DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 23 -> Poczułam się WOLNA

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Poczułam się WOLNA

Marcin Mędrzecki i Michał Siwek
_________

Wywiad z Caty Hartung, przeprowadzony w sierpniu 1999 roku w Tenowicach.


Mamp;M Caty, czy mogłabyś się przedstawić - skąd pochodzisz, kim jesteś z zawodu?
CATY Urodziłam się w Solingen w Niemczech. Moi rodzice są bardzo kochającymi ludĄmi, mam też brata. Studiowałam w Hamburgu wychowanie fizyczne, pedagogikę i języki obce. Jednocześnie przez siedem lat pracowałam z dziećmi, ludĄmi dorosłymi i inwalidami. Udzielałam również lekcji języka niemieckiego, póĄniej szkoliłam trenerów sportowych.
Mamp;M Jak to się stało, ze zaczęłaś praktykować buddyzm? Jak spotkałaś Lamę Ole?
CATY Kiedy rozpoczęłam studia, musiałam również zacząć zarabiać. W 1984 roku dostałam pracę w kawiarni - prócz mnie właściciel zatrudniał kilku wyjątkowo szczodrych i miłych ludzi. Byli serdeczniejsi od innych, zaciekawiło mnie więc, kim są. Po jakimś czasie odkryłam, że byli buddystami. Kiedyś ich odwiedziłam i w ten sposób zetknęłam się z Dharmą. Po kilku tygodniach zaprosili mnie na wykład Olego i wtedy go właśnie spotkałam. W 1985 roku przyjęłam Schronienie i przez wiele kolejnych lat byłam "normalną" buddystką. Co tydzień chodziłam na medytacje do ośrodka, ale nie byłam w jego aktywność szczególnie zaangażowana. Miałam swoją pracę i zajęcia na uniwersytecie, ponadto przeżywałam akurat wielką miłość, a mój przyjaciel nie praktykował. Ole zawsze bardzo mnie lubił, mieliśmy ze sobą doskonały kontakt, dostawałam od niego kartki z całego świata. Troszczył się o mnie przez długi czas, zanim jeszcze bliżej się poznaliśmy - wiedział, że będziemy razem, nawet mi o tym kiedyś powiedział. Ale wtedy nie nadszedł jeszcze właściwy moment. Nie byłam sama, Ole był z Hannah i z Mają. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym znaleĄć dla siebie miejsce w takiej sytuacji. Dlatego na początku wszystko było bardzo otwarte. Dopiero po sześciu latach, w 1990 roku, Ole zapytał mnie, czy chciałabym mu pomagać.
Mamp;M Było to dla Ciebie zaskoczeniem, czy też spodziewałaś się tego?
CATY Cóż, od samego początku byliśmy sobie z Ole bardzo bliscy. Zawsze miałam wrażenie, że czuję to, co on czuje. Tak jakbyśmy się bardzo dobrze znali. Wiedziałam czego szuka, co myśli, czego potrzebuje. Jednak dopiero po kilku latach, zeszły się wszystkie warunki... W wigilijną noc 1990 roku Ole był sam w ośrodku i wtedy zaczął się nasz czas. Dlatego w książce "Dosiadając Tygrysa" napisał, że Caty była jego najlepszym prezentem pod choinkę (śmiech). Wtedy nie spodziewałam się, że wkrótce będziemy tak wiele podróżowali razem.
Mamp;M Co było dalej?
CATY Potem Ole poprosił mnie, żebym przyjechała do Wuppertalu. Na miejscu wszyscy czekaliśmy na jego przyjazd przez siedem godzin, z powodu opóĄnienia samolotu. Do ośrodka przyjechało wtedy dużo kobiet - wiele z nich miało nadzieję, że spędzą z Ole najbliższą noc. Nagle zadzwonił telefon. Kiedy go odebrałam, ktoś powiedział: "Ole jest w drodze, ale nasz samochód stoi na autostradzie, bo skończyła się benzyna. Możecie nam pomóc"? Odpowiedziałam: "Dobrze, zaraz przyjadę"? Pojechaliśmy dwoma samochodami i kiedy znaleĄliśmy ich na autostradzie okazało się, że, czekają na nas dwa samochody - w jednym z nich spał Ole. Bardzo się ucieszył, kiedy mnie zobaczył...Chociaż wszyscy czekali na Olego, tylko ja miałam przeczucie, gdzie jest. To był bardzo dobry znak. Mimo to nadal nie rozumiałam, że będę musiała zrezygnować z całego swojego dotychczasowego życia, żeby być z Ole. Potrzebowałam więcej czasu. Myślę, że dla niego było to bardziej oczywiste niż dla mnie. Miałam wiele wyobrażeń na temat swojego życia. Nie potrafiłam tak po prostu porzucić wszystkiego, chciałam mieć normalny dom, męża. Jednocześnie wewnętrzny głos mówił mi, że potrzebuję czegoś więcej. Pewnego dnia Ole zapytał mnie wówczas, czy miałabym ochotę pojechać z nim do Rosji. Odmówiłam. Powiedziałam, że muszę kontynuować studia. I wtedy Ole poprosił Tomka, żeby mnie namówił na podróż do Grecji. Na początku nie mogłam się zdecydować, ale Tomek był bardzo skuteczny - znacie go. Wreszcie, kiedy odwiedziłam jedną z przyjaciółek, wydarzyło się coś bardzo ciekawego. Kiedy opowiedziałam jej o swoich wahaniach, przyniosła talię Tarota (56 kart, możecie sobie wyobrazić, jak wiele jest możliwości) i powiedziała, żebym wybrała dwie. Kiedy to zrobiłam, okazało się, że na jednej był człowiek jadący na koniu i zamek, na drugiej zaś mężczyzna siedzący pod drzewem w pozycji medytacyjnej. Miałam już mężczyznę na koniu - przez siedem lat prowadziłam wspaniałe życie z Henningiem, teraz jednak potrzebowałam czegoś więcej, chciałam móc więcej z siebie dawać. Pojechałam do Grecji...To było w 1991 roku, teraz mamy 1999, więc podróżuję już z Ole od ośmiu lat.
Mamp;M W Grecji mogłaś po raz pierwszy zobaczyć, czego Ole od Ciebie oczekuje, w jaki sposób będziesz w stanie mu pomagać?
CATY Ole miał dawniej wiele kobiet i pełniły one różne role. Przez pierwsze dwa lata obserwowałam, jaka powinna być moja. Rola kochanki mi nie wystarczała. Oczywiście sprawiała wiele radości, ale chciałam również zrobić coś dla jego pracy, coś co przynosiłoby korzyść wielu ludziom. Dlatego zaczęłam szukać dziedziny, w której mogłabym być pożyteczna. Okazało się, że mogę coś zrobić dla naszego wizerunku, dla wydawnictw. Zredagowałam na nowo książki Olego, teksty medytacyjne. Znalazłam znakomitego grafika, Markusa z Zurychu, z którym stworzyliśmy naprawdę świetny zespół. Opracowaliśmy graficznie nowe logo i jednorodne okładki do wszystkich książek Olego. Teraz jego praca ma swój image - kiedyś tego nie było. Nasze projekty używane są w wielu krajach, również w Polsce. Poza tym pomagam Olemu, jak mogę we wszystkim. Parzę herbatę, pilnuję bagażu, przygotowuję jego plan podróżyÖJestem dziewczyną do wszystkiego i mam z tego wiele radości.
Mamp;M Jak znosisz tak intensywny tryb życia - bardzo częste podróże, różne kraje, różne warunki, brak snu? Jakie cechy powinna mieć partnerka Lamy?
CATY Musi być całkowicie elastyczna. Uwielbiam to życie, jest naprawdę bardzo ciekawe...Kiedy Ole poprosił mnie, żebym zaczęła z nim podróżować, postawiłam jeden warunek: nigdy nie może być nudno. Przez ostanie osiem lat nie było. Cały czas wszystko zmienia się wokół nas, bez przerwy pojawiają się nowe sytuacje. Na przykład dzisiaj myślałam, że będę miała chwilę czasu na przepakowanie bagaży, ale kiedy przyszłam na górę, olbrzymi namiot na tysiąc osób właśnie odleciał - wszystko trzeba było zorganizować na nowo. Każdego dnia spotykamy wielu ludzi - często są bardzo różni. Zawsze czegoś takiego pragnęłam. Cieszę się widząc, jak Ole ich inspiruje i jak potem samodzielnie z tym pracują. Nie stają się zależni od nas. Kiedy spotykamy się z nimi ponownie, widzę jak wykorzystali to, co Ole im dał, jak się rozwinęli. Jestem mu bardzo wdzięczna, że mogę wykonywać tą pracę. To, że trwa czasem do drugiej w nocy, nie ma znaczenia. Jeśli trwa do czwartej, to czasem czuję się naprawdę zmęczona, ale jest to związane tylko z ciałem i nie dotyczy mojego umysłu.
Mamp;M Na pewno masz wiele wspaniałych wspomnień z ostatnich lat. Czy jest może jakieś jedno, które utkwiło ci w pamięci w sposób szczególny?
CATY Tak. Kiedyś wraz z Ole, Tomkiem, Rolandem i Brookiem podróżowaliśmy po Big Island, jednej z wysp na Hawajach. Najpierw pojechaliśmy zobaczyć aktywny wulkan, który wyrzucał z siebie gejzery ognia i strumienie lawy. Cały ów widok przypominał wielką ofiarę dla Mahakali - pełną mocy i zachwycającą. Potem, już w innym miejscu, skakaliśmy do wody z 11 metrowej skały. To było jak kontakt z żywiołem powietrza - swobodny lot. Jeszcze gdzie indziej poszliśmy na plażę i pływaliśmy - to było spotkanie z żywiołem wody. W ten sposób w ciągu jednego dnia przeżyliśmy naprawdę silny kontakt z żywiołem ognia, powietrza i wody. Cała ta podróż była jak inicjacja, jak pobyt w Czystej Krainie. Ale takie niezwykłe doświadczenia można przeżywać prawie codziennie. Każdy dzień praktyki poła tutaj jest bardzo szczególny. Wspaniały był również nasz niedawny pobyt z Lobpynem Tseczu w Kucharach, gdzie w kursie wzięło udział ponad 1700 osób. Byliśmy bardzo wzruszeni, że przyjechało tak wielu ludzi i że Rinpocze udzielił tylu szczególnych przekazów mocy. Tak mogłabym opisywać dzień po dniu.
Mamp;M Pamiętasz może jakąś chwilę, w której naprawdę miałaś dosyć życia u boku Olego, kiedy przeżywałaś chwilę zwątpienia? Czy zdarzało się kiedyś, że naprawdę się czegoś bałaś?
CATY Tak, był taki dzień, kiedy naprawdę miałam dosyć i chciałam opuścić "firmę." Poszłam na samotny spacer po plaży. Myślałam: nie mogę już dłużej żyć w ten sposób. W pewnym momencie podniosłam z piasku mały kamień z myślą, że podaruję go Olemu na pożegnanie. Kiedy podeszłam do niego i wyciągnęłam dłoń, w której trzymałam kamyk, Ole spojrzał mi w oczy i wyciągnął swoją dłoń - leżał na niej kamień podobny do mojego. W tym momencie poczułam, że to był naprawdę głupi pomysł. Czy się czegoś bałam? Miałam w życiu dwa silne oczyszczenia na poziomie ciała. Raz o mało nie zginęliśmy z Ole podczas jazdy na motocyklu, ale to nie znaczy, że się bałam. Kiedy indziej spadłam z 10 metrowej skały. Wiem dokładnie, czego się miałam z tych doświadczeń nauczyć i czego się nauczyłam. Nigdy jednak nie straciłam zaufania do ochronnego pola mocy, w którym się znajdujemy. Nie znaczy to, że należy postępować głupio. Jeśli ludzie prowadzą samochód bez pasów bezpieczeństwa lub myślą, że mogą robić to samo co Ole, oznacza to, że nie mają wyobraĄni. Ale myślenie w czasie jazdy na motocyklu z Ole, że możemy zginąć? I tak przecież obudzilibyśmy się w Czystej Krainie. Nie, nigdy się nie bałam.
Mamp;M Wiele razy widziałaś XVII Karmapę, Taje Dordże. Co mogłabyś o nim powiedzieć?
CATY Na początku byłam po prostu ciekawa, obserwowałam go z roku na rok. Czułam, że jest kimś szczególnym, ale nie mogłam powiedzieć, czy jest Karmapą, czy też nie. Dopiero podczas ostatniego spotkania udzielił inicjacji, która była tak pełna mocy, że pomyślałam: wreszcie rozumiem, dlaczego to wszystko robimy. To było naprawdę mocne przeżycie. Myślę, że Karmapa rozwija się bardzo dobrze i z roku na rok pokazuje coraz wyraĄniej, kim jest. Niektóre osoby twierdzą, że ma erotyczny sposób bycia, ale wydaje mi się, że jest to tylko próba nazwania tego, że posiada wielką energię - będąc w pobliżu niego ludzie nie potrafią czasami określić tego, co odczuwają i dlatego używają zwyczajnych słów. Karmapa zachowuje się bardzo naturalnie, szybko i dużo się uczy - również od ludzi Zachodu. Bardzo ważne jest, by otrzymał również zachodnie wykształcenie. Mamy nadzieję, że każdy będzie mógł wkrótce wyrobić sobie własne zdanie na temat Karmapy - oczekujemy, że przyjedzie do Europy na początku przyszłego roku, chociaż na razie cała ta sprawa jest jeszcze otwarta.
Mamp;M Czy zdarzyło ci się mieć wątpliwości dotyczące tego co robisz?
CATY Oczywiście, chyba każdy człowiek zadaje sobie czasem pytanie, czy pasuje do wyznaczonej mu roli. Zastanawiałam się czasem, dlaczego akurat ja, czy jestem wystarczająco dobra dla Olego itp.? Podchodziłam jednak do takich myśli praktycznie i mówiłam sobie: dzisiaj daję z siebie, co mogę, a jutro zobaczymy, może zastąpi mnie ktoś inny, albo Ole będzie mną zmęczony...Jednocześnie zawsze dbałam o swoje bezpieczeństwo. W czasie, kiedy nie podróżowałam z Ole, kontynuowałam i ukończyłam studia, utrzymywałam mieszkanie. Starałam się zorganizować swoje życie tak, aby móc łatwo do niego wrócić, gdyby mój bliski związek z Ole się skończył. Po kilku latach okazało się to niepotrzebne i poczułam się wolna. Pomyślałam, iż każdego dnia wszystko się może zdarzyć i że sobie z tym poradzę. To było bardzo interesujące doświadczenie. Zawsze przyzwyczajona byłam do poczucia bezpieczeństwa i moment uwolnienia się od tej potrzeby był bardzo przyjemny.
Mamp;M Czy masz jakieś wyobrażenia na temat swojej przyszłości?
CATY Nie wiem... Wydaje mi się, że jesteśmy ze sobą z Ole szczęśliwi. Sądzę, że tak długo, jak długo będziemy z Ole, Hannah i Tomkiem tak dobrym zespołem, cała sytuacja będzie trwała dalej - dopóki Ole będzie sobie tego życzył. Na razie staram się robić jak najlepiej to, co robię. Mam nadzieje, że rozwinę w sobie jeszcze więcej pożytecznych właściwości i może... nauczę się spać jeszcze mniej niż teraz (śmiech). Myślę, że będę zajmowała się przede wszystkim organizacją. Olego to nie interesuje i cieszy się, kiedy go w tym wyręczam. Nie zamierzam sama nauczać, ale chcę rozmawiać z nauczycielami, by upewnić się, czy "trzymają poziom". Myślę, że moja praca będzie zmierzała w tym kierunku.
Mamp;M Czy w ciągu ostatnich dziesięciu lat zauważyłaś zmianę w postrzeganiu buddyzmu w Niemczech?
CATY W Niemczech buddyzm jest uznaną religia. Jeżeli powiesz, że jesteś buddystą, ludzie nie będą się bali, że pochodzisz z sekty. To się na pewno dokonało. Zeszłej wiosny odbyło się na północy Niemiec spotkanie z Dalaj Lamą, w którym wzięło udział 12.000 osób. Z pewnością nie wszyscy z nich byli buddystami, ale tak duża liczba uczestników świadczy o ogromnym zainteresowaniu, inspirowanym również przez ostatnie amerykańskie filmy. Będąc największą buddyjską organizacją w Niemczech, jesteśmy częścią tego zjawiska. Jesteśmy szkołą, która posiada w Niemczech najwięcej ośrodków - w sumie jest ich 80. Ich liczba jest tak duża z pewnością dlatego, iż Ole zawsze dbał o to, by opierały się na przyjaĄni. Niemcy wiedzą kim jest Lama Ole, ale nie jesteśmy ruchem masowym. Na naszym kursie pojawia się co prawda 1000 osób, ale na koncert rockowy przyjeżdża ich 10000 -20000 tysięcy. Stanowimy więc wciąż elitarną grupę.
Mamp;M Na jakim etapie tworzenia wizerunku Kagyu znajduje się Twoim zdaniem Polska?
CATY Myślę, że jesteście na właściwej drodze. Odbyłam ostatnio miłą rozmowę z waszym głównym grafikiem, Rafałem - nawet Wojtek ma świadomość potrzeby tworzenia takiego wizerunku. Uważam, że w sposobie pracy istnieje duża różnica pomiędzy Polską, a Niemcami - my jesteśmy dobrze zorganizowani, podczas gdy wy nie zawsze to w pełni akceptujecie. Wolicie iść własną, bardziej krętą drogą i nie zawsze potraficie cieszyć się z dobrej organizacji. Nie chcemy wam niczego narzucać, ani was ograniczać - wskazujemy tylko przykłady, które możecie wykorzystywać tak, jak chcecie. Ole jest wystarczająco zręczny, by na żadnym kraju nie odciskać stempla "Tylko tak". Z drugiej strony podoba mi się to, co robicie w Polsce, Rosji czy na Węgrzech. Wasze plakaty są dla nas prawdziwą inspiracją, stajecie się również coraz lepiej zorganizowani. W sumie widzę to, co wszyscy robimy, jako pożyteczną wymianę.
Mamp;M Wróćmy jeszcze na chwilę do Twojego związku z Ole. Jak wpływa tak bliska relacja z nauczycielem na Twój własny rozwój?
CATY Coraz lepiej rozumiem, iż świat nie jest raz na zawsze określony, że to, co Ole mówi o nierealności zjawisk oraz o przestrzeni, jest prawdą. Chociaż nadal traktuję wiele wydarzeń tak, jakby były rzeczywiste i mówię: musimy zareagować na to lub na tamto, stopniowo przekonuję się, że nie zawsze jest to konieczne. Nauczyłam się, że można być uprzejmym wobec ludzi, którzy nie odpowiadają naszym oczekiwaniom. Wydaje mi się, że rozwinęłam również więcej współczucia i zrozumiałam, że świat jest pełen możliwości. Nie ma niczego, czego nie moglibyśmy zmienić, ponieważ zawsze posiadamy wszystkie możliwości. Wystarczy tylko spojrzeć na sytuację od innej strony. Ole pokazał mi to w cudowny sposób.
Mamp;M Ole, Hannah i Ty tworzycie szczególny związek...
CATY To prawda, że nasz przypadek jest szczególny. Ole żyje z dwiema kobietami, ale wynika to przede wszystkim ze sposobu, w jaki pracuje, z sytuacji. Dla niego jest to szczególnie pożyteczne, co nie oznacza, że posługując się tym przykładem, można dokonać jakichś uogólnień. Nie spotkałam jeszcze trojga ludzi, którzy żyliby razem i kochali się na takim poziomie, jak my. Nigdy nie widziałam, żeby się to komuś udało. Chociaż dla nas ten specyficzny sposób życia i pracy jest doskonałym rozwiązaniem, nie polecałabym tego modelu innym. Jestem szczęśliwa, że udało nam się osiągnąć to, iż akceptujemy się wszyscy nawzajem, lubimy i potrafimy dzielić ze sobą tę sytuację. Bardzo polubiłam Hannah, już na samym początku. Znałam Olego dawniej i nigdy nie sądziłam, że zbliżę się do ich związku. O wspaniałości Hannah świadczy to, w jaki sposób podchodzi do tej sytuacji. Ale naprawdę sądzę, że nikt nie powinien próbować nas naśladować. Znalezienie dwóch kobiet, które zachowywały by się w taki sposób, jest czymś wyjątkowym, podobnie jak wyjątkowy jest również styl życia Olego, polegający na codziennym przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, i on sam. Jest to sytuacja zupełnie różna od położenia kogoś, kto mieszka gdzieś na stałe i na jednej ulicy ma jedną żonę, a na następnej drugą.
Mamp;M Czy to, że twoje stosunki z Hannah układają się tak dobrze, pojawiło się w sposób naturalny, czy też musiałaś włożyć w to trochę wysiłku?
CATY Uczyniłam wiele życzeń, by tak się stało. Oczywiście na początku było trudno. Pojawienie się nowej kobiety, która nie wiadomo jak długo zostanie, nie było dla Hannah z pewnością łatwe. Ważne jest, że nigdy nie byłyśmy wobec siebie złośliwe. Początkowo nie rozmawiałyśmy ze sobą zbyt wiele, nie podróżowałyśmy wspólnie itd. Nie można się zaprzyjaĄnić w ciągu jednego dnia. Nie jestem osobą, która szybko się otwiera, nie jest nią też Hannah. Dlatego potrzebowałyśmy czasu. Nasza przyjaĄń rozwinęła się dopiero dzięki pracy. Myślę że Hannah dostrzegła to, że jestem pożyteczna dla pracy Olego, chociaż o to powinniście zapytać raczej ją. Z czasem zaczęłyśmy się lepiej poznawać i cieszyć się tym, co możemy razem zrobić. Teraz ufamy sobie, pomagamy, dzwonimy do siebie codziennie, kupujemy sobie prezenty, dzielimy się informacjami. Stało się to czymś naturalnym. Jest to również bardzo ważne dla Olego. Istotne jest też to, że ani Hannah, ani ja nie bierzemy tej sytuacji osobiście.
Mamp;M Co sprawia Ci szczególną radość?
CATY Nie wiem. Jestem naprawdę szczęśliwa robiąc to, co robię. Jeśli chodzi o drobiazgi, to lubię uprawiać sport, posłuchać całego wykładu i spędzać czas sam na sam z Ole, co jest rzadkością. Właściwie przestałam już o tym marzyć (śmiech), ponieważ łatwo wtedy o rozczarowanie, a to w niczym nie pomaga. Zrezygnowałam z tego rodzaju oczekiwań i dzięki temu każda sekunda jest wspaniała. Cieszą mnie też rozmowy z przyjaciółmi, bycie z nimi. Szczególnie dużo radości daje mi wspólna praca z Ole nad książkami. Praca nad "Wielką Pieczęcią" należała chyba do największych przyjemności - myślę, że stworzyliśmy tę książkę wspólnie.
Mamp;M Jak wygląda praca nad książką?
CATY W przypadku "Wielkiej Pieczęci" najpierw przygotowałam projekt na podstawie wielu różnych kursów, w czasie których Ole mówił o mahamudrze. Połączyłam te wszystkie wykłady i dodałam do każdego wersu komplet wszystkich komentarzy i wyjaśnień, jakich Ole udzielił na temat danej nauki Karmapy. Potem Ole miał napisać spontaniczną interpretację każdego wersu. Następnie porównałam ową spontaniczną wersję z dawniejszymi komentarzami i w ten sposób powstał drugi projekt. Kiedy Ole go skorygował, zajęłam się wprowadzaniem poprawek. W międzyczasie pojawiały się coraz to nowe pomysły, Ole coś zmieniał, poprawiał szczegóły, ja znowu wprowadzałam poprawki itd. - w sumie było około sześciu takich rund. Czasem, gdy teraz przeglądamy z Ole tę książkę, zastanawiamy się, które z nas napisało dany fragment: "Ty to napisałaś, czy ja?". Ta praca dała mi ogromną satysfakcję.
Mamp;M Czy mając tak dużo pracy znajdujesz czas na własną praktykę?
CATY Obserwuję swój umysł podczas codziennej aktywności. Kiedy dostrzegam, że staje się to trudne, robię krótką przerwę na medytację Trzech Świateł. Czasami trwa to zaledwie trzy - cztery minuty. To mi wystarcza. Pod tym względem mam dużo szczęścia.
Mamp;M Czy robisz czasem odosobnienia, by skupić się wyłącznie na praktyce?
CATY Przestałam mieć z tym problem, kiedy zapytałam o to Olego. Odpowiedział, że właściwe i najbardziej pożyteczne jest to, co robię obecnie, i że być może w przyszłości będę mogła medytować więcej. Tak zdecydował. Kiedyś chciałam pójść na odosobnienie. Ole się zgodził, ale tuż przed wyjazdem dał mi gruby plik papierów i powiedział, żebym w czasie odosobnienia rzuciła okiem na jego kolejny rękopis. Powiedziałam: w porządku. Pierwszy dzień spędziłam medytując, ale następnego dnia rano zajrzałam do papierów Olego i resztę odosobnienia musiałam spędzić nad nimi - inaczej bym nie zdążyła. Innym razem otrzymałam od Olego specjalna praktykę - w czasach, kiedy brakowało mi współczucia. Wykonałam ją i sprawiło mi to wiele radości. Myślę, że pole mocy tworzy warunki, które sprawiają, że nasz rozwój przebiega właściwie. Gdyby naprawdę w danej chwili okazało się, że medytacja jest mi potrzebna, w okolicy na pewno zabrakło by prądu. Kiedy nie podróżuję z Ole i mam więcej czasu, medytuję rano i dopiero po medytacji zaczynam dzień.
Mamp;M Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć na zakończenie?
CATY Tak, jest coś takiego. Kiedy spotkałam Olego, całkowicie świadomie powstrzymał się od wkraczania pomiędzy mnie, a mojego ówczesnego partnera, Henninga. Również póĄniej, kiedy nasz związek już się rozpadł, obserwował mnie przez rok i dopiero po tym czasie zdecydował się na bycie ze mną. Zadbał o to, by wybrać właściwy moment. Zawsze szanował mnie, moje życie i sposób, w jaki postępowałam. To było bardzo mądre i sprawiło, że wiele rzeczy stało się możliwych.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: