DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 16 -> List noworoczny Lamy Ole

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

List noworoczny Lamy Ole

Lama Ole Nydahl
_________

07 stycznia 1997


Drodzy przyjaciele i uczniowie!

Zanim wezwą nas ośrodki Syberii i szeroki świat, oto bilans minionego roku. Żeby określić go skromnie, jest co najmniej pocieszający. Byliśmy w stanie osiągnąć wszystkie cele, zarówno na zewnętrznym jak i wewnętrznym poziomie, krótko i długoterminowe. Praca, za którą przyszłość nam podziękuje, uratowanie logicznego i świeckiego buddyzmu na Zachodzie, wszędzie udaje nam się coraz lepiej. Podobnie jak Tybetańczycy przed tysiącem lat przetłumaczyli sanskryckie teksty Buddy na swój język, zachowując jednak w oryginalnym brzmieniu sylaby nasienne i mantry, my sprowadziliśmy teraz Naukę do naszych krajów w odpowiedni i zrozumiały sposób, zostawiając za sobą wiele kulturowych ozdobników.
Skandale autorstwa nawet najwyższych nauczycieli, jak to ma miejsce obecnie w przypadku historii z Kalu Rinpocze, który co prawda wychwalał celibat, sam jednak będąc mnichem go nie utrzymywał, pomagają naszej linii bardzo szybko przeskoczyć ze średniowiecznych form życia społecznego do teraźniejszości. Nauczyliśmy się postrzegać przejrzystość, a przynajmniej dążenie do szczerości właściwe dla Zachodu jako podstawę stabilnego duchowego rozwoju.
W tym samym czasie doszło również do zbliżenia z głównymi kierunkami chrześcijaństwa, które widzą nas już jako prawdziwy przekaz, zdystansowaliśmy się także jeszcze wyraźniej od islamu. Tam gdzie wolność lub prawa kobiet są zagrożone, stanowisko Karma Kagyupów jest całkowicie jasne. Prócz tego moje polityczne wypowiedzi trzymają z dala od ośrodków ludzi, którzy inaczej traciliby swój i nasz czas na niekończące się dyskusje.
Niejasności dotyczące współpracy z Francją i francuskojęzyczną Szwajcarią wyjaśniliśmy w maju z Dzigmelą i francuskimi mnichami w K. I. B. I. Jesteśmy oczywiście przyjaciółmi, jednak z powodu różnicy stylów pracujemy oddzielnie. Oni nie chcą gościć u siebie naszych świeckich nauczycieli, którzy ożywiliby ich ośrodki, a my lepiej rozwijamy się bez ich mnichów, ponieważ nasi ludzie o wiele swobodniej czują się bez oglądania się na ich ślubowania. W ten sposób zarówno świeccy medytujący, jak też mnisi i mniszki mogą odpowiednio utrzymywać swoją własną orientację. Prywatne zaproszenia nauczycieli lub mnichów na inny obszar nie będą publicznie ogłaszane, obiecaliśmy sobie również wzajemnie nie zakładać ośrodków na cudzym terenie.
Dwa ważne spotkania (podróżujących nauczycieli i reprezentantów ośrodków) , które odbyły się jesienią potwierdziły decyzje związane z dostosowaniem Nauki do zachodniej kultury, które oficjalnie przedstawiłem w przedostatnim liście noworocznym. Ucieszyły one również Künziga Szamarpę. Wszystkich czterdziestu nauczycieli i osiemdziesięciu reprezentantów ośrodków odczuło wyraźną ulgę, że od nikogo nie oczekuje się już potrójnego pokłonu przed ołtarzem, a także składania razem rąk podczas wspólnego wyrażania życzeń. Teraz o wiele łatwiej jest nawiązać kontakt z nowymi i krytycznymi ludźmi. Dzięki temu o wiele więcej świeżych osób znalazło dla siebie miejsce w naszych grupach, ludzi tych przestało odstraszać niezrozumiałe zachowanie. Myśląc samodzielnie wielu z nich i tak szybko odkryłoby wszelkie naloty kulturowe i byłoby w stanie oddzielić je od tego, co ma prawdziwe, głębokie znaczenie. Liczba osób, które starają się skompletować 111111 pokłonów również ostatnio znacznie wzrosła. Aby ludzie ci nieoczekiwanie nie czuli się zmuszeni do brania udziału w pudżach, niezrozumiałych dla nich i przypominających kościół katolicki, postanowiliśmy, by odbywały się one w wąskim kręgu zainteresowanych, a także nie były wymieniane w programach pracy ośrodków. Dobrze rozwija się również uzupełnianie naszej drogi przez solidną wiedzę studentów K. I. B. I. , mamy także szczęście, że Künzig Szamarpa jest tak "wolnym duchem".
Jednocześnie drugiej stronie grunt usuwa się spod nóg. Gjaltsab Rinpocze regularnie ucieka do lasu, kiedy policja przyjeżdża do Rumteku, by postawić go przed sądem, ogólnie w obozie kandydata na Karmapę wybranego komunistyczno-chińskimi siłami zdecydowanie ucichło, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Na skutek wszystkich mających do tej pory miejsce ataków na nas tak się skompromitowali, że ostatnio tylko liżą rany. Jednocześnie pod koniec grudnia tysiące ludzi przybyły do Bodhgaja, by uczcić Karmapę Thaje Dordże.
Urzeczywistnienie wielkiego projektu w Hamburgu jest coraz bliższe. W Wźrzburgu ogromny Dom Joannitów będzie wkrótce w naszych rękach, dzięki negocjacyjnej zręczności Hannah. Na całym świecie ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń (. ..)
Życzymy wszystkim z was wielu pięknych lat pełnych rozwoju i znaczenia.

Opracowanie: Wojtek Tracewski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: