DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 39 -> 90 kilo, długi płaszcz i pistolet pod pachą

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

90 kilo, długi płaszcz i pistolet pod pachą

Żwirek rozmawia z Adamem Jankiewiczem, Zakopane, wrzesień 2005


Wywiad ten powstał w dużej mierze dzięki uprzejmości Maksa, ktory swoją dwudziestopięcioletnią mercedes wiózł nas do Zakopanego na kurs. Nie jechaliśmy zbyt szybko, padał konkretny deszcz i zepsuły się wycieraczki. Było więc dużo czasu, żebyśmy mogli pogadać.
Żwirek: Jak to jest, jedziemy już chyba dwanaście godzin, od morza do gór po to, byś mógł wygłosić wykład dla pięciu osób? Dlaczego?
Adaś: Tak naprawdę, to w takich sytuacjach czuję, że żyję! W całej tej historii jest więcej radości niż wysiłku. I poczucie blessingu Lamy i Karmapy jest najbardziej obecne, gdy robię takie właśnie rzeczy! Czuję wtedy plecy moich lamów za swoimi plecami i pojawia się wielkie uczucie.
Żwirek: Jak poznałeś Lamę Ole i kiedy to było?

Adaś: W pewnym momencie zauważyłem, że jestem zbyt wielkim grzesznikiem i jako katolik nie dam sobie rady. Zauważyłem również, że nie mam też żadnych specjalnych metod do pracy z tymi poważnymi energiami, ktore mnie interesowały. Zaczałem więc szukać czegoś, co by mi pasowało; sprawdziłem prawie wszystkie możliwości, prawie każdą filozofię i takie tam. Kiedyś z kolegą paliliśmy sobie traweczkę na ławeczce i on mi wtedy powiedział: „Słuchaj, stary, medytacja to jest coś takiego, co daje rzeczywisty rozwój duchowy”. Przyniósł mi kilka ksiażek i wśród nich było „108 odpowiedzi jogina”. Ponieważ na okładce Ole wygladał na zbyt szczęśliwego, jak na nasze realia, odłożyłem ją na bok, bo pomyślałem, że ktoś taki na pewno nie ma o niczym pojęcia, że to „ściema”. Przeczytałem te wszystkie książki o jodze i tak dalej, i oczywiście nic specjalnego nie znalazłem. Dopiero póeniej – leżąc chory w łóżku – sięgnałem po książkę Lamy Ole, ktora leżała na samym spodzie. Pamiętam jak dziś: otworzyłem ją, przeczytałem jedno pytanie i włosy stanęły mi dęba na głowie, potem przeczytałem kolejne i „odjechałem” już zupełnie. Natychmiast zadzwoniłem do Mieka1 i dowiedziałem się, że Ole będzie w Warszawie na dworcu. Mieka właściwie nie znałem, miałem z nim tylko ten telefoniczny kontakt, ale sprawiał wrażenie kogoś bardzo miłego i sensownego. No i pojechałem na dworzec Warszawa Gdańska, trochę się spóeniłem; zobaczyłem Lamę i od razu przykleiłem się do niego takim soczystym uściskiem. Po latach Misiek mi powiedział, że Lama nie wiedział, kim jest ten facet, ktory się na niego rzucił; spojrzał więc wtedy pytajaco na Mieka, ktory uspokajajaco pokazał, że wszystko jest O.K. I pamiętam, że jak się tak uwiesiłem na mistrzu, to zrozumiałem, że to jest dokładnie to.
Żwirek: Pamiętasz swój pierwszy wykład Olego?

Adaś: To trudno powiedzieć, byłem taki jakiś zawieszony – nie wiedziałem, co myśleć, choć to, co Ole mowił dokładnie mi się zgadzało. Pamiętam, że kiedy wrociłem z tego pierwszego spotkania o szostej rano, to już o jedenastej siedziałem i robiłem medytację Schronienia. Jednak coś takiego naprawdę głębokiego wydarzyło się dopiero w Kucharach. Tego lata był tam Rinpocze, dwa tygodnie póeniej była poła i ta poła była dla mnie „miażdżaca”!!! A zaraz po niej woziłem Lamę Ole po ośrodkach i już wtedy wiedziałem, jaka będzie przyszłość.
Żwirek: Zaraz po przyjęciu Schronienia zostałeś kierowcą Lamy?
Adaś: Jak przyjechałem do Kuchar pierwszy raz, to od razu następnego wieczoru przyszedł Włodek2 i mowi: „Słuchaj, masz fajny samochód i podobno dobrze jeedzisz, może byś zawiózł Rinpocze do Warszawy?”. I następnego dnia jechaliśmy razem moim samochodem. Jak Rinpocze oddychał, to miałem wrażenie, że cały samochód oddycha razem z Nim, po prostu: żywa przestrzeń w środku. Podobnie było z Ole dwa tygodnie póeniej. Chociaż – muszę to uczciwie powiedzieć – na początku miałem wiele koncepcji i nie chciałem mieć żadnego innego nauczyciela poza Rinpocze. Natomiast, kiedy wydarzyła się poła i zaraz potem ta trasa po Polsce, to dostałem taką liczbę blessingów, że naprawdę poczułem, czym jest wolność i zrozumiałem, w ktorą stronę będziemy zmierzać. Jak potem wrociłem do Gdańska, nikt mnie nie mógł poznać – tak dobrym człowiekiem się zrobiłem (śmiech) – trwało to prawie dwa tygodnie.
Żwirek: Jakie wrażenie zrobili na Tobie buddyści w tamtych latach?
Adaś: Kiedy pierwszy raz wszedłem do gdańskiej gompy, byłem zupełnie z innej bajki: miałem pistolet pod pachą, długi płaszcz i ważyłem 90 kilo (teraz Adaś waży 70), miałem też łysą głowę, co wtedy nie było specjalnie w modzie. Podobno Włodek powiedział wtedy: „Ten gość to już do nas więcej nie przyjdzie”. Jednak w ośrodku było tak fajnie, panowała tam taka otwartość, że zaczałem przychodzić. To byli zupełnie inni ludzie niż ja, ale strasznie mnie przyciagali.
Żwirek: Byłeś wtedy policjantem. Czy to praktyka spowodowała, że już nim nie jesteś?
Adaś: Teoretycznie rzecz biorąc, policjantem jestem do dzisiaj. Ale już wtedy od sangi dowiedziałem się, że pewne rzeczy nie są możliwe (śmiech) – to znaczy robienie ich i praktykowanie dharmy równocześnie. Na szczęście długie i głębokie praktyki oczyszczajace zrobiły swoje.
Żwirek: Jesteś rezydentem gdańskiego ośrodka. Jak to jest?
Adam: Na amerykańskich filmach widać policjantów, ktorzy na swoich samochodach mają napisane: serve & protect. Dokładnie tym się zajmuję w ośrodku (śmiech). Wprowadziliśmy się z Klaudyną3 do ośrodka, kiedy tam jeszcze nic nie było, nic nie funkcjonowało. To był piękny, pionierski czas, ogrzewaliśmy wszystko „farelkami”, nie było kuchni – znasz to pewnie ze Stupa House. W takich czasach, kiedy jest tyle rzeczy do zrobienia, kiedy nie ma wyjścia i trzeba to robić, zawiazują się najważniejsze związki i przyjaenie. Mieszkanie w ośrodku to jest takie bycie na każde zawołanie, dbanie o to, żeby to miejsce było gotowe na przyjęcie ludzi, żeby niczego nie brakowało i ludzie czuli się dobrze. Zawsze o to w naszym ośrodku dbaliśmy.
Żwirek: Klaudia w Twoim życiu.

Adam: To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Jak pierwszy raz Klaudię spotkałem, to pomyślałem: „O, fajna dziewczyna” i tyle. Potem pojechaliśmy razem na trasę z Ole do Kaliningradu. Póeniej dowiedzieliśmy się, że Lama, jak nas zobaczył, to wyraził parę życzeń w naszą stronę. Były one na tyle silne, że po jakimś czasie – nie wiedząc, dlaczego – zadzwoniłem do Klaudii z Gdańska i zaproponowałem, żeby przyjechała. Tak się to zaczęło: spontanicznie i zupełnie niespodziewanie.
Żwirek: Jak zostaliście nauczycielami?

Adaś: Ole zaproponował kiedyś w Kucharach Klaudii, żeby wygłosiła krótki wykład i tak się to rozpoczęło. Jeśli chodzi o mnie, to w samochodzie, jadąc razem z Lamą, usłyszałem pytanie o to, co chcę robić w życiu. Odpowiedziałem, że jak skończę szkołę oficerską, to chciałbym uczyć kolegów nie tylko jak być dobrymi policjantami, ale też, jak być dobrymi ludemi. Wtedy Ole odpowiedział: „Mam dla ciebie zadanie – długa zimowa trasa po Rosji z wykładami”. Pojechaliśmy w nią razem z Klaudią. Przez ostatnie siedem lat spędzaliśmy z Klaudią każdy dzień razem, dosłownie 24 godziny na dobę. Budziliśmy się razem, spędzaliśmy cały dzień ze sobą i kładliśmy się razem spać.
Żwirek: Co znaczy dla Ciebie bycie nauczycielem?

Adaś: Dla mnie osobiście oznacza to bycie otwartym i to otwartym na tyle, by widzieć wszystkie właściwości, jakie mają ludzie dookoła. Dzięki temu można te same właściwości odkryć w sobie. Wszystko to sprawia, że rzeczy działają mocno i głęboko, i okazuje się, że wszystko jest możliwe. Bycie nauczycielem – nie wiem dokładnie, co to oznacza (Adaś długo myśli) – jest to chyba takie szybsze uczenie się. Dzięki innym, oczywiście. Nagle podczas wykładu z własnych ust słyszy się zdania, z ktorych samemu można się uczyć!!!
Żwirek: Jak sobie dajesz radę z tym, że ludzie pytają się Ciebie o różne ważne dla nich rzeczy. Jest to pewien rodzaj odpowiedzialności...
Adaś: Kiedy przychodzą ludzie i zadają mi pytania, to z jednej strony czerpię z nauk Lamy Ole, a z drugiej, z tego wszystkiego, czego sam doświadczyłem i co przeżyłem. Łatwiej jest mi odpowiadać na pytania zwiazane z moimi doświadczeniami, ale z drugiej strony nigdy nie wymyślam niczego nowego. Natomiast, kiedy są to jakieś rzeczywiście trudne historie, takie, od ktorych zależy wręcz czyjeś życie – to raczej staram się odesłać taką osobę jak najszybciej do Olego.
Żwirek: Jesteś podrożujacym nauczycielem, odwiedzasz wiele miejsc – jak wyglada obraz polskiej sangi według Ciebie?
Adaś: Z sangą jest bardzo różnie, chociaż wszyscy jesteśmy z Kagyu, wszyscy jesteśmy uczniami Lamy Ole, to jednak poszczególne miasta różnią się między sobą na bardzo subtelnych poziomach.
A tak w ogole, to najbardziej przyjemną rzeczą w podrożowaniu po ośrodkach jest możliwość obserwowania, jak one wzrastają. Przyjeżdżam raz na pół roku do Krakowa, czy Warszawy i widzę, jak się wydarza rozwój – w niektorych ośrodkach ludzie są indywidualistami, w innych działają bardziej grupowo. Trudno to opowiedzieć. W pewnych ośrodkach istnieje wibracja żołnierskiego braterstwa, inne znowu są ostoją artystów – wołałbym nie wymieniać poszczególnych miast (śmiech) . Ale różnice istnieją.
Żwirek: Adaś, a są jakieś rzeczy, historie w polskim buddyzmie, ktore Ci się nie podobają, drażnią Cię jakoś?
Adaś: Tak! Jest jedna taka rzecz, ktora na szczęście powoli się zmienia: jest nią stosunek Polaków do Niemców. Kiedy słyszę naśmiewanie się z Niemców, od razu mam takie życzenie, żebyśmy jako Polacy, z tym całym swoim „spontanem”, z tą całą swoją otwartością – potrafili włożyć pewne minimum wysiłku, aby utrzymać kierunek, odrobinę solidności i zdolność inwestowania energii na dłuższą metę, żebyśmy tego właśnie się nauczyli.
Żwirek: Co się zmieniło przez te dziesięć lat Twojej praktyki?
Adaś: Uuu. .. Przede wszystkim ludzie. Kiedyś, jak ludzie przychodzili do ośrodka, to potrzebowali dwóch, trzech miesięcy wspólnej medytacji i dopiero potem zaczynali własną praktykę, jednak wciąż było w tym wiele wahania, potem jeszcze dyskusje o nyndro. Tak było, jak się pojawiłem w gdańskim ośrodku po raz pierwszy. Natomiast dzisiaj, ci, ktorzy przychodzą do ośrodka, już po drugiej, a nierzadko pierwszej medytacji, pytają, co mogą zrobić i błyskawicznie zaczynają praktykę. Nie mają wątpliwości, wiedzą, co chcą robić. Mam wrażenie, że ci, ktorzy teraz przychodzą, są bardziej przejrzyści i pełni mocy. Z drugiej strony: wspaniałe są te dinozaury, jak Wojtek4, Oleszek5, Mira6, Włodek czy Misiek, za ktorymi stoi dużo doświadczenia. To oni właśnie pokazują, że te rzeczy działają na dłuższą metę, nie tylko na początku i że są interesujace. To są żywe przykłady. Młodzi inspirują się bardzo szybko, ale przeskakują z kwiatka na kwiatek. Nagle mają kontakt z głęboką historią i mają żywy dowód na to, że to wszystko działa.
Żwirek: Buddyzm za dwadzieścia pięć lat?

Adaś: Nie mam zielonego pojęcia! Kiedy kilka lat temu czytałem o przygodach Olego w Himalajach – jak spotykał XVI Karmapę, kiedy miałem łzy w oczach, czytając na przykład „Dosiadając tygrysa”, to teraz – kiedy kolejny Karmapa regularnie przyjeżdża do Europy, widzę, że wszystko zmienia się tak szybko, tak nieoczekiwanie – więc trudno mi sobie wyobrazić, co będzie za rok! A za dwadzieścia?!? Przypuszczam, że XVII Karmapa będzie spędzał więcej czasu w Europie niż na Wschodzie. Poza tym – to jak buddyzm się rozwinie, zależy tylko od nas. I nawet jak Olego zabraknie, to dalej będzie mnostwo pracy do wykonania. Generalnie jednak przyszłość widzę w jak najbardziej optymistycznych barwach.
Żwirek: Tradycyjne ostatnie pytanie: co zmieniła praktyka w Twoim życiu?
Adaś: Zmieniła moje życie diametralnie (Adaś milczy. Milczenie się przedłuża. Milczymy sobie razem długo). Kiedyś byłem człowiekiem, ktory za wszelką cenę szukał mocnych wrażeń i dobrej zabawy. Natomiast dzisiaj okazuje się, że można się też doskonale bawić, ale w otoczeniu fajniejszych ludzi (Znów milczymy, a Maks właśnie gubi wycieraczkę).
Trudno mi odpowiedzieć takim jednym hasłem. Krótko mowiąc, kiedyś nie sadziłem, że można mieć w życiu takie wybory jak dzisiaj, że praktycznie żadna sytuacja nie musi przyciskać nas do muru, bo praktycznie w każdej sytuacji możemy coś wybrać. Jakiś ruch, ktory będzie posuwał nas do przodu! Kiedyś rzeczy wydawały mi się znacznie bardziej dramatyczne.
Żwirek: Dzięki Adam.

Adaś: Wiesz, chciałem jeszcze coś dodać, jeśli chodzi o Klaudię. Jestem jej bardzo wdzięczny za to, że jest cały czas moimi uszami i oczami. Opowiada, o co chodzi w świecie, ktory mnie otacza. Ma w sobie tyle madrości, że opowiada mi, dlaczego rzeczy wydarzają się w taki sposób, dlaczego jedni ludzie robią takie rzeczy, a tamci inne. Może nie jestem jeszcze w pełni cywilizowanym człowiekiem, ale na pewno dzięki Klaudii trochę się już ucywilizowałem.

Przypisy:
1. ‑Leszek – Misiek – Nadolski: szef ośrodka w Kucharach, należy do tzw. dinozaurów polskiego buddyzmu. Podrożujacy nauczyciel. Mowią o nim „dziedzic”. Słynie z tego, że zawsze ma inne zdanie niż „warszawka” (wywiad z Miekiem DD nr 31).
2. ‑Włodek Wiszka: ojciec gdańskiego buddyzmu, nauczyciel. Nigdy nie miał dość czasu na wywiad dla DD.
3. ‑Klaudia Żerebiec: pierwsza kobieta-nauczyciel w Polsce, partnerka życiowa Adasia. Mała, szybka i skuteczna.
4. ‑Wojtek Tracewski: jeden z czołowych dinozaurów i jeden z pierwszych nauczycieli. Od wielu lat tłumacz Lamy Ole. Wywiad z nim w DD nr 34. Z przyczyn tajemnych nazywany czasem „doktorem Tracewskim”.
5. ‑Rafał Olech: warszawski nauczyciel, współtwórca DD. Wywiad w numerze DD nr 32.
6. ‑Mira Boboli: nazywana często. Piękna i madra, co rzadko idzie w parze. Mogła być nauczycielką, ale nie chciała. Ciekawe... (wywiad DD nr 33).
Wszystkie przypisy napisał złośliwy Żwirek

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Możemy bardzo dużo się od siebie nauczyć - Lama Ole Nydahl, Hannah Nydahl, Tomek Lehnert | Przemówienie XVII Karmapy Taje Dordże - XVII Karmapa Taje Dordże | Karmapa i cuda - Dzigme Rinpocze | Cytat - Milarepa | Nyndro - Praktyki podstawowe - Szamar Rinpocze | Rdzeń nauk Wielkiej Doskonałości - Dilgo Czientse Rinpocze | Świat jest po prostu światem spełniajacym życzenia. - Lama Ole Nydahl | Cytaty Karmapów | 8 świadomości, 5 mądrości - Gjatrul Rinpocze | Zrozumieć podstawowe nauki - Szangpa Rinpocze | Budda i miłość - Lama Ole Nydahl | Kobiety - Lama Ole Nydahl | Męskie i żeńskie Lena Leontiewa - Lena Leontiewa | Gdziekolwiek jesteśmy powinniśmy być użyteczni - Zsuzsa Kozsegi | 90 kilo, długi płaszcz i pistolet pod pachą | 8 linii przekazu w Tybecie. Część II. - Detlev Göbel | Cywilizacja buddyjska w starożytnych Indiach | Karmapa w Europie - Mira Starobrzańska | Forma i Pustka. Od buddyzmu do nauki i z powrotem. | Droga przez Rumunię - Michael Warner, Ewelina Hebda, Mira Starobrzańska | Peru. Kurs mahamudry - styczeń 2005 - Ken Kelley & Magda Lipińska | Kagyu Institute of Buddhist Studies Kirtipur, Nepal - Artur Przybysławski | Projekt Hala Stupa House | Co nowego w Kucharach? - Leszek Misiek Nadolski & Team | Oslo Buddyzm w Norwegii - Maja & Smoła | Zagórzany. Nowe miejsce dharmy - Mira Starobrzańska i Paweł Ziorko | Zakopane - Żwirek | Rzeszów - Paweł Meder | New article |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: