DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 38 -> Zrodzony z lotosu

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Zrodzony z lotosu

Ulla Unger
_________

Kochające Oczy jest najbardziej znanym buddą w Himalajach. Po tybetańsku jego imię brzmi Czenrezig, w sanskrycie Avalokiteśvara, a jego chińska forma nazywa się Kuan Yin. Jest on wyrazem oświeconego współczucia naszej natury buddy.


Kochające Oczy jest strażnikiem Tybetu. Jego mantra OM MANI PEME HUNG była pierwszą, która rozprzestrzeniła się w Tybecie. Mówi się, że wielu wielkich lamów, jak choćby Karmapa, Dalaj Lama, czy też Kalu Rinpocze są jego wypromieniowaniami, co jednak nie oznacza, że takie emanacje mogą pojawiać się tylko wśród tybetańskich lamów. W rzeczywistości każdy, kto przynosi światu ponadosobistą miłość, może być wypromieniowaniem Kochających Oczu. Ponadosobista miłość jest poza przywiązaniem, zazdrością, osobistym pożądaniem i szkodliwymi następstwami związków z innymi. Jeśli ktoś jest nią przesiąknięty, jest to oznaką powiązania z Kochającymi Oczami. Aby zrozumieć, kim lub czym jest ten budda, przybliżmy go poprzez jego „osobistą” historię, tak, jak jest ona przekazywana w licznych legendach. Mówi się, że król Zangpo przez długi czas pragnął mieć syna. Dlatego też dawał wiele prezentów Trzem Klejnotom. Należały do nich przede wszystkim kwiaty lotosu, które jego służący zbierali na pobliskim jeziorze. Pewnego dnia na samym środku jeziora jeden z nich zobaczył kwiat olbrzymich rozmiarów. Służący poinformował o swoim odkryciu króla, który rozpoznał w tym możliwość spełnienia swoich życzeń. Natychmiast udał się w drogę, aby samemu zobaczyć wielki kwiat. Ten tymczasem otworzył się, a w jego wnętrzu siedział szesnastoletni chłopiec. Miał białe promieniujące ciało i wszystkie oznaki urzeczywistnionego buddy. Chłopiec rzekł: „Jest mi nieskończenie przykro, że wszystkie istoty tak cierpią!” Król i jego świta pokłonili się przed nim i zaprosili go do pałacu. Z powodu jego niezwykłych narodzin król nazwał go „Zrodzonym z lotosu”. Następnie król opowiedział o całym wydarzeniu swojemu mistrzowi, Buddzie Nieograniczonego Światła (skr.: Amitaba), który powiedział mu, że chłopiec jest manifestacją jego serca i nosi imię Avalokiteśvara oraz że przybył tutaj, by wyzwolić wszystkie istoty.

Kochające Oczy miał nieskończenie wielkie współczucie dla wszystkich istot w sześciu sferach egzystencji. Widział ich kłopoty, błędy i całe cierpienie, a także to, że ich pożądanie jest tak niepohamowane jak wodospad, nienawiść zionie jak ogień, a zazdrość zmienia się tak szybko, jak wiatr. Dostrzegał też, że są oni tak opanowani iluzją „ego”, która wiąże ich z samsarą, jak więźniowie skuci są kajdanami, i że będzie ona bez końca napędzać krąg narodzin, śmierci i ponownych odrodzeń. Gdy Kochające Oczy, w tak przejrzysty sposób, rozpoznał to cierpienie, zapłakał i poprosił wszystkich buddów, by pomogli istotom znaleźć drogę wyzwolenia z tego bezsensownego i nieskończonego cierpienia. Buddowie odpowiedzieli, że w tym celu musiałby on rozwinąć najgłębszą miłość i współczucie, nie ustawać w wysiłku i nigdy nie ulec zmęczeniu. Kiedy Kochające Oczy po raz kolejny zapytał, jak rozwinąć taką motywację, pojawił się Budda Amitaba i udzielił mu nauk i inicjacji. Kochające Oczy złożył wtedy szczególne przyrzeczenie: „Tak długo, jak w dziesięciu kierunkach nieskończonej przestrzeni będą istniały samsaryczne światy, będę zawsze aktywny dla dobra wszystkich istot. Muszę uwolnić je z samsary. Sam nie urzeczywistnię stanu buddy, dopóki ostatnia istota nie zostawi za sobą samsary i nie osiągnie oświecenia. Do tego momentu dla dobra ich wszystkich pozostanę w samsarze. Jeśli jednak zachowa się w niej przywiązanie do ego, niech moje ciało rozpadnie się na 1000 kawałków”. Budda Amitaba, bardzo zadowolony, pochwalił go i obiecał zawsze przy nim stać. Po jakimś czasie Kochające Oczy odniósł wrażenie, że część jego pracy powinna się już zakończyć. Jednak kiedy ponownie spojrzał na samsarę, sytuacja wydawała się jeszcze gorsza niż wcześniej. Ponownie, by zmniejszyć cierpienie, wypromieniował światło w stronę wszystkich sześciu sfer egzystencji, ale istoty były w dalszym ciągu tak pomieszane, że jego praca wydała się mu bezsensowna. Poczuł się zawiedziony i pomyślał: „Przestrzeń wydaje się być rzeczywiście bez końca tak samo, jak liczba istot. Już mnóstwo z nich wyzwoliłem, a jest ich jeszcze nieskończenie wiele. To przecież nie ma sensu, powinienem się lepiej postarać o własne wyzwolenie.” Ponieważ w ten sposób złamał przyrzeczenie bodhisattwy, jego głowa rozpękła się na tysiąc kawałków. Całkowicie zrozpaczony poprosił o pomoc Buddę Amitabę i wszystkich innych buddów. Wtedy Budda Nieograniczonego Światła pozbierał wszystkie odłamki, dając Kochającym Oczom nową formę, tym razem o tysiącu ramionach i dziewięciu pełnych miłości głowach. Jako dziesiątą, dał mu czarną głowę sześcioramiennego strażnika Mahakali. Aby to wszystko utrzymać, na szczycie posadził swoja własną głowę. Taka pełna mocy forma z tysiącem rąk i jedenastoma głowami nie powinna już w swojej troskliwej aktywności więcej wpaść w kłopoty. Tysiąc ramion jest także aluzją do tysiąca buddów, którzy będą się pojawiać na naszym świecie, dopóki będzie tu istniało inteligentne życie.

Budda Amitaba powie-dział: „Samsara nie ma ani początku, ani końca”. Gampopa wyjaśnia w swoim tekście „Klejnotowa Ozdoba Wyzwolenia”, że nie oznacza to, iż cierpienie istot nigdy nie może się zakończyć. Krąg egzystencji, składający się z narodzin, śmierci i ponownych odrodzeń, z punktu widzenia zwykłych istot istnieje nieskończenie długo. Dlatego nie są one w stanie rozpoznać, kiedy się zaczął i kiedy zakończy, choć zawsze możliwe jest rozpuszczenie pomieszania. Podstawowa niewiedza nigdy nie powstała i nie istnieje w sposób ostateczny. Dokładnie o to wyzwalające odkrycie chodzi, gdy mówimy, że Kochające Oczy pozostanie w tym świecie dla dobra wszystkich istot, aż zostaną one wyzwolone. Poza tym „osobistym” aspektem Kochających Oczu, jest on również jidamem, aspektem buddy. Jidam oznacza dosłownie „związek z umysłem”. W praktykach Diamentowej Drogi medytujemy na buddów, którzy pomagają nam w odnalezieniu najłatwiejszego dla nas dostępu do oświecenia. Następnie identyfikujemy się z pozornie zewnętrznym, oddzielonym od nas jidamem, dopóki nie staniemy się od niego nieoddzielni. Wśród ludzi, którzy nie rozumieją dobrze Diamentowej Drogi, istnieje opinia, że jidamy są po prostu psychologiczną sztuczką. Rzeczywiście oddziałują one głęboko na naszą psychikę: na przykład gdy medytujemy na Kochające Oczy jako na naszego jidama, stajemy się pełni miłości. Jednak jidam jest czymś więcej – sposobem manifestowania się oświecenia na czystym poziomie w formie stanu radości (skr.: sambogakaja). Jeśli ograniczamy się do widzenia buddy jako formy istniejącej daleko poza nami samymi i z tego powodu czujemy się oddzieleni, to z Kochających Oczu robimy boga. Jednak, nawet gdyby okazał się całkiem kochającym bogiem, bylibyśmy daleko od właściwego zrozumienia metod Diamentowej Drogi. Aspekty oświecenia są w praktyce Diamentowej Drogi metodą oczyszczenia umysłu. I tak, przykładowo, wyobrażenie sobie czterech ramion białej, siedzącej formy Kochających Oczu oczyszcza nasze przeżywanie świata poprzez cztery elementy. Troje oczu wielu jidamów (na przykład Białej Tary) pomagają nam w przełamaniu koncepcji trzech czasów. Każdy szczegół wyglądu buddy pomaga nam w opanowaniu przywiązania do świata zewnętrznego. Jednak takie oczyszczenie jest możliwe tylko wtedy, gdy będziemy gotowi zrozumieć, że rzeczy nie istnieją tak bardzo realnie, jak się nam to wydaje. Z powodu swojego współczucia, buddowie i jidamy pomagają nam również wtedy, gdy widzimy je jako oddzielone od nas „osoby” – Kochające Oczy pomaga załagodzić sytuacje, a Wyzwolicielka stoi przy nas, gdy pojawia się strach. Ale bez właściwego poglądu w medytacji wręcz wzmacniamy nasze przywiązanie do wyobrażeń na temat realnie istniejącego świata, a nawet stwarzamy nowe koncepcje. Kiedy medytujemy na jidama, w fazie budowania koncentrujemy się na koncepcjach, jednak w tym przypadku są to wyzwalające, czyste koncepcje. Następnie w fazie rozpuszczania rozpoznajemy, że zjawiska są wolne od trwałego istnienia. Jednocześnie doświadczamy, że przejawianie się i pustka są od siebie nieoddzielne. Nawykowo wpadamy w jedno albo drugie ekstremum: albo coś istnieje, albo nie istnieje. Medytacja jest ćwiczeniem pozwalającym nam przezwyciężyć te skrajności. W fazie budowania uczymy się rozumieć, że istnieje całe mnóstwo zjawisk, które rozgrywają się w przestrzeni. Zapobiega to wpadaniu w ekstremalny nihilistyczny pogląd i myśleniu: „Nie ma niczego, nic nie ma sensu…”. W fazie rozpuszczania uczymy się jednak nie traktować zjawisk jako rzeczywistych. Znaczeniem zjednoczenia radości i pustki jest to, że obie te strony są od siebie nieoddzielne.

Jeżeli chodzi o mantrę Kochających Oczu: OM MANI PEME HUNG, to mówi się, że Budda Nieograniczonego Światła poprosił go, by nauczał ją tych sześciu sylab w sześciu sferach egzystencji, ponieważ zapobiegają one odrodzeniom we wszystkich samsarycznych światach, a tym samym w każdej z niższych sfer istnienia. Mantra jest wibracją danego buddy, która zawiera jego esencję. Należy tu jednak podkreślić, że mantra, jak każde inne zjawisko, jest sama w sobie pusta, czyli wolna od trwałego istnienia. Dlatego mówi się często, że dźwięk jest pustką, tak samo, jak każde zjawisko jest nieoddzielne od pustki. Jak powinniśmy to rozumieć? Gdy słyszymy słowa: „Jesteś dobrym człowiekiem”, najpierw podoba nam się słowo „dobry”, jeśli znamy jego znaczenie. W tym przypadku rozumiemy, że „dobry” oznacza pochwałę dla nas i cieszymy się. Jeśli jednak ktoś by nam to samo powiedział w języku, którego nie znamy, na przykład po chińsku, słowa te byłyby dla nas pozbawione znaczenia i nie wywołałyby naszej radości. Z drugiej strony być może złościmy się, kiedy ktoś nazywa nas „opryszkiem” lub „słabeuszem”. Ale powoduje to nasz gniew tylko dlatego, że wiążemy z tymi wyrażeniami negatywne koncepcje, z którymi nie chcielibyśmy być łączeni. Wszystkie zjawiska, które nas spotykają w naszej samsarycznej, a więc uwarunkowanej egzystencji, są z ostatecznego punktu widzenia wolne od jakiejkolwiek zewnętrznej rzeczywistości, która byłaby do nich przypisana sama z siebie, niezależnie od warunków. Przeżywany przez nas świat powstaje z warunków i kiedy one się zmieniają, zmienia się całe nasze życie. Z drugiej strony wszystkie te puste, zależne od warunków zjawiska funkcjonują w określony sposób. Samochody jeżdżą tylko na paliwo, stajemy się mokrzy, kiedy pada deszcz i tracimy przyjaciół, kiedy w napadzie złości źle ich potraktujemy. Jeśli więc z ostatecznej perspektywy my sami i cały świat jesteśmy wolni od nieuwarunkowanej, wiecznej rzeczywistości, ale mimo to poprzez to, co robimy i mówimy możemy na siebie oddziaływać, dlaczego w przypadku formy buddy lub jego mantry miałoby być inaczej? Z tego powodu możemy zaobserwować, że już samo recytowanie mantry ma działanie głęboko sięgające w naszą podświadomość. Mantra Kochających Oczu powoduje, że stajemy się bardziej pełni miłości, bardziej przyjaźni i cały świat wydaje się być lepszy.

Znaczenie OM MANI PEME HUNG może być wyjaśniane w różny sposób. Jest przede wszystkich przywołaniem imienia Kochających Oczu – jej wypowiadanie łączy nas bezpośrednio z jego współczuciem, błogosławieństwem i życzeniem nieustającego działania dla pożytku wszystkich czujących istot. To samo wydarza się, kiedy wyobrażamy sobie jego formę, wtedy obie czynności wiążą nas z jego polem mocy. Mantrę OM MANI PEME HUNG można też szczegółowo wyjaśnić w następujący sposób:
OM - oznacza ciało Kochających Oczu,
MANI - symbolizuje klejnot, który trzyma on w dwóch ze swoich czterech rąk,
PEME - znaczy kwiat lotosu,
HUNG - reprezentuje umysł wszystkich buddów i niezliczone inne mantry.

Powtarzanie imienia buddy może się komuś wydawać dziwne, należy jednak zrozumieć, że te imiona są zawsze związane ze współczuciem i aktywnością, którą buddowie chcą wykonywać dla dobra wszystkich istot. Patrząc w ten sposób, mantry stają się środkiem do usuwania zasłon naszego umysłu. Szczególnie mantra Kochających Oczu otwiera nasz umysł na miłość i współczucie i kieruje bezpośrednio w stronę oświecenia. Ponieważ jej czysty dźwięk jest nieoddzielny od esencji Kochających Oczu, wystarczy samo recytowanie mantry, bez wyobrażania sobie przy tym jego formy.

Budda Amitaba wyjaśnił, że moc OM MANI PEME HUNG jest w stanie wyzwolić wszystkie istoty z kręgu samsary. Dlatego każdej z sześciu sylab przyporządkowane są poszczególne sfery egzystencji:
OM - zamyka drogę do sfer boskich, które pomimo tego, że przyjemne, są stratą czasu, gdyż kiedy nasza karma się wyczerpie, spadniemy do niższych światów,
MA - zamyka bramę do świata półbogów, które są silne, chętnie walczą, ale przede wszystkim gromadzą złą karmę,
NI - pomaga uniknąć odrodzenia w naszym świecie ludzi,
PE - chroni przed upadkiem w niezliczonej ilości światy zwierząt, gdzie według Gampopy, można utknąć na całą kalpę,
ME - zamyka wrota do sfery głodnych duchów, które nigdy nie są syte, przez co nieskończenie cierpią,
HUNG - pomaga zatrzasnąć podwoje pełnej nieograniczonego cierpienia sfery piekielnej, gdzie istoty czują się dręczone i nieopisanie cierpią.

Każda sylaba ma swoje specyficzne oczyszczające działanie w powiązaniu z zasłonami umysłu:
OM - oczyszcza zasłony ciała,
MA - oczyszcza zasłony mowy,
NI - oczyszcza zasłony umysłu,
PE - oczyszcza zasłony przeszkadzających uczuć,
ME - oczyszcza zasłony subtelnych przyzwyczajeń i tendencji,
HUNG - oczyszcza zasłony przesłaniające mądrość.

Każda z sylab ma związek z jedną z sześciu paramit, czyli wyzwalających działań:
OM - symbolizuje szczodrość, która jako skutek karmiczny przynosi bogactwo,
MA - wskazuje na pełen znaczenia styl życia, który pozwala nam przeżywać świat w dobry, przyjemny sposób,
NI - ma związek z cierpliwością, przez którą rozumiane jest głównie unikanie gniewu, co pozwoli nam być milszymi ludźmi i jako karmiczny skutek da nam urodę,
PE - wyraża pełen radości wysiłek, co w przyszłości pozwoli nam być silnymi i poważanymi,
ME - reprezentuje paramitę medytacji. Poprzez nią uczymy się spoczywać w sobie, być stabilnymi i doświadczać spokoju,
HUNG - oznacza zrozumienie tego, jakimi rzeczy są, dzięki czemu stajemy się wolni.

OM MANI PEME HUNG jest znana jako król wszystkich mantr i jako ta mantra, która w najbardziej skuteczny sposób usuwa zasłony umysłu. Za każdym razem, kiedy ją powtarzamy, ścieramy kurz z lustra naszego własnego umysłu. Rozpuszczamy negatywności, które w innym przypadku przyniosłyby nam wiele cierpienia. Kochające Oczy jest najbardziej znany w swojej siedzącej formie – w postawie bodhisattwy. Ma na sobie trzynaście oznak szczególnych właściwości, jak korona bodhisattwy ozdobiona symbolami pięciu mądrości buddy, kolczyki, włosy związane w jednej trzeciej długości i upięte dwa razy na szczycie głowy w węzeł, a w dwóch trzecich opadające swobodnie na ramiona. Ma on na sobie także długi naszyjnik i pas na biodrach; jego pięciokolorowe szaty w kolorach tęczy wskazują na to, że opanował wszystkie poziomy inicjacji; poza tym nosi on również szal i bransolety na rękach i nogach.

Wszystkie te atrybuty nie są tylko symbolami kulturowymi, ale wykazują działanie podobne do sprzężenia zwrotnego – wpływają na system naszych wewnętrznych energii. Kiedy w medytacji wyobrażamy sobie nas samych w formie buddy i jesteśmy świadomi wszystkich kształtów i szczegółów tej formy, zmienia się przepływ energii w naszym ciele. Z punktu widzenia Diamentowej Drogi urzeczywistnienie możemy osiągnąć tylko wtedy, gdy otwartych zostanie pięć kręgów i 72 000 kanałów energetycznych. Ogólnie rzecz biorąc, o tym, jak przeżywamy świat decydują karmiczne przyczyny. Dotyczy to również naszego ciała. Nie jest tak, że po prostu odbieramy coś, co jest na zewnątrz, ale to nasza podświadomość tworzy świat. Choć wyobrażenia te są dokładnie tak samo złudne, jak te, które pojawiają się w naszych snach, podczas snu na jawie przeżywamy je jako ostatecznie rzeczywiste. Kiedy podczas medytacji wyobrażamy sobie jidama tak dobrze, jak to tylko możliwe, krok po kroku rozpuszcza się nasze przywiązanie i wiara w trwałość naszej relatywnej rzeczywistości. Metoda ta oczyszcza też wszystkie inne przeszkody. Podczas fazy budowania w medytacji Diamentowej Drogi wykorzystujemy pewną naturalną właściwość naszego umysłu, który potrzebuje rozrywki, jest ciekawy i cieszy go wszystko, co kolorowe i błyszczące. Istnieje jednak pewna różnica w stosunku do zwykłych czynności – za pomocą medytacji zamieniamy karmiczny świat w czystą krainę, w której wszystko, co się pojawia, jest piękne, inspirujące i pełne radości. Nasze zwyczajne mieszkanie przekształcamy w drogocenny pałac, a wszystkie istoty i my sami stajemy się formami Kochających Oczu. Nie nosimy już naszych zwykłych ubrań, ale szaty i ozdoby Kochających Oczu.

Poszczególne atrybuty tego buddy oznaczają: BIAŁY KOLOR jego ciała pokazuje, że jest on wolny od jakichkolwiek zasłon. Ma JEDNĄ TWARZ, ponieważ esencja wszystkich zjawisk jest zawsze taka sama. Jego CZTERY RAMIONA oznaczają cztery niezmierzoności – miłość, współczucie, współradość i równowagę. Siedzi w PEŁNYM LOTOSIE, jego nogi są całkowicie założone jedna na drugą, co pokazuje, że spoczywa on w zjednoczeniu współczucia i pustki i nie wpada w skrajności nirwany ani samsary. Jego obie przednie ręce trzymają na poziomie serca NIEBIESKI KLEJNOT, co wskazuje na to, że jest on w stanie przynosić pożytek wszystkim istotom i spełniać ich potrzeby. Klejnot jest także symbolem samego umysłu. Jego prawa zewnętrzna ręka dzierży KRYSZTAŁOWĄ MALĘ, dzięki której Kochające Oczy kieruje wszystkie istoty w stronę wyzwolenia. KWIAT LOTOSU w jego lewej ręce pokazuje, że ma on współczucie dla wszystkich istot, a jemu samemu żadne przeszkadzające uczucia i inne problemy nie przyniosą szkody. Symbolizuje to lotos, który wyrasta z błota, ale otwiera swoje kwiaty w powietrzu, czysty i wolny od wszelkich zabrudzeń. Jego plecy podparte są DYSKIEM KSIĘŻYCA, co wskazuje, że miłość i współczucie osiągnęły w nim swoją doskonałość. Przez jego ramiona przewieszona jest SKÓRA ANTYLOPY: antylopy są w Indiach uważane za najłagodniejsze ze wszystkich zwierząt. Atrybut ten jest wyrazem jego dobroci i współczucia i pokazuje, że Kochające Oczy nigdy nikogo by nie skrzywdził. Jego PIĘCIOKOLOROWE JEDWABNE SZATY oznaczają, że Kochające Oczy posiadł wszystkie rodzaje inicjacji. Jeżeli w fazie budowania będziemy świadomi głębokiego znaczenia wszystkich jego atrybutów, pokonamy wrażenie, że Kochające Oczy jest czymś materialnym. Spoczywamy wtedy w świadomości, że Kochające Oczy jest wyrazem współczucia całej przestrzeni.

Wszyscy buddowie mają wokół siebie pola energii, tak zwane czyste krainy. Czysta kraina Kochających Oczu nazywa się Potala. Jest to również nazwa pałacu Dalaj Lamy w Lhasie, ponieważ jest on postrzegany jako odbicie tej czystej krainy. Kochające Oczy jest również obecny w krainie Najwyższej Radości, (tyb.: Dełaczien) czystej krainie Buddy Amitaby, gdzie udajemy się w trakcie praktyki Poła. Lama Ole mówi: „W rzeczywistości już teraz jesteśmy w czystej krainie: nie musimy koniecznie umierać, by móc spotkać buddów”. Żadna z tych rzeczy nie jest konieczna. Kiedy tylko przetrzemy oczy, zobaczymy, że każdy jest buddą, bo ma potencjał oświecenia, a wszystko wibruje radością i jest utrzymywane w całości przez miłość. Nie chodzi więc o to, by coś zmieniać, ale o to, by usunąć przeszkody, które utrudniają nam zobaczenie tego, co zawsze tu było. Najczęściej używaną formą w szkole Karma Kagyu jest wyżej opisana, biała, siedząca, czteroramienna postać Kochających Oczu. Manifestuje się on jednak nie tylko w tej jednej postaci. Wspomnieliśmy już o tysiącramiennej, stojącej formie, która wykorzystywana jest przede wszystkim w postnej medytacji Niungne, pochodzącej od mniszki Gelongmy Palmo. Dzięki tej praktyce możemy bardzo szybko usunąć z naszej podświadomości olbrzymie ilości negatywnych wrażeń, które w przeciwnym wypadku doprowadziłyby później do wielkiego cierpienia, głównie z powodu chorób.

Czerwona forma Kochających Oczu o czterech ramionach, z którą bardzo dużo pracował XVI Karmapa, nazywa się Dzialła Dziamtso. Imię to oznacza „Wszechmocny Ocean” i wskazuje na ogrom jego doskonałych właściwości. Zamiast mali trzyma on dordże i siedzi w zjednoczeniu z Czerwoną Mądrością (tyb.: Dordże Pamo). Obok Najwyższej Radości (tyb.: Khorlo Demczog), Dzialła Dziamtso jest jednym z głównych jidamów naszej linii. Innymi czteroramiennymi formami Kochających Oczu są: Simhananda-Lokeśvara – „Lekarz wszystkich chorych” i Halahala-Lokeśvara, który pomaga przeciwko truciznom. Ma on biały kolor i siedzi w pozycji bodhisattwy, co znaczy, że jego lewa noga jest ugięta w pozycji medytacyjnej, podczas gdy prawa jest wysunięta do przodu w pozycji aktywności.

Istnieje wiele różnych form wyrazu Kochających Oczu. Z samego Wielkiego Pojazdu wywodzi się 108 postaci, które przyporządkowane są lotosowej rodzinie Buddy Amitaby. Bardzo znane są jego dwie żeńskie formy – Tary – Biała i Zielona Wyzwolicielka. W Chinach jest on przedstawiany jako cudownie piękna dziewczyna o imieniu Kuan Yin, a w Japonii o imieniu Kannon.

Opracowanie: Ania Cieplińska

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

O Medytacji Karmapy - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Wszyscy pragną pokoju - XVII Karmapa Taje Dordże | Prawda absolutna i relatywna - Wywiad z Lamą Ole | Pieśń Wadżry - XVI Karmapa Rangdziung Rigpi Dordże | Karma nie jest żadną wielką sprawą - Dzigme Rinpocze | Ponadosobiste właściwości umysłu - Lama Ole Nydahl | Tsema - Postrzeganie zmysłowe - Gyatrul Rinpocze | Medytacja - Karola Schneider | Cytat - Gendyn Rinpocze | 8 linii przekazu w Tybecie - Detlev Göbel | Faza budowania i spełniająca w praktyce jidama - Szangpa Rinpocze | To jest zupełnie niesamowite - Tomek Lehnert | Zrodzony z lotosu - Ulla Unger | Buddyzm i moje myślenie zlały się w jedno - Żwirek rozmawia z Marcinkiem Barańskim | Cywilizacja buddyjska w starożytnej Azji - Rafal Kowalczyk | Rumtek się zbliża - Michael Den Hoet | Szamar Rinpocze w sprawie komentarzy Dalajlamy | Umysł jako nieograniczona przestrzeń - Sergiej Novozhilov | Buddyzm i gospodarka rynkowa - Sabine König | Gafa-kagyu i inne straszliwe historie ze wschodu - Artur Przybysławski | Projekt Hala Stupa House | Ośrodek Europejski na finiszu | 10 lat buddyzmu Diamentowej Drogi w Czechach - Mira Starobrzańska | Glasgow - Ewelina Hebda, Jarek Gajdamowicz | Jasna Góra zdobyta - Antoni Gralak | Bieszczady - BuddGroupBieszczady | International Institute for Buddhist Studies - Buddyjska uczelnia w Karma Guen - Maria "Bundesmarija" Przyjemska |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: