DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 36 -> Londyn wzięty

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Londyn wzięty

Paulina Czaja i Dominik Szweda
_________


„Często to najlepsi ludzie opuszczają swój kraj, aby żyć i pracować za granicą” - tymi słowami 14 listopada 2004 roku Lama Ole rozpoczął wizytę inaugurującą otwarcie drugiego ośrodka Diamentowej Drogi w Londynie. Spotkanie, w czasie którego pobłogosławił gompę, zwieńczyło okres dwóch miesięcy intensywnych poszukiwań. Okazało się bowiem, że nawet w tak dużym mieście nie jest wcale łatwo znaleźć lokal z pomieszczeniem wystarczająco obszernym, by mogło posłużyć jako gompa sporej gromadzie, spragnionych rozwoju Słowian. Z uwagi na charakter miasta, którego ludność tworzy wielobarwną mieszankę czujących istot wszelkich narodowości i wyznań, nie bez znaczenia była też kwestia lokalizacji przyszłego ośrodka. Wybór padł na lokal, w którym wcześniej znajdowało się studio fotograficzne, na czwartym piętrze budynku po byłej fabryce fortepianów. Cały ośrodek - ulokowany w przyjaznej dzielnicy Wandsworth - zajmuje powierzchnię ok. 204 m. kw. Sama gompa ma 70 m. kw. i aż sześć metrów wysokości. Nietrudno się zatem domyślić, dlaczego mina każdego, kto jest tu po raz pierwszy, przypomina pyszczek wigilijnego karpia tuż przed męczeńską śmiercią - zachwyt odwiedzających jest powszechny i ogromny, jak nasza gompa. Ogrzanie pomieszczenia tak poważnych rozmiarów to nie lada wyzwanie. Co bardziej pomysłowi z naszego grona nieśmiało sugerowali Lamie konieczność otrzymania przekazu na medytację „wewnętrznego żaru”. Mistrz sceptycznie odniósł się do tego pomysłu: „Tummo jest zbyt głośne. Zamiast tego zadzwońcie do najbliższej jednostki wojskowej i poproście o trochę koców”. Atutem nowego ośrodka jest malowniczy widok z okna na Tamizę i sąsiedztwo ekipki didżejów. Nareszcie ktoś ma - przynajmniej teoretycznie - szansę dorównania nam poziomem hałasu, na co sąsiedzi „starego” ośrodka na Holbornie nie mieli najmniejszej ochoty. Przestrzeń, zwolnioną przez coraz liczniejszą grupę dzikich przybyszów ze środkowej i wschodniej Europy, będą mogli w „starym” ośrodku zapełnić buddyści o nieco odmiennych (choć oczywiście równie doskonałych) właściwościach, obdarzeni także innym od naszego temperamentem. Wszyscy obecni na inauguracji, w liczbie stu ośmiu, obiecali Lamie, że oba ośrodki będą ze sobą zgodnie współpracować. Wdzięczność za kilkuletnią, pełną cierpliwości, angielską gościnność zebrani wyrazili gromkimi brawami.
Rozpierająca wszystkich, a tłumiona od długiego czasu energia, znajdzie wreszcie ujście w ośrodku. Oprócz codziennych medytacji o 20, raz w miesiącu odbywał się będzie „weekend nyndro”. Regularnie będziemy zapraszać też podróżujących nauczycieli - pierwszym ma być Adaś „Papa” Jankiewicz. Chcemy również zrobić kilka przeróbek, które podniosą komfort życia, założyć stałe łącze internetowe i stworzyć listę kontaktową sangowiczów.
Zapraszamy wszyskich serdecznie do ośrodka London Wandsworth!