DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 34 -> Budda w Silicon Valley

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Budda w Silicon Valley

Lama Ole Nydahl
_________

Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże, Menlo Park, Kalifornia, 7 września 2003.
Rozmawiali: Gosia Pellarin, Alyson Talley, Tomek Lehnert, Brooke Webb


Buddhism To­day: To przy­jem­ność móc po­roz­ma­wiać z To­bą pod­czas Twej pierw­szej wi­zy­ty w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Ja­kie są Two­je wra­że­nia do­ty­czą­ce Ame­ry­ki i lu­dzi tu ży­ją­cych?

Kar­ma­pa: W Ameryce wszystko jest olbrzymie... Wielkie drogi, duże samochody, nawet ludzie są duzi...(śmiech). Ale ogólnie otwarci, co jest bardzo ważne dla buddyzmu. Już kiedy byłem bardzo mały, jeszcze mieszkając w Tybecie, chciałem podróżować. Możliwość zobaczenia tak wielu różnych miejsc to dla mnie ekscytująca przygoda. Zawsze kiedy podróżowałem po Europie, albo gdziekolwiek indziej, było to bardzo pouczające. Podróże są źródłem wielu doświadczeń. Tak samo jest tutaj. Nawet jeśli przebywam w jednym miejscu przez dwa miesiące, nadal dużo się uczę. To wspaniałe doświadczenie.
Bud­dhism To­day: Ja­kie są naj­waż­niej­sze ce­chy bud­dy­zmu?

Kar­ma­pa: Bud­dyzm nie jest tak na­praw­dę ani re­li­gią ani fi­lo­zo­fią. To me­to­da, któ­ra umoż­li­wia nam kon­takt z na­szą praw­dzi­wą esen­cją, co czy­ni go tak szcze­gól­nym i róż­nym od wszyst­kich in­nych re­li­gii. Dzię­ki bud­dyj­skim środ­kom mo­że­my urze­czy­wist­nić na­tu­rę wszyst­kich zja­wisk. Jak to się mó­wi: „urze­czy­wist­nić na­tu­rę umy­słu”. To umysł two­rzy ten sam­sa­rycz­ny świat. Z te­go po­wo­du sta­no­wi on po­ję­cie dość istot­ne. Umysł okre­śla się rów­nież ja­ko „na­tu­rę wszyst­kie­go”. Skła­da się na nią co­kol­wiek wi­dzi­my, czu­je­my czy two­rzy­my. A więc bud­dyzm to po pro­stu prak­tycz­na me­to­da. Nie jest opar­ta na sło­wach, któ­re ktoś wy­po­wie­dział, czy na wie­rze, lecz na fak­tach. Kie­dy uży­wa­my jej pró­bu­jąc do­trzeć do praw­dy, ko­rzy­sta­my nie tyl­ko z dhar­my, lecz od­wo­łu­je­my się tak­że do in­nych źró­deł mą­dro­ści, dzię­ki któ­rym mo­że­my od­nieść ko­rzy­ści w tym świe­cie. Jed­no­cze­śnie jed­nak nie przy­wią­zu­je­my się do nich.

Bud­dhism To­day: Ja­kie miej­sce zaj­mu­je tu­taj na­uka mó­wią­ca o bo­dhi­czi­cie - po­sta­wie bodhisattwy?

Kar­ma­pa: Dla nas, prak­ty­ku­ją­cych zgod­nie z na­uka­mi li­nii Kar­ma Ka­gyu, któ­rzy po­dą­ża­my ścież­ka­mi ma­ha­ja­ny i wa­dżra­ja­ny, bo­dhi­czit­ta jest bar­dzo istot­na. To dzię­ki po­sta­wie bodhisattwy wła­śnie wszyst­ko wo­kół się zmie­nia. Bo­dhi­czit­ta to po­sta­no­wie­nie, że co­kol­wiek ro­bi­my, na­wet je­śli na­dal ro­bi­my to dla sie­bie, bę­dzie­my czy­nić z na­sta­wie­niem przy­no­sze­nia po­żyt­ku in­nym. To jest esen­cja bud­dy­zmu wa­dżra­ja­ny. Obie ścież­ki, któ­re prak­ty­ku­je się w Kar­ma Ka­gyu - ma­ha­ja­na i wa­dżra­ja­na - pra­cu­ją z tą oświe­co­ną po­sta­wą. Dro­ga ma­ha­ja­ny jest sze­ro­ka i przej­rzy­sta, ale kie­ru­je­my się na niej wie­dzą po­cho­dzą­cą z ksią­żek, po­dą­ża­my więc za pew­ny­mi in­struk­cja­mi. Wa­dżra­ja­na to w więk­szej czę­ści bez­po­śred­nie me­to­dy, dla­te­go jest bar­dziej ry­zy­kow­na i ku­szą­ca. Do­cho­dzi­my tu do osta­tecz­ne­go eta­pu roz­wo­ju i do­pie­ro z te­go punk­tu spo­glą­da­my wstecz, by zo­ba­czyć, w ja­ki spo­sób ten po­ziom osią­gnę­li­śmy.
W szko­łach hi­na­ja­ny i ma­ha­ja­ny naj­pierw za­sie­wa­my na­sio­na, po­tem je pod­le­wa­my i użyź­nia­my zie­mię, aż w koń­cu otrzy­mu­je­my owoc. To bar­dzo sys­te­ma­tycz­ne po­dej­ście. W wa­dżra­ja­nie pró­bu­je­my rów­no­cze­śnie siać i zbie­rać owo­ce. Sta­ra­my się przy­bli­żyć so­bie oba te dzia­ła­nia. Tak wy­ko­rzy­stu­je­my każ­dy spo­sób, aby co­dzien­nie cie­szyć się owo­ca­mi prak­ty­ki.

Bud­dhism To­day: A więc obie­ra­my so­bie cel ja­ko punkt star­to­wy?

Kar­ma­pa: Tak. W ten spo­sób wy­ko­rzy­stu­je­my na­rzę­dzia naj­bar­dziej efek­tyw­nie.

Bud­dhism To­day: To tak, jak­by użyć in­ży­nie­rii ge­ne­tycz­nej.

Kar­ma­pa: (śmiech)

Bud­dhism To­day: Czy mo­żesz po­wie­dzieć coś wię­cej o bo­dhi­czi­cie?

Kar­ma­pa: Bo­dhi­czit­ta to sło­wo pochodzące z san­skrytu. Po ty­be­tań­sku uży­wa­my okre­śleń „mon­pa sem kied” i „juk­pa sem kjed”. „Sem” ozna­cza umysł, a „kjed” stwa­rzać. Ozna­cza­ją one stwa­rza­nie umy­słu bo­dhi­czit­ty za­rów­no w spo­sób in­ten­cjo­nal­ny, jak i rze­czy­wi­sty. „Mon­pa sem kjed” jest in­ten­cjo­nal­ną prak­ty­ką bo­dhi­czitty, a „juk­pa sem kjed” to ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta.
Naj­pierw trze­ba zo­ba­czyć, że sam­sa­rycz­ny świat to cier­pie­nie, a po­tem, że czu­ją­ce isto­ty są uwię­zio­ne w tym świe­cie. Na ba­zie te­go zro­zu­mie­nia, roz­wi­ja­my pra­gnie­nie usu­nię­cia cier­pie­nia i ob­da­ro­wy­wa­nia wszyst­kich szczę­ściem. Ny­in­je ozna­cza po ty­be­tań­sku „usu­nąć cier­pie­nie”. To jest dość pro­sty i pod­sta­wo­wy wgląd. My­ślę, że naj­lep­sze an­giel­skie okre­śle­nia dla nie­go to „mi­łu­ją­ca do­broć” (jam­pa) i „współ­czu­cie” (ny­in­je). Da­wa­nie osta­tecz­ne­go szczę­ścia nie ozna­cza pra­cy cha­ry­ta­tyw­nej, ale na­ucza­nie dhar­my i po­ma­ga­nie isto­tom w zro­zu­mie­niu jej zna­cze­nia. Wy­ja­śnia­my więc, jak ją prak­ty­ko­wać i jak jej uży­wać. Za­rów­no in­ten­cjo­nal­na, jak i ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta są tu nie­zbęd­ne. Bo­dhi­czit­ta jest waż­na zwłasz­cza, wtedy gdy po­dej­mu­je­my ja­kąś ak­tyw­ność w dhar­mie. Mu­si­my dzia­łać dla po­żyt­ku in­nych z ta­kim za­an­ga­żo­wa­niem, jak­by­śmy robi­li coś dla sie­bie. Po­ma­ga­jąc in­nym osią­ga­my wię­cej zro­zu­mie­nia, a po­ma­ga­jąc so­bie, bę­dzie­my w sta­nie lepiej po­ma­gać in­nym. To dzia­ła w obie stro­ny.

Bud­dhism To­day: Co to wła­ści­wie ozna­cza „ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta”?

Kar­ma­pa: Aspi­ra­cja do bo­dhi­czit­ty czy in­ten­cjo­nal­na bo­dhi­czit­ta to po­sta­no­wie­nie osią­gnię­cia sta­nu oświe­ce­nia, na­to­miast ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta to rze­czy­wi­ste po­dą­ża­nie dro­gą do nie­go. Ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta jest tak­że ro­dza­jem od­wa­gi. Tu­taj nie tyl­ko czy­ni­my do­bre ży­cze­nia, a po­tem ucie­ka­my od pro­ble­mu, ale rze­czy­wi­ście wdra­ża­my oświe­co­ną po­sta­wę w ży­cie. Bie­rze­my sy­tu­ację w swo­je rę­ce i od­waż­nie wcho­dzi­my w nią. Ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta to speł­nie­nie Sze­ściu Pa­ra­mit (wy­zwa­la­ją­cych dzia­łań).

Bud­dhism To­day: Czy kie­dy Ty udzie­lasz na­uk czy ini­cja­cji, al­bo kie­dy ktoś in­ny za­kła­da ośro­dek bud­dyj­ski, to jest wła­śnie ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta?

Kar­ma­pa: Ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta to za­rów­no in­ten­cja, jak i dzia­ła­nie. Czego moż­na do­ko­nać bez mo­ty­wa­cji? Kie­dy bu­du­je­my ośrod­ki, da­je­my na­uki czy udzie­la­my ini­cja­cji, al­bo kie­dy me­dy­tu­je­my, po­trze­bu­je­my świa­do­mo­ści, że ro­bi­my to, by po­móc in­nym, czyż nie?

Bud­dhism To­day: Je­steś gło­wą li­nii Kar­ma Ka­gyu. Co ozna­cza „Kar­ma Ka­gyu”?

Kar­ma­pa: „Ka” po ty­be­tań­sku ozna­cza wszyst­kie in­struk­cje, a „gyu” to prze­kaz - od jed­ne­go urze­czy­wist­nio­ne­go mi­strza do na­stęp­ne­go. Prze­kaz po­zo­sta­je czy­sty, przej­rzy­sty i bez­błęd­ny. Li­nia Kar­ma Ka­gyu po­cho­dzi od Ti­lo­py i Na­ro­py. Ti­lo­pa otrzy­mał jej prze­kaz w In­diach, bez­po­śred­nio od Do­rdże Czang i czte­rech urze­czy­wist­nio­nych mi­strzów czte­rech kie­run­ków. Po­tem dał go Mar­pie, Mar­pa Mi­la­re­pie, a ten Gam­po­pie. On z ko­lei udzie­lił prze­ka­zu swo­im trzem głów­nym uczniom, przede wszyst­kim zaś I Kar­ma­pie, Dys­um Czien­pie. I Kar­ma­pę na­zy­wa­no „Kham­pa Use” - „Kham” to re­gion we wschod­nim Ty­be­cie, „pa” ozna­cza czło­wiek, a „use” - si­we wło­sy.
Na­sza Kamt­sang Ka­gyu roz­po­czy­na się więc wraz z I Kar­ma­pą. Głów­ny­mi prak­ty­ka­mi tej tra­dy­cji są sześć jog Na­ro­py i ma­ha­mu­dra. Ma­ha­mu­dra to san­skryc­kie sło­wo, uży­wa­ne w szko­le Ka­gyu. Ty­be­tań­skie okre­śle­nie ma­ha­mu­dry brzmi: „czak dżia czien­po”. Jest to spe­cy­ficz­na na­uka na­szej li­nii, a do­ty­czy me­dy­to­wa­nia bez­po­śred­nio na umysł. Oczy­wi­ście w szko­łach Ning­ma i Ge­lug ist­nie­ją in­ne okre­śle­nia ma­ha­mu­dry, ta­kie jak: „ta­ła czien­po”, „uma czien­po” i „dzog­pa czien­po”.

Bud­dhism To­day: Czym róż­nią się ma­ha­mu­dra i dzog­czen?

Kar­ma­pa: To są po pro­stu róż­ne ścież­ki. Ist­nie­ją róż­ne me­to­dy dla róż­nych lu­dzi, któ­re są od­po­wied­nio do nich do­pa­so­wa­ne. W koń­cu i tak nie jest waż­ne, ja­kich środ­ków uży­li­śmy, aby osią­gnąć urze­czy­wist­nie­nie. Owoc po­zo­sta­je ten sam. To tak, jak­by po­wie­dzieć: „Te­raz le­cę do Frank­fur­tu i mo­gę się tam do­stać Lu­fthan­są lub Uni­ted”.

Bud­dhism To­day: W na­szych ośrod­kach Dia­men­to­wej Dro­gi, głów­ną prak­ty­ką jest gu­ru jo­ga XVI Kar­ma­py. Czy mógł­byś wy­ja­śnić po­ży­tek ja­ki pły­nie z tej prak­ty­ki?

Kar­ma­pa: Na po­cząt­ku trze­ba zro­zu­mieć zna­cze­nie gu­ru jo­gi. To prak­ty­ka na na­sze­go wła­sne­go na­uczy­cie­la. Cho­ciaż me­dy­tu­je­my rów­nież na ła­god­ne lub groź­ne for­my bud­dów, za­le­tą gu­ru jo­gi po­zo­sta­je to, że na­uczy­ciel jest ludz­ką isto­tą, tak jak my. W ten spo­sób ła­twiej mo­że­my się z nim czy z nią zi­den­ty­fi­ko­wać. Mo­że­my roz­wi­nąć sil­niej­szą więź, zbu­do­wać moc­niej­szy zwią­zek. W rze­czy­wi­sto­ści bez na­uczy­cie­la ni­gdy nie po­zna­li­by­śmy ji­da­ma. To la­ma po­ka­zu­je nam czym wszyst­ko jest. Przej­mu­je­my wła­ści­wo­ści na­sze­go gu­ru i uży­wa­my ich, aby osią­gnąć ten sam po­ziom re­ali­za­cji, co on.
Po­nie­waż na­uczy­ciel jest czło­wie­kiem jak my, ła­twiej nam w cza­sie prak­ty­ki gu­ru jo­gi otrzy­mać bło­go­sła­wień­stwo - po pro­stu dla­te­go, że nasz umysł sta­je się bar­dziej otwar­ty. Gdy­by nie to, mo­gli­by­śmy rów­nie do­brze ro­bić gu­ru jo­gę me­dy­tu­jąc na ka­mień. Efekt był­by ten sam. Prak­ty­ku­jąc na na­uczy­cie­la, czu­je­my się bar­dziej pew­nie. Z dru­giej stro­ny nie po­win­ni­śmy my­śleć o na­uczy­cie­lu tyl­ko ja­ko o ludz­kiej isto­cie. Mu­si­my zda­wać so­bie spra­wę z te­go, że po­sia­da on okre­ślo­ne wła­ści­wo­ści. Te wła­ści­wo­ści to Trzy Klej­no­ty. Tak jak Bud­da nie jest on oso­bą, ale kimś, kto po­ka­zu­je dro­gę do oświe­ce­nia. Po­za tym zna dhar­mę. W koń­cu - on czy ona - po­ma­ga nam na dro­dze i dla­te­go jest wcie­le­niem san­gi. Je­śli bę­dzie­cie my­śleć, że gu­ru jo­ga to prak­ty­ka tyl­ko na cia­ło na­uczy­cie­la, po­zo­sta­nie ona je­dy­nie źró­dłem sam­sa­ry. Cia­ło ludz­kie nie cha­rak­te­ry­zu­je się żad­ną osta­tecz­ną wła­ści­wo­ścią - to tyl­ko mię­so i ko­ści.
Po­przez gu­ru jo­gę na­uczy­ciel umoż­li­wia nam zro­zu­mie­nie osta­tecz­ne­go po­zio­mu. Dzię­ki tej prak­ty­ce mo­że­my przejść ostat­ni od­ci­nek ścież­ki - spra­wia, że wszyst­ko sta­je się przej­rzy­ste jak krysz­tał. Tyl­ko na­uczy­ciel po­sia­da zdol­ność od­dzia­ły­wa­nia na nas w ten spo­sób.

Bud­dhism To­day: Bio­rąc pod uwa­gę nasz sty­lu ży­cia, gu­ru jo­ga wy­da­je się od­po­wied­niej­szą prak­ty­ką niż na przy­kład sześć jog Na­ro­py?

Kar­ma­pa: Ja­ką­kol­wiek prak­ty­kę wy­ko­nu­jesz, po­zo­sta­je ona waż­na. Wszyst­kie me­to­dy są efek­tyw­ne. Je­śli do ja­kiejś me­dy­ta­cji masz więk­sze za­ufa­nie, je­że­li wy­da­je ci się, że coś bar­dziej do cie­bie pa­su­je, uży­waj wła­śnie jej, a wów­czas szyb­ciej osią­gniesz re­zul­ta­ty. Rze­czy­wi­ście za­le­żą one od te­go, co jest bar­dziej od­po­wied­nie dla nas w kon­kret­nej sy­tu­acji, w kon­kret­nych cza­sach, na­wet kul­tu­rze.

Bud­dhism To­day: Czy mo­że­my jed­nak osią­gnąć re­ali­za­cję wiel­kich mi­strzów bez dłu­gich od­osob­nień i ta­kich prak­tyk jak sześć jog Na­ro­py?

Kar­ma­pa: Kie­dy mó­wi­my o sze­ściu jo­gach Na­ro­py, my­śli­my o tych wszyst­kich skom­pli­ko­wa­nych czyn­no­ściach, któ­re się w trak­cie tych prak­tyk wy­ko­nu­je - od­czu­wa­my to ja­ko wiel­kie ob­cią­że­nie. Gdy wów­czas słyszy­my, że je­śli ktoś ro­bi gu­ru jo­gę, to mo­że osią­gnąć ten sam re­zul­tat, to stwier­dzi­my być mo­że: „Tak, gu­ru jo­ga jest krót­ka, to jest coś dla mnie!” Z cza­sem jed­nak za­czy­na­my do­ce­niać szcze­gól­ne wła­ści­wo­ści za­war­te w sze­ściu jo­gach Na­ro­py, na przy­kład wy­ko­nu­jąc po­ła. I ro­zu­mie­my, że bez sto­so­wa­nia tak­że tych środ­ków, nie moż­na do­trzeć na­praw­dę głę­bo­ko i urze­czy­wist­nić praw­dy w na­praw­dę krót­kim cza­sie. Od pew­ne­go mo­men­tu chce­my więc prak­ty­ko­wać sześć jog Na­ro­py, sta­je się to ko­niecz­no­ścią. Dzię­ki gu­ru jo­dze „pod­cho­dzi­my bli­żej”, by po­czuć smak sze­ściu jog Na­ro­py, choć nie osią­ga­my cał­ko­wi­te­go ich do­świad­cze­nia.

Bud­dhism To­day: Czy mo­żesz po­wie­dzieć coś o mo­cy man­try? Ja­ki pły­nie po­ży­tek z po­wta­rza­nia man­try „Kar­ma­pa Czien­no”?

Kar­ma­pa: Uży­wa­my man­try Kar­ma­pa Czien­no w gu­ru jo­dze XVI Kar­ma­py, aby zbli­żyć się do je­go po­zio­mu re­ali­za­cji. Po ty­be­tań­sku „kar­ma” ozna­cza ak­tyw­ność, a „pa” oso­bę, któ­ra ją wy­ko­nu­je. Kar­ma­pa to za­tem po pro­stu ktoś, kto jest ak­tyw­ny. Man­tra więc sa­ma w so­bie po­zo­sta­je pew­ną for­mą gu­ru jo­gi.

Bud­dhism To­day: Czy­li wy­po­wia­da­nie man­try po pro­stu jest gu­ru jo­gą?

Kar­ma­pa: Mo­że nie zu­peł­nie pro­ste jej po­wta­rza­nie. Trze­ba tak­że pa­mię­tać o jej zna­cze­niu. Kie­dy po­wta­rza­my man­trę, je­ste­śmy bar­dzo bli­sko esen­cji Kar­ma­py - przy­wo­łu­je­my je­go cia­ło, mo­wę i umysł. Jej sło­wa „nio­są” tak­że esen­cję trzech cza­sów Kar­ma­py - je­go prze­szło­ści, te­raź­niej­szo­ści i przy­szło­ści. Moż­na po­wie­dzieć, że Kar­ma­pa, al­bo ja­ki­kol­wiek in­ny na­uczy­ciel, na któ­re­go wy­ko­nu­je­my gu­ru jo­gę, ucie­le­śnia więc Trzy Klej­no­ty. Kie­dy po­wta­rza­my sześć sy­lab man­try Kochających Oczu (tyb. Czen­re­zi­g) - „Om Mani Pe­me Hung” - tak­że otwie­ra­my na­sze umy­sły na je­go po­nad­cza­so­we wła­ści­wo­ści. Kie­dy Czen­re­zi­g przy­jął ślu­bo­wa­nie bo­dhi­sat­twy i roz­po­czął swo­ją aktyw­ność, uczy­nił sil­ne ży­cze­nia, aby każ­dy, kto powtó­rzy tę man­trę, otrzy­mał bło­go­sła­wień­stwo. To sa­mo do­ty­czy Kar­ma­pa Czien­no.

Bud­dhism To­day: Każ­dy Kar­ma­pa ogła­sza sie­bie Kar­ma­pą. Ty zro­bi­łeś to sa­mo, kie­dy by­łeś ma­łym dziec­kiem?

Kar­ma­pa: Tak, rzeczywiście tak było.

Bud­dhism To­day: Czy po­wie­dział­byś, że to by­ło sil­ne prze­ko­na­nie?

Kar­ma­pa: Tak. Mia­łem sil­ne po­czu­cie, że mógł­bym zro­bić coś do­bre­go, po pro­stu do­bre­go, że mógł­bym wy­ko­ny­wać ak­tyw­ność dhar­my i pod­jąć wy­zwa­nie na­ucza­nia. By­łem o tym bar­dzo moc­no prze­ko­na­ny. By­łem wte­dy bar­dzo ma­ły i nie wie­dzia­łem, co to od­czu­cie wła­ści­wie ozna­cza. Ale by­ło bar­dzo sil­ne... Za­czą­łem to ro­zu­mieć, kie­dy mia­łem sześć czy sie­dem lat. Dzię­ki mo­jej prak­ty­ce mo­gę te­raz po­wie­dzieć, że je­stem w sta­nie kon­ty­nu­ować pra­cę po­przed­nie­go Kar­ma­py, że mam do te­go od­po­wied­nie zdol­no­ści. Czu­ję to. Tak, mo­gę po­wie­dzieć, że je­stem Kar­ma­pą. Kar­ma­pa po pro­stu ozna­cza oso­bę, któ­ra wy­ko­nu­je pew­ną ak­tyw­ność.

Bud­dhism To­day: Czy masz pew­ność, że je­steś w sta­nie prze­jąć je­go za­da­nie?
Kar­ma­pa: Tak, w prze­ciw­nym ra­zie był­bym tyl­ko ko­lej­ną oso­bą, któ­ra twier­dzi, że jest Kar­ma­pą. Stwier­dze­nie: „Je­stem Kar­ma­pą”, nie wy­star­cza. Aby roz­po­znać Kar­ma­pę, po­trzeb­ny jest do­wód. Oso­bę, któ­ra jest od­po­wie­dzial­na za roz­po­zna­nie go, kosz­tu­je to wie­le pra­cy i in­ten­syw­nej me­dy­ta­cji.

Bud­dhism To­day: W Two­im przy­pad­ku był to Sza­mar Rin­po­cze?

Kar­ma­pa: Tak, do­ko­nał te­go Sza­mar Rin­po­cze z po­mo­cą jesz­cze in­ne­go la­my.

Bud­dhism To­day: Te­raz je­steś w zu­peł­nie in­nym śro­do­wi­sku niż to, któ­re pa­mię­tasz z Ty­be­tu. Czy tę­sk­nisz do miej­sca, w któ­rym się wy­cho­wa­łeś? Czy masz uczu­cie, że chciał­byś tam wró­cić?

Kar­ma­pa: Kto wie, mo­że wró­cę tam kie­dyś ja­ko wol­ny czło­wiek? Spę­dzi­łem więk­szość dzie­ciń­stwa w Lha­sie, ale nie tę­sk­nię zbyt­nio za nią. To za czym tę­sk­nię, to ci­sza Wschod­nie­go Ty­be­tu - je­go łą­ki i gó­ry...

Bud­dhism To­day: Czy są­dzisz, że bud­dyzm w Ty­be­cie za­ni­ka?

Kar­ma­pa: Nie­zu­peł­nie. Wie­lu na­uczy­cie­li na­dal tam ży­je i wie­lu lu­dzi pra­cu­je tam z dhar­mą. Je­śli spoj­rzy­my na hi­sto­rię, na­uki bud­dyj­skie po­cho­dzą z In­dii. Dopie­ro póź­niej roz­prze­strze­ni­ły się w Ty­be­cie, po­tem w Chi­nach, w Eu­ro­pie... W In­diach na­dal po­zo­sta­ły pew­ne śla­dy bud­dy­zmu. W Ty­be­cie ist­nie­je na pew­no sil­na je­go pod­sta­wa. Mo­że więc kie­dyś bud­dyzm zno­wu tam za­kwit­nie.

Bud­dhism To­day: Twój oj­ciec jest wy­so­kim la­mą szko­ły Ning­ma. Czy mo­żesz nam po­wie­dzieć, ja­ki miał na Cie­bie wpływ, kie­dy by­łeś dziec­kiem?

Kar­ma­pa: Miał na mnie bar­dzo sil­ny wpływ. My­ślę, że to, że by­łem wła­śnie je­go sy­nem, uła­twi­ło mi kon­takt z dhar­mą. W du­żym stop­niu za­wdzię­czam to rów­nież mo­jej mat­ce. Po­nie­waż mój oj­ciec jest wy­so­kim la­mą i po­sia­da głę­bo­ką wie­dzę, na­uczy­łem się du­żo wię­cej i roz­wi­ną­łem się szyb­ciej, niż mia­ło to miej­sce w przy­pad­ku in­nych dzie­ci.
Bud­dhism To­day: Czy uczył Cię me­dy­to­wać?

Kar­ma­pa: Nie. Przede wszyst­kim uczył mnie czy­ta­ć i pi­sa­ć. Nie mia­łem wte­dy na­uczy­cie­la, nie cho­dzi­łem do szko­ły, po­nie­waż moi ro­dzi­ce uwa­ża­li, że to nie­bez­piecz­ne. Już kie­dy by­łem bar­dzo ma­ły, w ja­kiś spo­sób po­sia­da­li pew­ne zro­zu­mie­nie te­go, kim jestem. Tak więc to mój oj­ciec i wuj na­uczy­li mnie wszyst­kie­go.

Bud­dhism To­day: Czy mia­łeś wa­run­ki do ucze­nia się w do­mu?

Kar­ma­pa: Tak, by­łem szczę­ścia­rzem. Kie­dy opu­ści­łem Ty­bet, wie­dzia­łem już cał­kiem spo­ro. Oczy­wi­ście nie mia­łem kom­pu­te­ra, ale zna­łem na pa­mięć wie­le świę­tych tek­stów.

Bud­dhism To­day: Kim są Twoi głów­ni na­uczy­cie­le te­raz i czy mo­żesz po­wie­dzieć coś o ich wła­ści­wo­ściach?

Kar­ma­pa: Pra­wie każ­dy z mo­ich na­uczy­cie­li ma ja­kieś szcze­gól­ne wła­ści­wo­ści - mia­łem du­żo szczę­ścia spo­ty­ka­jąc tak wie­lu do­sko­na­łych mi­strzów. Otrzy­ma­łem ini­cja­cje od Sza­ma­ra Rin­po­cze, Czob­dzie Tri Rin­po­cze, Lu­ding Ken­czen Rin­po­cze, Be­ru Czjent­se Rin­po­cze, Ken Trin­lej Pal­dziur Rin­po­cze i Pe­ba Tul­ku. Top­ga Rin­po­cze, Sem­pa Do­rdże i Ken­po Czo­drak uczy­li mnie bud­dyj­skiej fi­lo­zo­fii. Cza­sa­mi spę­dzam kil­ka mie­się­cy me­dy­tu­jąc na od­osob­nie­niu. To jest dość waż­ne, po­nie­waż wie­dza nie wy­star­cza, po­trzeb­ne jest do­świad­cze­nie wie­dzy.

Bud­dhism To­day: Gdzie otrzy­ma­łeś za­chod­nie wy­kształ­ce­nie?

Kar­ma­pa: Nie uczęsz­cza­łem do żad­nej szko­ły, ale do­wie­dzia­łem się spo­ro od mo­ich na­uczy­cie­li an­giel­skie­go. Uczy­łem się te­go ję­zy­ka od kil­ku osób, mię­dzy in­ny­mi od Ame­ry­ka­ni­na Mar­ka Cze­lisz­cze­wa, od pew­nej da­my z Am­ba­sa­dy No­wej Ze­lan­dii w New Del­hi, od Pro­fe­so­ra Sprigg’a - Szko­ta z sil­nym bry­tyj­skim ak­cen­tem oraz Sho­na i Ste­war­ta Ja­rvis z Au­stra­lii. Dzi­siaj moż­na też zdo­być wie­le in­for­ma­cji przy po­mo­cy no­wo­cze­snych tech­no­lo­gii, ta­kich jak in­ter­net. Mi­mo że wiem już cał­kiem spo­ro, na­dal mi to nie wy­star­cza. Chcę na­uczyć się jesz­cze wię­cej. Na świe­cie ist­nie­je nie­ogra­ni­czo­na ilość mą­dro­ści. Na­uka to nie­koń­czą­cy się pro­ces.

Buddhism Today: Czy możesz opowiedzieć nam o ostatnich ini­cja­cjach należących do zaginionych tantr, pochodzących od Marpy, które otrzymałeś od Luding Kenczen Rinpocze? Dlaczego owe tantry uważa się za tak cenne?

Kar­ma­pa: Sza­mar Rin­po­cze ­pro­sił kil­ka ra­zy Lu­ding Ken­czen Rin­po­cze, aby prze­ka­zał mi te ini­cja­cje, ale trud­no by­ło zna­leźć na to czas w In­diach, gdzie Lu­ding Ke­czen Rin­po­cze po­dej­mu­je bar­dzo wie­le dzia­łań. Kie­dy za­pla­no­wał po­dróż do Se­at­tle, zde­cy­do­wa­li­śmy, że to do­sko­na­ła oka­zja do otrzy­ma­nia tych waż­nych prze­ka­zów. To są ukry­te na­uki, któ­rych nie by­ło w na­szej li­nii od dwóch wie­ków. Na szczę­ście by­ły prak­ty­ko­wa­ne w li­nii Sia­kja. Otrzy­ma­łem dwa­dzie­ścia dwie z nich; kil­ku nie zdą­ży­łem przy­jąć z po­wo­du na­sze­go pla­nu po­dró­ży. Zresz­tą prze­ka­za­nie owych dwu­dzie­stu dwóch ini­cja­cji kosz­to­wa­ło Rin­po­cze i tak bar­dzo wie­le wy­sił­ku. Mu­siał prak­ty­ko­wać po sześć go­dzin każ­de­go dnia, aby naj­pierw przy­go­to­wać się do każ­dej ini­cja­cji, a po­tem dwie go­dzi­ny al­bo wię­cej, aby ją prze­ka­zać. Dłuż­sze ini­cja­cje za­bie­ra­ły nam po dwa dni.

Bud­dhism To­day: Dla­cze­go tak waż­ne jest prze­ka­zy­wa­nie tych ini­cja­cji da­lej?

Kar­ma­pa: Aby zo­sta­ła za­cho­wa­na jak naj­więk­sza róż­no­rod­ność me­tod. Prze­ka­zy mo­cy po­sia­da­ją ta­ką sa­mą esen­cję, ale ma­ją in­ne wła­ści­wo­ści. Aby prze­ka­zać ja­kąś ini­cja­cję pu­blicz­nie, trze­ba otrzy­mać ust­ne wska­zów­ki i ini­cja­cję, a po­tem osią­gnąć pew­ną re­ali­za­cję da­nej prak­ty­ki. Mu­si więc ist­nieć ktoś, kto ma czas, by te me­dy­ta­cje prak­ty­ko­wać, zre­ali­zo­wać i prze­ka­zać da­lej.

Bud­dhism To­day: Czy są­dzisz, że ist­nie­ją ucznio­wie, któ­rzy bę­dą w sta­nie prak­ty­ko­wać te tan­try w dzi­siej­szych cza­sach?
Kar­ma­pa: Po­wie­dział­bym, że tak. Każ­dy mógł­by je prak­ty­ko­wać. Po­win­ni­śmy ich uży­wać, a nie tyl­ko za­cho­wy­wać je na przy­szłość.

Bud­dhism To­day: Ale czy prak­tycz­nie jest to moż­li­we?

Kar­ma­pa: Każ­dy po­wi­nien zna­leźć wła­ści­wy mo­ment i czas na prak­ty­ko­wa­nie ich. To jest tak sa­mo, jak ze stwier­dze­niem, że każ­dy ma na­tu­rę bud­dy. W ogro­dzie ist­nie­ją róż­ne ro­dza­je owo­ców, ale moż­na je zjeść do­pie­ro wte­dy, kie­dy są doj­rza­łe. Je­śli ktoś zje je wcze­śniej, wów­czas oka­że się, że są gorz­kie i cięż­ko­straw­ne.

Bud­dhism To­day: Więc to za­le­ży in­dy­wi­du­al­nie od prak­ty­ku­ją­ce­go, od te­go, czy jest on go­to­wy, by za­sto­so­wać te me­to­dy?

Kar­ma­pa: Tak. Jed­nak na­wet je­śli ucznio­wie nie są jesz­cze go­to­wi, na­uczy­ciel po­wi­nien sta­rać się stwo­rzyć jak naj­lep­sze wa­run­ki, dzię­ki któ­rym me­dy­ta­cje te mo­gły­by być prak­ty­ko­wa­ne. Dla­te­go wła­śnie ma­my ośrod­ki dhar­my.

Bud­dhism To­day: Jak wy­obra­żasz so­bie swo­ją ak­tyw­ność ja­ko XVII Kar­ma­py?

Kar­ma­pa: To jesz­cze dłu­ga dro­ga. Wie­le wy­zwań przede mną. Na ra­zie ro­bię pierw­sze kro­ki, ale my­ślę, że to, co przy­nie­sie przy­szłość, bę­dzie bar­dzo in­te­re­su­ją­ce.

Bud­dhism To­day: Jak waż­ne jest dla Kar­ma­py prze­pro­wa­dze­nie ce­re­mo­nii Czar­nej Ko­ro­ny?

Kar­ma­pa: Ta ce­re­mo­nia by­ła kie­dyś bar­dzo waż­na. Tra­dy­cja ta trwa­ła do cza­sów XVI Kar­ma­py. Dzi­siaj po­zo­sta­je jed­nak tyl­ko tra­dy­cją, ni­czym wię­cej. Dla mnie nie jest to tak waż­ne. Mo­że­my od­zy­skać ko­ro­nę, ale je­śli spra­wy po­to­czą się ina­czej, nie zro­bi to więk­szej róż­ni­cy. Mó­wi się, że Czar­na Ko­ro­na sym­bo­li­zu­je ak­tyw­ność Kar­ma­py. Daw­niej by­ła to praw­da. Te­raz na­de­szły jed­nak ta­kie cza­sy, że na­wet czap­ka ba­se­bal­lo­wa mo­że otwo­rzyć czyjś umysł. To tak, jak z klam­ką u drzwi - każ­da je otwie­ra.

Bud­dhism To­day: We­wnątrz li­nii Ka­gyu ist­nie­ją różne sty­le, co cza­sa­mi do­pro­wa­dza do po­dzia­łów w san­dze. Czy ja­ko gło­wa li­nii bę­dziesz sta­rał się zjed­no­czyć lu­dzi po­mi­mo od­mien­nych po­glą­dów, czy ra­czej za­ak­cep­tu­jesz tę róż­no­rod­ność prak­ty­ku­ją­cych, uwa­ża­jąc ca­łą sy­tu­ację za na­tu­ral­ną?

Kar­ma­pa: To na­tu­ral­ne, że ist­nie­ją nie­wiel­kie róż­ni­ce. W cza­sach, gdy na­uczał Bud­da, wszy­scy ro­zu­mie­li je­go na­uki jed­na­ko­wo. Kie­dy od­szedł, wraz z upły­wem cza­su po­wsta­wa­ło co­raz wię­cej róż­nic. Od­mien­ne spo­so­by prak­ty­ko­wa­nia to do­bra rzecz, do­pó­ki po­zo­sta­ją efek­tyw­ne i po­ma­ga­ją lu­dziom. Jed­nak je­śli po­ja­wia­ją się po­dzia­ły, po­win­no się im prze­ciw­dzia­łać. Uno­wo­cze­śnia­nie spo­so­bu na­ucza­nia mo­że być wska­za­ne. Nie cho­dzi jed­nak o two­rze­nie no­wych na­uk, lecz o wy­ja­śnia­nie tej sa­mej esen­cji w no­wo­cze­śniej­szy spo­sób.
Bud­dhism To­day: Co spra­wia, że me­to­dy Dia­men­to­wej Dro­gi są tak wy­jąt­ko­we?

Kar­ma­pa: Po­wie­dział­bym, że to py­ta­nie nie jest wła­ści­wie po­sta­wio­ne. Mo­żesz od­na­leźć coś wy­jąt­ko­we­go we wszyst­kich in­nych me­to­dach bud­dyj­skich. Dia­men­to­wa Dro­ga to bar­dzo no­wo­cze­sna ścież­ka, szcze­gól­nie efek­tyw­na na Za­cho­dzie - już te­raz przy­no­si za­uwa­żal­ne re­zul­ta­ty, na przy­kład w Eu­ro­pie. Ma­my tam wie­lu prak­ty­ku­ją­cych i spo­ro ośrod­ków. Lu­dzie ci nie tyl­ko po­dą­ża­ją ścież­ką, ale tak­że mo­gą ją zro­zu­mieć, co jest naj­waż­niej­sze. W tym sen­sie Dia­men­to­wa Dro­ga jest bar­dzo od­po­wied­nia dla dzi­siej­szych cza­sów. Praw­do­po­dob­nie bar­dziej pa­su­je do za­chod­nie­go umy­słu niż in­ne ścież­ki. Być mo­że dla­te­go sta­ła się wy­jąt­ko­wa.

Bud­dhism To­day: Roz­wój Dia­men­to­wej Dro­gi w Eu­ro­pie jest w du­żym stop­niu zwią­za­ny z ak­tyw­no­ścią La­my Ole­go Ny­dah­la. Jak są­dzisz, dla­cze­go osią­gnął on tak do­bre re­zul­ta­ty?

Kar­ma­pa: My­ślę, że la­ma Ole po­zo­sta­je wspa­nia­łym przy­kła­dem dla wszyst­kich. Ob­ser­wu­jąc je­go ak­tyw­ność mo­że­cie zo­ba­czyć, jak wie­le po­tra­fi zdzia­łać je­den czło­wiek. Za­nim zo­stał bud­dy­stą, był bar­dzo dzi­ki. Lecz, gdy raz do­trze się do na­tu­ry Bud­dy, moż­na po­ru­szyć gó­ry.

Bud­dhism To­day: Czy mo­że­my zadać Ci oso­bi­ste py­ta­nie? Czy trud­no jest znaj­do­wać się za­wsze w cen­trum uwagi?

Kar­ma­pa: W pe­wien spo­sób się do tego przy­zwy­cza­iłem (śmiech). Cza­sa­mi mo­że to być iry­tu­ją­ce, ale w nie­któ­rych kul­tu­rach to ob­jaw sza­cun­ku i to­wa­rzy­szą mu naj­lep­sze in­ten­cje. W Ame­ry­ce Pół­noc­nej i w Eu­ro­pie od­by­wa się to łatwiej, w bar­dziej roz­luź­nio­nej at­mosferze.

Bud­dhism To­day: Jak po­win­ni­śmy się do Cie­bie zwra­cać? Czy Twoi ucznio­wie po­win­ni mó­wić do Cie­bie „Wa­sza Świą­to­bli­wość”?

Kar­ma­pa: Ja­kie­go­kol­wiek zwro­tu uży­je­cie, nie mam nic prze­ciw­ko te­mu. Imię Kar­ma­pa jest w po­rząd­ku; to bar­dzo proste. My­ślę, że po­win­no wy­star­czyć.

Bud­dhism To­day: Co z ro­bie­niem po­kło­nów przed na­uczy­cie­lem?

Kar­ma­pa: Kła­nia­nie się ja­ko po­zdro­wie­nie za­le­ży od kul­tu­ry. W Azji po­zo­sta­je jej czę­ścią. Na Za­cho­dzie cza­sa­mi wy­glą­da nie­zręcz­nie, mo­że­my więc je po­mi­nąć. Kie­dy otrzy­mu­ję ini­cja­cje, ro­bie­nie po­kło­nów jest dla mnie ko­niecz­no­ścią. W od­po­wied­niej sy­tu­acji sta­no­wi ozna­kę sza­cun­ku. Nie po­win­ni­śmy jed­nak bić po­kło­nów bez po­wo­du. Co­kol­wiek ro­bi­my bę­dąc bud­dy­sta­mi, po­win­ni­śmy czy­nić to z od­po­wied­nim zro­zu­mie­niem.

Bud­dhism To­day: Jak wi­dzisz przy­szłość li­nii Kar­ma Ka­gyu?

Kar­ma­pa: Na­sza przy­szłość wy­glą­da bar­dzo do­brze (Kar­ma­pa się uśmie­cha). Ma­my lu­dzi na­praw­dę za­in­te­re­so­wa­nych dhar­mą - nie po­zo­sta­ją je­dy­nie zwo­len­ni­ka­mi bud­dy­zmu, ale rów­nież po­sia­da­ją zro­zu­mie­nie na­uk. To jest do­bra pod­sta­wa dla dal­sze­go roz­wo­ju.

Bud­dhism To­day: Dzię­ku­je­my bar­dzo.

Opracowanie: Kasia Biała

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Budda w Silicon Valley - Lama Ole Nydahl | O medytacji - Lama Ole Nydahl | Guru joga - Dilgo Czientse Rinpocze | Pieśń oddania - Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje | Bohater Marpa - Ar­tur Przy­by­sław­ski | Mar­pa, Część II | Siedem Rozkoszy - Gotzangpa | Sześć wyzwalających działań - Lama Ole Nydahl | Współczujące działanie - 16 Karmapa | Nie ma prywatnych stanów umysłu, Część II - Karol Ślęczek | Praca z emocjami - Gerd Boll | O Wojtku co tak pięknie pudże śpiewał co tak pieknie pudże spiewal - Żwirek | Benalmadena Story - impresje budowlańca, podróżnika | Gdańsk - Adam Jankiewicz | Ziemia w Malborku - Ka­sia Do­ma­lew­ska, Ja­rek Fal­kow­ski | W grodzie Kraka i Karola | Dharma w Beskidach | The Stupa House Courier - Jaś Wój­cik |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: