Diamentowa Droga -> Nr 39 -> Zakopane
Żwirek
_________
Właściwie trudno powiedzieć od czego się zaczęło. Bo przecież mogło być tak, że kiedy w szalonych czasach modernizmu Jan Kasprowicz pojawił się w Zakopanem i zaczął chodzić po gorach, to ściagnął tam pierwsze buddyjskie energie. Teza dość karkołomna ale przecież Kasprowicz na każdą swoją górską wyprawę zabierał farbkę i cienki pędzelek, i kiedy tylko dotarł do jakiegoś szczytu to malował na nim… swastykę. W tamtych czasach swastyka nie kojarzyła się z nazizmem, lecz raczej ze wschodem i swoistą metafizyką. Było to więc działanie stricte duchowe. Nieco póeniej powstała pierwsza organizacja bodhisattwów założony w 1909 r. TOPR, ktoego członkowie też nic o buddyzmie nie wiedzieli – ale zasadę ochraniania i ratowania życia istot uznali za swoją. I jeszcze Gorale – lud prosty i bitny, żyjacy w surowych warunkach i przy okazji obdarzony specyficznym poczuciem humoru. Ale to są oczywiście tylko intelektualne zabawy… Naprawdę było bowiem tak: ponieważ w Zakopanem zamieszkał jeden z uczniów Lamy Ole, niejaki Pablo, to i buddyzm pojawił się tam wraz z nim. Nikt wtedy jeszcze nie marzył o gompie, Kraków, Warszawa zorganizowały tam kursy medytacyjne. Oczywiście na początku chodziło głównie o egzotykę miejsca i sasiedztwo gór, ale karma dojrzewała coraz szybciej i w tym roku w Kucharach kolejni zakopiańczycy przyjęli schronienie. I tak powstała pierwsza grupa medytacyjna buddyzmu Diamentowej Drogi w Zakopanem!
Na razie spotykają się na medytacjach raz w tygodniu, mają już swoje miejsce – choć wciąż tymczasowe – i niedawno odbył się tam pierwszy kurs medytacyjny! Tym razem już w pełni zorganizowany przez ludzi z gór. Żeby było jeszcze śmieszniej to pierwszy wykład wygłosił człowiek morza – Adaś Jankiewicz! Adaś wprawdzie gór nie zobaczył (była mgła), ale jak twierdził „czuł ich obecność”. Pod koniec listopada odbył się kurs z Rafałem Olechem, a w styczniu: kurs medytacyjny połaczony z narciarskim. Jak tak dalej pójdzie to może kiedyś medytując w gorach usłyszycie: „Psed nomi pojawio się gazdo Karmapa w cornym kapelusu na glowie”. Czego wszystkim życzę.