DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 40 -> Budda i miłość

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Budda i miłość

Lama Ole Nydahl
_________

Kolejny fragment książki.

W Niemczech książkę wydało wydawnictwo Knaur MensSana.
Na internetowej liście bestsellerów księgarskich niemieckiej telewizji ARD znalazła się ona na 10 pozycji.


To, że istnieją dobre i złe czasy jest oczywistą mądrością. We wszystkich pięknych przeżyciach, których nie doświadcza się w pełni w Tu i Teraz, kryje się zawsze również cierpienie, ponieważ nic nie jest trwałe. Kiedy miłe sytuacje odchodzą, znika wraz z nimi również dobre odczucie. Nawet jeśli przez dłuższy czas lub przez całe życie rozpraszają nas sprzyjające życiowe warunki, takie jak duża ilość pieniędzy lub społeczne uznanie, przez cały czas w tle obecna jest w tej czy innej formie rosnąca utrata. Zamiast poszukiwać rozwoju i szczerości, które pozwoliłyby nam wyjść poza ograniczone położenie, w którym się znajdujemy, poszukujemy jedynie przyjemności i pogłębiamy swoje pomieszanie. Podczas gdy jesteśmy pochłonięci albo cieszeniem się bogactwem życia, albo bolesnymi przeżyciami związanymi z przemijaniem, daje się nam we znakirównież trzeci nieprzyjemny stan, który niepokoi wszystkich, aż do oświecenia – cierpienie niewiedzy. Jeśli mało czasu spędzamy razem, ale chcemy, by nasza miłość przetrwała, powinniśmy czynić wiele życzeń, by ten stan rzeczy jak najszybciej się zmienił.

Nawet kiedy wszystko przebiega pomyślnie, nikt kto zna świat, nie sądzi, że nie mogą również nadejść gorsze czasy. Ta świadomość ciągle krążącego nad nami zagrożenia ze strony przemijalności jest pierwszym bardzo subtelnym rodzajem cierpienia. Dopiero jednak wtedy, gdy stajemy twarzą w twarz z silnym bólem — fizycznym lub duchowym — mamy wrażenie, że świat najwyraźniej sprzysiągł się przeciwko nam. Znika wtedy poczucie trwałości i sądzimy, że stan ten nigdy nie przeminie. Cierpienie przenika wtedy każdy nerw w naszym ciele skórze, każdą komórkę w mózgu i każdy strumień świadomości w umyśle. W buddyzmie opisuje się ten przypadek jako „cierpienie cierpienia”. Dopóki nie mamy żadnej kontroli nad swoimi stanami umysłu, każdą chwilę określa tutaj mieszanka bólu, poczucia beznadziejności, zwątpienia i niepewności jutra. W konfrontacji z rozstaniem z ukochanymi, śmiercią, ciężkimi stratami pieniędzy albo poważną utratą twarzy nie pomogą nam ani współczujące słowa wsparcia wypowiadane przez przyjaciół, ani ich praktyczne działania, ani opieka socjalna. Nie potrafimy sobie przypomnieć ani tego, co przeżywaliśmy w łonie matki, ani własnych narodzin, nie mówiąc już o wcześniejszych żywotach, i możemy się tylko domyślać, co wydarzy się w przyszłości albo co dzieje się w jakimś innym miejscu na Ziemi. Również ten rodzaj niewiedzy stanowi zasłonę przesłaniającą umysł i blokującą szczęście. W przypadku niemedytujących osób może ona odsłonić się tylko na krótkie chwile wglądu. Jeżeli się nie rozwijamy i nie odnajdujemy żadnych ponadczasowych wartości, wówczas z buddyjskiego punktu widzenia, wszystkie doświadczenia, również te bolesne, będą się powtarzały we wszystkich przyszłych żywotach. Określa się to mianem kręgu uwarunkowanego istnienia – w sanskrycie „samsarą”. W kolejnym rozdziale uwypuklone zostaną niektóre z okresów rozwoju związku w codziennym życiu, które związane są z tym ograniczonym stanem.

Partnerstwo - wspieranie się nawzajem

W głębokim i szczerym partnerstwie uczymy się w pełen, całkowity sposób, który obejmuje wszystkie aspekty życia. Związek zarówno otwiera przestrzeń, jak też budzi radość i umożliwia wolnym ludziom dostęp do porywających płaszczyzn kontaktu prowadzących do rozwoju. Postanowienie bycia razem i wspierania się nawzajem, związane jest z przejęciem pewnej odpowiedzialności, ale budzi też wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. Rozwiewa ono mgłę nawyków i umożliwia w ten sposób szybki ludzki wzrost. Jeśli partnerzy spełniają nawzajem swoje pragnienia, związek „jeden plus jedna” jest najlepszy i umożliwia obojgu życie bogate w doświadczenia. W każdym związku rozwijają się szczególne, charakterystyczne wzorce zachowań. Pary i rodziny tworzą pomiędzy sobą coś na kształt sekretnego języka – używają zdrobnień i specjalnych gestów, które albo wyrażają ich sposób życia, albo wskazują na wspólne doświadczenia. Budzi to do życia silne poczucie więzi i obejmuje sposób witania się, żegnania, wspólnego jedzenia, oglądania telewizji itd. Po dniu spędzonym w pracy zachowania, do których jesteśmy przyzwyczajeni, działają na nas rozluźniająco i dają nam przyjemne poczucie bliskości. Otoczenie powinno wraz z upływem czasu nauczyć się je rozumieć i poczuć się w ten sposób przyjętym do „wewnętrznego kręgu”. Jeżeli te ciepłe, miłosne zwyczaje zanikają i nie pojawiają się nowe, związek słabnie. Ciągłe powtarzanie owych zachowań może się jednak stać więzieniem – jeżeli zabraknie w tym świadomości i miłości, z łatwością paraliżują one wzajemną relację dwojga ludzi. W przypadku par, które nie pogłębiają swego bycia razem przy pomocy medytacji, ważne jest, żeby owe małe przejawy uwagi i zainteresowania nie stały się pustym frazesem. Powinno się świadomie je odwzajemniać i ciągle na nowo ożywiać cud wymiany wydarzającej się dzięki wdzięczności. Ogrzewa to i łączy serca.

Buddyści postrzegają związek pomiędzy kobietą a mężczyzną jako coś bardzo cennego. Otwiera on przed nami szczególne możliwości ludzkiego rozwoju. Jeżeli chcemy nadać wspólnemu życiu w buddyjski sposób jeszcze więcej znaczenia, można poprosić duchowego nauczyciela – lamę – o kilka pożytecznych rad i błogosławieństwo dla związku. Nazywa się to „buddyjskim ślubem”. Jeżeli sytuacja nie pozwala na pełną ceremonię, lama może udzielić go również w formie krótkiego błogosławieństwa dla pary. W krajach, w których buddyzm nie został jeszcze uznany za religię przez państwo, buddyjski ślub nie pociąga za sobą ani społecznych, ani prawnych konsekwencji. Zgodnie z istotą samej Nauki udzielany jest bez religijnego nacisku, powoduje jednak rezultaty na wewnętrznym i tajemnym poziomie umysłów ludzi. Biorąc go, decydują się oni całkowicie świadomie na wspólny rozwój, postanawiają wspierać się nawzajem i pomagać sobie, również wtedy, gdy jedno wcześniej się zestarzeje albo zachoruje. Chociaż chodzi tutaj raczej o błogosławieństwo niż o akt prawny, ślub taki posiada wyraźną moc i chroni pary przed utratą miłości w pułapce przeszkadzających uczuć. Przeciwko „zużyciu” na skutek codziennych przyzwyczajeń buddyzm proponuje metody, które pomagają parze w postrzeganiu zarówno siebie nawzajem, jak też innych na najwyższym poziomie. Buddyjski ślub jest czymś dla samodzielnych ludzi, którzy uzupełniają się na ścieżce i pragną się wspólnie rozwijać.

W wielu przypadkach zakochani decydują się na to, by przypieczętować swą miłość również przez zawarcie urzędowego małżeństwa. Pomaga to nie tylko zaoszczędzić wiele pieniędzy na podatkach i jest mile widziane przez społeczeństwo, lecz również wzmacnia związek. Cały rytuał, wesele, wspólne wyrażanie życzeń oraz wsparcie przyjaciół i rodziny posiadają wiele mocy. Ponieważ w dzisiejszych czasach często trzeba z powodu pracy przeprowadzać się z jednego miasta do drugiego, „związek na odległość” stanowi coraz częściej pojawiający się temat. Sukces takiego związku zależy od jego siły oraz dojrzałości partnerów. Chociaż być może brzmi to staromodnie, bez wątpienia to właśnie od głębi miłości zależy, czy związek przetrwa przez dłuższy czas w takich warunkach, szczególne jeśli było się dawniej przyzwyczajonym do łatwiejszego położenia.

Pożyteczne jest przy tym wspólne twórcze podejście do całej sytuacji – wspieramy się nawzajem w ten sposób, iż wykorzystujemy czas rozłąki na praktyczne, pożyteczne w życiu działania, na których wykonywanie czas razem jest zbyt cenny. W ten sposób każdy z partnerów zręcznie wykorzystuje chwilowe rozstanie dla obupólnej korzyści. Kiedy wreszcie znów się spotykamy, szczególnie fizyczna miłość szybko wypełnia luki i można z pełną mocą oraz szczęściem kontynuować związek. Podstawą związku na odległość jest zaufanie. Jeżeli go brakuje, nie sposób jest utrzymać w nim miłości przez dłuższy czas.

Seksualność w partnerstwie

Każde zdrowe ciało kocha chętnie i potrzebuje uwagi, również Budda, zanim osiągnął oświecenie, cieszył się wdziękami około pięciuset kobiet. Wyraźnie – i mądrze – trzyma się on z daleka od sypialni swoich uczniów. Naturalnie odradza wszystko, co wprowadza innych w pomieszanie i sprawia im cierpienie, stara się też chronić istniejące już związki pomiędzy ludźmi. Mnichom polecał wstrzemięźliwość, by nie mieli dzieci, których posiadanie zabierałoby im czas niezbędny do praktyki. Rady Buddy stają się surowsze dopiero wtedy, kiedy mogą zaistnieć poważne szkody, tak jak to ma miejsce w przypadku kazirodztwa, które niszczy materiał genetyczny. Jeżeli chodzi o pożądanie dobrze jest zaspokajać je w związku na tyle skutecznie, na ile to jest możliwe; w przeciwnym wypadku kontakt dwojga ludzi jest jedynie znajomością pozbawioną głębszej więzi. Powinniśmy wykorzystywać ciało jako narzędzie dawania innym radości i miłości, i unikać sprawiania poprzez nie cierpienia. Zbyt wielka ilość koncepcji jak należy się kochać sprawia, że zjednoczenie staje się czymś technicznym i przynosi mniej radości. Zasadniczo partnerzy powinni mieć podobne życzenia i wyobrażenia, gdyż egzotyka i pruderia nie idą w parze.

Ponieważ w tantrycznym buddyzmie zjednoczenie mężczyzny i kobiety może prowadzić do oświecenia, części ciała partnerów, akt sam w sobie i wszystko, co jest z nim związane, postrzegane są na jak najwyższym poziomie. Dlatego, opisując fizyczne zespolenie, używa się pięknego, prawie poetyckiego języka – mówi się o podarowywaniu radości zamiast o orgazmach, o szlachetnych częściach ciała, zamiast o organach rodnych, o „diamencie”, a nie o penisie i o „kwiecie lotosu”, zamiast o waginie. Przejęcie tego poglądu i sposobu wyrażania się o seksie byłoby z pewnością wzbogacające dla kultur, które dysponują w tym obszarze właściwie jedynie opartym na łacinie językiem naukowym albo często grubiańską mową potoczną. Na dłuższą metę słowa takie określają również to, jak doświadczamy naszego szczęścia. Wpływają także na styl naszego wspólnego życia, na to, czy wymiana pomiędzy dwojgiem ludzi jest czymś przyjemnym czy też nie. W przypadku miłości fizycznej chodzi o to, byśmy odnosili się do siebie nawzajem tak dobrze, jak to tylko możliwe, unikali pośpiechu we wzajemnym kontakcie i byli na siebie otwarci. Jeżeli wychodzi się potem na spotkanie światu, nie ma powodu, żeby ukrywać przeżyte właśnie szczęście. Powinniśmy utrzymywać w sobie uczucie rozluźnienia i błogości tak długo, jak to możliwe, i promieniować nim w kochający sposób na cały świat. W wielu kulturach ludzie nie zawsze chętnie dzielą się tą radością, nie zawsze też postrzegają ją jako czystą. Przede wszystkim trzy religie pochodzące z Bliskiego Wschodu mają poważne trudności z obszarem seksu – z tego powodu wielu kochanków tuż po akcie miłości zachowuje się szczególnie sztywno i ponuro, by nikt nie zdał sobie sprawy, że właśnie cieszyli się radościami sypialni. Tymczasem można dzielić się z innymi swymi dobrymi wibracjami właściwie w całkiem rozluźniony sposób, ponieważ rozkosz zjednoczenia jest dla wszystkich olbrzymim podarunkiem. Ten obszar jest po prostu źródłem prawdziwego dobra, które z radością można przekazywać innym – promieniować tym nadmiarem na wszystko i we wszystkich kierunkach. Dopiero po latach medytacji błogość ta stanie się trwała i nie będzie już potrzebowała żadnych przyczyn. Wielu z nas uczy się lepiej w wieloletnim związku. Jeżeli funkcjonujeon dobrze, potrafi dawać nam wiele szczęścia i spełnienia. Jeżeli chcemy spotykać się i uzupełniać nawzajem na zewnętrzym, wewnętrznym i tajemnym poziomie, dzięki wierności zyskamy czas, przestrzeń i głębię dla prawdziwego wzrostu.

Ogólnie powinniśmy na poziomie seksu sprawiać tak mało cierpienia, jak to tylko możliwe, ponieważ niezwykle łatwo jest człowieka w tej sferze zranić. Dzięki wierności powstaje przestrzeń zaufania do której dostęp mają tylko partnerzy. Umożliwia to wielką wzajemną otwartość tak ważną na drodze wspólnego rozwoju. Każdy ma swoją własną granicę wytrzymałości, dlatego w obszarze wierności istnieje odpowiednio wiele reguł gry. Każdy człowiek i każda para muszą w tym miejscu ostatecznie ustalić własne.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

O jeden krok dalej - Wywiad z XVII Karmapą Trinlej Taje Dordże | Fragmenty Przewodnika na ścieżce bodhisattwy - Szantidewa | Uspokoić umysł - Szamar Rinpocze | Nauki Buddy zawsze będą potrzebne - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Beztroska - Maczig Labdron | Mój umysł jest szczęśliwy - Wywiad z Mipamem Rinpocze | Ogłoszenie Rady J.Ś. Gjalwa Karmapy | Przywołanie Lamy - Gendyn Rinpocze | Zrozumieć emocje - Dzigme Rinpocze | Bardo śmierci i odrodzenia - Lama Ole Nydahl | Pięć pożytecznych nauk - David. Perth, Australia | Odosobnienia - Na podstawie wykładu Maxi Kukuvec | Cytat - Lobpyn Tseczu Rinpocze - Mahasiddha (1918–2003) | Karmapa był niesamowitym człowiekiem - Tulku Urgjen Rinpocze | Cytat - Dudziom Rinpocze | Budda i miłość - Lama Ole Nydahl | Czysta kraina Wielkiej Błogości - Manfred Seegers | Mały palec Buddy czyli o mądrości i współczuciu - Manfred Kessler | Symbole w podarowaniu mandali - Pit Waigelt | Cywilizacja buddyjska w Indiach - Rafał Kowalczyk | Jak rzeczywista jest rzeczywistaość? - Wolfgang Poier | Budda a Sokrates - Profesor Pemberton | Chicago - Sanga z Chicago | Welcome to Bartołty | Stupkalnis - Wzgórze stupy - Danas Kazlauskas i Mira Starobrzańska | Ropki - warto jest medytować wspólnie | Rosnąca fala - Hala Team |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: