DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 17 -> Reczungpa

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Reczungpa


Reczungpa urodził się w 1083 roku. Rodzice nadali mu imię Dordże Drak (Sława Wadżry). Kiedy miał pięć lat stracił ojca, a matka wyszła wkrótce za mąż za jego brata. Reczungpa był szczególnym i inteligentnym dzieckiem, co zarówno matka jak i stryj starali się w nim jeszcze bardziej rozwijać. Miał świetną pamięć i potrafił z niej recytować wiele historii i nauk z sutr. Dzięki temu otrzymywał od słuchaczy prezenty i w ten sposób miał swój wkład w utrzymanie całej rodziny. Kiedy skończył 12 lat, zobaczył po raz pierwszy Milarepę. Na krótko przed owym spotkaniem Milarepa miał wizję Dordże Pamo, w której przepowiedziała mu ona, iż będzie miał jednego ucznia podobnego słońcu, drugiego podobnego księżycowi, dwudziestu trzech podobnych gwiazdom i wielu innych urzeczywistnionych uczniów. Dakini dodała, że aby spotkać ucznia podobnego księżycowi powinien udać się do górnego Gung-Tangu.
Zgodnie z jej radą Milarepa udał się tam i zaczął medytować w jednej z jaskiń. Pewnego dnia Reczungpa pasąc woły dotarł w pobliże owej groty. Usłyszał wówczas czyjś śpiew, zostawił więc zwierzęta same i tak długo szedł za głosem, aż spotkał Milarepę. Kiedy tylko go zobaczył, przeżył stan głębokiego wchłonięcia medytacyjnego. Doświadczył potężnej radości i poczuł bardzo silne zaufanie do Milarepy. Następnie ofiarował mu wszystko, co otrzymał za swoją dotychczasową pracę i został z nim, by otrzymać nauki i praktykować.
Mając 15 lat zachorował na trąd. Udał się wtedy na odosobnienie, by medytować w samotności. Pewnego dnia koło jego jaskini przechodziło pięciu indyjskich joginów, którym Reczungpa ofiarował trochę tsampy. Wszyscy bardzo mu współczuli. Reczungpa spytał ich, czy nie wiedzą, jak mógłby się wyleczyć. Jeden z joginów opowiedział mu wówczas o swoim nauczycielu o imieniu Balaczandra, który z pewnością mógłby mu pomóc.
Milarepa zgodził się, by uczeń wyruszył na poszukiwanie Balaczandry i wkrótce potem Reczungpa udał się w drogę wraz z joginami. W Indiach spotkał Balaczandrę i otrzymał od niego przekaz praktyki Dzierżącego Diament. Wykonywał ją przez jakiś czas, aż jego choroba w pełni ustąpiła. Powrócił wówczas do Tybetu do Milarepy i dalej praktykował na odosobnieniu w pobliżu jego jaskini. By podziękować swemu indyjskiemu nauczycielowi Reczungpa wymienił to, co przypadało mu w spadku i wszystko, co był w stanie wyżebrać, na złoto. Następnie udał się do Indii i ofiarował je Balaczandrze, który przekazał mu dodatkowo nauki o różnych aspektach Garudy. Balaczandra wysłał Reczungpę również do Tiphupy, bardzo szczególnego nauczyciela. Potraktował on Reczungpę jak starego przyjaciela. Historia Tiphupy zaczyna się od syna Marpy Tarma Dode, który miał zostać spadkobiercą linii ojca. Marpa przekazał mu pewną szczególną praktykę poła, przy pomocy której można było przenieść swoją świadomość do ciała kogoś zmarłego. Pewnego dnia Tarma Dode śmiertelnie zranił się w czasie upadku z konia i ponieważ nie można było znaleźć żadnych świeżych ludzkich zwłok, przeniósł swoją świadomość do ciała gołębia. Kiedy to zrobił, wydarzyło się wiele cudów, a wszyscy obecni zobaczyli Tarma Dode w formie jego jidama, Hewadżry. Marpa wysłał gołębia do Indii na pewne pole kremacyjne, na które przyniesiono właśnie zwłoki szesnastoletniego chłopca. Wówczas Tarma Dode przeniósł swoją świadomość do jego ciała, które za chwilę ożyło. "Tiphu znaczy gołąb i źródłem imienia Tiphupy jest właśnie to wydarzenie. Potem został on uczniem Naropy. Kiedy go spotkał, Naropa tańczył w powietrzu, a obok pojawił się Tilopa otoczony światłem tęczy. Naropa powiedział wówczas: "Jesteś synem Marpy, nazywasz się Tiphupa i otrzymałeś ode mnie błogosławieństwo.
Po otrzymaniu błogosławieństwa od Tiphupy, Reczungpa powrócił do Balaczandry, a następnie powędrował do Tybetu. Po drodze spotkał jeszcze jednego nauczyciela o imieniu Mirti, od którego otrzymał nauki o "szybkim przemieszczaniu się naprzód. Zrealizował tę praktykę, po czym był w stanie dotrzeć z Indii do Tybetu w przeciągu zaledwie sześciu dni.
Kiedy był już w Tybecie u Milarepy, otrzymał od niego przekaz sześciu jog Naropy. Praktykował je,a Milarepa śpiewał dla niego wiele pieśni, by obudzić i pogłębić jego zrozumienie natury umysłu. Wiele z nich znaleźć można w książkach zawierających poezje Milarepy. W czasie medytacji Reczungpie zdarzało się popadanie w dumę. Pewnego razu doświadczył szczególnego wchłonięcia medytacyjnego i nabrał przekonania, iż osiągnął pełny wgląd w naturę umysłu. Jednocześnie pomyślał, że urzeczywistnienie Milarepy jest chyba mimo wszystko większe i poszedł do niego, by opowiedzieć mu o swoich doświadczeniach. Nauczyciel natychmiast odczytał myśli Reczungpy, po czym wyjaśnił mu, że jego osiągnięcie nie jest tak szczególne, jak sądzi. By to zademonstrować, uderzył pięścią w pustą przestrzeń wydobywając z niej dźwięk, po czym odcisnął ślad swojej ręki w skale. Reczungpa w odpowiedzi wszedł w stan medytacyjny, który poprzednio osiągnął i również spróbował pozostawić odcisk dłoni na kamieniu, okazało się jednak, że tylko sprawił sobie ból. W ten sposób zrozumiał różnicę pomiędzy urzeczywistnieniem Milarepy a swoim.
Innym razem Milarepa został wezwany do odbycia wspólnej debaty z kilkoma uczonymi mnichami, którzy uważali, że wprowadza on ludzi tylko w pomieszanie i bezpodstawnie przyjmuje ofiary. Słuchając jego pieśni i widząc cuda, których dokonywał, przekonali się o czymś całkowicie przeciwnym. Reczungpie to jednak nie wystarczało. Sądził, że należało pobić uczonych ich własną bronią, chciał więc udać się do Indii, by opanować sztukę dyskutowania i logikę. Milarepa nie chciał o tym słyszeć, widząc jednak, że Reczungpa uparł się, by jeszcze raz jechać do Indii po nauki, dał mu w końcu swoje pozwolenie. W rzeczywistości nie chciał, by Reczungpa studiował logikę i sztukę prowadzenia debat, lecz by otrzymał nauki od bezforemnych dakiń. Nauk tych było dziewięć. Cztery z nich Marpa otrzymał od Naropy i przepowiedział, że pewien uczeń linii Kagyu sprowadzi pozostałych pięć do Tybetu. W nadziei na spełnienie tej przepowiedni, Milarepa wysłał Reczungpę do Indii.
Reczungpa wyruszył razem z Ra Lotsałą i innym lamą o imieniu Cziton najpierw do Nepalu, gdzie sami udzielali nauk. Tam spotkał nepalskiego siddhę Mondrol Czungpę, ucznia Tiphupy. Następnie udał się do Indii, by spotkać samego mistrza. Otrzymał od niego wiele nauk, między innymi również nauki bezforemnych dakiń, po czym je praktykował.
Pewnego dnia Reczungpa poszedł do położonego w pobliżu miasta. Po środku placu targowego spotkał wysokiego, chudego jogina. Popatrzył on Reczungpie prosto w oczy i powiedział: "Co z ciebie za przystojny młody Tybetańczyk, jaka szkoda, że pożyjesz jeszcze tylko siedem dni. Reczungpa przestraszył się i poszedł z powrotem do Tiphupy, by poprosić go o radę. Tiphupa zapytał: "Boisz się śmierci? Reczungpa odpowiedział jednak: "Nie, nie boję się śmierci, ale zadałem sobie wiele trudu, by sprowadzić do Tybetu nauki bezforemnych dakiń. Jeśli teraz umrę, wszystko przepadnie. Wówczas Tiphupa wysłał go do wielkiej jogini Maczig Drupa Gjalmo. Od niej Reczungpa otrzymał przekaz praktyki Amitajusa. Musiał ją wykonywać nieprzerwanie przez siedem dni z rzędu, nie śpiąc w tym czasie. Gdy ów czas minął miał wizję Amitajusa, który udzielił mu nauk. Dzięki temu niebezpieczeństwo, w jakim znalazło się jego życie, zostało zażegnane. Od Maczig Drupa Gjalmo otrzymał również inicjację i praktykę Wszechmocnego Oceanu (Gyalwa Gjamtso) . W nocy po inicjacji przyśnił mu się pandita (buddyjski uczony) tańczący na niebie, z którego spadał deszcz kwiatów. Pośrodku nieba pojawiły się dakinie i powiedziały Reczungpie, że naprawdę otrzymał inicjację, po czym zaśpiewały mu pieśń.
W drodze powrotnej do Tybetu Reczungpa spotkał również joginię Bharimę, szczególną uczennicę Tiphupy, która udzieliła mu wielu instrukcji. Później otrzymał również od pewnego niebuddyjskiego jogina wyjaśnienia dotyczące czarnej magii. Nauki te stały się jednak dla Reczungpy przeszkodą, ponieważ znowu popadł w dumę. Do tej pory Milarepa w swoim samadhi widział Reczungpę jako kryształową stupę, z której promieniowało światło, teraz jednak, kiedy otrzymał on nauki o czarnej magii, światło owo stało się czerwoną trąbą powietrzną. Dzięki temu Milarepa zrozumiał, że jego uczeń ma kłopoty, wyruszył więc w drogę, by przywitać go w Tybecie.
Kiedy spotkali się znowu, Reczungpa pomyślał, że po otrzymaniu w Indiach tak wielu szczegółowych instrukcji i nauk nie jest już tym samym człowiekiem, co poprzednio i jest równy Milarepie. Oczekiwał w głębi serca, że nauczyciel odwzajemni jego pokłony. Milarepa był jednak w pełni świadomy dumy ucznia, zastosował więc bardzo zręczne środki, by go od niej uwolnić. Spowodował między innymi, iż na dużej wysokości, na której się wówczas znajdowali rozszalała się burza gradowa. Kiedy Reczungpa przycupnął przy drodze nakrywając się dla ochrony przed gradem swoją bawełnianą szatą, usłyszał głos Milarepy, który siedział wewnątrz znalezionego wcześniej rogu jaka, przy czym ani Milarepa nie stał się mniejszy, ani róg większy. Nauczyciel zaprosił ucznia do wewnątrz, by schronił się razem z nim. Powiedział, że w środku jest jeszcze dużo miejsca i że jest zupełnie sucho. Reczungpa oczywiście nie był w stanie wejść do wnętrza rogu jaka i zrozumiał, że jego realizacja ustępuje znacznie możliwościom Milarepy. W ten sposób jego duma nawet jeżeli nie rozpuściła się od razu zupełnie, została na jakiś czas osłabiona.
Całkowicie uwolnił się od niej dopiero w jakiś czas później. Pewnego dnia Milarepa, by móc zostać samemu w domu, wysłał Reczungpę po drewno na opał. Gdy uczeń się oddalił, Milarepa zajrzał do książek, które ten przywiózł ze sobą z Indii. Zobaczył wśród nich także nauki o czarnej magii i inne wyjaśnienia, które nie były w żaden sposób pożyteczne, poprosił więc dakinie, by zabrały wszystkie teksty, które mogłyby przynieść korzyść istotom, a resztę wrzucił do ognia. Kiedy Reczungpa wrócił i zobaczył, że Milarepa spalił jego książki, odczuł to bardzo boleśnie i stracił do niego zaufanie. Pomyślał nawet, by opuścić nauczyciela i wrócić do Tiphupy, do Indii. Milarepa wyjaśnił mu, że książki te nikomu nie przyniosłyby pożytku i że jedynie praktyka i rozpoznanie natury umysłu naprawdę się liczą. Jednak Reczungpę niełatwo było przekonać. By znów obudzić zaufanie w uczniu Milarepa pokazał wiele cudów. Między innymi uczynił swe ciało przezroczystym i sprawił, że w jego energetycznych ośrodkach zamanifestowały się różne aspekty buddów, unosił się w powietrzu, gołą ręką rozbijał na części kawałki skał itd. Na Reczungpie nie robiło to jednak wrażenia. Wówczas Milarepa uniósł się znów w powietrze i odleciał z owego miejsca. Kiedy prawie nie było go już widać, Reczungpa nagle w jednej chwili zrozumiał, jak wielki popełnił błąd. W jego umyśle pojawiło się nieograniczone zaufanie do nauczyciela. Pełen żalu i głębokiego oddania wyznał przed Milarepą całą niewłaściwość swego działania i poprosił o wybaczenie. Guru poradził mu wówczas, by pomodlił się do dakiń, aby oddały mu teksty, które rzeczywiście mogły przynieść istotom pożytek. Reczungpa zrobił to i książki w cudowny sposób pojawiły się w jego rękach. Wypełniło go to głębokim szczęściem i nie wątpił już, że Milarepa jest naprawdę buddą.
Reczungpa pozostał ze swoim nauczycielem, służył mu i praktykował wraz z nim w samotności gór. Wkrótce potem przybył do Milarepy jego uczeń podobny słońcu, Gampopa. By stwierdzić, który z nich będzie w stanie przejąć jego linię przekazu, Milarepa poprosił trzech głównych uczniów, by zapamiętali i opowiedzieli mu swoje sny. Następnego dnia rano Sziwa ... był bardzo zadowolony ze swego snu; widział w nim wschodzące słońce, które stopiło się z jego sercem. Reczungpie przyśniło się, że przywędrował do trzech dolin i że głośno krzyczał. Gampopa natomiast był dość nieszczęśliwy: śnił, że zabił wiele istot. Milarepa jednak był najbardziej zadowolony właśnie ze snu Gampopy, gdyż oznaczał on, że Gampopa będzie w stanie doprowadzić wiele istot do wyzwolenia i że to on przejmie linię przekazu. Sen Reczungpy oznaczał, że trzykrotnie odrodzi się w różnych dolinach, ponieważ trzykrotnie nie postąpił zgodnie z instrukcjami nauczyciela oraz że zostanie wielkim buddyjskim mistrzem i będzie pomagał wielu istotom. Sen Sziwy ... pokazał, że uda się on co prawda do czystej krainy, nie uczyni jednak wiele dla dobra innych.
W jakiś czas później Reczungpie śniło się, że przebywał w czystej krainie dakiń. Budda Akszobja udzielał tam nauk o historii życia Tilopy, Naropy i Marpy. Pod koniec nauk Budda powiedział, że następnym razem opowie o życiu Milarepy i że ta historia przewyższy wszystkie słyszane dotychczas, gdyż Milarepa osiągnął pełne oświecenie w ciągu jednego życia. Reczungpa zrozumiał to jako wskazówkę, że powinien poprosić swego nauczyciela, by opowiedział mu historię swego życia. W następnym śnie kazały mu to zrobić również dakinie, poszedł więc do Milarepy i poprosił go, by opowiedział mu o swoim życiu.
Ponieważ Reczungpa był trzykrotnie w Indiach i otrzymał tam wiele głębokich nauk, niektórzy ze sponsorów Milarepy sądzili, że Reczungpa wie więcej niż jego nauczyciel. Z tego powodu ofiarowali mu więcej darów niż Milarepie. Bardzo dotknęło to Reczungpę, gdyż zobaczył, że ludzie ci nie rozumieli, jak niezwykłe jest urzeczywistnienie Milarepy. Ponieważ nie chciał konkurować z nauczycielem, postanowił go opuścić i udać się do centralnego Tybetu. Poszedł więc do mistrza i poprosił go o pozwolenie, ten jednak był zdania, że ów pomysł nie ma sensu. Był przekonany, że Reczungpa najlepiej będzie się rozwijał przebywając w pobliżu niego. Uczeń jednak twardo upierał się przy swoim. Pragnął poza tym odwiedzić różne święte miejsca, Samje, Lhasę, okolicę w której mieszkał Marpa i inne. Ponieważ Reczungpa nalegał, Milarepa w końcu zezwolił mu wyruszyć w podróż, przepowiedział mu jednak, że w centralnym Tybecie zostanie pogryziony przez sukę. Zanim się pożegnali, udzielił jeszcze uczniowi inicjacji różnych aspektów Dordże Pamo, na które Reczungpa medytował przez czterdzieści dni. Poradził mu również, by okrążył jaskinię, w której praktykował oraz wykonał sto pokłonów i ofiarowań mandali przed wyruszeniem w drogę. Z radości z powodu podróży Reczungpa zapomniał jednak o tych ostatnich wskazówkach.
Reczungpa opuścił Milarepę i wyruszył w drogę do centralnego Tybetu, nie oglądając się za siebie ani razu. By sprawdzić swego ucznia Milarepa wyemanował siedmiu rozbójników, którzy zaczaili się na Reczungpę i zagrozili, że go obrabują i zabiją. Wówczas jogin przypomniał sobie, że nie zastosował się do wskazówek nauczyciela: nie wykonał pokłonów i nie okrążył swej jaskini. Pomyślał, że prawdopodobnie dlatego natrafił na podobną przeszkodę. Uświadomiwszy to sobie zamknął oczy i zaczął medytować na Milarepę i modlić się do niego. Kiedy znów je otworzył, zamiast siedmiu rozbójników zobaczył siedmiu joginów, którzy zapytali go: "Kim jesteś, skąd pochodzisz, kto jest twoim nauczycielem i jaką praktykę wykonujesz? Reczungpa pomyślał, że są oni z pewnością emana-cjami Milarepy i odpowiedział na ich pytania pieśnią. Wówczas jogini zamienili się w Milarepę, który pochwalił Reczungpę jako ucznia potrafiącego rzeczywiście utrzymać swoje związki.
Po tym spotkaniu Reczungpa ruszył dalej do centralnego Tybetu. Po drodze spędził tydzień na medytacji w jaskini, w której medytował kiedyś Guru Rinpocze, by otrzymać jego błogosławieństwo. Następnie udał się do Lhasy, gdzie wyleczył pewną kobietę z ciężkiej choroby. Jako podziękowanie otrzymał od niej suszone mięso. Kiedy ludzie dowiedzieli się, że ma zamiar ofiarować je Milarepie, podarowali mu jeszcze więcej mięsa. Milarepa przebywał w tym czasie w Nanjang. Pewnego dnia powiedział swoim uczniom, że Reczungpa wkrótce powróci ze wspaniałym prezentem dla niego. Reczungpa rzeczywiście pojawił się po trzech dniach i ofiarował guru to, co wcześniej sam otrzymał, po czym wszyscy wykonali pudżę ofiarną. Wkrótce potem Reczungpa znów wyruszył w drogę. Milarepa towarzyszył mu przez jakiś czas i poradził, by przyjmował nauki także od innych nauczycieli, jeśli będą rzeczywiście głębokie. Dodał również, że w dolinie Jarlung powinien wejść na górę wyglądającą jak liście ryżu. Tam będzie mógł przynieść pożytek wielu istotom. Przepowiedział mu także przeszkody w podróży.
Po drodze Reczungpa zatrzymał się w pewnej gospodzie. Pełen współczucia dla przebywających w niej ludzi, całkowicie pochłoniętych swymi problemami i pracą, zaśpiewał dla nich pieśń o cennym ludzkim ciele. Wówczas młody mężczyzna o imieniu Rinczen Drak został jego uczniem i wyruszył w dalszą drogę razem z nim. Najpierw udali się do Lhasy, gdzie od pewnego nepalskiego mistrza otrzymali nauki mahamudry, a potem ruszyli do doliny Jarlung.
Tam poszli do pałacu miejscowego księcia i poprosili o jałmużnę. Nie spodobało się to jednak Laczi, córce pana domu, otworzyła więc drzwi, aby ich zwymyślać. Jednak kiedy zobaczyła przy-stojnego Reczungpę, jej gniew zniknął w jednej chwili i zamiast wypędzić joginów, zaprosiła ich by weszli do domu. Kiedy Reczungpa przedstawił się, Laczi zaprowadziła go do swojego chorego ojca. Dzięki błogosławieństwu jogina książę szybko wyzdrowiał, a w jego umyśle pojawiło się głębokie zaufanie i wdzięczność dla Reczungpy. Poprosił go, by zamieszkał w Jarlung, ofiarował mu także pałac, władzę i córkę. Reczungpa pozostał w dolinie i wkrótce stał się bardzo sławny. Wielu ludzi przychodziło do niego, po nauki, otrzymywał również wiele darów. Pewnego razu wraz ze swoim uczniem Rinczenem Drak spotkali się z nepalskim mistrzem Asu i otrzymali od niego nauki mahamudry z tradycji Sarahy i Maitripy. Potem udali się do Lhasy, gdzie wielu ludzi prosiło o Reczungpę o nauki. Doprowadziło to do tego, że kilku mnichów ogarnęła zazdrość. Powiedzieli oni: "Ten człowiek nie przyjął mnisich ślubowań tak jak my i dlatego nikt nie powinien przyjmować od niego nauk. Reczungpa odpowiedział: "Tak spacerują ludzie bez ślubowań i przeszedł kilka kroków po powierzchni wody. Potem przeniknął przez ściany paru domów i powiedział; "Śpię w stanie doskonałej nieświadomości i dlatego mogę wchodzić i wychodzić z domów przez ściany. Po pokazaniu tych cudów mnisi rozwinęli do niego głębokie zaufanie i zostali jego uczniami. Podczas pobytu w Lhasie Reczungpa odwiedził kilka świętych miejsc położonych w okolicy i medytował w nich. Przez ten czas wielu joginów przychodziło do niego, by otrzymać nauki.
Potem Reczungpa wyruszył w dalszą podróż do Południowego Tybetu, gdzie spotkał również Tsurtona Łangdzie Dordże, jednego z czterech głównych uczniów Marpy. Dostał od niego nauki o pięciu poziomach Guhjasamadża Tantry, dzięki praktykowaniu której uzyskuje się zdolność kontrolowania subtelnych wiatrów energii. Na Reczungpie jednak nauki te nie zrobiły zbyt dużego wrażenia, gdyż sądził, że wyjaśnienia Milarepy są głębsze. Wówczas Tsurton Łangdzie Dordże zapytał o jego doświadczenia medytacyjne.
By zademonstrować mu swoje urzeczywistnienie nauk Milarepy, Reczungpa zapanował nad wiatrami energii i uniósł się w powietrze. Potem pogrążył górną część ciała w ziemi. Dokonując tych cudów śpiewał pieśni, w których wychwalał doskonałe właściwości Milarepy.
Tsurton był głęboko poruszony i szczęśliwy, widząc dowody realizacji Reczungpy, który udzielił następnie okolicznym mnichom nauk o tummo. Potem zaś powrócił do Jarlung, którego władca wybudował dla niego dom, nazwano go "Reczungpapuk. Wielu ludzi przybywało tam, by otrzymać nauki.
Pewnego razu Reczungpa otrzymał w darze od pary starszych ludzi niezwykle piękny i cenny turkus. Zobaczyła to Laczi, córka księcia, i klejnot bardzo jej się spodobał. Powstało w niej silne przywiązanie do kamienia i pragnienie posiadania go, miała nadzieję, że Reczungpa podaruje go jej. Wówczas Milarepa pojawił się pod postacią żebraka w zamku i poprosił Reczungpę o jałmużnę. Kiedy Laczi dowiedziała się, że Reczungpa dał ów cenny klejnot żebrakowi, wpadła w gniew, nawymyślała joginowi i bardzo źle się z nim obeszła. Jej zachowanie spowodowało, że Reczungpa postanowił powrócić do swojego nauczyciela. Powiedział: "Popełniłem wielki błąd. Porzuciłem góry i udałem się do miasta. Opuściłem mojego nauczyciela i zamieszkałem u światowego władcy. Zdjąłem moje bawełniane szaty i zacząłem ubierać się jak bogaci ludzie. Odszedłem od moich braci i sióstr w Dharmie i spędzałem czas w towarzystwie ministrów i urzędników. Nigdy więcej nie popełnię już tych błędów.
Odchodząc Reczungpa wykorzystał swoje siddhi szybkiego przemieszczania się. Zatrzymał oddech i z wielką radością pokonał drogę w dół doliny Jarlung do miejsca, gdzie rzeka ta wpada do Tsangpo. Tam poprosił jednego z przewoźników, by zabrał go na drugi brzeg, lecz ten nie chciał popłynąć z jedną tylko osobą. Jogin nie zamierzał jednak czekać. Zdjął swoją bawełnianą szatę, położył ją na wodzie i używając kija jako wiosła, przepłynął rzekę. Kiedy przewoźnik to zobaczył, pojawiło się w nim głębokie oddanie i został uczniem Reczungpy. W drodze jogin otrzymał w darze suszone mięso, które miał zamiar ofiarować swojemu nauczycielowi. Milarepa miał wizję nadchodzącego Reczungpy. Powiedział swoim uczniom, że jego prezent nie zmieści się w całej dolinie. Kiedy Reczungpa przybył, ofiarował całe suszone mięso Milarepie i swoim braciom w Dharmie, po czym wszyscy wzięli udział w pudży ofiarnej. W pewnej chwili jeden z uczniów zapytał o prezent, o którym mówił Milarepa. Mistrz odpowiedział, że miał na myśli mięso, a doliną były ich żołądki. Później udzielił uczniom inicjacji Najwyższej Radości (Khorlo Demczog) zaznaczając, że oprócz Reczungpy wszyscy, którzy biorą w niej udział powinni coś przedtem ofiarować. Reczungpa zdziwił się i zapytał nauczyciela, czy nie popełnił jakiegoś błędu. Kiedy jednak przyszedł, by otrzymać inicjację zobaczył w samym środku mandali piękny turkus, który dał dawniej żebrakowi w pałacu księcia Jarlung. Natychmiast zrozumiał, że ów żebrak był emanacją Milarepy i że w ten sposób nauczyciel usunął przeszkodę, która mogła zaszkodzić praktyce Reczungpy. Jego wdzięczność i zaufanie do nauczyciela jeszcze bardziej wzrosło. Milarepa dodał jeszcze, że turkus przyniósłby szkodę Reczungpie, gdyby nie ofiarował go z pełnym współczuciem. Następnie zaś zaśpiewał pieśń o tym, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy ofia-rowaniem czegoś żebrakowi, a podarowaniem tego jemu, Milarepie.
Po tym wydarzeniu Reczungpa pozostał u Milarepy i praktykował dalej w jego pobliżu. W snach ukazywały mu się liczne znaki świadczące o tym, że osiągnął wysokie urzeczywistnienie. Pewnego razu miał sen, w którym rozebrał się, obmył swoje ciało w wodzie, następnie zaś zamienił się w ptaka, który odleciał i usiadł na drzewie. Potem zobaczył lustro i przejrzał się w nim.
Milarepa wyjaśnił ten sen następująco: zdjęcie szat oznacza wolność od pożądań, umycie ciała oczyszczenie, zmiana w ptaka świadczy o miłości i współczuciu, dwa skrzydła zaś to nagromadzenie zasługi i mądrości. Lot na drzewo przepowiedział, że Reczungpa usiądzie na drzewie oświecenia, a lu-stro, że będzie otoczony przez dakinie.
W innym śnie Reczungpa położył sobie na głowie drogocenny klejnot i nosił piękną szatę. Następnie przejrzał się w doskonale czystym zwierciadle. W prawej ręce trzymał wadżrę, a w lewej czarkę z czaszki pełną krwi. Siedział w pełnej pozycji lotosu. Z jego pleców wypływały promienie światła, a z całego ciała buchały płomienie ognia. Przed sobą widział powstające źródło, a słońce i księżyc promieniowały z jego serca. Po jego lewej ręce stała taka sama liczba mężczyzn jak i kobiet, po prawej zaś dziecko pasło kozę, która w chwilę później zamieniła się w całe stado. Milarepa wyjaśnił Reczungpie, że klejnot oznacza, iż zawsze powinien myśleć o swoim lamie, biała szata zaś wskazuje na linię Kagyu. Patrzenie w lustro odnosi się do nauk, które bezpośrednio ukazują naturę umysłu. Wadżra symbolizuje zniszczenie wszystkich rozpraszających myśli, czara z czaszki doświadczenie jedności radości i pustki, lotos zaś wolność od błędów. Skrzyżowane nogi są znakiem mocy jego samadhi, zaś światło wypływające z pleców wyraża urzeczywistnienie. Źródło oznaczało, iż doświadczy on znaków powodzenia w medytacji. Ogień był żarem tummo Reczungpy, a słońce i księżyc dowodami, iż osiągnął oświecenie. Mężczyźni i kobiety po jego lewej stronie oznaczali, że będzie otoczony dakami i dakiniami, koza, że będzie chronił swych uczniów, a całe stado przepowiadało rozprzestrzenianie się nauk linii Kagyu.
Na końcu Milarepa powiedział Reczungpie, że jego urzeczywistnienie jest tak głębokie, iż powinien go opuścić i sam pracować dla dobra innych. Teraz jednak Reczungpa nie chciał odejść od swego lamy. Mimo to Milarepa nalegał. Udzielił jeszcze Reczungpie bardzo głębokich dodatkowych wyjaśnień i dał mu trochę złota. Potem przepo-wiedział mu, że będzie miał wielu uczniów, którzy bezpośrednio, nie opuszczając własnego ciała, udadzą się do Czystych Krain oraz że spotka człowieka będącego emanacją Tilopy, który zostanie jego uczniem. Poradził mu, by nie zostawał zbyt długo w jednej okolicy i by dzięki swej praktyce pomagał istotom w wielu świętych miejscach.
Reczungpa udał się najpierw do Jerpa, do jaskini zwanej "księżycową, gdzie praktykował dawniej Guru Rinpocze i jego uczniowie. Zgromadziła się tam duża grupa ludzi, by otrzymać od Reczungpy ini-cjację Hewadżry. W czasie jej trwania wielu z nich miało silne przeżycia. Niektórzy widzieli bezpośrednio mandalę Hewadżry i kwiaty spadające z nieba, inni zobaczyli Reczungpę w formie jidama i słyszeli muzykę.
Potem wraz z piętnastoma uczniami Reczungpa udał się do Samje, pierwszego klasztoru wybudowanego w Tybecie. Tamtejszy opat Taktor Jeszie nie miał zbyt dobrego zdania o Reczungpie i jego uczniach, nie chciał więc wpuścić ich do klasztoru. By go przekonać, że powinien to jednak zrobić, Reczungpa okrążył klasztor trzykrotnie w powietrzu i wylądował na dachu. Wówczas brama otworzyła się sama, a wszyscy obecni usłyszeli dźwięki muzyki. Następnie jogin wyemanował ze swojego ciała wiele różnych form, które śpiewając pieśni uniosły się w przestrzeni w kilku kierunkach, potem zaś wszy-stkie się rozpuściły. Nad klasztorem pojawił się najpierw dach z tęcz, po czym stopił się w jedną, która wyciągnęła się w stronę Czimpu. Kiedy ludzie tam dotarli, zobaczyli Reczungpę siedzącego pod drzewem i medytującego. Wówczas Taktor Jeszie poprosił o wybaczenie i został jego uczniem.
Z Samje Reczungpa wyruszył do Tsangri, siedziby Maczig Labdrön, gdzie został poproszony o nauki. Miał tam wizję trzech wielkich bodhisattwów i Guru Rinpocze. Później udał się do pewnego odosobnionego miejsca, aby praktykować. W tym czasie miał wizję Dordże Czang otoczonego indyjskimi mahasiddhami. Pogłębiła ona jego medytację i wzbudziła w nim olbrzymią radość.
Zgodnie z przepowiednią Milarepy, Reczungpa wyruszył ponownie do doliny Jarlung, na górę Jarla Szampa wyglądającą jak kapala. Miejsce to jest związane z Najwyższą Radością. Praktykując tam Reczungpa miał wizję Tiphupy noszącego ozdoby z kości i otoczonego przez dakinie. Tiphupa wyjaśnił mu, że powinien ukryć część swoich nauk, gdyż obecnie nikt nie potrafi ich zrozumieć. Reczungpa uczynił to w pierwszym wąwozie w południowym Tybecie. Chowając nauki miał wizję Dzierżącego Diament w formie Garudy. W owym miejscu żyło pewne lokalne bóstwo. Reczungpa powierzył mu przechowanie nauk przez siedem pokoleń. Wówczas powinien przybyć do owej okolicy jogin o imieniu Lorepa i to on powinien je otrzymać.
Władca Jarlung, u którego Reczungpa dawniej gościł, surowo ukarał swoją córkę Laczi za jej niewłaściwe zachowanie. Dał ją za żonę pierwszemu mężczyźnie przybyłemu do zamku. Na nieszczęście był nim trędowaty żebrak, z którym musiała opuścić dom ojca. Miała bardzo ciężkie życie i w końcu sama zachorowała na trąd. Kiedy spytała kilku lamów o radę, jeden z nich powiedział: "Musiałaś złamać swój związek z jakimś bardzo szczególnym nauczycielem. Najlepiej byłoby, gdybyś odnalazła go i poprosiła o wybaczenie. Jeżeli nie jest to możliwe, medytuj na Dzierżącego Diament, a jeśli i to ci się nie uda, pójdź do miejsca zwanego Nialung i okrąż wielokrotnie tamtejszą stupę.
Laczi postanowiła spotkać się z Reczungpą. Miała także nadzieję otrzymać od niego inicjację Czianno Dordże. Słyszała, że zatrzymał się jakoby w Szangpo. Reczungpa wyruszył już jednak w dalszą drogę. Zasmucona tym, że go nie spotkała, udała się do Nialung, do stupy. Tam dowiedziała się, że jogin zatrzymał się w Loro, ruszyła więc za nim. W tym samym czasie Reczungpa udzielał akurat nauk w jednej z jaskiń. W pewnej chwili powiedział uczniom, że kobieta, która złamała swoje związki znajduje się w drodze do niego. Aby pomóc jej oczyścić złą karmę, powinni źle się z nią obchodzić i obrzucić ją ziemią i błotem. Kiedy Laczi przyszła, spotkała najpierw Rinczena Drak, który mieszkał kiedyś z Reczungpą w zamku jej ojca, poprosiła go więc o pomoc. Wszyscy inni potraktowali ją tak, jak powiedział im nauczyciel. Rinczen Drak poprosił Reczungpę, by zgodził się porozmawiać z Laczi, jogin nie chciał tego jednak zrobić. Kazał jej tylko dać trochę złota i turkusów, ona jednak nie chciała ich przyjąć. Zagroziła, że się zabije, jeśli Reczungpa się z nią nie zobaczy i jeśli nie będzie mogła poprosić go o wybaczenie. Rinczen Drak poszedł więc jeszcze raz do Reczungpy i znów poprosił go, by ją jednak przyjął. Mistrz odpowiedział, że jeśli Laczi rzeczywiście chce się oczyścić, powinna powtarzać mantrę Diamentowego Umysłu i zamówić wykonanie stupy i posążka Buddy. Wówczas będzie mogła powrócić. Zrobiwszy to, co powiedział, kobieta mogła zobaczyć się z Reczungpą. Jogin dał jej część złota, które dostał od Milarepy. Powiedział że powinna wykonać za nie jak najwięcej stup i posążków Buddy, by oczyścić negatywne działania ciała. Powinna również zamówić przepisanie wielu mantr, by oczyścić mowę i przygotować tsa-tsa, żeby oczyścić umysł. Kiedy to zrobi, otrzyma nauki. Gdy wszystko było już gotowe, Laczi i jej mąż otrzymali inicjację Dzierżącego Diament. Dzięki tej praktyce wyleczyli się, a Laczi po kilku latach osiągnęła wysokie urzeczywistnienie.
Reczungpa miał jeszcze wielu innych znanych uczniów, którzy kontynuowali jego linię praktyki. Również I Karmapa, Dysum Czienpa, otrzymał w Lhasie nauki o Najwyższej Radości i o sześciu jogach Naropy. Głównym dzierżawcą linii Reczungpy był Cziungtsampa, który przekazał ją następnie jogini Maczig Ondzio. Reczungpa zmarł w 1160 roku w wieku 78 lat.
* Repa (tyb. ), jogin praktykujący tummo

Opracowanie: Wojtek Tracewski