DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 31 -> Cieszcie się zjawiskami, ale nie pozwalajcie im się schwytać

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Cieszcie się zjawiskami, ale nie pozwalajcie im się schwytać

Lama Ole Nydahl
_________

Pytania i odpowiedzi Lamy Ole zaczerpnięte z książki pt: "Dynamiczna Prawda"


Naukowcy twierdzą że pomaganie męczy. Mówię o tak zwanym “wypaleniu” zawodowym w zawodach, które wymagają kontaktu z ludźmi, takich jak pielęgniarka albo nauczyciel. Objawia się to depresją, zniechęceniem itd. Co o tym myślisz, jaki błąd popełniają ci ludzie?

Lama Ole: Tak naprawdę jedyny błąd nauczycieli polega zwykle na tym, że dzieciaki źle się zachowują. Często ich oboje rodzice pracują i nie maja czasu na wychowanie dzieci. Wysyłają je więc do szkoły w nadziei, że nauczyciele zrobią to za nich. Tymczasem biedny nauczyciel ma trzydzieści hałaśliwych, małych istot do obróbki i chociaż też sobie z tym nie radzi, nie może iść do jakiejś innej pracy i tam odpocząć – musi z nimi zostać. Co można powiedzieć? Sam wolałbym raczej stać się neurotyczny z powodu pomagania innym, z powodu uczenia ludzi czegoś, niż zostać alkoholikiem pogrążonym w depresji na skutek przerzucania tej samej wajchy w fabryce margaryny przez osiem godzin dziennie, przez całe życie.

Bardzo trudno jest znaleźć zawód który byłby jednocześnie naszym hobby. W większości przypadków ludzie muszą się sprzedawać, muszą spędzać pewną ilość godzin dziennie robiąc rzeczy których nie lubią, po to, żeby mieć trochę wolności i wystarczającą ilość pieniędzy na robienie tego, co ich interesuje. Niektórzy sprzedają swoje ciała kopiąc rowy, inni natomiast sprzedają swoje umysły siedząc w biurze. Myślę że ludzie pracujący umysłowo słusznie zarabiają więcej, niż ci którzy pracują fizycznie. W końcu ci sprzedają tylko swoje ciało – pracując mogą nadal myśleć o tym, o czym chcą – podczas gdy ludzie pracujący za biurkiem sprzedają swój umysł. Sytuacja w której cywilizacja nakierowana byłaby przede wszystkim na rzeczywiste ludzkie szczęście, byłaby oczywiście najlepsza – dobrze byłoby gdyby nagle wszyscy odkryli, że nasze domy, samochody i nowe ubrania nie mogą osiągnąć szczęścia i że jedynie nasz umysł może stać się szczęśliwy. Wtedy ludzie mogliby zacząć szukać szczęścia tam gdzie rzeczywiście jest, zamiast gonić za nim tam, gdzie go nie ma. To byłoby inteligentne, prawda? Większość ludzi jednak tego nie robi – są schwytani przez wszystkie możliwe świecidełka, chcą mieć to, potem tamto. W rezultacie płacą za to wszystko swoim życiem. Gdyby potrafili zobaczyć swą prawdziwą sytuację, mogliby zacząć robić coś naprawdę pożytecznego, zamiast biegać za rzeczami, które w końcu i tak odejdą, zostawiając ich z pustymi rękoma. Właśnie dlatego jesteśmy buddystami – dlatego że to odkryliśmy. Naprawdę sprytne jest z naszej strony to, że udało nam się odnaleźć tak idealistyczny świat – tworzymy w nim nasze własne prawa, spotykamy najlepszych ludzi. To jest bardzo mądre.

Żyjemy w dużym stopniu dzięki temu, co produkują ludzie nie mający innych wartości poza materialnymi. Ze swej strony powinniśmy więc jako bodhisattwowie chronić ich i odpowiednio do ich możliwości dzielić się z nimi trwałymi wartościami. Sami musimy jednak również uważać na niektóre rzeczy. Być może już niewielu z nas oczekuje trwałego szczęścia od rzeczy materialnych, jednak prawdopodobnie nadal przyjmujemy od czasu do czasu Schronienie w partnerach, rodzicach lub przyjaciołach – w ludziach którzy w każdej chwili mogą umrzeć, zacząć zachowywać się dziwacznie, którzy nie są w stanie zdecydować, jak będą się czuli jutro albo pojutrze. Jesteśmy więc mądrzy tylko połowicznie. Już nie biegamy za rzeczami, ale ciągle jeszcze gonimy za ludźmi. Różne osoby przychodzą do mnie ze złamanymi sercami i mówią: “On się zmienił, już nie jest tak jak dawniej, nasz związek się rozpada” itd. Wtedy odpowiadam: “Słuchaj, jutro on może już nie żyć. Ty sama możesz jutro nie żyć. Jedyną rzeczą w której możesz przyjąć Schronienie jest budda – twoje własne oświecenie, twoja siła i twoja pewność. Oświecenie nigdy nie odchodzi, nie można go utracić. Jest jak przestrzeń – obecna zawsze i wszędzie. Tylko temu możesz zaufać”.

Oczywiście posiadanie przyjaciół, rodziny, kochanków i przeżywanie wielu różnych porywających doświadczeń jest wspaniałe. Powinniśmy zawsze cieszyć się całym bogactwem swego życia, dzielić się nim z innymi, sprawiać by rozwijali się dzięki temu co już osiągnęliśmy, dzięki naszej pewności i radości. Musimy obudzić w sobie tak wiele wartości i właściwości, byśmy nie czuli się rozczarowani i zranieni wtedy, gdy świat nagle nie da nam tego, czego pragniemy, albo odbierze nam to, co już posiadamy. Właśnie to jest kolejny powód, dla którego jesteśmy buddystami – chodzi o to, byśmy odnaleźli w sobie to ponadczasowe, jasne światło, którego nic nie może zniszczyć. Byśmy dostrzegli zwierciadło pod obrazami i poczuli ocean pod falami – naprawdę zaufali temu co istnieje pomiędzy i poza wszystkimi rzeczami i stanami, które przychodzą i odchodzą.

Zewnętrzny świat jest głęboką konspiracją, której zadaniem jest odciągnięcie naszej uwagi od rzeczywistych wartości. Z jednej strony świat produkuje wiele niezwykle pożytecznych rzeczy, które mogą nam pomóc, dać nam wiele wolności itd. , z drugiej jednak oferuje bardzo często zupełnie pozorne i iluzoryczne wartości. Mówi: “Kup tę rzecz, a będziesz szczęśliwy, pojedź tam i tam, a coś naprawdę się wydarzy” itd. Niektórym ludziom rzeczywiście udaje się kupować wszystkie właściwe rzeczy i odwiedzać wszystkie właściwe miejsca. Jednak kiedy potem przychodzi czas na śmierć, okazuje się że ostatnia koszula naprawdę nie ma kieszeni, że opuszczając to życie niczego nie możemy ze sobą zabrać – niczego za wyjątkiem dobrych wrażeń w umyśle, szczęścia i rozwoju innych, którego byliśmy przyczyną, za wyjątkiem naszych dobrych życzeń, przyjaźni i ludzkich wartości. Wielu ludzi w momencie śmierci żałuje, że nie udało im się przeżyć i umocnić w sobie większej ilości ludzkich wartości, lecz że spędzili życie jedynie wśród rzeczy. Jeden z moich dobrych przyjaciół (wspominam o nim w książce “Dosiadając tygrysa”) naprawdę osiągnął w życiu bardzo wiele. Myślałem że jest w stanie pozwolić przychodzić i odchodzić milionom w taki sam łatwy sposób. Jednak kiedy nagle zbyt wiele jego milionów odeszło, po prostu popełnił samobójstwo. A przecież był znacznie lepszy niż jego pieniądze. Już mu obiecaliśmy że wywieziemy go do Australii ze sztuczną brodą i ciemnych okularach, żeby mógł zniknąć z oczu tym, z którymi nie chciał się spotkać. W pewnym momencie jednak obawy i rozczarowania zwyciężyły i odebrał sobie życie. Jedynym prawdziwym Schronieniem jest natura własnego umysłu. Pamiętajcie o tym. Cieszcie się zjawiskami, ale nie pozwalajcie im się schwytać.

Jaka jest Twoja recepta na udany związek partnerski?

Lama Ole: Najpierw postarałbym się zrozumieć, że osobno się urodziliśmy i z wyjątkiem sytuacji, kiedy mamy razem wypadek samochodowy, najprawdopodobniej również osobno umrzemy. Następnie spróbowałbym docenić, jak niezwykłą i wielką okazją jest możliwość wzrastania razem z inną ludzką istotą. Wreszcie postarałbym się pojąć, że jeżeli będę myślał o tym co mogę dać, to wszyscy zyskają, a jeśli będę myślał o tym co mogę dostać, to wszyscy stracą. Więc wszedłbym w taki interes, który można by nazwać “kontraktem w sprawie rozwoju”. Oczywiście jeżeli angażujemy się w bliski kontakt z drugim człowiekiem, wszystko musi do siebie pasować, musi nas coś ze sobą łączyć, musimy mieć jakiś związek z poprzednich żywotów i być sobą nawzajem szczerze zainteresowani. Cała ta chemia musi działać – inaczej nic z tego nie wyjdzie. I kolejny ważny punkt – po prostu postanowiłbym, że ten związek będzie funkcjonował w oparciu o bogactwo, że będzie oparty na pragnieniu rozwoju. Powinna funkcjonować w nim pewna zasada, którą nazywam “dynamiczną prawdą”. Zgodnie z nią chwalimy ludzi za te dobre cechy, które chcielibyśmy w nich zobaczyć, które cenimy. Wówczas zobaczą samych siebie w tym świetle i rzeczywiście rozwiną te właściwości. Naprawdę warto zainwestować w takie podejście trochę energii. Rzeczy przez cały czas się zmieniają. Chociaż myślimy, że postrzegamy obiektywny świat, w rzeczywistości po prostu widzimy nasz własny umysł i nasze własne projekcje – dlatego powinniśmy zadbać o to, by mieć miły umysł i miłe projekcje. Chociaż samo zwierciadło promieniuje silniej niż jakiekolwiek odbicia pojawiające się na jego powierzchni, ponieważ prawda ma większą moc niż iluzja, po prostu zaczynamy drogę na ten poziom od tego, co pozytywne. To co jest prawdziwe samo w sobie, jest znacznie wspanialsze niż wszystko co uwarunkowane – jakiekolwiek rzeczy, o których możemy marzyć, których możemy oczekiwać. Dlatego na im wyższym poziomie postrzegamy zjawiska, tym bliżej jesteśmy tego, co rzeczywiście jest prawdziwe.

Myślę również, że bardzo ważny w udanym związku jest seksualizm. Od samego początku naprawdę myślałbym o tym, żeby uczynić partnera szczęśliwym. Naprawdę pragnąłbym tego i myślałbym o partnerze więcej niż o sobie. Zwykle rzeczywiste szczęście wydarza się wtedy, kiedy zapominamy o sobie. Jeżeli naprawdę jesteśmy nakierowani na to, żeby uczynić naszego partnera szczęśliwym, sprawiamy, że cały świat staje się coraz lepszy – w ten sposób coraz lepsze staje się również nasze życie. Chcąc zbudować udany związek postanowiłbym, że wszystko to co ponadosobiste jest ważniejsze niż wszystko to, co osobiste. Zgodnie z tym podejściem, starałbym się znaleźć coś twórczego, coś co moglibyśmy razem robić – może powinna to być medytacja, może robienie czegoś praktycznego dla innych, może jedno i drugie. Byłbym też świadomy różnic pomiędzy płciami, byśmy mogli skutecznie wspierać się nawzajem i unikać niepotrzebnych raf. Tak naprawdę kobiety są bardziej odbiorcze, jeżeli chodzi o to, co wydarza się na wewnętrznym poziomie. Mężczyzna potrafi z powodu silnego nawyku przez dłuższy czas biec w jednym kierunku, nie zauważając, że żaden rozwój już się nie wydarza – po prostu biegnie. Dlatego powinien używać kobiety jako barometru – czerpać od niej informacje na temat ich związku. Z drugiej strony byłbym także świadomy tego, że mężczyzna ogólnie jest bardziej stabilny – również na tym bym budował.

Prawdopodobnie kobiety są lepszymi ludzkimi istotami niż mężczyźni (oklaski) , ale mężczyźni są generalnie szczęśliwsi, ponieważ mają gorszą pamięć – kobiety pamiętają, a mężczyźni zapominają (oklaski). Kolejna różnica polega na tym, że kobiety bardzo skutecznie okłamują innych, a mężczyźni bardzo skutecznie okłamują samych siebie. Również z tego powodu w związkach między ludźmi czasami dochodzi do nieporozumień.

Ogólnie starałbym się wydobyć to co najlepsze z męskości i połączyć to z tym co najlepsze w kobiecości. Na praktycznym poziomie będąc kobietą nie nie mówiłbym zbyt wiele – mężczyźni zwykle tego nie lubią. Kobiety uwielbiają mówić o uczuciach i innych ważnych sprawach, ale mężczyźni zwykle nie potrafią się tym cieszyć. Będąc mężczyzną nie zmuszałbym kobiety, by wyszła ze mną na ulicę i rozebrała silnik w samochodzie, żeby zobaczyć, jak wygląda w środku – zrobiłbym to raczej z sąsiadem. Z drugiej strony będąc kobietą nie opowiadałbym swojemu mężczyźnie o wszystkich swoich wewnętrznych stanach i uczuciach, ponieważ wprowadzi go to w kompletne pomieszanie i będzie przez cały czas naprawdę przerażony. Zdziwiony będzie ciągle powtarzał: „Jak to kochanie, znowu coś się zmieniło? Przecież wczoraj mówiłaś coś zupełnie innego (śmiech)”. O emocjach i ostatnich wydarzeniach w okolicy porozmawiałbym raczej z sąsiadkami (śmiech). Krótko mówiąc dzieliłbym się jednymi rzeczami z przedstawicielami swojej własnej płci, a innymi z reprezentantami płci przeciwnej.

Oczywiście istnieje wiele rzeczy i aktywności które partnerzy mogą z powodzeniem ze sobą dzielić. Jeśli dobrze prowadzimy i jeżeli nasza partnerka ma do nas zaufanie, wówczas będzie ją bawiło siedzenie na tylnym siodełku naszego motocykla mimo tego, że nie będzie w stanie wziąć bezpośredniego udziału w całej technicznej warstwie podróży – nie będzie świadoma tego, jak najlepiej wejść w zakręt, jak utrzymać właściwą prędkość itd. Mężczyzna również z pewnością z czasem zauważy, że potrafi się szczerze cieszyć z tego, że jego partnerka ma tak dużo do opowiedzenia, co wcale nie oznacza, że będzie się rzeczywiście i z uwaga przysłuchiwał temu, kto gdzie i co robi, jak układa się życie bliższych i dalszych znajomych itd. Na skutek naturalnej selekcji zachodzącej od milionów lat można mówić o pewnych właściwościach męskiego i żeńskiego mózgu. Wyraźnie widać je na przykład po sposobie, w jaki ludzie prowadzą samochód. Mężczyzna ma spojrzenie myśliwego, patrzy jakby przez tunel, na bardzo daleką odległość, podczas kiedy kobieta jest raczej świadoma tego, co się wydarza w pobliżu niej, ponieważ troszczyła się o bezpośrednie otoczenie jaskini. Istnieje wiele podobnych, interesujących różnic pomiędzy płciami – kolejna to fakt, że kobieta ma w mózgu dwa ośrodki mowy – po jednym w każdej półkuli – natomiast mężczyzna ma tylko jedno takie centrum. Jednocześnie mężczyzna w łatwiejszy sposób jest w stanie skalkulować odległości w przestrzeni itd.

I jeszcze coś – związek dwojga ludzi będzie szczęśliwy, jeżeli widząc że jej partner robi coś dobrze, kobieta będzie myśleć: “To wspaniałe, tak wiele potrafimy zrobić”, natomiast jeżeli jego partnerce coś się uda, mężczyzna również będzie w stanie również pomyśleć: “To wspaniałe, tak wiele potrafimy zrobić”. Powinniśmy także zrozumieć, że nie dostaniemy z powrotem żadnej chwili, którą się nie cieszyliśmy – nie będziemy mogli pójść do żadnego biura, złożyć reklamacji i dostać kilku dodatkowych lat do przeżycia, jak w jednej z książek Sartra. Każdy nasz dzień jest pierwszym dniem reszty naszego życia. Dlatego naprawdę musimy zadbać o to, żeby wszystkie nasze dni były dobre.

Jak postępować z partnerem, który jest paranoicznie zazdrosny?

Lama Ole: Wymienić stary model na nowy (śmiech). I poważnie – to naprawdę jest wielki problem. Lepiej jest, jeżeli jeden człowiek jest nieszczęśliwy, niż jeżeli nieszczęśliwe są dwie osoby. Jeżeli tego typu zazdrość pojawiłaby się w moim związku, odszedłbym. Jeśli natomiast mielibyśmy dzieci, postarałbym się stworzyć coś, co nazywam “poszerzoną rodziną” – choćby po to, by uniknąć sytuacji, kiedy dzieci będąc z matką słyszą wszelkie możliwe złe rzeczy o ojcu, a spędzając czas z ojcem, słyszą wszystko co najgorsze o matce. Znacznie lepsze jest od tego następujące rozwiązanie – rodzice mieszkają razem, utrzymują swój związek i wychowują razem dzieci, a jednocześnie oprócz tego każde z nich ma nowego partnera. Myślę że zazdrość niszczy bardzo wiele ludzkich żyć. To wielki problem – wygląda jak miłość, ale w rzeczywistości jest kontrolą.

Jak możemy połączyć ze sobą dwie rzeczy – wolność od oczekiwań i potrzebę wyznaczania sobie celu w życiu i praktyce?

Lama Ole: To proste. Budujemy przed sobą cele wtedy, kiedy chcemy być pożyteczni. Wówczas pchamy nasz wózek w jakąś określona stronę – na przykład zaczynamy studiować, otwieramy firmę itd. Jednocześnie na drodze do celu jesteśmy spontaniczni, wolni od wysiłku i całkowicie spoczywamy w tu i teraz. Na tym polega moja rada. Sprawiamy że wszystko wydarza się we właściwy sposób tak, żebyśmy musieli przeznaczyć na myślenie minimalną ilość czasu. Tak jak mówi się w zenie: jeżeli idziesz ścieżką, nie zapomnij powąchać róż. Powinniśmy wąchać róże – cieszyć się wszystkim, czym potrafimy. Więc róbmy to w ten sposób – wejdźmy na jakiś dobry, wartościowy szlak i idąc nim cieszmy się tym, co wydarza się po drodze.

Jak powinniśmy się zachowywać wobec osób, które po raz pierwszy przychodzą do ośrodków, jak je traktować i jak im pomagać?

Lama Ole: Przede wszystkim powinniśmy się nimi zainteresować, ale nie “połykajmy” ich. Przejście przez próg ośrodka być może będzie najtrudniejszym krokiem, jaki wykonali w całym swoim życiu. Być może przyjaciele powiedzieli im, że jesteście szaloną sektą i że okradniecie ich z pieniędzy, księża na pewno ostrzegli ich, że w ośrodku uprawiacie ludożerstwo albo, co gorsza, seks. Nadal jednak inteligencja i dobra karma popycha ich w naszą stronę. Więc ułatwcie im ten krok. To wcale nie oznacza, że musicie biegać za nimi przez cały czas i próbować ich o czymś przekonać – oznacza to tylko, że powinniście być uprzejmi i powiedzieć im na przykład: “Dzięki że wpadliście. Robimy tu to i to, medytujemy, organizujemy wykłady itd”. Spróbujcie zrozumieć, co sądzą na wasz temat, czy nie myślą sobie przypadkiem: “Aha, oni chcą mi teraz coś sprzedać, chcą mi coś wmówić”. Jeżeli to poczujecie, to po prostu powiedzcie: “Zrób sobie herbaty. Tam są jakieś kasety, których możesz posłuchać, a tu książki i Diamentowa Droga. Medytacje odbywają się tego i tego dnia. Możesz wpaść, a jeżeli będziesz miał jakieś pytania, zapytaj. Poza tym po prostu rozejrzyj się dookoła i baw się dobrze”. Bądźcie mili, uprzejmi i normalni. Nie pytajcie od razu na początku o pieniądze (śmiech). Po prostu pozwólcie nowym ludziom zajmować się tym co wy, jeżeli tego chcą. Niektórzy z nich będą mieli wystarczająco dobrą karmę żeby zostać, zaś inni odejdą, ale przynajmniej wyniosą z ośrodka trochę dobrych wrażeń i w następnych żywotach spotkacie ich jako przyjaciół. Bądźcie naturalni.

Mam chorego psa i weterynarze mówią, że powinienem go uśpić. Czy powinienem to zrobić?

Lama Ole: W naszej części świata mistrzowie życia i śmierci noszą białe mundury i są nazywani lekarzami. Ktokolwiek się tutaj rodzi, musi spotkać któregoś z nich. Robiłbym więc to, co mówią. Z drugiej strony poprosiłbym, żeby uśpili psa w czasie pełni albo nowiu, ponieważ wtedy energie schodzą się w centralnym kanale i będzie miał większą szansę na lepsze odrodzenie. Również jeżeli chodzi o człowieka, którego mózg już nie pracuje i trzeba wyłączyć urządzenia podtrzymujące życie, dobrze jest zrobić to w czasie pełni albo nowiu – to są dobre dni, żeby umrzeć. Nasze wewnętrzne systemy energii są połączone z zewnętrznymi i w czasie nowiu i pełni, a także podczas zaćmienia słońca i księżyca w naturalny sposób wydarzają się pewne rzeczy – energie z prawego, męskiego kanału i lewego, żeńskiego wpływają do centralnego kanału.

Czy z niesprawnym ciałem można osiągnąć dobre rezultaty w praktyce?

Lama Ole: Powiem wam, że niektórzy z największych joginów poruszają się na wózkach inwalidzkich. A wszyscy inni ludzie biegają naokoło i robią wszelkie możliwe głupie i bezsensowne rzeczy. Ludzie na wózkach inwalidzkich medytują nieustannie. To wielka medytacja. Niektórzy z moich sparaliżowanych uczniów z Niemiec mają świetne rezultaty. Jeden z nich ostatnio zmarł i w ciągu trzech dni przeszedł przez całe bardo i wylądował prosto w Czystej Krainie, w piękny sposób. Wszyscy go czuli. Siedzenie to dobra pozycja.

Drogi Ole, moja córka ma 10 lat i jest bardzo gniewna. Czy istnieją metody, dzięki którym mogłabym zmienić jej charakter?

Lama Ole: Pozwól jej bawić się z innymi dziećmi, nie odgrywaj roli jej partnera sparingowego. Ludzie powinni odgrywać swoje gry w grupie rówieśników. Pozwól żeby wychowały ją koleżanki. I bądź miejscem do którego będzie mogła wrócić, kiedy zobaczy, że nikt jej nie lubi. Nie walcz poza swoją wagą albo poza swoim przedziałem wiekowym – ponieważ myślisz w zupełnie inny sposób i odbierasz rzeczy zupełnie inaczej, to nie będzie funkcjonowało. Pozwól dzieciakom wychowywać się nawzajem. A kiedy wieczorem wrócą, policz je wszystkie, policz czy mają wszystkie zęby i palce – wszystkie z którymi opuściły dom – i jeżeli cyfry się zgadzają, uznaj że sytuacja jest w jak najlepszym porządku.

Ole, czy znajdujesz się teraz w Dełaczen?

Lama Ole: Na to wygląda. Zawsze czuję się bardzo, bardzo, bardzo dobrze.

Jak można wykorzystać buddyzm tybetański w codziennym życiu?

Lama Ole: Kiedy siedzisz w ubikacji, myśl, że zostawiasz w niej wszystko, co negatywne. Kiedy widzisz ludzi, wysyłaj do nich ze swego serca tęczowe światło i życz im wszelkiego szczęścia i powodzenia. Kiedy doświadczasz niepokoju, powtarzaj mantrę, żebyś nie stracił kontroli na tym, co się wydarza. Kiedy się z kimś kochasz, myśl o tym, żeby przynieść szczęście swemu partnerowi. To jest praktyczny buddyzm.

Czy przepowiednia, że buddyści Kagyu będą umierali jak muchy już się spełniła, czy to dopiero nastąpi?

Lama Ole: Nigdy nie słyszałem o tej przepowiedni. Słyszałem jedynie, że buddyści Kagyu rozejdą się po świecie jak mrówki i to już się wydarzyło. Jeżeli jednak proroctwo, o którym mówisz, się spełni, zrobimy z tego imprezę i umrzemy w dobrym stylu.

Karmapa zostawia dokładny list z informacjami na temat swojej kolejnej reinkarnacji. Czy Ty również zostawisz taki list? Gdzie będzie można Cię odnaleźć?

Lama Ole: Będziecie musieli znaleźć najgorszego chłopaka, który bije się ze wszystkimi, włazi na najwyższe drzewa i zadziera sukienki dziewczynkom. To będzie moja nowa inkarnacja. Byłem taki w tym życiu, dlaczego więc miałbym być inny w następnym?

Jak znaleźć granicę pomiędzy nieustraszonością, a bezmyślnością?

Lama Ole: Bezmyślne ryzyko jest niepotrzebne. Niektórzy z naszych przyjaciół ulegli wypadkom. Jeden służył dawniej w rosyjskim desancie – nazywał się Dima. Był fantastycznym człowiekiem, prawdziwym bohaterem – kochały go wszystkie dziewczyny. Niestety nie był dobrym kierowcą – niektórzy ludzie mają dużo doskonałych właściwości, jednak nie są wystarczająco precyzyjni, żeby dobrze prowadzić samochód. Mówiłem mu nieraz: „Dima, zapinaj pasy”. On jednak myślał, że jest mądrzejszy od swego nauczyciela i zginął – na Ałtaju jego samochód wpadł w poślizg, przewrócił się, Dima wypadł z niego przez szybę i uderzył w drzewo. Pas bezpieczeństwa zatrzymałby go wewnątrz samochodu. Dlatego chociaż mówię wam tak dużo o nieustraszoności, powtarzam również, żebyście się nie upijali, używali prezerwatyw kiedy po raz pierwszy spotykacie się z partnerem, zapinali pasy bezpieczeństwa itd. Wiem, że wielu z was myśli, że są nieustraszeni i nie robi tego. Wuj Hannah pracuje w szpitalu, do którego przywożą ludzi po wypadkach i czasami stwierdza: „Trafiają do mnie tylko ci, którzy zapinają pasy. Pozostali jadą od razu do prosektorium”. Więc proszę, uważajcie na siebie. Nie bądźcie bardziej nieustraszeni niż wasz nauczyciel. Nawet jeżeli kierowca myśli, że nie macie do niego zaufania i dlatego zapinacie pas, mówcie: „Mój nauczyciel kazał mi to robić”. W niefortunnej sytuacji wystarczy 30 km/h, żeby zginąć. Po uderzeniu przy szybkości 30 km/h wasze ręce muszą udźwignąć ciężar pięciu ton – nie będą w stanie wytrzymać takiego przeciążenia i będzie to musiała zrobić wasza twarz. Dlatego zapinajcie pasy – ja też to robię.

Czy widzisz sens w obchodzeniu urodzin?

Lama Ole: Nie. Naturalnie to kiedy się urodziliśmy ma jakiś sens astrologiczny, ale to mnie nie interesuje. Wystarczy mi zajmowanie się tym, co wydarza się tu i teraz, przed moim nosem. Reszta jest zbyt skomplikowana. Oczywiście kiedy mam urodziny zbierają się moi przyjaciele, więc cieszę się, że oni się cieszą, ale to wszystko – w planie emocjonalnym urodziny nie maja dla mnie żadnego znaczenia.

Czy byłeś na trzyletnim odosobnieniu?

Lama Ole: Nie, nie przechodziłem przez trzyletnie odosobnienie, dlatego że nawet w najdzikszych wizjach nie mogłem sobie wyobrazić życia w celibacie. Już jedna noc bez miłości jest dla mnie karą – gdybym miał siedzieć gdzieś i patrzeć tylko na mężczyzn, wyskoczyłbym przez okno. To mogą robić ludzie z inną chemią wewnętrzną niż moja. Poza tym pytaliśmy o to naszego nauczyciela, Karmapę. Moja żona Hannah jest trochę lepsza i bardziej cnotliwa niż ja, dlatego pytała go o to aż kilka razy. Karmapa odpowiadał zawsze: „Nie, jeżeli pójdziecie na odosobnienie, to kto będzie zakładał dla mnie ośrodki? ”. Mówił również: „Obiecuję wam, że jeśli będziecie robić to, co mówię, będziecie się rozwijali tak samo, jak na odosobnieniu, doświadczając przy tym wiele siły i radości”. Właściwie te cztery lata które spędziliśmy wraz z Hannah w Himalajach, były prawie odosobnieniem. Chociaż nie było to klasztorne odosobnienie połączone z celibatem, przez cały ten czas otrzymywaliśmy nauki i dużo medytowaliśmy.

Jeżeli Twoje „ja” jest złudzeniem i już się go pozbyłeś, to z kim się dzisiaj spotykamy?

Lama Ole: Mam nadzieję, że ze świetlistą samoświadomością i mocnym, ponadosobistym życzeniem tego, żeby wasze życie było dobre i udane. Kiedy przestajemy myśleć o sobie, wyzwala się dużo energii, którą możemy wykorzystać do pracy dla innych. Dopóki przez cały czas myślimy „ja”, powstaje wiele sztywnych poglądów i trudno jest się otworzyć. Jeżeli jednak myślimy o innych, wszystko po prostu wypływa samo z siebie. Powiem wam, jak się to odbiera. Jest to takie odczucie, jakbyście nie byli swoim ciałem, tylko je mieli. Ciało jest dla was narzędziem, które wykorzystujecie dla pożytku innych. Nigdy nie znajdujecie się „pod ścianą” – każda sytuacja którą przeżywacie jest zawsze pełna przestrzeni i szczęścia. Nie chodzi tu jednak o myślenie: „Ach, jak mi dobrze! ”, lecz o szczęście, które jest naturą wszystkich rzeczy. Nie wiem jak inaczej mógłbym wam to wyjaśnić – może tak, że zawsze jesteście wolni.

Jak wyobrażasz sobie państwo, którego prezydent jest buddystą?

Lama Ole: Prawdopodobnie byłoby to pokojowe, przyjemne miejsce, wolne od skrajności – humanitarny kraj o bogatej kulturze. Panowałoby w nim o wiele mniej przemocy, niż w krajach islamu. W Tajlandii król jest buddystą i jest to pokojowy, przyjazny kraj – podobna atmosfera panuje w Bhutanie. Jeżeli nie ma Boga, który mówi ludziom co muszą robić i czego im nie wolno, wszystkim łatwiej jest się rozluźnić. I to się czuje w krajach buddyjskich – w ludziach po prostu nie ma tam napięcia.

Dlaczego tak piękna rzecz jak pozytywna motywacja nie pomaga kulturom buddyjskim osiągnąć wysokiego poziomu rozwoju cywilizacji?

Lama Ole: Po pierwsze ludzie nie zawsze podążają za tym, co mówią ich religie. Po drugie prawdopodobnie przynajmniej w sensie materialnym niektórym kulturom buddyjskim powodzi się całkiem nieźle. W Japonii sprawy mają się dość dobrze, tak samo jest na Tajwanie i w Hongkongu. Oczywiście istnieją buddyjskie kraje – na przykład Bhutan – w których nadal trwa średniowiecze, ale jednocześnie panuje w nich klimat wewnętrznego rozwoju i spokoju. W Tybecie sytuacja nie była jednoznaczna, dlatego że jego rząd nie był zbyt dobry. Sądzę, że podobnie jak to się dzieje w innych krajach, niektóre buddyjskie społeczeństwa są gorsze, a inne lepsze. Jednak ogólny poziom ludzkiej satysfakcji jest w społeczeństwach buddyjskich prawdopodobnie wyższy, niż w chrześcijańskich. Można w nich spotkać więcej szczęścia i mniej zazdrości. Być może się mylę, ale tak to widzę na świecie.

Jaki pożytek przynoszą pokłony?

Lama Ole: Dzięki pokłonom moje ciało zmieniło się z szefa o trudnym charakterze w przyjaznego służącego. Przedtem sprawiało mi trudności – ciągle chciało odpoczywać itd. Przeszkadzało mi robić to, co chcę. Teraz robi to, co powinno. Tym razem byłem chory w czasie całej podróży po Rosji. Nigdy nie miałem czasu, żeby pozbyć się grypy, którą złapałem. Jednak bez względu na to, że musiałem wpełzać na krzesło na sali i w czasie wykładów rzucało mną tam i z powrotem z powodu gorączki, spotkania przebiegały jak należy. W każdym razie nikt nie wychodził i nie rzucał pomidorami, więc prawdopodobnie ludzie nie byli rozczarowani. Kiedy twoje ciało robi to, co chcesz, a nie staje się za każdym razem panem sytuacji, zyskujesz nowego przyjaciela. Jest to możliwe dzięki pokłonom. Oprócz tego eliminują one najróżniejsze rodzaje dumy.

Czy rzeczywiście nie jesteś do niczego przywiązany?

Lama Ole: Mnóstwo rzeczy przynosi mi szczęście: miłość, szybkość i wiele innych. Ale jeżeli czegoś nie mam ani nie doświadczam, myślę o czymś innym. Nie jestem przywiązany – cieszę się jedną rzeczą, jeżeli ją mam, drugą, jeżeli pojawia się druga lub trzecią, jeżeli to akurat ona mnie spotyka. Najbardziej cieszę się z mocy swojego umysłu i jego zdolności postrzegania. Na przykład teraz widzę dookoła tylu przyjaciół – piękny jest już sam fakt, że mój umysł może odbierać tak wiele wrażeń. Jest to szczególny rodzaj szczęścia – chociaż przychodzi od wewnątrz, nie sprawia, że zewnętrzne zjawiska stają się mniej intensywne i mniej wartościowe.

Dlaczego czasami zasypiamy na Twoich wykładach?

Lama Ole: Zasypiacie ponieważ nauczyciel nie jest dość dobry, albo dlatego że wasz umysł otrzymuje zbyt wiele informacji i musi się wycofać na jakiś czas, dopóki wszystkie informacje nie rozlokują się w „szufladach” waszej podświadomości. Kiedy się widzimy, zawsze bardzo wiele się dzieje – nasze spotkania są naprawdę podminowane energią. Przez dwie godziny próbuję przekazać wam to, czego Budda nauczał przez czterdzieści pięć lat. I chociaż wasze uszy pozostają na dawnym miejscu, w głowie możecie mieć czasami prawdziwy zamęt. Dlatego zasypiacie.

Co się dzieje jeżeli porzucamy ścieżkę?

Lama Ole: Jeżeli tracisz duchowy pogląd na zjawiska i wracasz do przekonania, że najważniejsze jest kupienie najpiękniejszego abażuru albo najlepszego mydła, szybko cię to znudzi. Wtedy sam wrócisz na ścieżkę. Zadziała po prostu twoje znudzenie oraz świadomość, że nie ma wokół ciebie najmądrzejszych i najbardziej wartościowych ludzi.

Czy istnieją w szkole Kagyu jakieś normy w obcowaniu ludzi pomiędzy sobą?

Lama Ole: Staramy się, żeby było tego jak najmniej. Oczywiście, jeżeli ktoś jest szorstki w rozmowie albo mówi głupstwa, to idę dalej, bo nie mam na to czasu. Wszystko musi mieć sens. Jeżeli ktoś przychodzi do mnie i czegoś ode mnie chce, musi mówić tak, żeby rozmowa z nim była dla mnie interesująca. Staramy się robić wszystko na zasadzie bezinteresowności i przyjaźni – tworzyć jak najmniej hierarchii w których „starszy dziobie młodszego”. W Tybecie byliśmy dosyć małą szkołą, ale na świecie staliśmy się wielką. Inne tradycje buddyjskie, takie jak na przykład Gelugpa, nie mogły się obejść bez swej biurokracji i wielkich klasztorów. My natomiast byliśmy zawsze przyzwyczajeni do improwizacji i poza Tybetem po prostu kontynuowaliśmy ten styl. Zawsze proszę ludzi, żeby zachowywali się na tyle normalnie, na ile potrafią. Nie zgadzam się tylko na to, żeby ktoś marnował mój czas. Życie jest na to zbyt krótkie i jest w nim zbyt wiele do zrobienia. Jeżeli ktoś pyta mnie o radę, powinien przynajmniej umieć mnie wysłuchać – oczywiście najlepiej byłoby, gdyby również zrobił to, co mówię. Będąc tutaj sama zauważyłaś na pewno, jak odnosimy się do siebie – nie ma w tym żadnych reguł, specjalnych form itd. Celem wszystkiego co robimy jest wolny człowiek – byłoby absurdem, gdybyśmy stosowali jakiekolwiek hierarchiczne struktury. Zawsze określam nasz system jako „merytokrację” – „władzę zasług”. Im więcej robisz dla innych, tym więcej masz do powiedzenia.

Czy dobre i złe myśli wpływają na naszą karmę?

Lama Ole: Czym więcej z siebie jako całości zaangażujemy w jakieś działanie, tym mocniejsze przyniesie ono skutki. Jeśli robisz coś używając ciała, mowy i umysłu, efekt będzie najsilniejszy. Jednocześnie wszystko co robisz – choćby wydarzało się to tylko w umyśle – kieruje cię w pewną stronę. Jeśli kierunek ten będzie pozytywny, stworzy to więcej dobrego potencjału, a jeśli będzie negatywny, spowoduje więcej bólu.

Jak można rozwinąć zaufanie do przestrzeni? Czy jeżeli już je osiągniemy, będziemy oświeceni?

Lama Ole: Całkowicie pewne spoczywanie w tu i teraz jest oświeceniem – urzeczywistnienie to niewzruszone zaufanie, że nasza świadomość jest bardziej fantastyczna niż jakiekolwiek zjawiska, których możemy być świadomi. To wszystko. Nauki Buddy istnieją tylko po to, byśmy stali się spontaniczni i wolni od wysiłku. W swojej naturze zawsze byliśmy oświeceni – nie musimy „dodawać” prawdy do umysłu. Przestrzeń sama w sobie jest pełna współczucia, mądrości, siły i radości – jest nieustraszona i ponadczasowa. Siedzę teraz przed wami, ponieważ mam mniej myśli i koncepcji, mniej oczekiwań i obaw, niż wy. Na zwierciadle mojego umysłu jest po prostu mniej kurzu – dlatego możecie zobaczyć w nim własną twarz. Tak to działa.

Powinienem starać się powstrzymać gniew, kiedy muszę się z kimś pokłócić, czy raczej mieć zaufanie, iż sam odejdzie?

Lama Ole: Jeśli powinieneś zrobić coś praktycznego, zrób to – kiedy ktoś ucieka z twoimi pieniędzmi lub odjeżdża twoim samochodem, zatrzymaj go. Ale w innych przypadkach pamiętaj, że jeśli problemu nie było wcześniej i nie będzie go później, nie ma powodu, żeby martwić się nim teraz. Po prostu postaraj się zobaczyć, co będzie najlepsze w danym czasie i miejscu. Zaufanie do tego co patrzy przez nasze oczy i słyszy przez nasze uszy jest bardzo ważne. W Diamentowej Drodze chodzi o bycie w pełni tu i teraz – bez lgnięcia i niechęci. To właśnie tego musimy się nauczyć. W krajach słowiańskich dotyczy to przede wszystkim kobiet. Często na przykład dostaję podobne do siebie listy od Polek – na pierwszej stronie ich autorki przepraszają, że w ogóle istnieją, potem zadają krótkie pytanie, a na całej ostatniej stronie przepraszają, że ośmieliły się do mnie napisać. Tymczasem ja potrzebuję tylko tego pytania, niczego więcej.

Wszyscy powinniśmy mieć zaufanie do swoich możliwości – szczególnie kobiety powinny być pewne swej doskonałości i siły. Nie chodzi o to, by stały się agresywne i popełniały te same błędy, co mężczyźni, lecz by naprawdę zaufały swojemu umysłowi. Dobrymi przykładami tego, że można być jednocześnie silnym i łagodnym są Hannah i Caty. Wiele kobiet z naszych ośrodków już to zrozumiało – cieszę się bardzo, że odnalazły swoją wewnętrzną moc. W rzeczywistości jednym z naszych najważniejszych zadań jest pomaganie ludziom w odnajdywaniu ich własnej mocy i wewnętrznego bogactwa. Jeśli jeden człowiek wzrasta, inni również się rozwijają, kiedy jeden upada, pociąga za sobą także innych. Przestrzeń jest wystarczająco bogata, by wszyscy wygrali. Jeżeli sprawiamy, że inni czują się wielcy, sami również się takimi stajemy, jeśli jednak spowodujemy, że poczują się nic nie warci, zawsze będziemy w złym towarzystwie. Świadomość tego jest ważną częścią praktyki Diamentowej Drogi. Myśląc że ludzie są brzydcy, szarzy i bezmyślni, wyrzucamy na śmietnik wszystkie nasze błogosławieństwa i inicjacje.

Jak znaleźć granicę pomiędzy relatywnym i absolutnym poziomem w życiu?

Lama Ole: Pozwól, by poziom absolutny był poglądem, a relatywny sposobem działania. Wiedz że każdy jest buddą, ale jednocześnie miej świadomość tego, że niektórzy z owych buddów nie oddadzą ci pieniędzy, które im pożyczyłeś. Jako buddyści powinniśmy być praktyczni, ponieważ wiemy, że sami tworzymy poziom, na którym żyjemy i pracujemy. Wyobraź sobie, że jesteś nauczycielem w szkole. Jeśli wchodzisz do klasy i myślisz, co robi w niej tych 30 goryli, nie będziesz w stanie nikogo niczego nauczyć – nic nie będzie możliwe. Jeżeli natomiast myślisz, co robi w twojej klasie tych 30 Einsteinów, będziesz mógł zrobić bardzo wiele. Postrzeganie wszystkiego na najwyższym poziomie po prostu się opłaca, ponieważ stajemy się dzięki temu bardziej aktywni i pełni mocy. Jednocześnie nie powinniśmy zmuszać ludzi do dźwigania czegoś, czego nie są w stanie udźwignąć.

Czy gniew i przywiązanie mogą wyzwolić się same z siebie?

Lama Ole: Tak – zawsze odbywa się to tak samo. Jeśli nagromadzimy bardzo dużo dobrej karmy, nasz umysł się uspokoi i doświadczymy wglądu – to z kolei sprawi, że wykonamy jeszcze więcej dobrych działań, które spowodują jeszcze więcej rozwoju. Nie ma niczego lepszego niż świadome i ciągłe wykonywanie dobrych działań i życzenie wszystkim wszelkiego szczęścia – to jest najbezpieczniejsza i najbardziej bezpośrednia droga. Nie można zbudować domu na lodzie ani na piasku. Również nasz rozwój potrzebuje mocnej podstawy – są nią pełne znaczenia, pożyteczne działania. Mając taki fundament stawiamy następnie ściany współczucia i mądrości – całego naszego wewnętrznego życia. Wreszcie kryjemy dom dachem, którym jest zrozumienie, iż każda istota ma naturę buddy, a absolutna prawda przenika wszystkie czasy i miejsca. Najlepszym sposobem na zbudowanie podobnego „domu” jest zrobienie Nyndro – to najlepsze co możecie zrobić.

Jaka jest różnica pomiędzy buddami i bodhisattwami?

Lama Ole: Buddowie całkowicie zrealizowali naturę umysłu, natomiast bodhisattwowie pragną to osiągnąć i są na najlepszej drodze do tego poziomu. Buddowie są mistrzami, a bodhisatwowie „stażystami” – idą w dobrym kierunku, jednak nie mają jeszcze doświadczenia. Buddowie pracują z absolutem – wolną, otwartą przestrzenią – a bodhisattwowie ze sprawami na poziomie relatywnym – z różnymi czasami, wymiarami, rzeczami, które porównują i do których się odnoszą. Umysł buddy jest całkowicie spontaniczny i wolny od wysiłku, podczas gdy bodhisatwowie cały czas pracują z koncepcjami, ideami, itp. Umysł buddy nazwalibyśmy po tybetańsku „jesze” lub „rigpa”, co oznacza całkowite intuicyjne zrozumienie wolne od podziału na przedmiot, podmiot i działanie. Umysł bodhisattwy nazwalibyśmy „szierab” – trochę intuicji, trochę koncepcji, znowu trochę intuicji itd. Umysł początkującego nazwalibyśmy „bodhi” – musi on zbierać różne fakty, analizować je i dopiero wtedy jest w stanie z nimi pracować. Oznacza to dużo myślenia i niewiele intuicji.

Dlaczego bodhisatwowie znajdują się po prawej stronie Drzewa Schronienia, a buddowie po lewej? Czy istnieje jakiś związek między pozycją buddów a ich funkcją?

Lama Ole: Na samym początku, jeśli spojrzycie na drzewo schronienia od frontu, zobaczycie że buddowie znajdują się na nim po lewej stronie. Jeśli jednak wyobrazicie sobie, że siedzicie jak Dordże Czang, Karmapa lub inny budda w centrum drzewa, to buddowie pojawią się po prawej stronie. W rzeczywistości w wielu kulturach prawa strona ma większe znaczenie niż lewa. Np. w kulturach arabskich je się prawą ręką, a podciera lewą – Arabowie nigdy nie podają lewej ręki. W naszej kulturze mamy więcej wody i papieru, więc nie jest to taki problemem. Ogólnie jednak na całym świecie panuje przekonanie, że prawa strona jest trochę ważniejsza, lepsza. W wielu językach to, co oznaczało „na prawo” zaczęło stopniowo oznaczać „prawidłowo”. Jest to więc pewna ogólna zasada. Słońce również porusza się w prawą stronę – także stupę okrąża się w prawą stronę, ponieważ buddom powinna być poświęcona owa „lepsza” strona. Na poziomie relatywnym bodhisattwów uważa się za bardziej aktywnych niż buddowie, jednak na poziomie realizacji buddowie są najważniejsi.

Na czym polega najszybsza droga do oświecenia?

Lama Ole: Zacznij od szerokiego fundamentu – od praktyk wstępnych, od nyndro. Następnie postaw ściany – rozwiń współczucie i mądrość we właściwej równowadze. Wreszcie przykryj to wszystko pięknym dachem przy pomocy medytacji Diamentowej Drogi. Jeżeli istniałaby jakaś ścieżka szybsza od tej której was nauczam, nauczałbym tamtej – nie jestem moralistą i nie chcę tracić waszego czasu. Nauczam was tego, czego używam sam. Te wskazówki otrzymałem od moich nauczycieli. Nie znam lepszej drogi.

Opracowanie: Kasia Biała, Lena Uralskaya i Piotr Jankowski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

Cytat - Lama Ole | Cieszcie się zjawiskami, ale nie pozwalajcie im się schwytać - Lama Ole Nydahl | Cytat - Albert Einstein | O medytacji w tradycjach mahajany i therawady - Szamar Rinpocze | Brama do czystej krainy - Gendyn Rinpocze | Cytat - Saraha | Nauczyciel i uczeń w buddyzmie - Lama Ole Nydahl | Symboliczne nauki, których Tilopa udzielił Naropie - Tilopa | "Sporo piwa się piło ... i czerwonego wina" - Wywiad z Leszkiem Miśkiem Nadolskim | Nowy Jork - Marcin Muszaj Muchalski | Katowice - Jarek Orzeł | The Stupa House Courier - Żwirek | List Kunziga Szamara Rinpocze - Szamar Rinpocze | A może samo powstanie Stupy Cudów było cudem? - Żwir i Trac | Z życia szofera - Marcin Mędrzecki |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: