DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 16 -> Nieszkodliwa buddyjska praktyka

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Nieszkodliwa buddyjska praktyka

Kulisy ostatnich ataków na Jego Świątobliwość Dalajlamę


"Twój uśmiech jest czarujący, ale Twoje działania szkodzą". Tablice z takimi hasłami wystawili w czerwcu 1996 demonstranci przed Biurem Tybetu w Londynie. Setki ludzi skandowało slogany przeciw, nie, nie Chinom, lecz. .. Dalaj Lamie.

O tym, że Dalaj Lama nie pasuje do roli nieomylnego papieża buddyzmu, w której chętnie widzieli go niektórzy mieszkańcy Zachodu, wiemy co najmniej od czasu, gdy w 1992 r. uznał on fałszywego Karmapę. Ale że Dalaj Lama jest "niemiłosiernym dyktatorem"? "Ciemiężcą wolności religijnej"? Tym, który "naród swój uciska bardziej niż Chińczycy"? Na tego rodzaju cytaty mógł natrafić każdy, kto wiosną i latem tego roku (1996, przyp. tłum.) przeglądał wiadomości buddyjskie w internecie. Oskarżenia te swoją siłą i brakiem stylu przypomniały kampanię oszczerstw przeciw Kunzig Szamarowi Rinpocze z czasów rozkwitu kryzysu w linii Kagyu.
W obliczu zbliżającej się wizyty Dalaj Lamy w Wielkiej Brytanii wiele renomowanych angielskich gazet (The Guardian, The Independent itd.) podjęło ten temat. Tytuły z pierwszych stron gazet obwieszczały: "Wojna buddystów", "Kampania oszczerstw budzi niepokój o bezpieczeństwo Dalaj Lamy podczas wizyty w Wielkiej Brytanii".
Przyczyn tych wydarzeń należy szukać w historii Tybetu sprzed kilkuset lat. W owym czasie zamordowany został Dragpa Gyaltsen, współczesny V Dalaj Lamie lama z linii Gelugpa. UCzynił on silne życzenia, by odrodzić się jako strażnik czystych nauk Gelugpy. Na skutek tego, a także nie najlepszych okoliczności śmierci, stał się pewnego rodzaju demonem, zwanym Dordże Szugden lub Dolgjal. Został przyjęty przez gelugpów do panteonu światowych strażników.
Na początku naszego stulecia lama linii Gelugpa, potężny Pabongka Rinpocze (1871, 1941) przywoływał Szugdena do uciskania szkół Njingmapów i Kagyupów we wschodnim Tybecie. Mówiło się, że ilekroć w klasztorach Gelugpów praktykowano ów rytuał, w sąsiednich klasztorach innych szkół odprawiano określone praktyki w celu oddalenia jego negatywnych skutków. Po śmierci XIII Dalaj Lamy zwolennicy Pabongki wysunęli żądanie, aby całe państwo oddać pod opiekę Szugdena, z powodu rzekomego opuszczenia kraju przez tradycyjnych strażników Tybetu. Na tym tle doszło do różnicy zdań pomiędzy rządem a szkołą Gelugpów.
Już w biografii V Dalaj Lamy, jak twierdzi obecny XIV Dalaj Lama, mówi się o niezgodnościach, jakie występowały między nim a Dragpa Gyjaltsenem. Problem polegał przede wszystkim na tym, że wedle niektórych ortodoksyjnych Gelugpów Dalaj Lama utrzymywał zbyt wiele kontaktów z innym szkołami buddyzmu tybetańskiego.
Również w innym tekście V Dalaj Lamy, zatytułowanym "Sangła Gyjaczen", poruszona została sprawa nieporozumień z Dragpa Gyjaltsenem; XIII Dalaj Lama starał się to wykorzystać jako argument w swych dążeniach zmierzających do ukrócenia kultu Szugdena w klasztorach Gelugpów. Teraz za ten problem wziął się także XIV Dalaj Lama, przysparzając sobie licznych wrogów wśród zwolenników linii Gelugpa.
Mówi on, że już w 1976 roku całkowicie zerwał z kultem Szugdena, dochodząc do wniosku, iż wiele przeszkód stojących na drodze do wolności Tybetu ma swoją przyczynę w tych właśnie praktykach. Dalaj Lama stwierdził, iż z powodu oddawania czci Szugdenowi doszło do konfliktu pomiędzy tybetańskimi strażnikami Neczungiem i Dharmaradżą. Dlatego już w latach siedemdziesiątych wezwał on wszystkich lamów linii Gelugpa do porzucenia tej praktyki dla dobra Tybetu.
Ponieważ wezwanie to nie przyniosło większego rezultatu, wiosną tego roku (1996, przyp. tłum.) Dalaj Lama podjął nową ofensywę. Podczas wielkiej inicjacji Hajagriwy 21 marca 1996 roku powiedział: "Ostatnio odprawiłem wiele modlitw za pomyślność naszego narodu i naszej religii. Stało się jasne, że Dolgjal jest duchem ciemnych sił. [. .. ] Jeśli niektórzy z was mają zamiar nadal go wzywać, będzie dla nich lepiej jeżeli nie wezmą udziału w tej inicjacji, wstaną i opuszczą to miejsce. Jeżeli będziecie tu dalej siedzieć, będzie to niewłaściwie. Nie przyniesie wam to pożytku i odniesie przeciwny skutek, wpływając na skrócenie życia Gyalwy Rinpocze [Dalaj Lamy], co nie jest dobre. Jeżeli jednak są tacy, którzy liczą na rychłą śmierć Gyalwy Rinpocze, niech zostaną. "
Przy innej okazji stwierdził: "Jeśli chodzi o interesy narodu tybetańskiego, to chcę doprowadzić do końca pracę, którą rozpocząłem. Nie zamierzam ustępować nielicznej grupie malkontentów. Jestem zdecydowany wyciągnąć konsekwencje z moich starannych badań, nie zrezygnują z ich wykorzystania. "
Zarówno on sam, jak również rząd emigracyjny zwracali uwagę na to, iż z apelem Dalaj Lamy nie jest związany żaden przymus. Zgodnie ze słowami Dalaj Lamy: "Opinia publiczna powinna być o tym dokładnie poinformowana, tak aby sama mogła sobie wyrobić przejrzysty pogląd na sytuację. Każdy może bowiem powiedzieć: "Jeśli sprawa Tybetu oraz życie Dalaj Lamy mają zostać zagrożone, niech będzie i tak. Mamy wolność religijną. Jesteśmy demokracją. Mamy wolność czynienia tego, czego pragniemy. Nie mamy zamiaru zmieniać niczego w naszej tradycji oraz w oddawaniu czci Dolgyjalowi. "
Wygląda jednak na to, że niektórzy zwolennicy Dalaj Lamy przesadzili nieco z odpowiedzią na apel. Poplecznicy Szugdena stracili dotychczasowe stanowiska, część mnichów wyrzucono z klasztorów, w domach odbyły się przeszukania, a znalezione tam posążki zniszczono.
Front oporu przeciw Dalaj Lamie tymczasem stał się tak masowy, że wedle szacunków wysokiego rangą Rinpocze z tego lata (1996 roku, przyp. tłum.), jedynie około jednej trzeciej linii Gelugpa stoi po stronie Dalaj Lamy. Przy tym wiele wskazuje na to, iż chodzi o coś więcej niż tylko o kontrowersje związane z Szugdenem (patrz dalej: "Fundamentalizm tybetański") .
Oficjalnym oponentem Dalaj Lamy jest wspólnota "Szugden Supporters Community" (SSC) , która należy do stowarzyszenia "New Kadampa Tradition". Przez angielską prasę zostało ono obwołane najszybciej rosnącą i najlepiej mającą się sektą w Anglii. Od czasu jej założenia w 1991 roku rozwinęła się ona do rozmiarów największej buddyjskiej organizacji na Wyspach Brytyjskich. Nowi Kadampowie są odpryskiem fundacji "Foundation for the Preservation of the Mahayana Teachings" (FPMT) , założonej przez słynnych lamów Jeszie i Zopę Rinpocze. W jednym z angielskim ośrodków osadzony został gesze, dawny przyjaciel z klasy lamy Jeszie, Kelzang Gjatso, który w 1982 roku wraz z powierzonym mu centrum wystąpił z fundacji FMPT. Zdystansował się on zarówno wobec dorobku lamy Jeszie i jego fundacji, jak i Dalaj Lamy, między innymi poprzez oficjalną kontynuację praktyki Szugdena. W 1991 roku Kelzang Gjatso założył stowarzyszenie Nowych Kadampów. W organizacji tej jest on czczony jako "trzeci Budda" (po Buddzie Siakjamunim i Tsongkhapie, założycielu linii Gelugpa) , a pokazywanie portretów Dalaj Lamy oraz wymienianie jego imienia, według doniesień "The Independent", jest w niej zabronione.
Członkowie "Szugden Supporters Community" zarzucają Dalaj Lamie, iż wykorzystał on "nieszkodliwą buddyjską praktykę" oświeconego strażnika Szugdena do celów politycznych. Cztery miliony praktykujących musiało cierpieć z powodu jego politycznych zakusów. Rachunek ten jednak, zgodnie z opinią "The Independent", zawodzi: wśród sześciu milionów Tybetańczyków mniej niż połowa należy do szkoły Gelugpa, która tę praktykę stosuje. Wewnątrz Gelugpy zaś tylko mnisi mogą zostać wtajemniczeni w tę praktykę i w rzeczywistości nie wszyscy to osiągają. Spór dotyczy więc co najwyżej 100.000 osób, z których dodatkowo nie każdy sprzeciwia się radom Dalaj Lamy.
Jeden z reporterów "The Independent" zapytał Kelzanga Gjatso, dlaczego właściwie Nowych Kadampów oburzył apel Dalaj Lamy, skoro tak czy inaczej stanowią samodzielną organizację, która w żadnym wypadku nie musi się podporządkowywać zaleceniom Dalaj Lamy. Odpowiedź brzmiała: "Jeśli Dalaj Lama miałby rację, znaczyłoby to, że ostatnie 20 lat tej praktyki nic nie dały, że wszystko było na nic, stracony czas, stracone pieniądze, wszystko. .. "
Być może gesze ma rację. Według Dalaj Lamy: "Ci, którzy w tym życiu mogą nam dać ochronę i bogactwo, czy są to ludzie, bogowie, nagowie, żyjący w górach strażnicy, czy inni, wszyscy oni razem zasługują na nasze współczucie. Nie ma żadnego powodu by oddawać im cześć. Szukanie w nich schronienia jest hańbą dla tradycji Gelugpa. Wstydem jest przyjmowanie w nich schronienia i nie dostrzeganie korzyści płynących z aktywności sześcioramiennego Mahakali oraz Dharmaradży. W naukach Dzie Tsongkhapy uznani są oni za wartościowych, prawdziwych strażników. "
I na koniec słowa "The Independent": "W pomieszanych i burzliwych latach 40-tych przed chińską inwazją kult Szugdena związany był z wąsko pojmowanym, partyjnym duchem Gelugpy oraz polityką, która ponad wszystko inne promowała interesy centralnego Tybetu. Dalaj Lama zwracając się przeciwko temu kultowi i próbując tłumić go w swych klasztorach zajmuje stanowisko nie tylko teologiczne, ale i polityczne: aby państwo tybetańskie do którego utworzenia dąży nie faworyzowało jednej formy buddyzmu ponad inne. "

"Fundamentalizm Tybetański? "

Szugden jest dzisiaj dla Tybetańczyków politycznym symbolem dążeń rodzącej się partii, która odwołuje się do złotych czasów, kiedy to Tybet rządzony był przez Gade Phodrang (wcześniejszy rząd Gelugpów w Lhasie) . Mówię "rodzącej się" partii, gdyż system partyjny Tybetańczyków musi się dopiero rozwinąć. Partii tej bliskie są następujące poglądy:
- tylko mnisi powinni być ostatecznymi władcami Tybetu,
- przyszły rząd wolnego Tybetu (jak absurdalnie stwierdzają) winien podtrzymywać ich wersję religijnej prawdy nauczanej przez Tsongkhapę,
- przyszły rząd Tybetu będzie w szczególności wspierał klasztory i ceremonie religijne, jak też będzie domagał się klasztornego wychowania w opozycji do nowoczesnych, światowych metod kształcenia,
- będzie popierał fundamentalistyczną wizję buddyzmu tybetańskiego jako religii państwowej, natomiast nauki Njingmapów, Kagyupów i Sakjapów zostaną zdyskredytowane i uznane za herezje.
W tym sensie jest to partia fundamentalistyczno-religijna, która swój własny religijny dogmat chce uczynić jedyną akceptowaną przez państwo ideologią. Jak każda fundamentalistyczna partia, jest nietolerancyjna wobec poglądu, iż jej prawda jest jedynie jedną z wielu. "

Opracowanie: Michał Siwek