DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 38 -> Ponadosobiste właściwości umysłu

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Ponadosobiste właściwości umysłu

Lama Ole Nydahl
_________

Budda przekazywał metody, które dawały możliwość identyfikowania się ze swoją własną oświeconą esencją. Przychodzili do niego ludzie o różnych zdolnościach, również tacy, którzy byli zdolni widzieć go nie jako osobę, lecz jako formę z energii i światła, swoje własne zwierciadło. Gdy pracował z formą, sam pojawiał się w kształtach z energii i światła podobnych do hologramów, które odpowiadały oświeconemu potencjałowi istot i wypromieniowywał z siebie formy, stanowiące klucz do tych właściwości.


Następnie uczył ludzi się z nimi stapiać i sprawiać, żeby wszystko się rozpuszczało przy jednoczesnym utrzymywaniu przejrzystej przytomności bez konieczności bycia świadomym czegoś. W ten sposób otrzymujemy podwójne rezultaty. Na poziomie absolutnym umysł staje się radosny niezależnie od warunków zewnętrznych, całkowicie świadomy i nie potrzebuje już żadnego wsparcia. Na tym tak naprawdę polega oświecenie. Jeżeli ten stan urzeczywistnimy, będziemy mogli manifestować się jednocześnie we wszystkich zakątkach wszechświata i przynosić pożytek niezliczonym istotom. Natomiast na relatywnym poziomie stan ten jest grobem dla nieskończonej ilości neuroz. Tony różnych wrażeń, które przeszkadzały nam w ciągu niezliczonych żywotów rozpuszczają się w esencji umysłu. Aby to zobrazować, możemy wyobrazić sobie miejsca w oceanie, gdzie stykają się płyty kontynentalne. Dno poddawane jest uciskowi, woda ulega wrzeniu i na skutek tego w innych miejscach pojawiają się wulkany. W podobny sposób, na relatywnym poziomie metody te usuwają wiele różnych negatywności, a na absolutnym pokazują nam naturę umysłu.

Jeśli chodzi o formy buddów, powinniśmy wiedzieć, że tanki albo posążki, które widzimy w muzeach ze sztuką tybetańską, nie przedstawiają boga czy jakichś osób. Wszystkie te formy, łagodne, pełne mocy, żeńskie, męskie, pojedyncze czy zjednoczone wyrażają ponadosobiste właściwości umysłu. Kiedy Budda wypromieniowywał z siebie różne formy z energii i światła, tak naprawdę symbolizowały one zwykłe uczucia, ale wyniesione na poziom ponadosobisty i w ten sposób wyrażające mądrość. Te formy działały na świadomość jego uczniów na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Umysł posiada dwie główne zdolności: potrafi rozpoznawać i działać. Jest jednocześnie świadomością i energią, dlatego nastawienie psychiczne znajduje wyraz w zachowaniu. Chcąc się z innymi dzielić, zrobimy określony gest, inny, żeby ochraniać, żeby uczyć – jeszcze inny. Kiedy o coś prosimy, w ciepłych krajach składamy ręce razem, a w zimnych jeszcze dodatkowo je zaciskamy. Ten gest, dzięki skupieniu energii wokół serca, wzmacnia naszą koncentrację. W ten sposób zewnętrzne formy wywierają wpływ na naszą wewnętrzną rzeczywistość. Gdy medytujemy na formy buddów, rozpuszczamy je w światło, a następnie stapiamy się z nimi, zaczynamy przejmować właściwości, jakie dany aspekt wyraża. To powoduje, że mamy coraz większe zaufanie do własnej natury buddy.

Zaczynając rozpoznawać swoją naturę buddy, wkraczamy na poziom, który nazywa się krijajogą. Co to oznacza? Znaczy to, że samych siebie traktujemy jako kogoś małego, a buddę jako kogoś wielkiego. Zachowujemy się jak mały człowiek, który odwiedza kogoś wielkiego, sławnego i nie chcemy mu przeszkadzać. Jedną z praktyk na tym poziomie jest niungne. Celebrujemy tu wiele rytuałów, koncentrujemy się na szczegółach, nie zwracamy się do buddy w sposób bezpośredni. W ten sposób powoli odkrywamy, że prawda jest taka sama wszędzie, nasze zaufanie wzrasta i przechodzimy na poziom czarjajogi. Tutaj nie mamy jeszcze pełnego kontaktu z Buddą, ale wiemy już, że nie jest on oddzielny od naszej własnej prawdziwej esencji. Nie jesteśmy już tak bardzo przywiązani do obrzędowości, ale za to bardziej rozluźnieni. To prowadzi do poziomu jogatantry. Tutaj patrzymy nauczycielowi albo buddzie prosto w oczy. Ciągle jednak jeszcze musimy uważać tu na jedną sprawę, z którą większość ludzi ma trudności, żeby ją zobaczyć na czystym poziomie. Dopóki nie rozpoznamy natury umysłu, sfera życia, o której mowa, najbardziej zbliża nas do doświadczenia naszej oświeconej esencji i jednocześnie dostarcza najwyższej radości. Mam tu oczywiście na myśli seksualizm. Dlatego na poziomie krija, czarja i jogatantry medytujemy tylko na formy pojedyncze. Oczywiście sama męskość albo żeńskość to jedynie połowa. Z tego powodu na najwyższym poziomie nauk ćwiczymy się w widzeniu wszystkiego na czystym poziomie. Metody te nazywamy anutturajogatantrą. Tutaj medytujemy na męskich i żeńskich buddów w zjednoczeniu. Mimo to, że istnieje wiele sposobów na to, by cieszyć się bliskością partnera lub partnerki, buddowie w zjednoczeniu zawsze są zwróceni twarzą do siebie, stojąc albo siedząc. Po to, żeby mogły otworzyć się w nas wszystkie kręgi energii, musi ona cały czas krążyć. To może się wydarzyć jedynie na poziomie mahaanuttarajogatantry. Samo pojęcie oznacza „coś nieprzewyższonego”. Tutaj albo medytujemy na formy zjednoczone, albo sami trzymamy w ramionach partnera i jednocześnie wykonujemy specjalną praktykę. Oczywiście, jeżeli obejmujemy prawdziwą ludzką istotę, owa wymiana energii jest bardziej bezpośrednia i interesująca.

Na trzech niższych poziomach tantr, Budda emanował formy podobne do hologramów, podczas gdy na najwyższym poziomie mahaanuttarajogatantry sam przekształcał swoje ciało w dany aspekt. Ponieważ osiągnął on całkowitą równowagę pomiędzy męskością a żeńskością, potrafił manifestować się także w zjednoczonych formach. Istnieją różne aktywności, przynoszące istotom pożytek, które możemy przejąć od buddów. Gdy ludzie nie czują się zbyt mocni, budda przejawia aktywność uspokajającą. Jest wtedy raczej przyjazny i miły, zamiast być fascynującym czy porywającym. Istnieją męskie łagodne aspekty, takie jak Kochające Oczy, lub też żeńskie, jak Wyzwolicielki w kolorze białym albo zielonym. Gdy ludzie stają się bardziej stabilni i nie można ich tak łatwo zranić, zyskują zdolność do cieszenia się bogactwem zjawisk. Wówczas budda ukazuje swój aspekt pomnażający. Te formy są zwykle żółte i pokazują różnorodność rzeczy. Mamy tu żółtą Wyzwolicielkę, która daje nam to, czego potrzebujemy, a także męskie formy jak Dzambala czy Namtyse. Buddowie ci dają nam bogactwo, sypią na nas deszczem klejnotów. Tę aktywność wyraża również biały Mahakala. Jeżeli ludzie odnieśli już pewne sukcesy na tym poziomie i rozwinęli pewną moc, mają zdolność otwierania serc. Mam tu na myśli budzenie miłości, inspiracji, zainteresowania. Buddowie wyrażają to poprzez aktywność fascynującą. Formy te mają intensywne kolory jak niebieski albo czerwony i są w zjednoczeniu. Kiedy w pełni rozwiniemy swoją moc, można uczynić z nas strażników. Jesteśmy wówczas w stanie ochraniać innych i pokazywać im ich własną siłę. Formy ochronne są zwykle w czarnych, brązowych lub granatowych barwach. Męskie wyglądają bardziej gniewnie, żeńskie natomiast są w swoim wyrazie bardziej łagodne i ochraniają na poziomie psychologicznym, odnosząc się do tajemnych stanów umysłu. Medytując na aspekty oświecenia, otwieramy pięć ośrodków energii w naszym ciele, a gdy się z nimi stapiamy, aktywizujemy je. To powoduje bardzo mocne efekty, szczególnie silna jest radość, która się wówczas pojawia.

Opracowanie: Paulina Czaja

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

O Medytacji Karmapy - Lobpyn Tseczu Rinpocze | Wszyscy pragną pokoju - XVII Karmapa Taje Dordże | Prawda absolutna i relatywna - Wywiad z Lamą Ole | Pieśń Wadżry - XVI Karmapa Rangdziung Rigpi Dordże | Karma nie jest żadną wielką sprawą - Dzigme Rinpocze | Ponadosobiste właściwości umysłu - Lama Ole Nydahl | Tsema - Postrzeganie zmysłowe - Gyatrul Rinpocze | Medytacja - Karola Schneider | Cytat - Gendyn Rinpocze | 8 linii przekazu w Tybecie - Detlev Göbel | Faza budowania i spełniająca w praktyce jidama - Szangpa Rinpocze | To jest zupełnie niesamowite - Tomek Lehnert | Zrodzony z lotosu - Ulla Unger | Buddyzm i moje myślenie zlały się w jedno - Żwirek rozmawia z Marcinkiem Barańskim | Cywilizacja buddyjska w starożytnej Azji - Rafal Kowalczyk | Rumtek się zbliża - Michael Den Hoet | Szamar Rinpocze w sprawie komentarzy Dalajlamy | Umysł jako nieograniczona przestrzeń - Sergiej Novozhilov | Buddyzm i gospodarka rynkowa - Sabine König | Gafa-kagyu i inne straszliwe historie ze wschodu - Artur Przybysławski | Projekt Hala Stupa House | Ośrodek Europejski na finiszu | 10 lat buddyzmu Diamentowej Drogi w Czechach - Mira Starobrzańska | Glasgow - Ewelina Hebda, Jarek Gajdamowicz | Jasna Góra zdobyta - Antoni Gralak | Bieszczady - BuddGroupBieszczady | International Institute for Buddhist Studies - Buddyjska uczelnia w Karma Guen - Maria "Bundesmarija" Przyjemska |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: