DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 34 -> Guru joga

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Guru joga

Dilgo Czientse Rinpocze
_________


Guru to klejnot spełniający życzenia.
Jest urzeczywistnieniem wszelkich doskonałych właściwości. Jest jak ojciec i matka ofiarowujący swą miłość w równym stopniu wszystkim istotom, jak wielka rzeka współczucia.
Lama to góra wyrastająca ponad światowe troski, niewzruszona wiatrami emocji, to wielka deszczowa chmura łagodząca męczarnie namiętności.
Krót­ko mó­wiąc, gu­ru jest rów­ny wszyst­kim bud­dom. Na­wią­zy­wa­nie z nim kon­tak­tu po­przez pa­trze­nie na niego, słu­cha­nie je­go gło­su, wspo­mi­na­nie go czy też do­tknię­cie rę­ki do­pro­wa­dzi nas do wy­zwo­le­nia. Peł­ne za­ufa­nie do mi­strza jest nie­za­wod­ną dro­gą do oświe­ce­nia. Kie­dyś żar je­go mą­dro­ści i współ­czu­cia sto­pi się z ru­dą na­sze­go ist­nie­nia i uwol­ni zło­to na­szej na­tu­ry bud­dy.
Każ­de­go dnia na­le­ży się upew­niać, czy nie mar­nu­je­my na­sze­go ży­cia i czy do­kła­da­my wszel­kich sta­rań, by sto­pić dhar­mę - bez­cen­ne wska­zów­ki na­uczy­cie­la - ze stru­mie­niem na­sze­go umy­słu. Mó­wi się: „Nie ist­nie­je żad­ne do­świad­cze­nie, któ­re nie by­ło­by re­zul­ta­tem na­szych prze­szłych dzia­łań i nie ist­nie­je żad­ne dzia­ła­nie, któ­re nie przy­nio­sło­by owo­cu w przy­szło­ści”. Dla­te­go na­wet w wy­pad­ku nie­wiel­kich po­ży­tecz­nych dzia­łań nie po­win­ni­śmy znie­chę­cać się, po­nie­waż wy­ni­ka­ją­ce z nich re­zul­ta­ty mo­gą być ogrom­ne.
Mu­si­my jed­nak zro­zu­mieć tak­że, że to na­sze ne­ga­tyw­ne czy­ny są przy­czy­ną nie­ustan­ne­go krą­że­nia w sam­sa­rze - po­dą­ża­jąc za do­brym na­uczy­cie­lem i sto­su­jąc je­go wska­zów­ki, po­win­ni­śmy z wiel­ką uwa­gą od­róż­niać to, co na­le­ży od­rzu­cić, od te­go, co na­le­ży przy­jąć. Gu­ru jo­ga jest prak­ty­ką, któ­ra dzię­ki bło­go­sła­wień­stwu naj­szyb­ciej pro­wa­dzi nas do ce­lu. Jej ty­be­tań­ska na­zwa, „La­me na­ldzior”, ozna­cza „jed­ność z na­tu­rą gu­ru”. Po­zo­sta­je ona za­rów­no kwin­te­sen­cją i fun­da­men­tem wszyst­kich pod­sta­wo­wych me­tod, jak też prak­ty­ką głów­ną. Ja­ko naj­wyż­sza na­uka gu­ru jo­ga mo­że zo­stać urze­czy­wist­nio­na w ta­kim sa­mym stop­niu przez każ­de­go, nie­za­leż­nie od zdol­no­ści uczniów - wiel­kich, śred­nich czy zwy­czaj­nych. Je­śli chce­my usu­nąć prze­szko­dy, ro­bić po­stę­py w prak­ty­ce i otrzy­mać bło­go­sła­wień­stwo, nie ist­nie­je lep­sza ścież­ka niż me­dy­ta­cja na la­mę. Dzię­ki otrzy­ma­ne­mu wsku­tek praktykowania tej medytacji błogosławieństwu możemy po­stę­po­wać naprzód - wykonując fazę budującą i spełniającą (czierim i dzogrim) - aż do urzeczywist­nie­nia Wiel­kiej Do­sko­na­ło­ści.

Guru joga jest esencją osiemdziesięciu czterech tysięcy nauk Buddy. Nie istnieje
żadna głębsza, ani wyższa nauka.

Wy wszy­scy - szczę­śli­wi ucznio­wie - po­win­ni­ście pie­lę­gno­wać tę prak­ty­kę w swo­ich ser­cach. Mó­wi się, że wszy­scy bud­do­wie prze­szło­ści, te­raź­niej­szo­ści i przy­szło­ści osią­gnę­li i osią­gną oświe­ce­nie dzię­ki po­dą­ża­niu za au­ten­tycz­nym, du­cho­wym na­uczy­cie­lem. Praw­dzi­wa ścież­ka bodhisattwy po­le­ga więc na opar­ciu się na wy­kwa­li­fi­ko­wa­nym gu­ru. We­dług ta­jem­nej man­tra­ja­ny, me­dy­ta­cja na la­mę po­zo­sta­je ser­cem wszyst­kich me­tod i ja­ko ta­ka pie­lę­gno­wa­na jest ja­ko głów­na prak­ty­ka we wszyst­kich li­niach prze­ka­zu. W tra­dy­cji Ka­gyu jed­na z głów­nych me­dy­ta­cji no­si na­zwę „Nio­są­ca od­da­nie dla gu­ru na dro­dze”, a jej rdzeń to żar­li­we od­da­nie dla na­uczy­cie­la. Po­dob­nie jest w li­niach Sa­kja i Ning­ma.
Ist­nie­je wie­le spo­so­bów po­zwa­la­ją­cych urze­czy­wist­nić trzy ka­je gu­ru - dhar­ma­ka­ję, sam­bo­gha­ka­ję i nir­ma­na­ka­ję. Prak­ty­ki te kon­cen­tru­ją się na na­uczy­cie­lu ze­wnętrz­nym, we­wnętrz­nym i ta­jem­nym. To dzię­ki nim gu­ru jo­ga jest jed­no­cze­śnie naj­głęb­szą i naj­prost­szą z me­dy­ta­cji. Gu­ru Rin­po­cze po­wie­dział kie­dyś: „Ci, któ­rzy urze­czy­wist­nią mnie, urze­czy­wist­nią wszyst­kich bud­dów. Ci, któ­rzy wi­dzą mnie, wi­dzą wszyst­kich bud­dów”. Kie­dy pro­mie­nie słoń­ca sku­pi­my przez szkło po­więk­sza­ją­ce na su­chej tra­wie, ta na­tych­miast za­pło­nie. Po­dob­nie gdy oświe­co­ny mistrz, po­sia­da­ją­cy mą­drość i współ­czu­cie, spo­tka od­da­ne­go i pil­ne­go ucznia, ich zwią­zek wkrót­ce przy­nie­sie re­zul­ta­ty. Przy tym bło­go­sła­wień­stwo, któ­re otrzy­ma uczeń, bę­dzie od­po­wia­dać in­ten­syw­no­ści je­go od­da­nia.
Istnieją trzy główne fazy praktyki guru jogi: pierwsza to wizualizacja, druga żarliwe życzenia kierowane do guru, trzecia natomiast to przyjęcie czterech inicjacji. Tak jak powiedzieliśmy już wcześniej, oddanie jest jednak sercem medytacji na lamę i w rzeczywistości samo w sobie już pozostaje praktyką. Oznacza ono szacunek, tęsknotę i głębokie zaufanie. Bez tych cech ziarno wyzwolenia wyschnie i zginie, podczas gdy dzięki oddaniu wszystkie doskonałe właściwości ścieżki oświecenia wzrosną i rozkwitną.
Na po­cząt­ku prak­ty­ki po­win­ni­śmy przy­jąć, że na­sze od­da­nie nie jest wy­star­cza­ją­co moc­ne. Aby sta­ło się na­praw­dę sil­ne, mu­si­my je ak­tyw­nie bu­do­wać, wciąż od no­wa przy­po­mi­na­jąc so­bie o gu­ru - szcze­gól­nie o je­go życz­li­wo­ści - wy­obra­ża­jąc go so­bie nad na­szą gło­wą i zwra­ca­jąc się do nie­go z głę­bo­kim za­ufa­niem. W re­zul­ta­cie, choć na po­cząt­ku na­sze od­da­nie bę­dzie „ukar­to­wa­ne”, stop­nio­wo sta­nie się spon­ta­nicz­ne i sta­łe. Krok po kro­ku tak do­sko­na­le wto­pi się w stru­mień na­sze­go umy­słu, iż kie­dy tyl­ko przy­po­mni­my so­bie imię na­uczy­cie­la, zwy­czaj­ne po­strze­ga­nie zo­sta­nie wstrzy­ma­ne, prze­szka­dza­ją­ce uczu­cia odej­dą, a na­sze wszyst­kie my­śli po­pły­ną w je­go stro­nę. Wów­czas, cał­ko­wi­cie nim urze­cze­ni, pa­mię­tać bę­dzie­my tyl­ko o la­mie. Zro­zu­mie­my, że po­wo­dem wszel­kie­go szczę­ścia, ja­kie nas w re­zul­ta­cie spo­tka - bo­gac­twa, sła­wy czy też in­nych przy­chyl­nych oko­licz­no­ści - jest je­go życz­li­wość. Jed­no­cze­śnie za­cho­wa­my świa­do­mość, że wszyst­kie te osią­gnię­cia przy­po­mi­na­ją sen i nie ma­ją żad­nej trwa­łej esen­cji. Bę­dzie­my wol­ni od du­my i lgnię­cia oraz szczę­śli­wi, że mo­że­my użyć tych ilu­zo­rycz­nych bo­gactw ja­ko po­da­run­ku dla gu­ru. Z dru­giej stro­ny, je­śli do­świad­czy­my ja­kich­kol­wiek trud­no­ści, uświa­do­mi­my so­bie od ra­zu, iż są one re­zul­ta­tem na­szych szko­dli­wych dzia­łań z prze­szło­ści. Wie­dząc, że na­sza ne­ga­tyw­na kar­ma się oczysz­cza, zwró­ci­my się wte­dy do na­uczy­cie­la: „Pro­szę udziel mi bło­go­sła­wień­stwa, abym mógł oczy­ścić mo­je szko­dli­we dzia­ła­nia - niech w tych trud­no­ściach cał­ko­wi­cie wy­pa­lą się cier­pie­nia wszyst­kich istot”.
Kie­dy już bę­dzie­my my­śleć tyl­ko o la­mie, w na­szym umy­śle po­ja­wi się praw­dzi­wie głę­bo­kie za­ufa­nie, a na­sze oczy wy­peł­nią się łza­mi. Gu­ru Rin­po­cze po­wie­dział kie­dyś: „Cał­ko­wi­te od­da­nie spro­wa­dza peł­ne bło­go­sła­wień­stwo, wol­ność od wąt­pli­wo­ści przy­no­si wszel­kie osią­gnię­cia”. Kie­dy je zre­ali­zu­je­my, za­kwit­nie w nas urze­czy­wist­nie­nie mą­dro­ści. Dla­te­go tu wła­śnie po­win­ni­śmy do­strze­gać głów­ne źró­dło roz­wo­ju - me­to­dę od­da­la­ją­cą prze­szko­dy i pro­wa­dzą­cą do osta­tecz­ne­go urze­czy­wist­nie­nia.
Gu­ru to więc ten, któ­ry po­sia­da wszyst­kie wła­ści­wo­ści bud­dy. Rin­po­cze ozna­cza „wiel­ki klej­not”. Po­sia­da on sześć cech - jest rzad­ki, bez ska­zy, pe­łen mo­cy, naj­wyż­szy, nie­zmien­ny, jest ozdo­bą wszech­świa­ta. Na ze­wnętrz­nym po­zio­mie gu­ru to jed­ność trzech klej­no­tów - je­go cia­ło to san­ga, mo­wa to dhar­ma, a umysł - bud­da. Na we­wnętrz­nym po­zio­mie po­zo­sta­je on ucie­le­śnie­niem trzech ko­rze­ni - je­go cia­ło to la­ma (gu­ru), mo­wa to ji­dam (de­va), a umysł - khan­dro (da­ki­ni). Wresz­cie na ta­jem­nym po­zio­mie gu­ru jest jed­no­ścią trzech kaj - je­go umysł to dhar­ma­ka­ja, je­go mo­wa to sam­bo­ga­ka­ja, a cia­ło nir­ma­na­ka­ja. Gu­ru po­zo­sta­je tak­że jed­no­ścią wszyst­kich ji­da­mów - aspek­tów bud­dy. Dzię­ki na­sze­mu od­da­niu dla la­my i je­go bło­go­sła­wień­stwu na­wet na­sze zwy­kłe, in­dy­wi­du­al­ne ży­cze­nia speł­nią się w tym ży­ciu. Jed­no­cze­śnie, je­śli nie ma­my za­ufa­nia i ocze­ku­je­my re­ali­za­cji na­szych próśb, przy­po­mi­na­my czło­wie­ka, któ­ry cze­ka aż słoń­ce oświe­tli wnę­trze ja­ski­ni zwró­co­nej wyj­ściem na pół­noc.
Jeśli już odnaleźliśmy naszego guru, nasz duchowy związek z nim musimy chronić tak starannie, jakbyśmy chronili własne oczy. Aby związek z nim przyniósł potężne rezultaty, musimy być mądrzy na trzy różne sposoby. Po pierwsze, powinniśmy znaleźć rzeczywiście autentycznego nauczyciela oraz sprawdzić jego właściwości. Gdy nam się to już uda, musimy zręcznie mu służyć, podążając za jego pouczeniami. I wreszcie, należy mądrze i szczerze realizować jego wskazówki w życiu.

Je­śli bę­dzie­my w sta­nie urze­czy­wist­nić te trzy ro­dza­je mą­dro­ści, na­sza po­dróż dro­gą dhar­my bę­dzie wol­na od próż­ne­go wy­sił­ku i błę­dów.
Ist­nie­ją trzy me­to­dy uszczę­śli­wia­nia gu­ru i speł­nia­nia je­go ży­czeń. Naj­lep­szy spo­sób to osią­gnię­cie naj­wyż­sze­go oświe­ce­nia przez prak­ty­kę - re­ali­za­cja po­glą­du dzię­ki me­dy­ta­cji i dzia­ła­niu. Na­stęp­ny to słu­że­nie na­uczy­cie­lo­wi swym cia­łem, mo­wą i umy­słem. Wresz­cie trze­ci spo­sób to wspar­cie ma­te­rial­ne dla je­go pra­cy i na­uk.
Po­stę­pu­jąc ścież­ką ma­ha­ja­ny, naj­pierw przyj­mu­je­my schro­nie­nie i roz­wi­ja­my oświe­co­ną po­sta­wę. Po­tem, by uwol­nić się od za­słon po­cho­dzą­cych z ne­ga­tyw­nych dzia­łań, wy­ko­nu­je­my prak­ty­kę oczysz­cza­ją­cą Dia­men­to­we­go Umy­słu. Na­stęp­nie po­da­ro­wu­je­my man­da­lę, sta­ra­jąc się na­gro­ma­dzić za­słu­gę. W koń­cu do­cho­dzi­my do gu­ru jo­gi - naj­bar­dziej esen­cjo­nal­nej me­dy­ta­cji bu­dzą­cej na­szą mą­drość. Ce­lem każ­dej z tych prak­tyk nie jest je­dy­nie me­dy­to­wa­nie, wy­ko­ny­wa­nie pew­nych dzia­łań czy po­wta­rza­nie ogrom­nej ilo­ści mo­dlitw. Są to róż­ne środ­ki, któ­re sto­su­je­my, by osią­gnąć głów­ny cel - prze­kształ­cić nasz umysł.
Mó­wi się: „Prze­kształć swój umysł, a sta­niesz się do­sko­na­ły; ca­łe bło­go­sła­wień­stwo wy­ło­ni się z opa­no­wa­nia umy­słu”. Aby sta­ło się to moż­li­we, po­win­ni­śmy po­sta­no­wić: „Od tej po­ry, aż do chwi­li śmier­ci bę­dę prak­ty­ko­wać pil­nie przez ca­ły czas”. Je­śli uda nam się wy­trwać w tej de­cy­zji, bę­dzie­my jak Mi­la­re­pa, któ­ry urze­czy­wist­nił naj­lep­szą z me­tod uszczę­śli­wie­nia swe­go gu­ru - osią­gnął oświe­ce­nie. Na­uczy­ciel po­ja­wił się na tym świe­cie po to, by wska­zać nam dro­gę - naj­lep­szym spo­so­bem speł­nie­nia je­go ży­czeń jest re­ali­za­cja na­uk. Tak jak za­uwa­żył Dzig­me Ling­pa: „Teo­ria jest jak ła­ta na ubra­niu i kie­dyś się od­pru­je”. Je­że­li po­szu­ku­je­my za­tem trwa­łych re­zul­ta­tów, mu­si­my prze­kształ­cić na­uki we wła­sne bez­po­śred­nie do­świad­cze­nie i w ten spo­sób spra­wić, by sta­ły się nie­od­łącz­ną czę­ścią na­szej isto­ty. W prze­ciw­nym ra­zie nie na wie­le się nam przy­da­dzą.
Esen­cją gu­ru jo­gi jest po pro­stu pa­mię­ta­nie o la­mie przez ca­ły czas - kie­dy je­ste­ście szczę­śli­wi, my­śl­cie o gu­ru i kie­dy je­ste­ście smut­ni, my­śl­cie o gu­ru. Kie­dy na­po­ty­ka­cie przy­chyl­ne oko­licz­no­ści, bądź­cie wdzięcz­ni, kie­dy zaś na­tra­fi­cie na prze­szko­dy, kie­ruj­cie do nie­go sil­ne ży­cze­nia i nie trać­cie za­ufa­nia. Je­śli sie­dzi­cie, my­śl­cie, że gu­ru znaj­du­je się nad wa­szą gło­wą, a je­śli cho­dzi­cie, wy­obra­żaj­cie so­bie, że sie­dzi nad wa­szym pra­wym bar­kiem - w ten spo­sób po­ru­sza­jąc się, bę­dzie­cie okrą­ża­li go jak stu­pę. Je­śli za­kła­da­cie no­we ubra­nia, naj­pierw po­da­ruj­cie je w umy­śle gu­ru, a do­pie­ro po­tem je no­ście - tak jak­by la­ma od­dał je wam z po­wro­tem. Wie­czo­rem, kie­dy kła­dzie­cie się spać, wy­obra­żaj­cie so­bie, że wasz na­uczy­ciel wiel­ko­ści kciu­ka sie­dzi w cen­trum wa­sze­go ser­ca - że ema­nu­ją z nie­go nie­zli­czo­ne pro­mie­nie, któ­re naj­pierw wy­peł­nia­ją was i wszyst­ko wo­kół. Po­tem świa­tło to sta­pia się z po­ko­jem, w któ­rym się znaj­du­je­cie i z ca­łym wszech­świa­tem, a na­stęp­nie po­wra­ca i wpły­wa do wa­sze­go ser­ca. W koń­cu la­ma roz­pusz­cza się w tym świe­tle. W tym sta­nie za­sy­piaj­cie - spo­czy­wa­jąc w do­świad­cze­niu świe­tli­sto­ści. Je­śli nie mo­że­cie za­snąć, po­wtórz­cie wi­zu­ali­za­cję. Kie­dy bu­dzi­cie się ra­no, niech zno­wu la­ma po­ja­wi się w wa­szym ser­cu. Na­stęp­nie niech uno­si się nad wa­szą gło­wę i po­zo­sta­je tam uśmie­cha­jąc się ze współ­czu­ciem, oto­czo­ny tę­czo­wym świa­tłem.
W ten spo­sób wła­śnie po­win­ni­śmy pa­mię­tać o la­mie i roz­wi­jać od­da­nie dla nie­go pod­czas wszel­kich ak­tyw­no­ści. Kie­dy zaś wresz­cie na­dej­dzie czas śmier­ci, po­win­ni­śmy sto­pić swój umysł z umy­słem gu­ru - to bę­dzie naj­sku­tecz­niej­sza prak­ty­ka. Ze wszyst­kich trzech po­śred­nich sta­nów cier­pie­nia, naj­in­ten­syw­niej­szym jest cier­pie­nie umie­ra­nia. Ist­nie­je me­to­da, dzię­ki któ­rej mo­że­my prze­nieść na­szą świa­do­mość w chwi­li śmier­ci do Czy­stej Kra­iny - no­si ona na­zwę „po­ła”. Me­dy­ta­cja na la­mę jest naj­głęb­szą i naj­sku­tecz­niej­szą me­to­dą prak­ty­ko­wa­nia po­ły.

Guru joga jest esencją wszystkich metod - jednocześnie jest najłatwiejszym ze wszystkich środków, które stosujemy. Nie pociąga za sobą żadnego niebezpieczeństwa i zapewnia nieograniczone błogosławieństwo.

Me­dy­ta­cja na la­mę by­ła głów­nym ele­men­tem prak­ty­ki wszyst­kich oświe­co­nych z In­dii i Ty­be­tu, sto­so­wa­no ją we wszyst­kich szko­łach i tra­dy­cjach. Moż­na dzię­ki niej usu­nąć z umy­słu wszel­kie za­sło­ny, sto­pić go z umy­słem gu­ru i spo­cząć w sta­nie cał­ko­wi­tej jed­no­ści, w ab­so­lut­nej na­tu­rze ca­łej rze­czy­wi­sto­ści. Dla­te­go po­win­ni­śmy za­wsze pie­lę­gno­wać gu­ru jo­gę i wy­ko­ny­wać ją ja­ko na­szą głów­ną me­dy­ta­cję. Aby móc to ro­bić, po­win­ni­śmy w szcze­ry spo­sób wy­ko­nać nyn­dro - prak­ty­ki wstęp­ne - po­nie­waż to dzię­ki nim uzy­ska­my dla niej so­lid­ną pod­sta­wę. Bez nyn­dro na­sza me­dy­ta­cja na la­mę nie oprze się zwod­ni­czym my­ślom, roz­wie­ją ją nie­sprzy­ja­ją­ce wa­run­ki, nie bę­dzie sta­bil­na, skut­kiem cze­go nie zbli­ży nas do osta­tecz­ne­go ce­lu. W ta­kiej sy­tu­acji na­sza dal­sza prak­ty­ka przy­po­mi­nać bę­dzie bu­do­wa­nie pięk­nej re­zy­den­cji na za­mar­z­nię­tym je­zio­rze. Nie wy­ko­naw­szy prak­tyk wstęp­nych, nie po­win­no się roz­po­czy­nać żad­nej głów­nej me­dy­ta­cji.
Dzię­ki wa­sze­mu wiel­kie­mu szczę­ściu spo­tka­li­ście dhar­mę i za­czę­li­ście ją prak­ty­ko­wać. Jest to znak, że ma­cie do­bry zwią­zek z na­uka­mi. By jed­nak roz­wi­jać się, mu­si­cie zna­leźć wy­kwa­li­fi­ko­wa­ne­go na­uczy­cie­la - w prze­ciw­nym ra­zie wszel­kie wa­sze wy­sił­ki bę­dą próż­ne i pój­dą na mar­ne. Po­sia­da­jąc na­uczy­cie­la, po­win­ni­ście prak­ty­ko­wać zgod­nie z je­go in­struk­cja­mi pa­mię­ta­jąc, że prak­ty­ki wstęp­ne obej­mu­ją wszyst­kie za­sad­ni­cze aspek­ty dhar­my, że za­war­te są w nich wszyst­kie su­try i tan­try. Pa­mię­taj­cie, że ma­cie na­praw­dę du­żo szczę­ścia mo­gąc je prak­ty­ko­wać.

Opracowanie: Ka­sia Bia­ła

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Budda w Silicon Valley - Lama Ole Nydahl | O medytacji - Lama Ole Nydahl | Guru joga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pieśń oddania - Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje | Bohater Marpa - Ar­tur Przy­by­sław­ski | Mar­pa, Część II | Siedem Rozkoszy - Gotzangpa | Sześć wyzwalających działań - Lama Ole Nydahl | Współczujące działanie - 16 Karmapa | Nie ma prywatnych stanów umysłu, Część II - Karol Ślęczek | Praca z emocjami - Gerd Boll | O Wojtku co tak pięknie pudże śpiewał co tak pieknie pudże spiewal - Żwirek | Benalmadena Story - impresje budowlańca, podróżnika | Gdańsk - Adam Jankiewicz | Ziemia w Malborku - Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski | W grodzie Kraka i Karola | Dharma w Beskidach | The Stupa House Courier - Jaś Wój­cik |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: