DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 27 -> Pięć tysięcy partnerek

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Pięć tysięcy partnerek

Dietrich Rowek
_________

Kiedy zostałem buddystą, miałem 22 lata, a pierwszą buddyjską książką, która po przyjęciu Schronienia wpadła mi w ręce, była biografia Drugpy Kunleja pod tytułem: „Święty szaleniec".


Ktoś powiedział mi wtedy, że powinienem najpierw przeczytać na temat buddyzmu coś wprowadzającego, mnie jednak życiorys tego słynnego jogina bardzo się spodobał. Nareszcie trafiłem na religię wolną od pruderii i moralizujących zakazów i nakazów. W jaki sposób działa święty? Doprowadza 5000 partnerek do oświecenia przy pomocy miłości! W szkołach Diamentowej Drogi można znaleźć więcej takich przykładów, ale również w nich jogini tacy, jak Drugpa Kunlej są w równym stopniu popularni, co kontrowersyjni z powodu swych niekonwencjonalnych działań. Jednocześnie w miejscach, które przemierzył Drugpa Kunlej, jego przykład oświecającego doświadczania seksualności jest wciąż żywy.
Również mnie jego całkowicie wolny i bezpośredni sposób działania oraz czysty pogląd zawarty w jego naukach, wydały się wartościowym celem w życiu. Jednakże aby zrozumieć, na czym właściwie polega „podążanie buddyjską ścieżką", potrzebowałem wyjaśnień mojego nauczyciela, Lamy Ole Nydahla.

Buddyjskie Schronienie

Ludzie rozpoczynający buddyjską praktykę mają różne życzenia i potrzeby. Jedni poszukują duchowego spokoju dla samych siebie, inni zaś uwolnienia wszystkich istot od przeszkadzających uczuć i jakichkolwiek ograniczeń. Są również tacy, którzy oczekują ekstatycznej, trwałej radości oświecenia - na poziomie pełnego urzeczywistnienia jest ona w pełni stabilna, a jej przeżywanie jest wolne od skrajności.
W przypadku każdego praktykującego podstawę całego rozwoju stanowi zrozumienie, czym jest w buddyzmie Schronienie. Również jeżeli chodzi o seksualność i partnerstwo, przyjęcie Schronienia w naturze umysłu ma podstawowe znaczenie. Zwyczajni ludzie dopatrują się najwyższego spełnienia w zaspokojeniu swoich potrzeb i pragnień. Przyjmują Schronienie w pieniądzach, samochodach czy też w partnerach. Jeżeli przyjrzymy się tym rodzajom szczęścia bliżej, zobaczymy, że przypominają zamki zbudowane na piasku. Z zapartym tchem próbujemy ustawicznie osiągnąć lub zatrzymać któreś z ciągle się zmieniających źródeł radości. Tymczasem ukochany partner czy partnerka mogą nas opuścić lub po prostu umrzeć. Trwałe szczęście nie może się przecież opierać na zmieniających się podstawach. Jedynym, co zawsze z nami pozostaje, jest poszukujący szczęścia umysł - esencją buddyjskiego Schronienia jest zrozumienie, że to właśnie on jest prawdziwym źródłem trwałej radości.

Nastawienie do seksu

Różne istoty mają odmienne, karmiczne zaplecze i w związku z tym, inne nastawienie do miłości i seksu. Jeśli czyjeś podejście do seksu jest skomplikowane, pełne obaw i napięć, wówczas osoba ta będzie rozwijała miłość do innych w sposób nieco abstrakcyjny. Takim ludziom Budda przekazał nauki o ścieżce mnicha - wyklucza ona seksualność i odcina praktykujących od zewnętrznego świata. Jeżeli natomiast nasze podejście do seksu jest swobodne i naturalne, wówczas radość zjednoczenia może ułatwić nam dostęp do urzeczywistnienia natury umysłu. Przy takim nastawieniu możliwa staje się ścieżka człowieka świeckiego i jogina.
W dawnym buddyzmie świeccy praktykujący posiadali rodziny, żyli w stabilnych społecznych strukturach i uczyli się wspólnie wykorzystywać codzienne sytuacje do wewnętrznego wzrostu - stałe związki partnerskie pomagały im rozwijać większą otwartość, stabilność i moc. Natomiast uczniowie, którzy mieli najmniej przywiązania i pragnęli w życiu przede wszystkim wolności i swobody, otrzymywali od Buddy wskazówki, które pozwalały im podążać trzecią drogą - drogą jogina. Na tym poziomie praktyki chodzi o to, by „przede wszystkim kochać wszystkie istoty, a dopiero potem Jego lub Ją", jak mówi Lama Ole.
Oświecenie powstaje poza dualnością i doświadcza samego siebie jako jasnej, nieograniczonej otwartości. Na poziomie energii doświadczenie to wyraża się jako różne formy ze światła, reprezentujące Stan Radości buddów. Zgodnie z najwyższymi wyjaśnieniami Buddy, te z nich, które są wyobrażone w seksualnym zjednoczeniu, przedstawiają jedność radości i przestrzeni - tego, co męskie i tego, co żeńskie. Na te szczególne aspekty oświecenia medytują zarówno jogini, jak też ludzie świeccy i mnisi. Ci ostatni wykorzystują jednak w medytacjach na owe formy tylko umysł, podczas gdy świeccy praktykujący angażują do nich również ciało. Ponieważ ścieżka związana z celibatem nie sprawdza się na Zachodzie, chciałbym skoncentrować się przede wszystkim na radach Buddy dotyczących, przynoszącego szczęście i pełnego znaczenia, partnerstwa.

Dopóki nie osiągniemy oświecenia, doświadczamy świata w sposób dualistyczny i gromadzimy karmę. Z powodu karmicznych tendencji w umyśle, strumienie naszych świadomości łączą się z męskimi lub też z żeńskimi ciałami. Również na poziomie wewnętrznych przeżyć i doświadczeń, niektórzy ludzie są po „męsku" aktywni, inni zaś w „żeński" sposób intuicyjni. W końcu każda istota ma też określony stosunek do własnego oświeconego potencjału - do podobnej przestrzeni natury umysłu. Męski pogląd postrzega ją jako niezniszczalną, jasną i promieniującą jak diament, żeński natomiast przeżywa ową esencję jako otwartą i wszechobejmującą, jak kwiat lotosu. Źródłem magnetycznej siły przyciągania pomiędzy płciami są mocno zaznaczone męskie lub żeńskie właściwości. W połączeniu z dobrą karmą daje ona początek miłości, czyli pragnieniu uczynienia partnera szczęśliwym. Jeżeli początkiem naszej buddyjskiej ścieżki było przyjęcie Schronienia Diamentowej Drogi, znaczenie partnerstwa i seksualności w naszej praktyce będzie polegało na rozwinięciu tzw. „czterech niezmierzoności".
Począwszy od pierwszego zakochania się, poprzez wiele poziomów, na których spotykamy się z partnerem, aż do rozpoznania źródła trwałej radości, miłość, współczucie, radość i bezstronność wzrastają, aż staną się niezmierzone. Na początku kochamy naszych partnerów, ponieważ są dla nas dobrzy i cieszymy się z tego, czym nas obdarowują. Wspomagamy ich w trudnych chwilach, o ile nie staje się to ponad nasze siły i pragniemy stabilności w związku. Na kolejnym poziomie rozwoju nie możemy już ograniczyć swoich dobrych uczuć tylko do jednej osoby - z czasem rzeczywiście bardzo bliscy będą nam wszyscy przyjaciele, aż wreszcie, pod koniec drogi, nasza miłość staje się nieograniczona i ogarnie wszystkie istoty bez wyjątku.
W rzeczywistości jesteśmy połączeni z naszymi partnerami nie tylko dobrą karmą. Już podczas pierwszego spotkania z Nim lub z Nią, w naszej podświadomości tkwią różne lub wręcz negatywne nasiona przyszłych przeżyć - nie mamy pojęcia, w jakim stopniu będą miały wpływ na nasz związek. Im dłużej ma on trwać, tym ważniejsze staje się to, co nas łączy. Wzajemna duchowa bliskość, bez żadnych „jeżeli" i „ale" oraz te same cele w życiu, są dla trwałości naszych relacji partnerskich ważniejsze, niż fizyczna fascynacja. Z drugiej strony możemy porzucić oczekiwania i obawy tylko wtedy, gdy mamy do dyspozycji trampolinę silnych pozytywnych wrażeń w umyśle. To „puszczenie" wszelkiego lgnięcia jest niezbędne na drodze do wyzwolenia i oświecenia.

Pierwszym celem duchowego rozwoju musi więc być nagromadzenie dobrych wrażeń w umyśle. W miłości gromadzimy te wrażenia dzięki pełnemu mocy, świadomemu używaniu ciała, mowy i umysłu dla pożytku innych. Jeżeli potrafimy postrzegać własne ciało jako narzędzie dawania im szczęścia, wówczas będziemy w stanie utrzymywać je w dobrej formie nie popadając jednocześnie w próżność. Używając mowy również możemy gromadzić w umyśle pozytywny potencjał - pojawia się on, kiedy wyrażamy słowami dobre właściwości naszego partnera, podkreślamy to, co nas łączy, używamy we wzajemnym kontakcie pełnych miłości i pieszczotliwych określeń oraz zwracamy uwagę naszego księcia lub księżniczki na znaczenie wspólnych doświadczeń. W umyśle wreszcie, życzymy partnerowi szczęścia, spełnienia i całkowitej wolności od problemów. Jeżeli nie udaje nam się działać w ten sposób, wówczas powinniśmy na pewno uświadomić sobie gruntownie funkcjonowanie przyczyny i skutku. Dzięki medytacji łatwiej nam będzie uzyskać dystans do przeszkadzających wpływów i zdobyć wystarczającą ilość przestrzeni i mocy, by postępować właściwie.
W trudniejszych chwilach niezbędne jest zaufanie. Pewność, iż naturą naszego umysłu jest stan buddy, możemy w sobie najskuteczniej umocnić dzięki kontaktowi z nauczycielem - jest on żywym przykładem tego, że oświecenie można urzeczywistnić. Wiele zaufania do własnych możliwości możemy zbudować obserwując związki przyjaciół z sangi - patrząc w jaki sposób stają się dojrzalsi po przejściu przez trudności.
Doskonałą podstawą twórczego związku jest to, że dla obojga z nas oświecenie stanowi wspólny cel. Byśmy mogli cieszyć się cennym ludzkim ciałem, musiało zejść się razem aż 18 różnych warunków, jest ono więc czymś niezwykle rzadkim. Sytuacja, w której dwoje ludzi, mających to szczęście staje się życiowymi partnerami, jest naprawdę wyjątkowa.

Pogląd w Diamentowej Drodze

Z buddyjskiego punktu widzenia przyczyny silnych uczuć, których doświadczamy teraz w kontakcie z innymi, mogliśmy zasiać w dalekiej przeszłości, w jednym z niezliczonych, wcześniejszych żywotów. Jedno wydaje się pewne: miłość może wyłonić się tylko z pozytywnych przyczyn, z dobrej karmy, którą nagromadziliśmy dzięki właściwym działaniom ciała, mowy i umysłu.
Na początku często zakochujemy się w ciele, czujemy się sobie nagle bliscy, kiedy się widzimy lub dotykamy. Czasami lgniemy do siebie, gdyż dobrze się rozumiemy - mamy podobne poglądy i odczucia. Zdarza się również, iż odczuwamy nie dającą się opisać pewność, że jesteśmy ze sobą głęboko związani - nie potrzebuje ona żadnych potwierdzeń. To ostatnie doświadczenie ma swoje źródło na bardzo głębokim poziomie - w zrozumieniu, że w umyśle, tak czy owak, jesteśmy nierozdzielni, niezależnie od tego, jak daleko od siebie znajdują się akurat nasze ciała.

Czy jednak związek dwojga ludzi może być źródłem trwałego szczęścia? Czy partner jest trwałym Schronieniem? W rzeczywistości prawdziwe szczęście jest raczej stanem umysłu, w którym równocześnie ze wszystkimi przeżyciami, doświadczamy przestrzeni, która je umożliwia. Oświecenie jest stanem jedności ze wszystkim i wszystkimi. Budda przeżywa wszelkie zjawiska zachodzące w wewnętrznym i zewnętrznym świecie, jako przejawy tej samej przejrzystości umysłu - dotyczy to również wszystkich żyjących istot. Najwyższe nauki mówią, że Budda osiągnął oświecenie, w formie Diamentowego Umysłu, w zjednoczeniu z partnerką. Są czasem chwile, w których jesteśmy w stanie wczuć się w to doświadczenie lub też potrafimy uzmysłowić sobie znaczenie, jakie dla nas ma. Ujmując to słowami Michaela Reimera z ośrodka we Frankfurcie: „W miłości bardzo ważne są zmysły - wzrok, dotyk i smak. Najwspanialsze są jednak chwile, gdy przestajemy myśleć".
Co dzieje się w tym momencie? Kiedy myślenie, ocenianie i analizowanie znika i pozostaje tylko niczym nie osłonięte doświadczanie bycia jednością? W tym momencie przeżywamy przedsmak stanu oświecenia! Nawet tradycyjne nauki Gelugpy, szkoły „cnotliwych", mówią, że obok kichania i sytuacji, kiedy nasze życie jest rzeczywiście zagrożone i nie ma ani czasu, ani miejsca na jakiekolwiek zbędne komentarze, również orgazm jest przeżyciem, w czasie którego możemy poczuć przedsmak oświecenia. Właściwe doświadczenie ostatecznego wglądu jest jednak nieporównywalnie silniejsze: nagle jesteśmy jednością ze wszystkim!
Lama Ole wyjaśnia, że kiedy się kochamy, nasz partner odzwierciedla te oświecone właściwości, których jeszcze nie odkryliśmy u siebie. Wszystkie kobiety ukazują różne aspekty wielkiej żeńskiej zasady mądrości, mężczyźni natomiast ucieleśniają oświecone aktywności. W momencie zjednoczenia mężczyzna doświadcza dzięki swej partnerce szczególnego otwarcia - wprowadza go ona w przestrzeń, która pozwala mu doświadczać świata w całkiem nowy sposób. Wie on intuicyjnie co się dzieje, bez rozproszenia i koncepcji przeżywa nieograniczony potencjał wszystkich istot wokół siebie, być może dostrzega też nagle, jakie przyczyny leżą u podstaw różnych sytuacji i jak się te ostatnie dalej rozwijają. W końcu możliwe jest również, że poprzez doświadczenie przestrzeni, mężczyzna będzie w stanie odróżniać od siebie trwałe i przemijające wartości. Bez względu na to, który aspekt mądrości się w nim przebudzi, powinien starać się go utrzymać. Rzeczywista otwartość osiągnięta w stanie stopienia się w jedno z partnerką ma większe znaczenie, niż jakikolwiek opis.
W kobietach natomiast najwyższa radość zjednoczenia budzi oświecone aktywności - uspokajającą, która przywraca równowagę, pomnażającą, która odkrywa bogactwo umysłu i sprawia, że wszystko wzrasta, fascynującą, która inspiruje i przyciąga oraz ochraniającą, która otacza opieką i niszczy zagrożenia. Moja żona, Zsuzi, mówi o swoich odczuciach tak: „Nie potrafię bezpośrednio doświadczyć tych czterech aktywności. Podczas zjednoczenia najsilniej przeżywam aspekt radości. Ale na drugi dzień wszystko jest przez to łatwiejsze, swobodniejsze i pełne mocy." Mądrość może wyrażać się tylko przez aktywność, podobnie jak aktywność może tylko wtedy spontanicznie i bez wysiłku przynosić istotom pożytek, kiedy wyłania się z mądrości. W przypadku miłości jeden plus jeden równa się nie dwa, lecz całość.

Praktyka w Diamentowej Drodze

Co dzieje się jednak z miłością w codziennej monotonii wspólnego życia? Jak często wykorzystujemy okazje do kochania się? W jaki sposób możemy zapobiec nudzie? Co jesteśmy w stanie zrobić, kiedy partner nas już nie pragnie? Jak możemy przejść przez trudne fazy w naszym związku, kiedy nasz partner przyjmuje postać wszelkich możliwych smoków i potworów, w niczym natomiast zdaje się nie przypominać buddy? Ogólnie Nauki mówią, że można wpływać na swoje działania na trzech różnych poziomach:

  1. Pracować z przyczyną i skutkiem.
  2. Rozwijać motywację.
  3. Utrzymywać najwyższy pogląd.

To, który sposób jest nam najbliższy, zależy od naszej zdolności do zaufania pustej, jasnej i nieograniczonej otwartości, którą naprawdę jesteśmy. Jeśli nie mamy wiele przestrzeni w umyśle, powinniśmy ją stworzyć działając na zewnętrznym poziomie. Żeby nasze uczucia nie wybuchały w sposób niekontrolowany, prowadząc raz po raz do napadów gniewu lub do obrażania się, musimy od czasu do czasu usunąć się na bok lub stworzyć taką sytuację, w której nasz umysł będzie mniej obciążony przykrymi wrażeniami. Niekiedy najlepszym wyjściem, w obliczu poważnych trudności, jest po prostu rozstanie się z partnerem.
Dopóki nasz umysł zależny jest od przeszkadzających emocji, powinniśmy stosować środki zaradcze, zanim przejdziemy do słów i działań. By to sobie ułatwić, możemy wykorzystać uczucia i myśli, które łączą nas z partnerem - pomogą nam one przezwyciężyć dualistyczne postrzeganie. Kiedy padamy ofiarą dumy, powinniśmy skoncentrować się na doskonałych właściwościach naszego partnera. Gdy mamy kłopot z gniewem, uchroni nas przed popełnieniem błędów uświadomienie sobie, jak łatwo możemy go zranić i jak bardzo potrzebuje on naszej pomocy. Czując zazdrość życzymy mu niezmierzonych ilości tego, o co jesteśmy zazdrośni, a w przypadku pożądania i przywiązania staramy się uświadomić sobie różnicę pomiędzy przemijającym a trwałym szczęściem.

Kiedy naszej wzajemnej miłości zagrozi nuda lub obojętność, z pomocą może nam przyjść zrozumienie, że partner jest drogą do oświecenia i że musimy zerwać zasłonę niewiedzy otwierając się na niego wciąż od nowa, w każdej chwili, tak jakbyśmy się właśnie spotykali ten jeden, jedyny raz. Właśnie te momenty są drzwiami prowadzącymi do najgłębszych poziomów praktyki - pozwalają nam one utrwalić w umyśle pogląd, że każda istota jest Buddą, bez względu na to, czy rozpoznaje swoją naturę czy też nie. Jeśli ktoś chce się szybko i efektywnie rozwijać, nie marnując ani chwili, musi konsekwentnie i ze wszystkich sił „trzymać się" najwyższego poglądu. W swoich związkach powinniśmy wciąż dostrzegać w partnerze coś pociągającego, promieniującego i pięknego, aż do chwili, w której będziemy potrafili odbierać wszystkie zjawiska jako doskonałe i wyjątkowe, ponieważ do całkowitego spełnienia będzie nam już wystarczało doświadczanie umysłu samego w sobie.
Podsumowując można powiedzieć, że z buddyjskiego punktu widzenia, prawdziwe partnerstwo zaczyna się wraz z właściwym zrozumieniem Schronienia. Jeżeli staramy się dzielić się ze wszystkimi istotami miłością i radością, których doświadczamy w naszym związku, z czasem będziemy widzieli naokoło siebie tylko męskich i żeńskich buddów - dzięki temu każde spotkanie z drugim człowiekiem stanie się dla nas inicjacją w naturę umysłu.

Opracowanie: Ewa Zachara