DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 11 -> "Stado owiec Doe Czientse Rinpocze" - Historia o Patrulu Rinpocze

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

"Stado owiec Doe Czientse Rinpocze" - Historia o Patrulu Rinpocze

Poniższe opowiadanie pochodzi ze zbioru stu pięćdziesięciu buddyjskich historii nauczających spisanych przez lamę Surya Das. Ukazały się one w wydawnictwie Harpera, w San Francisco, pod wspólnym tytułem "The Snow Lion's Turquoise Mane"


Patrul Rinpocze i jego uczeń Nioszul Lungtok medytowali na odosobnieniu w górach w pobliżu Doyul. Od czasu do czasu dołączali do nich inni uczniowie. Kiedy Patrul usłyszał, że jego mistrz Doe Czientse zatrzymał się właśnie w jednej z sąsiednich dolin, powiedział do Lungtoka: "Przejdźmy się trochę". Wkrótce dotarli na rozległą wyżynę. W dali, w pobliżu dużego jeziora, zobaczyli kilka białych namiotów. Wokół nich pasło się duże stado owiec. Tak jak każdego roku, Doe Czientse wraz z Dodrub Czen Rinpocze pędzili zwierzęta do Datsedo. Patrząc w kierunku obu mistrzów, Patrul Rinpocze podniósł ręce i złożył dłonie razem w geście pełnym szacunku. Kiedy przybyli do obozu, jeden ze służących zaprowadził ich od razu do Doe Czientse Jesze Dordże ubranego w białą, owczą skórę. Siedział on przed namiotem oparty o karabin, a u jego stóp leżały dwa myśliwskie psy. Obok Doe Czientse Rinpocze stał, ubrany również na biało Dodrub Czen Rinpocze. Doe Czientse odcinał potężnym myśliwskim nożem i od razu zjadał duże kawałki mięsa. Ciesząc się ze spotkania z Patrulem Rinpocze, zaprosił gości do namiotu, w którym usiedli na tkanym ręcznie dużym dywanie. Zawołał też od razu służącego i kazał mu natychmiast zarżnąć owcę dla przybyłych.

Patrul Rinpocze był znany ze swej łagodności. Nigdy nie sprawiał cierpienia żadnej czującej istocie, nawet najmniejszemu owadowi. Dlatego też byt przeciwnikiem rozpowszechnionego wśród nomadów obyczaju zarzynania zwierząt z okazji buddyjskich świąt i zabronił tego z okazji swoich wizyt. W przeciwieństwie do większości Tybetańczyków byt również wegetarianinem. Służący Doe Czientse zrobił to, co mu polecono. Kiedy wrócił, podał najlepszy kawałek mięsa Patrulowi Rinpocze, który przyjął je z zadowoleniem. W przeciwieństwie do niego Nioszul Lungtok byt poruszony współczuciem dla owcy i musiał zmuszać się do jedzenia, by nie obrazić gospodarzy. Doe Czientse czytał w myślach Lungtoka i rzucił mu duży kawałek mięsa na kolana: "Masz, to dla ciebie." Patrul zaś, milcząc jadł dalej.

Kiedy posiłek byt już zakończony, Patrul Rinpocze poprosił o inicjację Longczen Nyingtig - Dakini, noszącej imię Królowej Wielkiej Szczęśliwości. Doe Czientse powiedział wówczas: "Trzymałem te nauki w tajemnicy. Teraz jednak nadszedł czas; dzisiaj ci ich udzielę. Będziesz żył osiemdziesiąt lat i pomożesz wszystkim, których spotkasz. Już tylko usłyszenie twojego imienia będzie zamykało bramy do odrodzeń w niższych światach." Wreszcie Patrul Rinpocze i Lungtok wyruszyli w powrotną drogę. Kiedy spojrzeli za siebie z przełęczy, zobaczyli duże stado owiec pasące się na rozległej, zielonej łące. Patrul Rinpocze powiedział: "Obaj oni - Doe Czientse i Dodrub Czen - są żywymi buddami. Jeżeli potrafiłbyś zachować czyste widzenie, zobaczyłbyś ich jako prawdziwe inkarnacje Rigdzin Dzigme Lingpy i jego ucznia, pierwszego Dodrub Czen Rinpocze! Nauczam cię już Dharmy od dłuższego czasu, jednak nie mogę ci zagwarantować, że po śmierci udasz się do Zangdok Palri - czystej krainy Guru Rinpocze. W przeciwieństwie do tego każda z tych owiec trafi - dzięki niezwykłemu błogosławieństwu tych obu oświeconych istot - prosto do Zangdok Palri. Czyż nie bylibyśmy szczęśliwsi, będąc częścią owego stada?"

Dzięki temu Lungtok zrozumiał niebywałe zachowanie obu tantrycznych mistrzów.