DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 37 -> Największa przeszkoda na ścieżce

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Największa przeszkoda na ścieżce

Gjatrul Rinpocze
_________

Wykład w San Francisco, sierpień 1995

Każdy chce czuć się dobrze i być wolny od cierpienia, ale tak się nie dzieje. Tam gdzie jest „ja“, jest także „moje“, „moja własność“, „moja rodzina“ i w ten sposób cały świat kręci się wokół nas. Nawet wróg jest „moim“ wrogiem.


Nikt na świecie nie chce przeżywać strachu, cierpienia czy biedy. Jednak niezależnie od tego, jak mocno próbujemy ich się pozbyć, one wciąż istnieją. Problemy, z którymi borykamy się w dzisiejszym świecie, wydają się większe od tych, jakie mieli ludzie dawniej. Teraz więcej jest stresu, wiele okazji do wypadków i komplikacji. Na przykład za dużo jest reklam, które rodzą pożądanie i w rezultacie cokolwiek pojawia się na rynku nowego, natychmiast chcemy to mieć. Każdy chce czuć się dobrze i być wolnym od cierpienia, ale tak się nie dzieje. Powodem, dla którego nadal cierpimy i nie możemy rozwiązać naszych problemów jest to, że ich przyczyna nie jest niczym zewnętrznym i tkwi w naszym umyśle. Rzeczywiste cierpienie z powodu biedy nie ma nic wspólnego ze sferą materialną. Przykładem tego są ludzie, którzy mają mnóstwo pieniędzy, ale mimo to nie są ani szczęśliwi, ani nawet zadowoleni i wciąż myślą o tym, że mogą mieć więcej. Bogacz nie cierpi z powodu rzeczywistej biedy, ale w jego umyśle nadal istnieje cierpienie.

Praca z umysłem i trzy trucizny

Rozumiejąc, że ubóstwo ma swoje źródło w umyśle, możemy użyć wielu metod, aby pozbyć się naszych trudności i odnosić większe sukcesy w życiu zawodowym i osobistym. Aby to mogło się wydarzyć, musimy pracować z umysłem. Żeby zrozumieć istotę problemu i wiedzieć, jak go się pozbyć, powinniśmy najpierw zrozumieć jego podłoże. Kiedy znamy przyczynę wiemy, jak usunąć problem, tak jak lekarz, który znając chorobę, przepisuje pacjentowi właściwe lekarstwo. Na świecie jest wiele cierpienia powstałego na skutek trzech trucizn: niewiedzy, gniewu i pożądania. Naprawdę bardzo nam one szkodzą, a nazywa się je w ten sposób, ponieważ są źródłem wszystkich naszych kłopotów. Zajmiemy się teraz trucizną gniewu. Gniew powstaje ze zbyt wielkiego zainteresowania samym sobą i z przywiązania do samego siebie. W tej sytuacji nie zwracamy uwagi na innych i nie szanujemy ich uczuć. Gdy za bardzo jesteśmy zajęci sobą, stajemy się przyczyną przeszkód, cierpienia i gniewu, a nasze otoczenie często reaguje na nas negatywnie. Przy nadmiernym przywiązaniu do własnego „ja” i braku szacunku dla innych powstaje uczucie niezadowolenia. Jeśli nie wystarcza nam to co mamy, stajemy się nieszczęśliwi. Będąc wciąż skupieni na sobie, nieuchronnie ranimy innych, by dostać to, czego chcemy. Niecierpliwość, która pojawia się gdy chcemy szybko coś osiągnąć, również powoduje ból i frustrację. Przeważnie jest tak, że na to, by coś zyskać, potrzeba wiele czasu. Jeżeli jesteśmy niespokojni i nie potrafimy czekać, nie osiągniemy swojego celu, co również powoduje zawód i rozgoryczenie. To przykłady na to, jak powstaje gniew.

Kontrolowanie przyczyn

Istnieją dwa główne powody cierpienia: przywiązanie do „ja” i rozczarowanie z powodu niezaspokojonego pożądania. Przyczyny gniewu są również dwie: podstawowa i drugorzędna. Podstawową przyczyną jest ego lub silne do niego lgnięcie. Tam gdzie jest „ja“, jest także „moje“, „moja własność“, „moja rodzina“ i w ten sposób cały świat kręci się wokół nas. Nawet wróg jest „moim“ wrogiem. Gdybyśmy nie mieli takiej skłonności, wszystkie kłopoty byłyby jak sen. Świadomość tego, że nasze cierpienie jest iluzją, uchronić nas może od dalszych problemów. Drugorzędną przyczyną gniewu jest frustracja wynikająca z niezaspokojonych pragnień. Kiedy na przykład ktoś nas niesłusznie o coś wini, czujemy się z tym niewygodnie, następnie przychodzi uczucie rozżalenia. To jest wczesna faza gniewu i jednocześnie najlepsza chwila, by zacząć pracę z umysłem. Jeżeli złość już się pojawiła, wtedy rozpoczęcie z nią pracy jest trudne. Największym problemem jest to, że nie tylko nie możemy zapanować nad naszym gniewem, ale nie chcemy pracować z umysłem, ponieważ myślimy, że nasze wzburzenie jest uzasadnione. Praca z umysłem daje nam możliwość zapanowania nad gniewem, który nie istnieje w sposób ostateczny. Największa trudność polega na tym, że koniecznie chcemy okazać naszą złość. Dlatego najlepszym momentem, żeby rozpocząć pracę z umysłem jest chwila, kiedy rozgoryczenie dopiero co się pojawiło i jeszcze nie przekształciło się w złość. Jeżeli poskromimy podstawową przyczynę gniewu – ego – wtedy inne problemy się nie pojawią. Na ten wynik musimy jednak pracować przez bardzo długi czas. Zawsze możemy jednak nauczyć się pracować z drugorzędną przyczyną gniewu: frustracją. Jak możemy zapanować nad pierwotną przyczyną gniewu, przywiązaniem do „ja” i jego drugorzędną przyczyną – frustracją? Po pierwsze należy pomyśleć o skutkach gniewu. Prowadzi on do dwóch rezultatów: widocznych i niewidocznych. Następstwa widoczne to takie, które jesteśmy w stanie zaobserwować w naszym obecnym życiu, podczas gdy niewidoczne to te, których w tym wcieleniu nie możemy zobaczyć.

Niewidoczne rezultaty gniewu

Mówi się, że gdy podążamy ścieżką bodhisattwy i wybuchamy gniewem, cała zebrana przez tysiące eonów zasługa zostaje zniszczona. Złość jest więc bardzo niebezpieczna – czasem bardzo ciężko pracujemy na to, by nagromadzić dobre wrażenia, które w przeciągu kilku sekund mogą zostać zmarnowane. Z tego powodu musimy być bardzo uważni. Z drugiej strony, jeśli choć raz postaramy się rozwinąć cierpliwość, zgromadzimy tym samym wiele dobrych wrażeń. Szantidewa, wielki mistrz medytacji i jeden ze sławnych bodhisattwów powiedział, że największą zasługę zbieramy, praktykując cierpliwość, ponieważ najgorszą karmę możemy zebrać poprzez gniew. W ten sposób widzimy, że cierpliwość jest przeciwieństwem gniewu. Jeżeli wyrazimy swój gniew w stosunku do bodhisattwy, to zniszczymy zasługę zebraną przez tysiące eonów, ale nie aż tak wiele jak wtedy, gdy wyrazimy go w stosunku do zwykłych istot. Problem polega na tym, że nie wiemy, kto naprawdę jest bodhisattwą. Bywa, że ktoś, kto jest lamą i wspaniałym praktykującym nie jest prawdziwym bodhisattwą, za to jest nim ktoś, kto wygląda na zwykłą osobę i nie zna dharmy zbyt dokładnie. Ponieważ nigdy tego z całą pewnością nie wiemy, najlepiej jest powstrzymywać się od gniewu w stosunku do każdego i na wszystkich zważać. Jeżeli szanujemy wszystkich jak bodhisattwów, możemy uniknąć nagromadzenia negatywnej karmy. To jest pierwsza bardzo ważna rzecz, o której trzeba pamiętać. Drugim niewidocznym rezultatem gniewu jest doświadczenie światów piekielnych. Istnieją trzy niższe światy odpowiadające trzem truciznom: gniewowi, przywiązaniu i pomieszaniu. Gniew odpowiada światom piekielnym, przywiązanie sferze głodnych duchów, a niewiedza światu zwierząt. Jeżeli wiele medytujemy, ale nie ćwiczymy się w praktyce cierpliwości i często jesteśmy gniewni, pozytywne rezultaty uzyskamy dopiero po długim czasie. Złość i nienawiść powstrzymują nas od osiągnięcia zamierzonych celów.

Widoczne rezultaty gniewu

Mówiąc o widocznych rezultatach gniewu widzimy, że kiedy jesteśmy pod jego wpływem, nie możemy normalnie oddychać, a we własnym ciele czujemy się nieswojo i niewygodnie. Nie umiemy też spokojnie usiedzieć, mamy mało pociągający wyraz twarzy i nieprzyjemnie jest z nami przebywać. Złość osłabia apetyt, więc nic nam nie smakuje. Silny gniew może powodować kłopoty ze snem, szczególnie gdy odczuwamy długotrwałą nienawiść. Ludzie, którzy ją odczuwają, tak naprawdę karzą sami siebie. Kiedy dwoje ludzi jest ze sobą skłóconych, po czym każdy odchodzi w swoją stronę i jeden z nich zapomina o kłótni, a drugi wciąż o niej myśli, to tak długo, jak będzie on ją rozpamiętywać, będzie też cierpieć. Najgorsze jest to, że gniew wypacza nasz umysł. Decyzje, które podejmujemy pod wpływem złości, są zwykle błędne i zamiast być oparte na logicznych argumentach, zabarwione są nieprzejrzystymi uczuciami. Dlatego powinniśmy unikać podejmowania jakichkolwiek decyzji pod wpływem gniewu. Złość niszczy przyjaźń. Będąc gniewni ranimy najbliższych nam ludzi. Kiedy wybuch mija, czujemy żal za wszystko, co zrobiliśmy powodowani przeszkadzającymi uczuciami. Jeżeli w pracy bywamy pełni złości, nawet gdy staramy się to ukryć, ludzie, z którymi pracujemy, wyczuwają to i możemy wręcz w konsekwencji stracić naszą pracę czy firmę. Gniewu nie da się ukryć – otoczenie zawsze się na tym pozna i ludzie będą nas unikać. Kiedy przestajemy być szczęśliwi, nie jesteśmy w stanie odnosić sukcesów. To powoduje dalsze kłopoty i nieszczęścia, z których rodzi się coraz więcej złości. Powstrzymanie gniewu oznacza ochronę przed wpływem naprawdę przeszkadzającego uczucia.

Metody pracy z gniewem

Jak możemy rozwiązać problem gniewu? Nie pozbędziemy się go przez sam zamiar ćwiczenia cierpliwości, czy przez postanowienie, że nie powinniśmy ulegać złości, gdyż jest ona negatywna. Potrzebujemy metod, które pozwolą nam właściwie reagować na frustrację. Musimy nauczyć się, jak pracować z gniewem i niezadowoleniem natychmiast po tym, jak się pojawią, i w ten sposób przekształcać je w szczęście.

Czy odnosi się to również do zawiedzionych nadziei wynikających z przywiązania i pożądania?

Rinpocze: Frustracja pochodzi z gniewu, nie z pożądania. Rozgoryczenie jest formą gniewu, zaczyna się jednak od pragnień, które mogą przekształcić się w złość, jeśli nie zostaną zaspokojone. Istnieją trzy podstawowe metody do pracy z frustracją: analiza, czyli praca z umysłem i myślami; zastosowanie zręcznych środków i praktyka właściwego poglądu. Czymś powszechnie spotykanym jest gniew spowodowany nieprzyjemnymi słowami. Kiedy ktoś wypowiada w naszym kierunku ostre słowa – nieważne, czy jest to członek rodziny, przyjaciel czy partner – nie podoba nam się to, czujemy się niewyraźnie i zaczynamy być coraz bardziej wzburzeni. Powinniśmy wówczas przeanalizować naszą złość, ponieważ nawet gdy mówimy: „Nie mogę być gniewny“ – uczucie to nadal jest obecne. Należy wtedy zbadać swoje emocje i spróbować odnaleźć ich prawdziwą naturę. Najpierw jednak powinniśmy zadać sobie pytanie: „Dlaczego jestem zły, czemu to szczególne słowo tak na mnie działa?” Chociaż słowo samo w sobie nie powoduje gniewu, drażni nasz umysł, nawet jeśli nie rani naszego ciała – i to jest odpowiedź. Jednak w rzeczywistości to nie słowa ranią nasz umysł. Wyobraź sobie, że nawet nie wiesz, co to ostre słowo znaczy. W tym przypadku nie ma powodu, żeby wpadać w irytację. Samo słowo nie jest winne naszej reakcji emocjonalnej, powoduje ją to, co z tym słowem kojarzymy. Nasze przywiązanie do negatywnego znaczenia jest tym, co nas unieszczęśliwia – jeżeli ktoś powie „głupi“, a my nigdy tego wcześniej nie słyszeliśmy, nie będziemy źli. Słowa same w sobie nie mają żadnej mocy, nadaje im ją skojarzenie, które z nimi łączymy. Gniew pojawia się więc w wyniku naszego przywiązania i nawyków, a nie dlatego, że ktoś coś nam powiedział lub użył ostrego tonu. To jest pierwsza metoda pracy z umysłem. Możemy jej używać w chwilach gniewu i rozgoryczenia spowodowanych przez raniące nas słowa. Jest to bardzo pomocne i działa natychmiastowo. Możemy tak praktykować, gdy ktoś nas urazi słownie, ale co robić w sytuacji, w której ktoś nas zrani fizycznie? Nie chcemy tego lekceważyć, bo sprawia to fizyczny ból i nieważne jest dla nas wtedy, czy rozumiemy język, jakim ta osoba mówi. Musimy wówczas pójść o krok dalej. Najpierw praktykujmy z negatywnymi słowami, a później będzie nam łatwiej pracować z fizycznym bólem. Kiedy ktoś nas uderzy, zadajmy sobie pytanie: „Dlaczego nie jestem zły, gdy boli mnie głowa albo mam ból brzucha?”. Rzeczywiście, w takiej sytuacji zamiast się denerwować, starasz się raczej zmniejszyć ból i pozbyć się go. Zażywasz lekarstwa, odpoczywasz i dbasz o siebie, dlaczego więc gniewasz się na osobę, która cię uderzyła? Myślisz: „Ponieważ zrobiła to z premedytacją. Ból głowy nie ma umysłu”. Teraz znowu zastanów się, dlaczego robisz pokłony, medytujesz, składasz dary buddom. Po co właściwie wyrażamy życzenia przed posągami buddów i stupami? Te symbole także nie mają umysłu, nie mogą nam świadomie pomóc. W tym sensie są jak stół – nie mają umysłu i nie mogą powziąć żadnych zamiarów. Mimo to możemy od nich otrzymać błogosławieństwo i wszystkie płynące z niego korzyści, spokój i sukcesy w pracy. Odnośnie bólu głowy nie martwiliśmy się o to, że jego skutki są nieprzyjemne, ponieważ wiedzieliśmy, że ból głowy nie mógł świadomie chcieć nas zranić. Nie przejmujemy się więc rezultatem, jeżeli brak jest świadomej intencji, ale kiedy przychodzi do wyrażania życzeń i składania podarunków przed posążkami, nasze rozumowanie przestaje być logiczne. Teraz nagle interesują nas skutki naszego kontaktu z nimi – błogosławieństwo i korzyści, choć nadal wiemy, że posążki nie mogą mieć żadnych intencji. Aby pozbyć się gniewu, nie musimy brać pod uwagę motywacji innych. Jeżeli ktoś zrobi dla nas coś dobrego, powinniśmy o tym pamiętać i odwdzięczyć się tym samym.

Nigdy nie możemy być pewni, jaka jest motywacja innych, ponieważ większość działań jest głównie nakierowana na osiągnięcie osobistego szczęścia...

Rinpocze: Kiedy ktoś okłada cię kijem, czy jesteś zły na tę osobę, czy na kij? W naturalny sposób myślimy o osobie, a nie o rózdze, nieprawdaż? Należy jednak pamiętać, że ta osoba uderzyła nas, ponieważ była pod wpływem gniewu, to on spowodował, że zachowała się agresywnie. W sytuacji, w której napastnik posługuje się kijem, narzędzie ataku jest kierowane przez gniew. Powinniśmy starać się, aby nasz umysł stał się tak nieograniczony, żeby niezależnie od tego, ile razy nas zraniono, nadal pozostawał otwarty.

Kiedy pracować z umysłem

Ważne jest również, żeby praktykować w odpowiednim momencie. Pożytek z pracy z umysłem jest niewielki, jeśli jesteśmy szczęśliwi i nie mamy problemów albo kiedy jesteśmy sami. W tych warunkach nasz rozwój będzie niewielki i powolny. Najlepszy czas do pracy z umysłem przychodzi wtedy, gdy odczuwamy gniew na skutek czyichś czynów. Wówczas właśnie powinniśmy praktykować. Może się to wydawać trudne i być może poczujemy się nieporadnie, próbując zastosować metody dharmy, kiedy jesteśmy na kogoś mocno rozgniewani, ale właśnie wtedy jest to bardzo skuteczne. Stosowanie tej metody uczyni z nas osobę powszechnie lubianą i podobną bodhisattwie. Aby osiągnąć pozytywne rezultaty w praktyce, musimy ćwiczyć cierpliwość. Podążając ścieżką gromadzenia zasługi i mądrości, najwięcej dobrych wrażeń gromadzimy właśnie poprzez praktykę cierpliwości. Spośród Sześciu Doskonałości to ona przynosi najwięcej zasługi.

Czy praktyka cierpliwości polega na kształtowaniu uważności czy na nieustannym powtarzaniu sobie: „Muszę być cierpliwy“?

Rinpocze: Cierpliwość jest czymś, co musimy wprowadzić w czyn. Im częściej praktykujemy cierpliwość, tym bardziej rozwijamy współczucie. Ćwicząc cierpliwość będziemy w stanie widzieć ból i gniew innych ludzi i reagować współczuciem. Cierpliwość i gniew wzajemnie się wykluczają, oznacza więc to, że ktoś, kto jest gniewny nie ma wystarczająco dużo cierpliwości i współczucia. Oczywiście wszyscy chcemy być miłujący i dobrzy, ale jest to trudne. Aby rozwinąć współczucie, powinniśmy myśleć o cierpieniu innych ludzi i o tym, że każdy z nich był w poprzednim życiu naszym rodzicem i był dla nas dobry. Całkowite pozbycie się gniewu jest jeszcze lepszym sposobem na rozwinięcie współczucia. W miarę jak poskramiasz swój gniew, współczucie wzrasta jak słupek rtęci w termometrze. Dobrym sposobem na uniknięcie gniewu jest kontemplacja naszej wcześniejszej negatywnej karmy i postanowienie oczyszczenia jej. Pomyślmy o tym, że chcemy zakończyć dany, mało pozytywny związek karmiczny i nie tworzyć nowej karmy. Pamiętajmy o tym, że każdy człowiek jest doskonały, a jego prawdziwa natura jest czysta. To jest właściwy sposób postrzegania.

Trudno mi uwierzyć, że naturą wszystkich istot jest czystość.

Rinpocze (ze śmiechem): Jeżeli ktoś nie działa pod wpływem gniewu, nie wyrządzi nikomu żadnej krzywdy, nie uderzy cię, ani nie wypowie raniących słów. Zrobi to dopiero wtedy, gdy pojawi się złość. Dlatego musimy uznać, że jego wrodzona natura jest czysta. Idąc dalej, zobaczymy, że jego prawdziwą naturą jest niczym niesplamiona natura buddy.

Czy natura buddy jest czysta, czy raczej neutralna?

Rinpocze: Wolność od trzech trucizn oznacza uwolnienie od wszelkich problemów i oświecenie. Po tym, jak wyzwolimy się od trzech trucizn, nie potrzebujemy żadnych innych metod. Kiedy umysł jest wolny od wszystkich negatywności, wyłaniają się jego pozytywne właściwości. Do naszej natury buddy nie musimy nic dodawać, jest doskonała sama w sobie. Oznacza to, że nie jest ona neutralna, ale pozytywna. Kiedy umysł spoczywa sam w sobie i jesteśmy wolni od przeszkadzających uczuć, ćwiczymy się we właściwym poglądzie. Powinniśmy jednak praktykować dharmę o każdym czasie i na wiele różnych sposobów, ponieważ gniew może pojawić się w każdej chwili. Nasieniem oświecenia jest praktyka bodhisattwy. Tym, co sprawia, że stajemy się bodhisattwą jest bodhiczitta – życzenie pomyślności dla wszystkich istot. Bodhiczitta jest antidotum na gniew, dlatego tak ważna jest w praktyce i w życiu. Gniew jest największą przeszkodą na ścieżce, ale zbyt dużo pożądania jest także bardzo trudne, choć nieco łatwiej pracować z pożądaniem niż z gniewem. Pomimo to, zarówno jedno, jak i drugie utrudnia rozwinięcie bodhiczitty.

Co zrobić, gdy pożądanie działa przeciwko nam?

Rinpocze: Musisz myśleć o tym, co jest w zasięgu możliwości.

Mam na myśli raczej funkcjonowanie w obrębie kultury, w której każdy jest maksymalnie zorientowany na osiąganie celów, tyle jest różnych pragnień.

Rinpocze: Tak, to może być trudne. Kolejny sposób, w jaki możemy praktykować, to myśleć o ujemnych stronach pożądania. Zwykle jego obiektami są inni ludzie lub rzeczy, które chcemy pozyskać dla zaspokojenia naszego ego. Praca z pragnieniami ego jest powiązana głównie z praktyką mądrości, ale to inny temat. Trzeba tu zastosować medytację nad pustością zjawisk. Korzeniem pożądania jest przywiązanie. Powinniśmy praktykować, analizując nauki o pustce – to spowoduje, że pożądanie osłabnie. Nadal będziemy je odczuwać, ale przestaniemy cierpieć z jego powodu, ponieważ rozpoznamy je jako puste. Zastanawiając się nad przywiązaniem do rzeczy, możemy myśleć o tym, dlaczego nie jest korzystne posiadanie tych wszystkich rzeczy. Po pierwsze, po to, by zaoszczędzić pieniądze lub coś osiągnąć, doświadczamy cierpienia i trudności. Kiedy jesteśmy młodzi, musimy pracować i cierpimy z powodu stresu spowodowanego zarabianiem i oszczędzaniem do czasu, gdy zbierzemy już trochę pieniędzy. Jednak w międzyczasie zdążyliśmy już się zestarzeć i mamy oto kolejny problem. Kiedy już coś zgromadzimy, musimy chronić naszą własność i to powoduje kolejne cierpienia: na przykład boimy się, że inni będą zazdrośni i dla zysku będą chcieli nas zabić. Znany mistrz medytacji Batu Rinpocze powiedział, że jeśli mamy jedną kozę, nasze cierpienie będzie tak duże, jak koza. Jeżeli mamy jaka, nasze cierpienie będzie miało rozmiar jaka. Gdy mamy więcej pieniędzy i lepszy samochód, bardziej się martwimy, bo myślimy, że nas okradną. Posiadając niewiele, nie musimy się martwić. Nikt nie jest w stanie nas skrzywdzić. Zadowolenie z tego, co mamy, pomaga nam uniknąć problemów. Nie chodzi o to, że nie powinniśmy zarabiać ani oszczędzać pieniędzy, ale o to, że jeżeli nie wystarcza nam to, co mamy, cierpienie jest nieuchronne. Jeśli jesteśmy zadowoleni ze swojego stanu posiadania, będziemy szczęśliwi nawet wtedy, gdy będziemy musieli nagle ze wszystkiego zrezygnować.

Opracowanie: Paulina Czaja

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Umysł jako ostateczne schronienie - Lama Ole Nydahl | Lama jako źródło błogosławieństwa - Dziamgon Kongtrul Rinpocze | Identyfikacja z nauczycielem - Wywiad z Lamą Ole | Trucizny umysłu - Gendyn Rinpocze | Cytat - Lama Ole Nydahl | Największa przeszkoda na ścieżce - Gjatrul Rinpocze | Potrzebujemy przyjaciół - Manfred Seegers | Cytat - Szantidewa | Dzierżawcy linii przekazu Kagyu - Patricia Schaffrick | Medytacja w życiu codziennym - Marcin Barański | Pieśń dla młodej kobiety - Milarepa | Lama jest mądrzejszy od nas - Wojtek Tracewski | Uzdrawiająca tradycja Buddy Medycyny - Robert Sachs | Wyspy idealizmu - Żwirek rozmawia z Piotrkiem Kaczmarkiem | Cytat - Gampopa i Milarepa | Byliśmy Khampami - Michał Bobrowski | Wszystko jest wodą czyli Tales z Miletu a Budda - Ralf Bohn | Triangle News - Grzegorz Kuśnierz | Surfing Budda - Phil Carlise, Mick Gabriel, Bart Lipowski | Ośrodek Diamentowej Drogi w Connecticut, USA - Kasia Sikora-Kowolik | Władywostok - Igor Popkow | Budujemy kolejną fabrykę wyzwolonych - Adam Jankiewicz | Umysł bez granic - Ula Wasilewska, Bartek Kozłowski | "Kruszynka" nauczycielem! |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: