DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 14 -> Świadome umieranie

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Świadome umieranie

Lama Ole Nydahl
_________


Coraz lepsza marka

W czasach, gdy cały świat zewnętrznie próbuje naśladować sposób życia północnych Europejczyków, jednocześnie na wewnętrznym poziomie Zachód zbliża się do wschodniej mądrości. Wielu z tych, którym nie wystarcza tylko czyste myślenie lub tradycyjne propozycje wiary, szuka intensywnie dróg angażujących wszystkie ich możliwości - ścieżek którym można zaufać. Przykładem może być tutaj coraz lepiej znana ostatnio Poła, praktyka "świadomego umierania".
Dzięki niej uczymy się przejścia w chwili śmierci do ponadosobowego stanu najwyższej radości, z którego nie ma już upadku, na tym poziomie nie ma już mowy o jakimkolwiek niechcianym odrodzeniu.
W całym obszarze doświadczenia buddyzm zyskuje coraz to lepsza markę. Ponieważ nie opiera się na bogach o niełatwych charakterach, nauka Buddy jest wolna od dogmatów i ma na celu tylko rozwój. Dlatego coraz większa liczba wykształconych ludzi decyduje się na wkroczenie w jej pole mocy.
Pierwsze mosty na Zachód przerzuciła Therawada, południowa szkoła buddyzmu. Już w okresie międzywojennym powstał pierwszy ośrodek tego kierunku w Berlinie. Kiedy koparki pozbawiły pracy damy wykonujące do tej pory swe zajęcie wśród ruin, a dokonanie wyboru wśród rodzajów pasty do zębów stało się prawie niemożliwe, pojawił się zen, a od połowy lat siedemdziesiątych wyrastają jak grzyby po deszczu grupy buddyzmu tybetańskiego. Pomiędzy Renem a Władywostokiem założyłem do tej pory ponad sto dwadzieścia ośrodków, dalszych sześćdziesiąt w pozostałej części świata; otwartość na nauki Diamentowej Drogi wydaje się nie mieć granic.
Ogólnie istnieją w buddyzmie tybetańskim dwa kierunki. Trzy "stare" linie Njingma, Szakja i Kagyu koncentrują się na związku z życiem i doświadczeniu, podczas gdy "nowsza" szkoła Gelugpów opiera się na uczoności i mnisich ślubowaniach.

Poziombez foremny

Trzy pierwsze przekazy posiadają bezforemne środki Czak Czien i Dzog Czien, wskazujące bezpośrednio naturę umysłu. Umożliwiają one praktykującemu pełen rozwój. Czwarta szkoła określająca sama siebie mianem "cnotliwych" proponuje pomieszanym ludziom o wiele dłuższą drogę Uma Czienpo prowadzącą do celu poprzez studiowanie i debaty.
Ponieważ Czak Czien (Wielki Znak) i Dzog Czien (Wielka Doskonałość) obejmują wszystkie poziomy możliwości człowieka i pracują w dużym stopniu poza pojęciami, oto jeszcze kilka słów o ich sposobie działania. Ścieżki te wykorzystują i przekształcają w drodze do celu wszystkie dostępne właściwości ciała, mowy i umysłu. W poglądzie Czak Czien przede wszystkim radość z grającego samo ze sobą bogactwa zjawisk uwalnia umysł, podczas gdy Dzog Czien doświadcza jako samowyzwolenia jego powrotu do przestrzeni. Przyciągając przede wszystkim ludzi pełnych pożądania lub gniewu, obie drogi postrzegają zarówno zewnętrzne, jak też wewnętrzne światy jako czyste same w sobie. Widzą przeżywającego, to co jest przeżywane i samo przeżycie jako wzajemnie warunkujące się części tej samej całości. Powstałe dzięki temu pełne zaufania spoczywanie w "tu i teraz" uwalnia wszystkie zawarte w umyśle doskonałe właściwości. Poziomy "jednoupunktowienia", "prostoty", "jednego smaku" i "braku wysiłku" prowadzą praktykujących do pełnego oświecenia.

Poziom formy

Na poziomie formy Budda wypromieniowywał postaci ze światła, które tworzą obecnie obraz buddyzmu tybetańskiego na świecie. Często uważani, również przez niedoinformowanych buddystów, za "bogów", owi łagodni, ochraniający, żeńscy lub męscy buddowie w swych pojedynczych lub zjednoczonych formach, wyrażają ponadczasowe stany świadomości. Doświadczenia sprzężenia zwrotnego pojawiające się dzięki używaniu ich wibracji i koncentracja na formach światła, zmieniają zarówno sposób postrzegania rzeczywistości, jak również przepływ energii w ciałach medytujących. Ich świat staje się ponadosobisty i bardzo rozległy.

Sześć Jog Naropy

Linia Kagyu buddyzmu tybetańskiego posiada jako część Drogi Formy również klucz do świadomej pracy z wewnętrznymi mocami w ciele, będącymi głównym tematem tego artykułu. Są to energie, których ludzie nie będący joginami doświadczają bardzo rzadko. Praktyki, które je wykorzystują nazywają się: Tummo (wewnętrzny żar), Medytacja Snu, Jasne Światło, Stan Pośredni (pomiędzy śmiercią, a powtórnymi narodzinami), Ciało Iluzoryczne i Poła (świadome umieranie). Wszystkie razem znane jako "Sześć Jog Naropy" sprowadził przed tysiącem lat do Tybetu bohater Marpa. Praktyki te są na świecie jedynymi w swoim rodzaju i powodują olbrzymie zmiany w świadomości tych, którzy je stosują.

Poła

Pomiędzy 1987 a 1996 rokiem doświadczyłem wielkiej radości nauczając dziewiętnaście tysięcy ludzi na całym świecie jednej z tych sześciu praktyk, Poła. W Nowej Zelandii pewnego razu wziął udział w takim kursie tylko tuzin uczestników. Natomiast w Niemczech, Rosji, na Węgrzech, w Rumunii i Polsce ich liczba waha się zwykle pomiędzy pięciuset a tysiącem stu osobami. W Ameryce Północnej, Serbii, Austrii, Hiszpanii, i Kolumbii na kursach Poła pojawiło się ostatnio około kilkuset osób. Najlepsze przygotowanie stanowi, jeśli to możliwe, powtórzenie sto tysięcy razy mantry OM AMI DEWA HRI. Jednocześnie wyobrażamy sobie czerwonego Buddę Nieograniczonego Światła nad głową, w Obszarze Najwyższej Radości. Pragniemy zbliżyć się do niego, już w czasie przygotowań wielu ludzi odczuwa, jak pole mocy pojawia się nad ich głowami.

Znaki powodzenia w praktyce

W czasie przedłużonego nieco weekendu, najlepiej podczas pięciu dni, mówię najpierw o podstawach buddyzmu, udzielam przekazu (nazywanego "lung") do Poła i wyjaśniam samą medytację. Już w czasie lungu mniej więcej połowa praktykujących doświadcza ucisku na szczycie głowy. Medytuje się trzy razy po trzy godziny w ciągu dnia ćwicząc wysyłanie umysłu z ciała dopóty, dopóki na głowi każdego nie pojawi się wyraźny otwór, poprzez czaszkę, mięśnie i skórę. Jednocześnie można zauważyć kroplę krwi, rysę lub zaczerwienienie, wszystko najczęściej w odległości około ośmiu szerokości palca od oryginalnej linii włosów. W czasie dotknięcia tego miejsca odczuwa się kłujący ból i również po kursie szczególne odczucie na szczycie głowy przypomina o otwartej drodze do Czystych Krain.
Tutaj wyraźnie widoczny jest pożytek płynący z naszego systemu edukacji: mimo iż przede wszystkim dawni Tybetańczycy z powodu swego oddania otrzymywali rzeczywiście pełne mocy znaki, ludzie Zachodu potrzebują przeciętnie tylko połowę czasu, by osiągnąć taki sam efekt. Wydaje się więc, że przekaz dotarł do właściwego obszaru.
Ów otwór w skórze głowy jest tak zwanym "zewnętrznym znakiem". Wśród wszystkich dotychczasowych uczestników tylko u mniej więcej dwunastu nie mogłem odnaleźć żadnych wyraźnych znaków, pojawiły się one jednak w czasie następnych kursów. Mimo że takie fizyczne zjawiska robią na ludziach bardzo duże wrażenie, "wewnętrzne" i "tajemne" znaki w czasie medytacji są przynajmniej tak samo ważne. "Wewnętrzne" znaki, to silne, nagłe doświadczenia wielkiego szczęścia, ulgi, uwolnienie się intensywnych wspomnień lub głębokiego strachu przed śmiercią, który bardzo często znika na zawsze po urzeczywistnieniu Poła. Rzeczy te się wydarzają, ponieważ wrażenia nagromadzone w środkowym "szlaku" energii zostają oswobodzone dzięki wielokrotnemu wysyłaniu umysłu ku górze. Ponieważ wyjście z ciała stanowi olbrzymi skok w nieznane, zaufanie do nauczyciela i metod Diamentowej Drogi bardzo się potem pogłębia.
"Tajemny" znak powstający dzięki medytacji widzi często tylko nauczyciel. Znak ten jest na początku niedostrzegalny dla praktykującego, gdyż ma on do przepracowania i tak wystarczającą ilość zewnętrznych, jak też wewnętrznych "filmów". Nie każdy jest przyzwyczajony do poznawania głębi własnego umysłu. Ów wewnętrzny skok w nieustraszoność nie jest, jak można by tego oczekiwać, widoczny w oczach ludzi, lecz wokół ust, gdzie niektóre mięśnie wyraźnie się rozluźniają. Często medytujący dopiero później odkrywają, że na ważnych poziomach odnaleźli swe centrum, iż powstała w nich pewność i oto posiadają bogactwo, którego nie mogą już utracić. Ostatniego dnia najważniejsze są metody przedłużające życie, medytacja na Buddę Nieograniczonego Życia. Na końcu każdego kursu nauczam w jaki sposób praktykujący mogą pomóc umierającym w odrodzeniu się w Czystej Krainie, co wielu z nich daje szczególną radość.

Kursy Poła

Powiedziałem tutaj niewiele o samej praktyce Poła, powinno się przeżyć ją jako całość. Ponieważ poszczególnych jej etapów każdy doświadcza w odmienny sposób, słowa są tylko źródłem fałszywych oczekiwań osłabiając w ten sposób samo przeżycie. Kto bez wcześniejszych wyjaśnień wszedłby do sali medytacyjnej, zobaczyłby wielu ludzi pogrążonych w głębokiej koncentracji lub rozluźnionej błogości, usłyszałby śpiew po tybetańsku i ostre dźwięki towarzyszące wysyłaniu umysłu.
Wszystko to wygląda bardzo interesująco, jednak ten, kto chce wiedzieć więcej, powinien wziąć po prostu udział w kursie. Ponieważ metoda ta jest tak cenna, każdego roku odbywa się wiele takich kursów na całym świecie. Ważne jest również dalsze utrzymywanie związku z Buddą Nieograniczonego Światła, do którego pola mocy udajemy się po śmierci. Dlatego tym, którzy mają już zewnętrzny znak radzę co roku odświeżyć to doświadczenie. Wzmacnia to również siłę pomagania innym w udaniu się do Czystej Krainy w chwili śmierci.

Opracowanie: Wojtek Tracewski

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: