DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 16 -> Tantryczne szaty cesarza

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Tantryczne szaty cesarza

Fragmenty wywiadu z June Campbell dotyczącego jej związku z Kalu Rinpocze. Pełny tekst ukazał się w amerykańskim czasopiśmie Dharmy "Tricycle"


Kalu Rinpocze o celibacie:
"Celibat nie jest nienormalnym przymusem lub surowym wyrzeczeniem. Przeciwnie, prowadzi do prawdziwego i trwałego szczęścia. Budda powiedział, że zwykli ludzie uważają seksualną radość za najwyższe ludzkie szczęście. Ten rodzaj radości prowadzi jednak do określonego uczucia niepokoju i braku satysfakcji w umyśle i ciele, ponieważ nigdy nie może zostać spełniony. Ten nieszczęśliwy stan przypomina sytuację starego psa goniącego za kością: pies nie ma zębów i twarda kość rozrywa mu dziąsła. Zwierzę smakuje jednak krew i myśli: "Oh, jakie to dobre. Chcę zjeść tego jeszcze więcej". Żuje więc dalej i dalej nie zauważając, że wspaniały smak jest smakiem jego własnej krwi. Z krwawiącymi dziąsłami dalej ssie kość, jego rany stają się coraz głębsze. Wreszcie psują się i zamieniają we wrzody. To, co pies uważał za radość staje się cierpieniem. "
The Dharma, State University Of New York Press
I tak już purytańską Ameryką wstrząsnęły w ostatnich latach, i to nie tylko w ośrodkach buddyzmu tybetańskiego, liczne skandale, w porównaniu z którymi wszystkie nasze europejskie afery są jedynie dziecinadą. W jednym z dawniejszych numerów Tricycle donosił na przykład, że jakiś czas temu temat seksualnego wykorzystywania stał się jednym z głównych punktów programu wielkiej konferencji stowarzyszeń zen w USA.
Z drugiej strony można zobaczyć niektóre wydarzenia mające miejsce w organizacji Kalu Rinpocze w innym świetle: Rinpocze zawsze nalegał, by ludzie którym powierza prowadzenie swoich ośrodków oraz lamowie byli i pozostawali mnichami. Mało który z nich jednak kontynuował ten sposób życia przez dłuższy czas, co nie stanowiło problemu, ponieważ ślubowania takie można zwrócić. Wiązałaby się z tym jednak utrata ustalonej pozycji w Dharmie.
Na skutek tego wielu z owych lamów prowadziło potajemne życie seksualne, co, gdy wychodziło na jaw, stawało się powodem publicznych skandali i rzeczywiście przynosiło szkodę buddyzmowi. Czy był to skutek tego że to, czego ich nauczyciel, Kalu Rinpocze nauczał i co robił nie całkiem się ze sobą zgadzało?

Tricycle o June Campbell:

June Campbell studiowała na początku lat siedemdziesiątych buddyzm tybetański w indyjskich klasztorach. Następnie podróżowała jako tłumaczka nauk z różnymi tybetańskimi lamami po Indiach, Europie i Ameryce Północnej. Jej książka "Traveller in space" bada polityczne, religijne i socjalne struktury tybetańskiego patriarchatu, jak również rzeczywistą i symboliczną rolę kobiety w tybetańskim społeczeństwie. Dzisiaj pani Campbell wykłada prawa kobiet i religioznawstwo w Edynburgu.

Fragmenty wywiadu:

Tricycle W "Traveller in space" opowiada Pani o swym seksualnym związku ze zmarłym Kalu Rinpocze (1904-1989) . Ta informacja była szokiem dla każdego na Wschodzie i Zachodzie, kto znał tego mistrza. Był on uważany za wielkiego tybetańskiego nauczyciela i prezentowany światu jako jogin żyjący w celibacie. Większość z jego bliskich uczniów nie miała pojęcia, że miał partnerki. Wydaje się, że jego życie seksualne było doskonale ukrywane za jego życia. Czy Pani zdaniem Kalu Rinpocze złamał swoje ślubowania?
June Campbell Nie wiem, jakie miał ślubowania. Nigdy o nich nie rozmawialiśmy. Wiem natomiast, że w naszym związku nigdy nie byłam pełnoprawnym partnerem. Zgodnie z moim zrozumieniem ideał tantry polega na tym, że dwoje ludzi spotyka się po to, by dokonać rytualnej wymiany równych i różnych energii. W idealnym wariancie związek taki powinien być oparty na pełnoprawnym uczestnictwie obu stron. Żeńskość powinna być przez obie strony postrzegana jako równie ważna jak męskość. Mój związek z Kalu Rinpocze nie stanowił partnerstwa równych sobie. Kiedy się rozpoczął byłam bliska trzydziestki, on natomiast siedemdziesiątki. To on go kontrolował. Zostałam pod przysięgą zobowiązana do zachowania tajemnicy. Chcę przez to powiedzieć, że nie był to formalny, rytualny związek. Nie był to również związek "tantryczny", jakim ludzie chętnie chcieliby go widzieć.
Tricycle Czy odebrał od Pani przysięgę, że dotrzyma pani tajemnicy?
June Campbell Tak. Brała w tym udział jeszcze jedna osoba, człowiek z jego najbliższego otoczenia, który wiedział o wszystkim.
Tricycle Co mogłoby się zdarzyć, gdyby złamała pani obietnicę milczenia?
June Campbell Założenie było takie, że tego nie zrobię. Usłyszałam jednak, że w poprzednim życiu Kalu Rinpocze miał kobietę, która sprawiała jakoby problemy, gdyż chciała się bardziej do niego zbliżyć lub też być z nim przez dłuższy czas. Wyrażała swoje własne potrzeby, stawiała żądania. Rzucił na nią klątwę i zmarła.
Tricycle W ten sposób ludzie wykorzystujący seksualnie dzieci obchodzą się ze swymi ofiarami: "Jeśli coś powiesz, stanie ci się coś złego".
June Campbell Tak, jest wiele podobieństw. Wywołuje się strach w kontekście religii. Proszę postawić się w moim położeniu: jeżeli odmówiłabym współpracy, ciągle jeszcze wiedziałabym coś, co mogłoby okazać się groźne dla lamy i jego zwolenników. Co powinnam więc była zrobić? Jeśli zechciałabym o wszystkim opowiedzieć, nikt by mi nie uwierzył. Niektórzy ludzie nawet teraz mi nie wierzą. A co stałoby się, gdybym ujawniła prawdę, a lama publicznie by wszystkiemu zaprzeczył? Czy mógłby jeszcze być moim nauczycielem? Nie sądzę. W tamtych czasach chętnie zgodziłam się na milczenie, uważałam to za właściwe i myślałam, że będzie to dla mnie pomocne. Czułam się jednak bardzo wyobcowana i całymi latami bałam się o tym mówić.
Z "Traveller in space": Zgodnie z moim własnym doświadczeniem istniało, mimo braku tybetańskiego wychowania, wiele przyczyn, które kazały mi milczeć przez wiele lat. Możliwe, iż przypominają one powody, które wpływały na Tybetanki na przestrzeni setek lat. Po pierwsze nie ma wątpliwości, że podobna sekretna rola, którą narzucono nie zdającej sobie z niczego sprawy kobiecie, dawała jej określony osobisty prestiż, nawet mimo faktu, iż nie istniało żadne oficjalne uznanie dla jej pozycji. Po drugie, kobieta taka była w stanie, dzięki braniu udziału w intymnych aktywnościach kogoś, kto w jej własnej i buddyjskiej społeczności był uważany za w najwyższym stopniu świętego, uwierzyć, że również ona w pewien szczególny sposób jest "święta", a wydarzenia rozgrywające się wokół niej są uwarunkowane karmicznie. Ostatecznie wiele kobiet, mimo narzuconych im restrykcji widziało swoją zgodę jako swego rodzaju sprawdzian zaufania i być może odpowiednią okazję do pogłębienia swego zrozumienia Dharmy i wkroczenia w "obszar świętości".
Tricycle Niektórzy ludzie Zachodu znali Panią, gdy była Pani związana z Kalu Rinpocze, byli również jego bliskimi uczniami. Nie wiedzieli, co wówczas dokładnie miało miejsce, jednak mimo to mówią teraz, że nie są zaskoczeni Pani książką, że wiedzieli nie wiedząc dokładnie i że seksualne obyczaje nauczycieli, zarówno tych żyjących w celibacie, jak też innych, są tak powszechnie znane, że nie ma powodu, by wątpić w Pani wiarygodność. Jednocześnie ci z zachodnich uczniów, którzy nigdy nie znali Kalu Rinpocze zaprzeczają Pani relacji. Zadzwoniło już do mnie dwóch lamów z linii Kalu Rinpocze, którzy prosili mnie, bym nie publikowała nawet fragmentu Pani pracy. Zarzucili Pani zmyślanie. Obydwaj powiedzieli: "Ta June Campbell fantazjuje, że miała romans z Kalu Rinpocze. "
June Campbell Cóż, nie po raz pierwszy używa się argumentu wybujałej fantazji przeciwko kobietom. Freud ugiął się pod społecznym naciskiem swoich czasów odrzucających to, co wiedział o seksualnych nadużyciach i kazirodztwie i stworzył teorię kobiecej fantazji, która dzisiaj jest już całkowicie zdyskredytowana. Naturalnie zrozumiałe jest, że owi obaj lamowie zareagowali w ten sposób; nie wiedzieli w końcu nic o tym, co miało miejsce. Wolę by ludzie przeklinali mój charakter, niż zaprzeczać prawdzie. Tak czy owak w mojej książce nie chodzi o Kalu Rinpocze. Porusza ona obszerniejsze zagadnienia niż moje osobiste doświadczenia, mimo że to one sprawiły, iż podjęłam wysiłek jej napisania. Przed trzynastu laty przestałam praktykować buddyzm tybetański; spędziłam większość tych lat rozmyślając o tym wszystkim, co się wydarzyło. Jeżeli to co napisałam zostanie przez buddystów odrzucone jako fantazja albo kłamstwo, nie przeszkadza mi to. Wiem, że praca nad tą książką pomogła mi zaakceptować moja przeszłość i uporać się z olbrzymią ilością trudnych uczuć. Pomogło mi to na mój własny sposób zrozumieć to, co się wydarzyło. Nikt nie może mi powiedzieć, że to nieprawda (. ..).
Tricycle Czy Kalu Rinpocze jest mniej oświecony niż myśleliśmy, czy też musimy zmienić nasz pogląd na to, kim jest oświecony guru?
June Campbell Zawsze unikam odpowiadania na to pytanie, gdyż słyszę już w tym momencie jęki oburzenia ludzi z niektórych kręgów na samą myśl o tym, że zwyczajnej kobiecie można zadać pytanie dotyczące poziomu oświecenia lamy. Myślę jednak, że nie chodzi tu o moje zdanie o Kalu Rinpocze, gdyż jest ono, podobnie jak zdanie każdej innej osoby, całkowicie subiektywne i oparte na osobistych przeżyciach. Myślę raczej, że chodzi o problem, jak można połączyć pogląd o doskonałości z dostrzeganiem wątpliwych zachowań. Termin "oświecony guru" jest zwykle rozumiany w ten sposób, że wszystko w jego zachowaniu, obojętnie jak bardzo zadziwiające lub niemoralne, jest wyrazem oświecenia. Możliwe, iż ten pogląd utrzymywano, w tybetańskim społeczeństwie był nawet propagowany, sądzę jednak, iż z pewnością na Zachodzie społeczeństwo nie jest w stanie się z nim zgodzić. Myślę, że, jeżeli ludzie będą unikać konfrontacji z tym pytaniem, określone buddyjskie grupy funkcjonujące w zachodnim społeczeństwie będą coraz bardziej odizolowane, próbując uchronić się przed stawianymi przez nie wymaganiami i unikając zmian. Nie wykroczą poza uproszczony pogląd o doskonałości guru, a sami guru poza sprawowanie władzy i bycie obiektem czci. Moim zdaniem podobne odizolowanie albo upadek całego systemu doprowadzi do powstania zamkniętych grup kultu, które nie będą miały żadnego wpływu na społeczeństwo.
Wywiad z Lamą Ole
Kagyu Life Lamo Ole, oboje wraz z Hannah mieliście bliski związek ze zmarłym Kalu Rinpocze, był waszym pierwszym nauczycielem nyndro w 1970 roku we wschodnich Himalajach. W połowie lat siedemdziesiątych dwukrotnie zorganizowaliście dla niego i jego lamów podróż po Europie. Pomogliście mu w rozpoczęciu pracy we Francji i wspieraliście osobiście jego ośrodki zarówno tam, jak też w USA. W 1983 roku, po jego kilkukrotnym osobistym zaproszeniu, przyjęliście od niego wraz z dzierżawcami linii Kagyu tysiąc osiemset inicjacji. Kalu Rinpocze przez wiele lat prosił Hannah, by wzięła udział w pracach utworzonej przez niego grupy tłumaczy. Na krótko przed swoją śmiercią w 1989 roku Rinpocze zaprosił was do Bodhgaja, mogliście też prawie bezpośrednio przed jego odejściem pożegnać się z nim przy wielkiej stupie w Siliguri. Co myślisz o ostatnim skandalu wywołanym przez książkę Szkotki June Campbell, a także przez jej ośmiostronicowy wywiad dla największego czasopisma buddyjskiego na świecie "Tricycle"?
Lama Ole Nadeszło to bardzo niespodziewanie. Wyjaśniałem jeszcze historię związaną z dużymi sumami pieniędzy, jakie Kalu Rinpocze (podobnie jak Dalaj Lama) ,przyjął od specjalizującego się w zamachach gazowych guru Asahary, kiedy wybuchła ta nowa bomba. Oczywiście, będąc strażnikiem naszej sprawy natychmiast napisałem dziesięć stron płomiennej obrony: że June, której zresztą wówczas zawsze unikaliśmy, gdyż była nieznośnie nudna, powinna być dumna z błogosławieństwa tak wysokiego lamy, nawet jeśli był on zobowiązany do celibatu i próbował wszelkimi sposobami uszczęśliwić nim cały świat. Napisałem również, że powinna się cieszyć, iż dała trochę szczęścia starszemu panu, który tak wiele czynił dla innych. W chwilę później jednak pióro zawisło mi w powietrzu. W rzeczywistości byłem wściekły, jednocześnie bardzo dużo zrozumiałem. Przypomniałem sobie twarze wielu kochających się par, które z naciskiem rozdzielił i wysłał na swoje trzyletnie odosobnienia dla mnichów i mniszek, w czasie których stali się dosyć dziwni. Z ich późniejszych związków przeważnie nie wynikało nic dobrego. Z drugiej strony doświadczyłem bardzo silnego przebłysku zrozumienia! W Diamentowej Drodze stajemy się tacy, jak nasz nauczyciel, szybko przejmujemy jego właściwości. Żadna z buddyjskich linii przybyłych na Zachód nie miała tylu problemów z kochliwymi mnichami, co organizacja Kalu Rinpocze. Sikkimski Lama Lody został z tego powodu odesłany z Kopenhagi przez Sztokholm do San Francisco, gdzie prawie natychmiast o mało co nie został oskarżony o zgwałcenie pewnej mniszki. Lamowie, których Kalu Rinpocze zostawił we Francji i Ameryce Północnej (poza działającymi w Portland i Santa Fe) byli wmieszani w nieciekawe erotyczne historie. Szczególnie przykra miała miejsce w pobliżu Vancouver, gdzie jeden z lamów doprowadził do tego, że tamtejsze odosobnienie zamieniło się w prawdziwy konflikt, w rezultacie po jego zakończeniu uczniowie rozstali się głęboko rozczarowani.
Niedawno inny z lamów Kalu Rinpocze we Włoszech z entuzjazmem podjął próbę uwiedzenia pewnej damy, bez jej zgody, na stole kuchennym. Z Indii dotarła do nas również wiadomość, że jeden z najbardziej zdyscyplinowanych mnichów Kalu Rinpocze, Lama Norla z Nowego Jorku, ma podobne trudności. Jest on znany z prowadzenia szczególnie surowych odosobnień, w czasie których wielu ludzi doświadcza poważnych duchowych trudności. Teraz został on oskarżony przez dziesięć kobiet o seksualne wykorzystywanie.
Kagyu Life Czy nie ma Twoim zdaniem wątpliwości odnośnie oskarżeń June Campbell?
Lama Ole Nie. Od chwili kiedy dostałem do rąk ośmiostronicowy faks z artykułem z "Tricycle", wiedziałem, że to prawda. Tybetańska plotka wyprzedziła zresztą znacznie tę informację i mówi się obecnie, że Kalu Rinpocze jest biologicznym ojcem swej nowej reinkarnacji. Znam również prywatne szczegóły potwierdzające słowa June Campbell. June z pewnością nie jest kobietą która potrafi z fantazją kłamać. Kiedy mieliśmy z nią kontakt była bardzo purytańska I całkowicie pozbawiona poczucia humoru. Rozmawiałem o tym z Hannah, przypomniała mi, że w czasie naszych podróży z Kalu Rinpocze June wielokrotnie przerywała po prostu tłumaczenie z powodu ataków gniewu i szorstko obchodziła się lamami, co nas wówczas bardzo dziwiło. Świadczyło to o tym, pod jak silną presją się znajdowała. Gdy pewnego razu nagle zniknęła, kuzyn Rinpocze Gjaltsen był w stanie wymruczeć tylko kilka mętnych słów wyjaśnienia. My natomiast, szczerze mówiąc, odczuliśmy ulgę mogąc jechać dalej bez niej.
Kagyu Life Jak byś to wszystko wyjaśnił? Jaki stosunek do kobiet mają właściwie Tybetańczycy?
Lama Ole Chyba wygląda to w dużym stopniu tak, jak pokazała to June, wykorzystuje się kobiety, ale nie ceni się ich. Tybetańczycy, podobnie jak większość Azjatów, szanują niektóre kobiety jako tak zwane dakinie, "dawczynie inspiracji", poza tym jednak nie uważają ich za w pełni wartościowe. Jeśli w dodatku mnisi dorastają w klasztorze, w całkowicie męskim otoczeniu, gdzie często są bici i surowo traktowani, jeszcze trudniej jest im rozwinąć zdrowy stosunek do własnego ciała i tego które budzi pożądanie. Ogląda się również pociągające tanki przedstawiające seksualne zjednoczenie, nie można jednak uwolnić emocji pragnienia. Jasny i afirmujący obraz kobiety należy z pewnością do największych osiągnięć naszej zachodniej kultury.
Kagyu Life W Szwajcarii miało miejsce jeszcze gorsze wydarzenie: podczas gdy Kalu Rinpocze i jego współpracownicy "tylko" wywierali nacisk na June Campbell, by utrzymywała w tajemnicy swój związek z Rinpocze, tybetański lama Mönlam z ośrodka w Genewie zmusił podobno pewną kobietę do seksu.
Lama Ole To są niestety fakty. Pewna wstrząśnięta młoda kobieta z Bazylei, która po tym szoku miesiącami bała się wychodzić z domu, napisała do mnie, jako odpowiedzialnego za nasze ośrodki. Zarzucała w nim lamie Mönlamowi, będącemu w dodatku mnichem, iż zmusił ją do bolesnego współżycia i źle traktował. Jeszcze w długi czas potem, kiedy spotkałem ją na jednym ze swoich wykładów, była w bardzo złym stanie. Lama w rozmowie z moimi uczniami bronił się mówiąc, że sam jako dziecko został wykorzystany w klasztorze Kalu Rinpocze. O pomoc w załatwieniu całego zajścia w Szwajcarii poprosił następnie lamę Dzigmelę. Powiedziałem Dzigme Rinpocze jak bardzo ważne jest to, by ostatecznie położyć kres podobnym zachowaniom w naszych zachodnich ośrodkach. Panowie wywodzący się z obcych kultur muszą się po prostu nauczyć właściwego traktowania naszych kobiet.
Skruszony Lama Mönlam zwrócił swoje ślubowania w kwietniu 1996 roku przy okazji Międzynarodowej Konferencji Karmapy w Delhi. Na jakiś czas zapomnieliśmy o całej historii, gdyż pojawiło się wiele nowych spraw, jednak wkrótce lama Mönlam stał się ponownie przyczyną problemów. Członkowie ośrodków w Bazylei, Lucernie, a przede wszystkim w Bernie wzięli go pod lupę, ponieważ złamał umowę ze szwajcarskimi ośrodkami mówiącą, że będzie pracował tylko we francuskojęzycznej części tego kraju. Poprosił Karmapę o nazwę dla swego ośrodka, nie informując go o sytuacji panującej w Szwajcarii.
Kagyu Life Dlaczego właściwie Kalu Rinpocze zawsze nalegał na przyjmowanie mnisich ślubowań?
Lama Ole Sporo o tym myślałem, ponieważ wpływało to źle na przejrzystość naszych stosunków. Stał w ten sposób na drodze rozwojowi bliskiego życiu i praktycznego buddyzmu i odstraszał od niego pełnych mocy ludzi. Już wtedy inspirowali ich raczej jogini. Niektórzy z nich również stawali się sławni. Na przykład jeden z naszych bliskich przyjaciół, wielki jogin Urdzien Tulku zaludnił połowę doliny Katmandu swoimi dziećmi. W rzeczywistości Tybetańczycy raczej swobodnie odnoszą się do swojego ciała. Ich dowcipy są często bardzo dosadne. Myślę, że Kalu Rinpocze chciał dostać szczególnie dużo pieniędzy na swoje projekty, a sponsorzy, przede wszystkim Chińczycy, ofiarowywali i ofiarowują ich więcej tym, którzy śpią samotnie. Może również niektórzy wschodni Tybetańczycy cierpią na coś w rodzaju instynktu leminga i mają skłonność do stawiania wszystkiego na jedną kartę, poza jakąkolwiek logiką. Niezależnie od tego z czego ów styl wynika, nie wpuścimy go do naszych ośrodków. Jeżeli z waszą pomocą będziemy mogli natychmiast podawać podobne afery do publicznej wiadomości, w przyszłości niektórzy zagraniczni goście najpierw dwa razy pomyślą, zanim w imieniu Buddy nadużyją zaufania kobiet Zachodu. Czy to nie wspaniałe, że nasz otwarty buddyzm ludzi świeckich i joginów pozostawia miłość tak piękną i prostą?

Opracowanie: Wojtek Tracewski