znajomość układu i funkcjonowania systemu psychicznych kanałów „nadi”, którymi przepływa energia „prana”. Stosując w praktyce metody jogi tantrycznej, wadżrajaniści osiągali owoc nauki Buddy, stając się siddhami. Zyskiwali oni oprócz wglądu w naturę rzeczywistości także moce („siddhi”) postrzegania ponadzmysłowego (np. czytanie w myślach, zrozumienie cudów, wiedza o poprzednich inkarnacjach) oraz moce nadprzyrodzone (m.in. przechodzenie przez materię, szybkie chodzenie, lewitacja, umiejętność stawania się niewidzialnym i wiecznie młodym, umiejętności uzdrawiania itp.). Wadżrajana podkreśla również wagę relacji nauczyciel-uczeń i udzielanych w ramach tych związków instrukcji oraz przekazów oświeconych właściwości. Dokonywać ich można podczas rytualnych inicjacji lub w rozmaitych okolicznościach, składających się na trening umysłu. Metody wadżrajanistycznej praktyki można sklasyfikować w dwóch grupach. Pierwszą z nich jest tzw. droga metod (joga z formą). Drugą stanowi droga wyzwolenia (joga bez formy – mahamudra lub maha ati; tybetańskie „cziak czien” i „dzog czien”). Oprócz wymienianych tradycyjnie 84 indyjskich guru, buddyzm uważa za mahasiddhę każdego oświeconego nauczyciela, który włada szczególną psychiczną siłą i potrafi sprawiać nie dające się racjonalnie wytłumaczyć zjawiska. Trzeba zauważyć, że tak jak na wszystkich współczesnych, tak też i na mieszkańcach dawnych Indii wielkie wrażenie robiła magia i umiejętność wywoływania cudownych zdarzeń. Siddhowie często posługiwali się uzyskanymi zdolnościami dla wykazania najwyższej skuteczności nauki Buddy (biorąc za wzór metody, stosowane czasem także przez Siddhartę Gautamę), zaliczając niejednokrotnie magiczne moce w poczet zręcznych środków edukacji. Zresztą zgodnie ze starożytną buddyjską klasyfikacją sfer otaczającej nas rzeczywistości, które powinny być poddane dociekaniom badawczym, same studia nad zaklęciami magicznymi należały obok lingwistyki, astronomii czy medycyny, do grupy nauk obdarzanych jednakowym autorytetem.

Jak podaje tybetańska tradycja, pierwszego przekazu wadżrajany udzielił Budda Siakjamuni. W późniejszych czasach nauka Diamentowej Drogi utrzymywana była dzięki linii sukcesji bezpośredniej transmisji od mistrza do ucznia (przekaz z poziomu nirmanakaji), bądź w trakcie doświadczanych przez joginów wizji, które dokonywały się poza historycznymi okolicznościami, konkretnym miejscem i czasem (przekaz z poziomu sambhogakaji). Należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny sposób przekazywania nauk. Chodzi mianowicie o tzw. „skarby duchowe” (tyb. „termy”), które mogą być ukryte fizycznie w postaci dokumentów i magicznych przedmiotów odnajdywanych w świątyniach, drzewach i skałach lub też zostają w mistyczny sposób zdeponowane w świadomości ucznia, który w wyniku praktyki medytacyjnej potrafi je odtworzyć w późniejszych inkarnacjach. Ten sposób przekazywania tantr mógł być również stosowany w dawnych Indiach. Potwierdzać to może fakt, że prekursor wspomnianej formy ochrony nauk w Tybecie, guru Padmasambawa, był uczniem indyjskich siddhów. Na uwagę zasługuje to, że analogiczny sposób ochraniania mistycznych nauk funkcjonował we wczesnośredniowiecznej Europie. Podobnie jak w kulturze buddyjskiej, tak i w chrześcijańskiej cywilizacji, wielkim kultem obdarzane były relikwie, uważane za przedmioty gromadzące błogosławieństwo i moc, a także posiadające właściwości uzdrawiania. Jednym z najbardziej znanych chrześcijańskich „duchowych skarbów” jest słynny święty kielich, którym posługiwał się Chrystus – święty Graal. Co ciekawe, przez wieki relikwia ta miała ochraniać chrześcijan niepodporządkowanych władzy rzymskich papieży (np. legendarne bractwo rycerzy króla Artura czy francuskich Katarów). Dygresja dotycząca świętego Graala nie jest przypadkowa. Współcześni historycy uważają bowiem, iż tradycja relikwii-kielicha wywodzi się jeszcze z kultury indoeuropejskich Celtów, wierzących w to, iż obdarzonemocą naczynia liturgiczne mogą umożliwić nieśmiertelność, ewentualnie szczęście po śmierci. Prowadzone w drugiej połowie XX wieku na południu Wielkiej Brytanii wykopaliska, wykazały istnienie rzeźb i reliefów przedstawiających postacie bóstw celtyckich, które medytują w jogicznej pozycji lotosu. Ponadto w ruinach budowli rzymskich odnalezionych na tamtym terenie natrafiono na zabytki, nacechowane wyraźnymi wpływami starożytnej buddyjskiej sztuki w stylu Gandhary, przeżywającej punkt szczytowy świetności w Indiach pomiędzy 130 a 450 rokiem n.e. (zob. m. in.: W. Kotański, „Buddyzm religia światowa”, [w]: Religie uniwersalistyczne. Zarys dziejów, Prac. zbior., Warszawa 1982, s. 86 oraz H. Kersten, „Pra-Jezus. Buddyjskie źródła chrześcijaństwa”, Warszawa 1997).

Najwcześniejszymi i najbardziej znanymi dzierżawcami tantr i nauk wadżrajany byli: Indrabodhi (król Orgyen/Uddijany, V w. p.n.e.), Praharśa Wadżra (tyb.: Garab Dordże, dosłownie Radosny Diament – książę z Uddijany, III w. p.n.e. – dzierżawca Ati jogi, dosł.: „niezwykłej jogi”), Mandżuszrimitra (współczesny Garabowi Dordże i jego uczeń), Nagardżuna (II w. n.e. – także twórca madhjamaki), Asanga (IV w. n.e.– wielki mistrz buddyzmu z Gandhary, dzierżawca Ghujasamadży tantry). Do grona najpopularniejszych indyjskich siddhów nauczających w późniejszych wiekach należeli m.in.: Sziawaripa, Saraha, Wirupa, Tilopa i Naropa. W poczet mahasiddhów zalicza się również wspomnianego wcześniej uddijańskiego księcia Padmasambawę (tyb. Guru Rinpocze) oraz innych tybetańskich kontynuatorów tradycji wadżrajany, tj.: Marpę, Milarepę, Gampopę oraz pierwszego w Tybecie świadomie inkarnującego się lamę – Karmapę. W tym miejscu warto wskazać na jedną z najbardziej spornych kwestii związanych z tantrą i mahasiddhami. Dotyczy ona żyjącego w X wieku mistrza Ghorakszy i wątpliwości związanych z tym, czy tradycyjnie zaliczany w poczet 84 siddhów jogin praktykował buddyjską, czy też hinduistyczną sadhanę. Żyjącego w XII wieku Ghorakszę (także Ghoraknath – co oznacza, w sanskrycie, obrocę krów) uważa się za jednego z twórców systemu hatha jogi oraz założyciela największego odłamu tantrycznego w Indiach, szkoły Nathów (także: kanphatów czy też gorakhnathów). Na marginesie można zauważyć, że nieprzypadkowo jego popularność wiązać się musi także z wykonywanym przez mistrza zajęciem (był pasterzem krów) oraz znaczeniem samego imienia tej postaci. Jak wiadomo, krowa w Indiach już od zamierzchłych czasów uznawana jest za święte zwierzę. Wyjątkowy status tego gatunku wynika z pewnością z cennej hodowlano-ekonomicznej wartości. Jogin parający się hodowlą świętych zwierząt budził szacunek i zaufanie wśród indyjskich mas.

Przechodząc do meritum problemu zauważyć należy, że popularność Ghorakszy umożliwiło niewątpliwie praktykowanie przez niego wszystkich rodzajów tantry – siaktijskiej, sziwaickiej oraz buddyjskiej. Prawdopodobnie zagrożenie, płynące ze strony islamu dla całej indyjskiej kultury, wymusiło potrzebę ochrony dorobku pokoleń joginów poprzez zgromadzenie w ramach jednej szkoły wszystkich funkcjonujących przekazów jogi i tantry. Jak twierdzą niektórzy indolodzy, na pewno do buddyzmu przybliża nauki Ghorakszy przekaz dotyczący rzeczywistego braku wszelkiego dualizmu oraz nierealności atmana („ja”). Natomiast oddala go od nauki Buddy brak charakterystycznej dla pozostałych mahasiddhów motywacji bodhisattwy. Aktualnie wiele innych kwestii związanych z mistrzem Ghorakszą nie zostało jednoznacznie rozstrzygniętych. Tak czy owak pewne jest to, że jego nauki, a w szczególności hatha joga, stanowią do dziś jeden z najpopularniejszych na świecie systemów jogi w ogóle. Nie budzi wątpliwości również to, że współcześni temu joginowi Hindusi darzyli go powszechnie niekwestionowanym uznaniem. Być może „niesekciarska” postawa tantrycznego mistrza uznawana była za wyraz szczególnego duchowego geniuszu i zasługującej na podziw motywacji, dzięki którym możliwe było zachowanie dla potomnych metod jogi, staroindyjskiego sytemu leczenia, filozofii i pedagogiki.

Buddyjskie Indie we wczesnym średniowieczu

Do końca IX wieku trwał w Północnych Indiach okres panowania Radżputów, władców w państewkach szczepowo-plemiennych. Najpotężniejszym państwem były Kaszmir i kraje znajdujące się pod władaniem dynastii Palów. W tychże królestwach wiodło żywot wielu wczesnośredniowiecznych buddyjskich mistrzów i mahasiddhów. Kaszmir sąsiadował od zachodu z królestwem Uddijany, starożytną ojczyzną Padmasambawy. Przejściowo te tereny, utożsamiane z mityczną krainą dakiń Orgjen, prawdopodobnie znajdowały się w sferze wpływów kaszmirskich Radżputów. Ci ostatni wywodzili się ze zindianizowanych szczepów turecko-mongolskich (Heftalici lub inaczej Biali Hunowie). Istnieją starożytne podania świadczące o tym, że utożsamiane z Uddijaną Orgjen było w rzeczywistości miastem na północnym wschodzie Indii – w Bengalu – i to właśnie królem tego państwa-miasta miał być Indrabodhi, pierwszy sukcesor wadżrajany. Władcy z rodu Palów (dosłownie z sanskrytu „pala” oznacza „strażnik” i od tego słowa wywodzi się prawdopodobnie nazwa okręgów administracyjnych wczesnośredniowiecznej monarchii piastowskiej: tzw. „opoli”, co w wolnym tłumaczeniu znaczyłoby „teren strzeżony, podlegający władzy”), byli ostatnimi znaczącymi mecenasami buddyzmu. Jednocześnie nie stronili oni od hinduizmu. Do historii przeszli bowiem jako wyznawcy kultu bogini Czarnej Kali. Wpływy Palów nie dorównywały jednak politycznej mocy starożytnych potęg Maurjów, Kuszanów czy Guptów. Ich domena znajdowała się w Bengalu, w kraju dolnego biegu Gangesu i Brahmaputry. Na tym terenie pierwsze państwo – Anga – powstało jeszcze w czasach współczesnych Buddzie. Tamtejsi władcy byli od wieków niezależni i opierali się wpływom nawet króla Harszy. To właśnie z terenów królestwa Palów nauka Buddy eksportowana była do Tybetu. W dużej mierze dzięki bengalskiej sile politycznej i mecenatowi tamtejszych władców buddyzm zachował resztki dawnej świetności i mógł stopniowo przedostać się także na inne tereny Azji. Taki stan rzeczy umożliwił również zachowanie całości nauki Buddy w Tybecie. To właśnie w „krainie dachu świata”, w XI stuleciu, skompilowano zbiory Kandziuru i Tendziuru. Ponad 300 tomów zawiera wszystkie dzieła buddyjskie, które dostępne były wówczas w sanskryckim oryginale. Kandziur, zbiór nauk Buddy Siakjamuniego, składa się z 92 tomów zawierających 1055 tekstów. Natomiast Tendziur zawiera indyjskie komentarze w 224 tomach, co daje w sumie 3626 tekstów. Podobną pracę tłumaczenia kanonu z tybetańskiego wykonują obecnie Europejczycy, dzięki czemu nauki Buddy przetrwają również na Zachodzie. Tak jak większość Bengalczyków, także i władcy tego państwa byli buddystami. Władze sprawowali zgodnie ze starobuddyjskim zwyczajem, praktykując podróże po kraju, w czasie których zbierano podatki i sprawowano sądy oraz administrację nad samowystarczalnymi wioskami. W drugiej połowie VIII w. na tronie Bengalu zasiadł Gopala. Był on gorliwym buddystą i mecenasem sangi. W ramach polityki wojennej podporządkował sobie południowy Bihar i Orisę. Był to początek potęgi dynastii Palów. Następcą Gopali był Dharmapala, który ze swoimi wojskami dotarł do Delhi i Pendżabu. Szczyt potęgi królestwo Bengalu uzyskało za czasów syna Dharmapali – Dewapali (ok. 810 – 850 r.).

Ówczesna armia buddyjskich, czy też ogólnie hinduskich książąt zorganizowana była w trzy typowo indyjskie korpusy – słoni bojowych, kawalerii i piechoty. Słonie odziewano dla ochrony w skórzane zbroje. Oprócz powożących zwierzęciem na jego grzbiecie zwykle siedzieli łucznicy. Czasami każdemu słoniowi towarzyszyło kilku kawalerzystów. Taki zespół pełnił funkcję współczesnych nam wozów pancernych. Miały one za zadanie przełamywać linie wroga i niszczyć wszelkie przeszkody. Przed bitwą często pojono słonie i rumaki winem, aby je należycie zdopingować. Armia posiadała rozbudowany sprzęt i służby logistyczne, a także zespoły medyczne. Po skończonej bitwie, zgodnie z obowiązującym porządkiem kastowym, zbierano ciała poległych na osobnych stosach w zależności od stanów, z jakich się ofiary wywodziły. W miejscach bitew lub na mogiłach stawiano pamiątkowe kamienie i tablice. Ten staroaryjski zwyczaj praktykowali także Grecy, którzy na miejscach ważniejszych zwycięstw stawiali kopce lub kolumny, tzw. tryumphaniony. Interesujące jest to, że cesarz Asioka kazał stawiać wysokie kamienne kolumny zwieńczone głowicami z wyrzeźbionymi postaciami lwów, symbolizującymi Buddę – „Lwa z rodu Siakjów”. Kolumny stawiane były w miejscach, gdzie Gautama medytował i osiągał duchowe zwycięstwa. W tym czasie w Indiach warownie budowano z kamienia i cegieł. Tak jak w średniowiecznej Europie, Hindusi stawiali swoje zamki na centralnie położonym wzgórzu, dominującym nad przypominającym okręg terytorium. Parający się wojną kszatrijowie stworzyli pierwszy na świecie system sztuk walki, który dzięki buddyjskim mistrzom i prowadzonemu przez nich eksportowi indyjskiej kultury stał się stymulatorem rozwoju tradycji walki w Azji. Przykładem buddysty biegłego w metodach samoobrony był założyciel klasztoru Shaolin w Chinach (VI w. n.e.), hinduski mistrz Bodhidharma. Podróżujący szlakami handlowymi buddyści narażeni byli na ataki rozbójników. Nadto stopniowy upadek kultury indyjskiej sprawił, że wraz ze wzrostem przestępczości znajomość metod samoobrony była w ojczyźnie Buddy umiejętnością wielce praktyczną. W miastach i zamkach budowano sale (najczęściej o wymiarach 16 na 7 metrów) do ćwiczeń. Najbardziej znanym i najstarszym systemem indyjskiej sztuki walki było kalaripayatt – hinduskie kung-fu. Zgodnie z tą szkołą walki, w ludzkim ciele znajdują się 64 słabe miejsca (tzw marma-adi), punkty śmierci. W wyniku uciskania lub uderzania tych miejsc można spowodować nokaut lub zgon przeciwnika. Z tradycji kalari wywodzi się też ćwiczenie choreografii walki, znanej np. w karate pod nazwą kata. Ćwiczenie tych układów doskonali technikę uderzeń, koncentrację i równowagę. Efektywność walki uzyskiwano dzięki zastosowaniu trzech elementów: technik ciała (uderzenie, rzut), wykrzykiwania lub powtarzania mantr oraz regulacji oddechu. Dodatkowo znaczenie miała etyka walki i stan ducha wojownika. Sam przekaz mantr i panowania nad praną uzyskiwało się bezpośrednio (tajemnie – z wyłączeniem osób przypadkowych) od mistrza. Wymienione aspekty sprawiają, że sztuki walki przypominają bardziej tantryczną jogę, bliższą medytacji i pracy z umysłem niż sportowi. Jednakże w Indiach mecze rozgrywane pomiędzy wojownikami służyły również rozrywce. W X wieku walki bokserów i zapaśników stanowiły jedną z najpopularniejszych atrakcji. Podczas turniejów i sparingów bokserzy indyjscy zmagali się nie tylko ze sobą, ale również ze zwierzętami. Zwycięzcy pojedynków stawali się ulubieńcami dworów książęcych.

Średniowieczny boks indyjski i hinduskie systemy uprawiania samoobrony miały wielki wpływ na ukształtowanie się popularnych współcześnie sztuk walki. Jako typowy przykład buddyjskiej dziedziny tych „sportów kontaktowych” można przytoczyć boks Tajów – muai thai. System ten ukształtował się na terenach Tajlandi jeszcze przed końcem XII wieku. Przekaz muai thai stanowi spadek po indyjskiej tradycji walki, propagowanej także przez cejlońskich mnichów terawady, których szkoła zdominowała Indochiny po XIII stuleciu. Wydaje się, że tajski boks jest ostatnim śladem tantrycznego buddyzmu w tym regionie Azji, gdzie w okresie od VIII do XIII w. istniały silne wpływy mahajany i wadżrajany. Pomiędzy XI a XIV stuleciem większość terenów Tajlandii znajdowała się pod panowaniem Khmerów, wśród których popularna była praktyka buddyjskich tantr Hewadżry i Kalaczakry. W systemie muai thai oprócz typowych technik uderzania pięścią, łokciem czy kolanem, a także stosowanej w tym systemie gimnastycznej profilaktyki, ważnymi elementami treningu są: medytacja, praca z oddechem, buddyjska etyka oraz kult patriotyzmu i rodziny. Oprócz umiejętności walki wręcz, szanujący się kszatrija władał doskonale mieczem, włócznią i łukiem. Elementem, który odróżniał średniowieczne rycerstwo ze Wschodu od ich zachodnich pobratymców, było umiłowanie łucznictwa. Zarówno Hindusi, jak i Khmerzy, Mongołowie, Chińczycy czy Japończycy szczególnym zamiłowaniem darzyli ten właśnie rodzaj broni oraz sztukę posługiwania się nią. Świadczyła ona o równowadze duchowej i koncentracji wojownika, precyzji i sprycie. W Europie było zgoła inaczej. Łucznicy byli pogardzani przez rycerzy i wywodzili się spoza arystokratycznych rodów. Zgodnie z obowiązującym wśród Europejczyków kodeksem rycerskim, tylko stawanie twarzą w twarz w pojedynku było uznawane za oznakę męstwa i szlachetności. Strzelanie do przeciwnika ze znacznej odległości uznawane było za technikę tchórzy. Dlatego też w Europie ciężkozbrojni rycerze w trakcie bitew niejednokrotnie bez pardonu tratowali podczas konnej szarży nawet własnych łuczników. Nierzadko też mordowano takich jeńców lub okaleczano w niewoli (np. francuscy rycerze kazali obcinać palce u prawej dłoni schwytanym angielskim łucznikom), czego z wrogimi rycerzami nie robiono. Rozwój sztuki prowadzenia wojen i walki wręcz sprzyjał hartowaniu się hinduskiego rycerstwa. W wyniku pomyślnych kampanii książąt buddyjskich, w skład imperium Palów włączone zostały państwa Assam i Orisa. Wszystkie te terytoria, włączając w to jeszcze Kaszmir, pomiędzy VII a XII wiekiem stały się miejscem rozwoju buddyzmu tantrycznego. Bengalscy buddyści prowadzili ponadto w tym czasie ożywiony handel z krajami Azji Południowo-Wschodniej, przyczyniając się do rozkwitu buddyzmu w Birmie i Indochinach.

Kultura indyjska w dobie wczesnego średniowiecza zachowała swoje charakterystyczne od wieków cechy. Na skutek monarszych nadań utworzyła się forma ustrojowa zbliżona do europejskiego feudalizmu. Społeczeństwo zorganizowane było w system stanów i cechów korporacyjnych, który zasadniczo utrzymał się do czasów nam współczesnych. Buddyjskie Indie były o wiele bardziej przyjazne jeńcom i niewolnikom aniżeli współczesne im inne światowe cywilizacje. Jako ciekawostkę można tu przytoczyć usankcjonowaną przez hinduskich prawników normę, zgodnie z którą niewolnik mógł odzyskać wolność m.in. poprzez ucieczkę. Pozwalano mu bowiem zbiec jeden raz. Jeżeli nie został przez określony czas ujęty, wówczas przestawał być niewolnikiem. W zależności też od przyczyn niewoli ludzie ci mieli zawsze możliwość odzyskania swobody. Przestępcy uzyskiwali takie prawo po odbyciu kary, dłużnicy po uiszczeniu należności, a pozostali po zapłaceniu kaucji lub grzywny. Jeńcy wojenni zatrzymywani byli w niewoli najczęściej przez rok. Tantryam znalazło swoje odbicie w panujących zwyczajach i stosunkach społecznych. Jak nigdy wcześniej, kobiety zaczęły sprawować najwyższe role w państwowym aparacie (np. jednym z 84 mahasiddhów była księżniczka Uddijany – Lakszminkara). Nie była to jadnak feministyczna rewolucja we współczesnym znaczeniu. Nadal zachowało się w ówczesnych Indiach wiele norm postępowania, które wzbudziłyby oburzenie wśród dzisiejszych emancypantek. Przykładowo utrzymywał się zwyczaj, zgodnie z którym rycerze hinduscy mogli zawierać małżeństwa poprzez porwanie oblubienicy lub zdobycie jej dzięki pokonaniu współzawodników w zorganizowanym turnieju, najczęściej łuczniczym. Można jednak zauważyć w omawianej epoce swobodniejszy dostęp płci pięknej do różnych stanowisk i dziedzin życia społeczno-politycznego Indii, które dotychczas zwyczajowo zarezerwowane były dla mężczyzn. Buddyjski i hinduistyczny tantryzm dodatkowo wzmocnił w Indiach upodobanie do miłości. W wielu zachowanych zabytkach ówczesnej epoki, pochodzących w szczególności z terenów hinduistycznego południa, gdzie nie dotarły niszczycielskie muzułmańskie armie (np. zachowane odpisy Kamasutry czy też freski i płaskorzeźby stworzone na ścianach świątyń, ukazujące wyrafinowane sceny erotyczne) świadczą o zamiłowaniu wczesnośredniowiecznych Indów do seksu. Bijący z tych zabytków kult erotyki jest tak osobliwy, że odkrywający w XIX wieku zakryte dżunglą świątynie purytańscy Anglicy byli niejednokrotnie zaskoczeni i zdegustowani. Zwykło się przyjmować, że właśnie brak zrozumienia dla indyjskiej namiętności do seksu i miłości, a przede wszystkim do sztuki ukazywania aktów kochających się ludzi, jest jednym z powodów, dla których o wiele więcej europejskich turystów odwiedza położone w północnych Indiach zabytki islamu, gdzie oczywiście nie znajdziemy żadnych wizerunków kochających się istot.

Wracając jeszcze do Kamasutry (dosłownie: „Traktat o miłości”), to już od czasów Buddy znane były wyrafinowane sposoby uwodzenia i miłości. Udziałem Hindusów były wszystkie rozkosze i męki związane z grami miłosnymi. Popularna wciąż była poligamia. Jednocześnie kwitła prostytucja, nadzorowana i opodatkowana przez państwo. Każda kurtyzana obowiązana była oddać władcy co miesiąc dwudniowy zarobek. Generalnie prostytucję uważano przez wieki w Indiach za jedno z niezbędnych i jak najbardziej pożytecznych ogniw społecznego mechanizmu. Do takiej sytuacji przyczynił się też brak niebezpiecznych chorób wenerycznych, które nadeszły dopiero z Europejczykami. Oprócz miłosnych zajęć Hindusi preferowali gry, takie jak wymyślone w Indiach szachy oraz wszelkiego rodzaju sztukę. Bardzo popularna i nawet wymagana od rycerzy była umiejętność gry na rozmaitych instrumentach. Tak jak dziś Hindusi zafascynowani są sztuką filmową, tak w dawnych Indiach przepadano za teatralnym widowiskiem. Odnośnie prawa karnego niewątpliwie w państewkach buddyjskich utrzymywano dawne instytucje prawno-karne i nie propagowano kar cielesnych oraz kary śmierci. Wiemy z pewnością, iż inni znani buddyjscy władcy azjatyccy stosowali kary mutylacyjne (odcinanie części ciała). Do miast khmerskiego władcy Dżajawarmana VII, uważanego za czakrawartina, nie mieli wstępu np. złodzieje. Karano ich w ten sposób, że odcinano im palec u stopy. Strażnicy pełniący wartę na miejskich bramach obserwowali stopy wchodzących do miasta Khmerów. Ślad i blizna po wykonanej karze pozbawiały prawa wstępu do grodu. Z innych prawnych aspektów na uwagę zasługuje to, że przez wieki buddyści w dawnych Indiach tolerowali pożyczanie pieniędzy na umiarkowany procent, jednocześnie wyłączając profesje rzeźnika i kata z listy zawodów, które mógł generalnie wykonywać buddysta. Na tym tle władcy popierajacy naukę Buddy popadali niejednokrotnie w konflikt z hinduistycznymi braminami, szczególnie we wczesnym średniowieczu. Już od czasów Asioki prawo królewskie zabraniało bowiem zabijania zwierząt dla rozrywki czy w ofierze bóstwom. Prawo to zakazywało także kastrowania zwierząt, a dla ich opieki zakładano pierwsze tego typu szpitale na świecie oraz budowano m.in. stacje zaopatrywania zwierząt w wodę (zob. więcej m.in.: „Orędzia króla Asioki”, tłum. i kom. J. Makowiecka, Warszawa 1964, s.43-44, 48 i nast.).

Wciąż utrzymywały się dawne sposoby dowodzenia o winie. Jeden z najbardziej znanych mahasiddhów – Saraha – sam był obiektem procesu karnego. Zawistni bramini oskarżyli go o niewywiązywanie się ze stanowych obowiązków, a także o pijaństwo. Zarzuty były wyjątkowo ciężkie i wywołały skandal. Należy mieć na uwadze to, iż mistrz tantry jako bramin był opiekunem 10 tysięcy rodzin, a król nie chciał nawet przyjąć skargi. Saraha, aby udowodnić swoją niewinność, użył magicznych mocy i poddał się tradycyjnym próbom wody, ognia i trucizny. W trakcie procesu musiał wkładać rękę do wrzącego oleju, wypić czarę rozgrzanej miedzi oraz wskoczyć do rwącego nurtu rzeki. Wszystkie próby siddha-grotnik (oprócz spełniania kapłańskich obowiązków Saraha był kowalem wyrabiającym groty do strzał) przeszedł pomyślnie i został uniewinniony.Oczywiście, tak jak i we współczesnych nam czasach niemało było wśród Hindusów korupcji i niesprawiedliwości. Morał bajki La Fontaine’a „Mor wśród zwierząt” – inspirowanej wczesnośredniowiecznymi Indiami – dobrze odzwierciedla panujące wówczeas stosunki społeczne: „Według znaczenia winnych sąd wyrokiem karze: Słabych zgnębi, lecz możnych wybieli zbrodniarzy”.

Inwazja islamu

Od początku VIII stulecia północno-zachodnie Indie pogrążone były w politycznym rozdrobnieniu, którego słabość wykorzystali w końcu muzułmańscy najeźdźcy. Pierwszym ich łupem stał się Sindh. Królestwo to uległo ostatecznie dżihadowi po przegranej bitwie pod Debalem, miastem portowym, które zostało zrównane przez Arabów z ziemią. Dokonana przez zdobywców eksterminacja miejscowej ludności stanowi jeden z drastyczniejszych przykładów ludobójstwa. U schyłku X wieku muzułmanie utworzyli sułtanat w Ghazni. Od końca IX stulecia w Indiach funkcjonowały trzy zwalczające się nawzajem imperia. Były to państwa Rasztrautów (południe), Pratiharów (zachód i północ) oraz wspomnianych wcześniej Palów (Bengal– wschód). Nie były to jednak potęgi o mocno scentralizowanej władzy i znaczącej sile militarnej. Obiektem rywalizacji stało się jedno z największych w ówczesnych Indiach miast – Kanaudź, dawna stolica króla Harszy. Ostatecznie miasto to doszczętnie zostało zniszczone przez muzułmanów w 1018 r. Wówczas to uprowadzono z Indii do krajów muzułmańskich 53 tysiące jeńców, sprzedanych następnie na targach niewolników. W obliczu nieuchronnej klęski wojownicy hinduscy rzucali się w nierówny bój, aby zginąć z honorem niczym starożytni Grecy pod Termopilami, a kobiety i dzieci dla uniknięcia bestialstwa najeźdźców wolały ginąć samobójczą śmiercią w płomieniach. Niektórzy hinduscy królowie poddawali się bez walki, okazując uległość. W tym czasie ze wszystkich państw północnych Indii tylko Kaszmir bohatersko oparł się inwazji. Dopiero na początku XIV stulecia w niektórych regionach tego państewka pojawił się islam. W tym miejscu należy poruszyć kilka zagadnień dotyczących związków buddyzmu tantrycznego z ówczesną problematyką polityczną. Chodzi o okoliczności powstania i rozpropagowania wśród Hindusów tantry Kalaczakry. Według tego przekazu za pomocą cykli czasu można opisać samsarę, czyli niekontrolowany ciąg kolejnych inkarnacji, obfitujących – na skutek doświadczanej niewiedzy – w cierpienie. Owe cykle napędzane są impulsami energii zwanymi w tantrze „wiatrami karmy”. Zbiorowy potencjał nagromadzonej karmy wywołuje siły rządzące egzystencją poszczególnych jednostek, jak i dziejami poszczególnych nacji, czy też ogólnie losami wszechświata. Według tybetańskiej tradycji sam Budda Siakjamuni nauczał u schyłku swojego życia tantry Kalaczakry na obszarze obecnego stanu Andhra Pradesz (zob. A. Berzin, „Inicjacja Kalaczakry”, Kraków 2005, s.44 i nast.). W X wieku dwaj indyjscy mistrzowie doświadczyli wizyjnego przekazu tych nauk i odtąd były one praktykowane nad Gangesem, w Kaszmirze, Birmie, Indochinach, na Półwyspie Malajskim, w Indonezji oraz w Tybecie. Za sprawą szkoły Gelug tradycja ta dotarła wraz z Kałmukami w XVII wieku nad Wołgę we wschodniej Europie. Natomiast buriacki ambasador XIII Dalaj Lamy – Ałgan Dordżjew – wyjaśniał nauki Kalaczakry ostatniemu carowi Rosji Mikołajowi II, polecając budowę świątyni związanej z tą tantrą w Petersburgu.

Zgodnie z opisem historycznym poczynionym w Kalaczakrze, hordy barbarzyńców (w sanskrycie: „mleczczha”, dosłownie: „ludzie bełkoczący”) cyklicznie dokonują inwazji na cywilizowany świat. Wykonywanie inicjacji i praktykowanie tantry Kalaczakry ma zgodnie z tym przekazem zapewnić obronę przed najeźdźcami oraz umożliwić panowanie światowego pokoju. W obliczu muzułmańskiego ataku, szczególnie od końca X wieku, nauki te cieszyły się znaczną popularnością wśród wczesnośredniowiecznego rycerstwa w Indiach. Co ciekawe, w tym samym czasie wśród europejskich rycerzy zainteresowanie budziły opowieści związane z wojną przeciwko muzułmańskim saracenom, a także mity dotyczące postaci króla Artura. Władca ten (celtyckiego pochodzenia) miał chronić pod koniec V wieku zromanizowaną ludność południowej części wysp brytyjskich, narażoną na napady barbarzyńców od czasu, gdy nieco wcześniej rzymskie legiony opuściły mur cesarza Hadriana. Król Artur miał wg. legendy władać Ekskaliburem – świetlistym mieczem, będącym w stanie przebić każdą materię. Również i te legendy wywodzą się z mitologii celtyckiej, gdzie możemy dopatrywać się rzeczywistych pierwowzorów bractwa rycerzy Jedi z amerykańskiej epopei „Gwiezdnych Wojen”. W tybetańskiej tradycji do dziś przetrwały podania związane z królestwem Szambali i rycerzami praktykującymi tantrę Kalaczakry. Pod koniec X wieku buddyjski król Dżajapala stanął na czele antymuzułmańskiej koalicji. Początkowo Hindusi odnosili sukcesy. Jednakże w 1001 r. wspomniany Dżajapala, po przegranej kampanii i po dostaniu się do niewoli popełnił samobójstwo. Na czele ligi antyislamskiej stanął jego syn Anandapala. Także i ta koalicja uległa niebawem muzułmanom w przegranym starciu pod Peszawarem. Wewnętrzne waśnie i antagonizmy hinduskie ułatwiały zwycięstwa sułtanom z Ghazni. Ostatecznie na przełomie XII i XIII stulecia islamscy książęta podbili całe północne i nadgangesowe Indie. Na początku XII stulecia Bengal stopniowo przeszedł już w ręce władców z dynastii Senów, którzy popierali hinduistyczny tantryzm i nie byli przychylni nauce Buddy. Ostatecznie w roku 1203 po kilku latach krwawej wojny Bengal wpadł w ręce muzułmanów, co zmusiło większość tamtejszych buddystów do emigracji. W ten sposób zasilili oni sangę m. in. w Kambodży, gdzie z otwartymi rękami przyjmował ich Dżajawarman VII. Pozostali na miejscu Hindusi jeszcze do połowy XIV stulecia cyklicznie wywoływali antymuzułmańskie bunty i rebelie. Jeden z dowódców muzułmańskich, Ichtijar ud-din Muhammad ibn Bachtjar, usiłował w 1206 r. zdobyć Tybet. Atak zakończył się kompletną klęską muzułmanów, której autorem był legendarny tybetański hetman Gesar z wschodniotybetańskiego królestwa Ling. Muzułmański książę powrócił do północnych Indii wraz z niedobitkami swojej armii, a niedługo potem został w tajemniczych okolicznościach zamordowany. Sam Gesar natomiast uważany był za wcielenie Awalokiteśwary i Padmasambawy. Jego świta składała się z rycerzy uznawanych z kolei za inkarnacje mahasiddhów. Kontrofensywa Gesara prowadzona po pokonaniu Arabów z terenu zachodniego Tybetu miała wg. tradycji tybetańskiej obezwładnić muzułmanów w północnozachodnich Indiach, a nawet na krótki czas doprowadziła do reanimacji buddyjskiej kultury na tych terenach. Takie informacje korespondują m.in. z faktem, iż rzeczywiście ostatni okres swojego funkcjonowania cywilizacja buddyjska miała zaliczyć wówczas (XIII w.) w okręgu Bamijan, w dzisiejszym Afganistanie, słynącym z wielkich skalnych posągów Buddy. Islamizacja tych terenów oraz innych części Azji, prowadzona wówczas w kierunku jej centralnej części i odznaczająca się wcześniej gwałtownością, została zablokowana dodatkowo dzięki najazdowi Mongołów. Armie Dżyngischana i jego następców okazały się skuteczną zaporą i czynnikiem na dłuższy czas destabilizującym wojowniczych muzułmanów. Islam generalnie nie odzyskał już tam konkwistadorskiej, fundamentalistycznej kondycji.

Epilog

Wraz z nastaniem XIII stulecia buddyjskie społeczności (za wyjątkiem niewielkich enklaw m. in. w Bengalu i Orysie) zniknęły z subkontynentu na ponad siedem stuleci. Od czasu udzielenia przez Buddę pierwszych nauk w Parku Jelenim (ok. 521 r. p.n.e.), zwanych także „Mową o fundamencie królestwa prawości”, Indie przeszły długą drogę dziejową. Na przestrzeni ponad siedemnastu stuleci buddyzm przeżywał w Indiach swoje wzloty i upadki. Wraz z nimi cywilizacja hinduska zmieniała swoje oblicze, osiągając apogeum rozwoju w dobie klasycznej (ok. IV do VI w. n.e.), kiedy to Indie zwane były przez cudzoziemców buddyjską krainą – Dżambudwipą. Hindusi-buddyści rządzili się w ramach demokratycznych konfederacji lub tworzyli imperialne potęgi. Pośród znamienitych władców Indii znajdowało się wielu czakrawartinów, starających się prowadzić politykę zgodnie z dharmą Buddy, uniwersalną nauką o prawdzie obejmującą cały kosmos. Uniwersalizm kultury indyjskiej wynikał bezpośrednio właśnie z wpływów buddyzmu. Ortodoksyjni hinduiści do dziś uważają bowiem, że tylko odrodzenie się w kastowym społeczeństwie Indii daje możliwość równouprawnienia i zbawienia. Buddyjska cywilizacja nie była nacjonalistyczna. Wywarła wpływ na kultury ludów Azji Centralnej i wschodniego Iranu. W państwach indochińskich używano sanskrytu w oficjalnych inskrypcjach. Zapożyczenia z sanskrytu i pali wzbogaciły słowniki miejscowych języków. Transcendentalna kultura rozprzestrzeniała się dzięki buddystom, którzy założyli w Azji szereg kolonii, docierając nawet do wybrzeża Morza Śródziemnego. Przybywający buddyści nie identyfikowali się z samymi Indiami, lecz wkomponowywali się w tubylcze tło, a przyniesiona przez nich kultura materialna i duchowa stawała się pierwiastkiem nowego środowiska. Zjawisko to znalazło odbicie m. in.: we wpływach architektury indyjskiej w Angkorze w Kambodży, piramidzie-świątyni Borobodur na wyspie Jawa i innych świątyniach oraz pałacach na terenie niemalże całej Azji.

Wyjątkową identyfikację transcendentalno-soteriologiczną, wyrażającą swoją specyfikę także przez uniwersalizm, zyskała praktyczna filozofia indyjska, która po dziś dzień stanowi najwyższy, obok greckiej, wyraz myśli humanistycznej. Ponad to istotnym powodem zwycięstwa hinduskiego modelu ustrojowo-politycznego było przekonanie o reinkarnacji. Wobec takiej orientacji kultury, na jednostkach ciążyła odpowiedzialnośćza ich obecną sytuację oraz przyszłość. Powiedzenie „Po nas choćby potop” okazywało się całkowicie pozbawione sensu. Funkcjonująca w Indiach cywilizacja buddyjska stała się również niedoścignionym wzorem dla pokoleń naśladowców Buddy, którzy w rozmaitych okolicznościach historycznych zmierzali do ukonstytuowania „rządów prawości”.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

O jeden krok dalej - Wywiad z XVII Karmapą Trinlej Taje Dordże | Fragmenty Przewodnika na ścieżce bodhisattwy - Szantidewa | Uspokoić umysł - Szamar Rinpocze | Nauki Buddy zawsze będą potrzebne - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Beztroska - Maczig Labdron | Mój umysł jest szczęśliwy - Wywiad z Mipamem Rinpocze | Ogłoszenie Rady J.Ś. Gjalwa Karmapy | Przywołanie Lamy - Gendyn Rinpocze | Zrozumieć emocje - Dzigme Rinpocze | Bardo śmierci i odrodzenia - Lama Ole Nydahl | Pięć pożytecznych nauk - David. Perth, Australia | Odosobnienia - Na podstawie wykładu Maxi Kukuvec | Cytat - Lobpyn Tseczu Rinpocze - Mahasiddha (1918–2003) | Karmapa był niesamowitym człowiekiem - Tulku Urgjen Rinpocze | Cytat - Dudziom Rinpocze | Budda i miłość - Lama Ole Nydahl | Czysta kraina Wielkiej Błogości - Manfred Seegers | Mały palec Buddy czyli o mądrości i współczuciu - Manfred Kessler | Symbole w podarowaniu mandali - Pit Waigelt | Cywilizacja buddyjska w Indiach - Rafał Kowalczyk | Jak rzeczywista jest rzeczywistaość? - Wolfgang Poier | Budda a Sokrates - Profesor Pemberton | Chicago - Sanga z Chicago | Welcome to Bartołty | Stupkalnis - Wzgórze stupy - Danas Kazlauskas i Mira Starobrzańska | Ropki - warto jest medytować wspólnie | Rosnąca fala - Hala Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: