DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 34 -> Ziemia w Malborku

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Ziemia w Malborku

Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski
_________

Na początku nie było ważne gdzie, potrzebowaliśmy tylko skrawka podłogi żeby można było swobodnie usiąść i razem pomedytować. Reszta nie miała znaczenia. Było nas niewiele, grupa przyjaciół. Ale nasze szeregi rozrastały się. Potrzebowaliśmy stałego miejsca i ustalonych godzin. Sympatyczny pokoik 17 m2 to był szczyt naszych marzeń. Tak był, ale trzy lata temu. Po którymś z wykładów podróżujących nauczycieli, kiedy nasze skromne lokum prawie pękło w przysłowiowych szwach, stwierdziliśmy, że nadszedł czas na zmiany.


Rozpoczęło się wertowanie ogłoszeń w lokalnych gazetach. Na początku oglądaliśmy wszystko: starą pralnię wojskową, magazyny, mieszkania w blokach i kamienicach, działki budowlane, domy wolnostojące, bliźniaki itd. Dzięki kilku wizytom naszego specjalisty do spraw nieruchomości, Karola Ślęczka, powoli zaczęła krystalizować się wizja, co będzie najodpowiedniejsze dla naszych potrzeb. Odrzuciliśmy pomysł zakupu mieszkania w bloku, gdzie spontaniczność naszej sangi mogłaby skutecznie frustrować sąsiadów, co w rezultacie doprowadziłoby pewnie do oczyszczających sytuacji. Skupiliśmy się na domach. Niektóre z nich, na pewno powstały w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, a niektóre wyglądały tak, jakby ominął je program powszechnej odbudowy po zakończeniu wojny. Prowadziliśmy nieustanne konsultacje ze znajomymi fachowcami z branży budowlanej, analizowaliśmy doświadczenia przyjaciół z innych ośrodków w Polsce, którzy za fundusze zainwestowane w remonty starożytnych budowli mogliby wznieść wiele okazałych gmachów. Udało nam się znaleźć kilka bardzo ciekawych ofert, jednak przekraczały one znacznie nasze możliwości finansowe. Tak naprawdę to wszystko przekraczało nasze możliwości finansowe, ale patrząc przez pryzmat rozsądku przyświecała nam zasada: „chcieć to móc”.

Został utworzony sztab kryzysowy, który rozdzielał zadania i zbierał pomysły od reszty sangowiczów. Sprawdzaliśmy każdą pojawiającą się możliwość, daliśmy ogłoszenia do gazet, zaglądaliśmy pod każdy kamień. W trakcie burzy mózgów pojawił się pomysł zaprezentowania się naszym władzom miasta. Umówiliśmy się na spotkanie z Burmistrzem miasta Malbork. W wyznaczony dzień reprezentanci malborskiego związku w galowych strojach poszła przedstawiać naszą firmę i jej działalność. Spotkanie zaowocowało nowymi pomysłami. Dowiedzieliśmy się, że urząd miasta dysponuje działkami budowlanymi na sprzedaż: 10 minut od centrum, na terenie nowopowstającego osiedla domków jednorodzinnych. Pojechaliśmy obejrzeć miejsce, zdobyliśmy plany zagospodarowania i wycenę działek po przetargach. Szybkie konsultacje telefoniczne z mądrymi głowami naszej polskiej sangi i kolejna burzliwa narada w gompie. Tym razem jednak rozmowy nie opierały się już na idealistycznej wizji przyszłości. Mieliśmy konkretne miejsce, cenę i akceptację ze strony zarządu. Nadszedł czas deklaracji finansowych. Skończyła się zabawa w buddyzm, nadszedł moment ustalenia priorytetów. Ustaliliśmy w końcu kwotę jaką dysponujemy: 8 tysięcy złotych. Wybraliśmy najodpowiedniejszą działkę: skrajna o powierzchni 0.0907 ha, w cenie 16.400 zł. Powierzchnia i kształt działki nas satysfakcjonował, ale nie jej cena. Doszliśmy do wniosku, że skoro tak dobrze rozmawiało nam się z Burmistrzem, to czemu by nie spróbować jeszcze raz. Złożyliśmy w urzędzie statut związku oraz podanie z prośbą o zmniejszenie ceny. Po paru dniach otrzymaliśmy odpowiedź, ostateczna wycena naszej działki: 15.419 zł. Pożyczyliśmy od przyjaciół brakującą cześć pieniędzy i ustaliliśmy warunki spłaty pożyczki. Uchwałą zarządu Klaudia Żerebiec i Włodek Wiszka działający w imieniu i na rzecz Związku Buddyjskiego Karma Kagyu, podpisali akt notarialny i oto 4 grudnia 2003 roku staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami własnej ziemi.

Wieńców laurowych jeszcze nie zaczęliśmy pleść, skupiliśmy się na spłacie pożyczki i podsycamy ogień w naszej kuźni pomysłów na zdobycie kolejnych finansów na budowę ośrodka. Pomimo wielu burz, nadal idealistycznie spoglądamy w przyszłość, bo przecież buddowie chcą mieć ośrodek w Malborku, a my musimy im tylko trochę pomóc.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Budda w Silicon Valley - Lama Ole Nydahl | O medytacji - Lama Ole Nydahl | Guru joga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pieśń oddania - Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje | Bohater Marpa - Wywiad z Lamą Ole Nydahlem | Mar­pa | Siedem Rozkoszy - Gotzangpa | Sześć wyzwalających działań - Lama Ole Nydahl | Współczujące działanie - 16 Karmapa | Nie ma prywatnych stanów umysłu - Karol Ślęczek | Praca z emocjami - Gerd Boll | O Wojtku co tak pięknie pudże śpiewał co tak pieknie pudże spiewal - Z Wojtkiem Tracewskim rozmawia Rafał Żwirek | Benalmadena Story - impresje budowlańca, podróżnika - Żwirek - Rafael Horhe Mendoz | Gdańsk - Adam Jankiewicz | Ziemia w Malborku - Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski | W grodzie Kraka i Karola - Krakowska Sanga | Dharma w Beskidach - Wiadomości z dziedziny nieruchomości | The Stupa House Courier - Jaś Wój­cik | Cytat - Dziamgon Kongtrul Lodro Taje | Szine - Hannah Nydahl |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: