DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 11 -> "Pożytki z praktyki Dordże Sempa" - Fragment książki "The Words of My Perfect Teacher" Dza Patrula Rinpocze.

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

"Pożytki z praktyki Dordże Sempa" - Fragment książki "The Words of My Perfect Teacher" Dza Patrula Rinpocze.


Kim był Patrul Rinpocze?

Urodził się w 1808 roku w Dzaczuka i uchodził za reinkarnację mistrza Palge Samten Puntsok. Z tego też powodu nazwano go Palge Trulku - w skrócie "Patrul ". Różni wielcy lamowie rozpoznali go jako emanację Szantidewy i jako wypromieniowanie mowy Dzigme Lingpy.
Jeden z głównych uczniów Dzigme Lingpy nazywał się Dzigme Gyalwe Nyugu. Został on jednym z najważniejszych nauczycieli Patrula Rinpocze i przekazał mu dwudziestopięciokrotnie nauki Nyndro Longczen Nyingtig oraz inne ważne praktyki.
Patrul Rinpocze uczył się u wszystkich wielkich mistrzów swojego czasu. Mistrz Doe Czientse Jesze Dordże wprowadził go w pełen mocy sposób w przeżycie prawdziwej natury umysłu, przewracając go pewnego dnia na ziemię, ciągnąc za włosy i wymyślając mu. Silne oddanie i otwartość Patrula Rinpocze wobec niego sprawiły, że byt w stanie zrozumieć ową chwilę jako naukę. Usiadł natychmiast w postawie medytacyjnej - wówczas pojawiło się w jego umyśle doświadczenie prawdziwej natury zjawisk. Ponieważ mistrz zwracał się do niego często per "ty stary psie", Patrul często później żartował, że "stary pies" jest jego imieniem inicjacji. Podpisywał nawet w ten sposób niektóre z ułożonych przez siebie tekstów. Później zrezygnował z pobytu w klasztorze i zaczął prowadzić wędrowny tryb życia. Najpierw przez kilka lat przebywał w górach i lasach w okolicy klasztoru Dzogczen, gdzie napisał swoje słynne dzieło Kunsang Lame Szalung ("Słowa mojego doskonałego nauczyciela"). W tekście tym zebrał wszystkie nauki na temat Nyndro tradycji Njingmapa, które otrzymał od Dzigme Gyalwe Nyugu. Poniższe streszczenie zostało dokonane na podstawie tłumaczenia owego tekstu, które ukazało się drukiem w 1994 roku pod tytułem "The Words of My Perfect Teacher". Nauki te odgrywają obecnie w szkole Njingmapa równie podstawową rolę, jak "Klejnotowa ozdoba wyzwolenia" Gampopy w szkole Kagyu.
Mając czterdzieści trzy lata Patrol Rinpocze opuścił okolice klasztoru Dzogczen i - tylko z kijem, ubraniem, które miał na sobie, małym workiem, garnkiem na herbatę i tekstem "Przewodnika po ścieżce Bodhisattwy" wyruszył w podróż po kraju.
Na pierwszy rzut oka wyglądał zawsze jak całkowicie zwyczajny człowiek. Nikomu nie przychodziło na jego widok do głowy, że ma przed sobą wielkiego lamę. Zdarzało się nawet, że przychodzie incognito do jakiegoś klasztoru i słuchał nauk o swoich własnych tekstach, ponieważ nikt go nie rozpoznał. Ten jednak, kto otrzymał od niego nauki przekonywał się, że posiada on olbrzymią wiedzę - również moc jego błogosławieństwa i współczucia robiła na ludziach bardzo mocne wrażenie.
Wraz z Dziamgonem Kongtrulem Lodro Taje, Dziamjang Czientse Łangpo i lamą Mipamem, Patrul Rinpocze wspomagał rozwój niesekciarskiego ruchu Rime. Ruch ten powstał w poprzednim stuleciu, gdyż wielu liniom i praktykom groziło wymarcie. Ideą Rime było praktykowanie jednej drogi, aż do osiągnięcia mistrzostwa i jednocześnie poznanie tak dobrze nauk innych szkół, by można było udzielać wszystkim uczniom wskazówek odpowiednich właśnie dla nich. Nie chodziło jednak o powierzchowne zmieszanie wszystkich buddyjskich tradycji, co dzisiaj często opisywane jest jako Rime. Patrul Rinpocze, mający wielu znaczących uczniów, zmarł w 1987 roku, w miejscu swojego urodzenia - Dzaczuka. Jest uważany za doskonałego nauczyciela przez wszystkich wielkich mistrzów naszego czasu, często cytują oni również jego nauki.

Powstawanie niezwykłych doświadczeń i poznania na głębokiej ścieżce utrudniają przede wszystkim negatywne działania, zaciemnienia i nawykowe tendencje. Podobnie jak powierzchnia zwierciadła najpierw musi zostać oczyszczona, by mogły się na niej odbić różne formy, w ten sam sposób najpierw muszą zostać oczyszczone nasze splamienia, aby poznanie mogło pojawić się jak odbicie w zwierciadle "świadomości leżącej u podstaw wszystkiego" (alaja). Spośród niezliczonych metod oczyszczenia nauczanych przez Buddę, najlepszą jest medytacja Dordże Sempa i recytacja jego mantry. Nie istnieje nawet jedno jedyne negatywne działanie, którego nie można by oczyścić poprzez wyznanie. "Nie ma niczego dobrego w negatywnych działaniach, z wyjątkiem tego, że można je oczyścić dzięki wyznaniu". Wśród wszystkich negatywnych działań zewnętrznego łamania ślubowań pratimoksza, wewnętrznego łamania ślubowania bodhisattwy lub tajemnego łamania ślubowań tantrycznych - nie ma żadnego, jak bardzo poważne by ono nie było, którego nie można by oczyścić dzięki wyznaniu.

W sutrach Budda opowiedział wiele historii, by podkreślić ten punkt. Jedna z nich mówi na przykład o braminie Atapie, który stał się znany jako Angulimala. Zabił on dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu ludzi, następnie jednak oczyścił się z tych działań dzięki wyznaniu i w tym samym życiu osiągnął stan arhata. Innym przykładem jest historia króla Ajataszatru, który zabił swego ojca. Dzięki wyznaniu oczyścił się z tego działania i osiągnął wyzwolenie. Cierpień stanów paranoi musiał doświadczać tylko przez tak krótką chwilę, jakiej potrzeba, by rzucona na ziemię piłka odbiła się od niej. Takie oczyszczenie może jednak nastąpić jedynie wtedy, gdy wyzna się negatywne działania poważnie i we właściwy sposób, stosując "cztery moce" jako niezbędny środek. Jeśli oczy i usta są zajęte czym innym, lub też, jeśli się tylko mówi "wyznaję", podczas gdy umysł podąża za innymi myślami, żadne oczyszczenie nie nastąpi. Również wtedy, kiedy myślimy: "Wszystko jedno, czy robię coś negatywnego, później mogę to przecież wyznać" - oczyszczenie nie przyjdzie na pewno, nawet, jeżeli rzeczywiście wyznamy owo działanie. Milarepa powiedział: "Jak możesz stwierdzić, czy wyznanie cię oczyściło? Zostałeś oczyszczony, jeśli twoje myśli stały się pozytywne". Ważne jest, by wszystkie cztery moce - podpory, wyznania, postanowienia i działania jako antidotum, stały się częściami wyznania. "Podpora" oznacza tutaj przyjęcie schronienia w Dordże Sempa i rozwijanie bodhiczitty życzenia i zastosowania. Budda nauczał, że wyznanie złych działań i złamanych ślubowań, któremu nie towarzyszy boddhiczita - nawet, jeśli używa się czterech mocy - prowadzi do pewnego osłabienia skutków błędów, jednak nie oczyszcza ich. Poważne i skuteczne rozwijanie bodhiczitty natomiast, samo z siebie oczyści wszystkie wcześniejsze negatywne działania. "Wyznanie" wylania się z uczucia żalu z powodu wcześniejszych, niewłaściwych uczynków. Oczyszczenie nie nastąpi, jeżeli nie będziemy dostrzegać fałszywości owych działań i jeśli nie wyznamy ich w pełni i z całą mocą. "Postanowienie" oznacza, iż przypominamy sobie o popełnionych dawniej negatywnych działaniach i postanawiamy od tej chwili więcej już ich nie wykonywać, nawet za cenę życia. "Działania jako antidotum" oznaczają, iż wykonujemy jak najwięcej dobrych działań - są one środkiem przeciwko złym uczynkom. Dotyczy to szczególnie takich aktywności, jak pokłony przed buddami i bodhisattwami, cieszenie się z dobrych działań innych, poświęcanie źródeł późniejszego szczęścia oświeceniu, rozwijanie bodhiczitty życzenia i zastosowania oraz spoczywanie w prawdziwej naturze umysłu.

Kiedyś pewien medytujący przybył do swego nauczyciela Gampopy i opowiedział mu, iż żałuje tego, że zarabiał dawniej na życie sprzedając święte teksty. Mistrz poradził mu jako antidotum: "drukuj książki". Uczeń zaczął to robić, jednak wkrótce stwierdził, że ta praca powoduje w jego umyśle wiele pomieszania. Rozczarowany wrócił do swego nauczyciela i powiedział: "Drukowanie tych tekstów jest przyczyną zbyt wielu rozproszeń. Czyż nie jest tak, że nie istnieje żaden głębszy sposób wyznania, niż przebywanie w naturze umysłu?" Gampopa ucieszył się i odpowiedział mu, że ma zupełną rację.
"Nawet, jeśli nagromadziłeś tak wiele negatywnych działań jak wysoka jest góra Meru, zostaną one wszystkie oczyszczone w tej samej chwili, w której dostrzeżesz naturę umysłu". W rzeczywistości nie ma żadnej głębszej drogi oczyszczenia wcześniejszych negatywnych działań, niż medytacja na bodhiczittę i spoczywanie w prawdziwej naturze umysłu. Utrzymujcie oba te punkty w umyśle, gdy koncentrujecie się na szczegółach medytacji Dordże Sempa oczyszczeniu przez strumień nektaru, recytacji stusylabowej mantry, etc. (W tekście Patrula Rinpocze w tym miejscu następują wyjaśnienia praktyki Dordże Sempa zgodne z Longczen Njingthig, jedną z tradycji szkoły Njingmapa. Pod wieloma względami różnią się one od medytacji używanej w Karma Kagyu, pominęliśmy je więc w dalszym tłumaczeniu. Dalsze nauki Dza Patrula Rinpocze dotyczą jednak wszystkich rodzajów praktyki Dordże Sempa.) W przypadku praktyki Dordże Sempa, podobnie jak w czasie wszystkich innych medytacji i recytacji, radzi się utrzymywać koncentrację na praktyce. Nie powinniśmy również przerywać recytacji mantry zwykłą rozmową. Tantry mówią: że recytacja bez koncentracji podobna jest do kamienia, który chcemy nasączyć wodą wrzucając go w głębiny oceanu. Nawet po upływie całej kalpy nie doczekamy się rezultatu. A także: "Jeśli czystość lepsza jest tysiąc razy od nieczystości, koncentracja lepsza jest sto tysięcy razy od braku koncentracji". Jeśli do złota lub srebra doda się niewielką domieszkę mosiądzu albo miedzi, szlachetny metal nie będzie już tym, czym był dawniej. W ten sam sposób mantra zostanie zanieczyszczona, gdy recytacja zmiesza się ze zwyczajną rozmową. Dlatego mistrz z Urgyen (Guru Rinpocze) powiedział: "Miesiąc recytacji bez rozmowy jest lepszy niż rok recytacji, która jest nią splamiona."

Jeśli nie popadniecie w rozproszenie i nie będziecie mieszali swojej recytacji ze zwykłą rozmową, będzie to oznaczało, że sto osiem nieprzerwanych recytacji stusylabowej mantry bez wątpienia oczyści wszystkie negatywne działania i splamienia, a także wszelkie naruszone i złamane ślubowania samaja - Dordże Sempa to przyrzekł. Niezależnie od tego, jakich naruszeń samaja korzeni lub gałęzi byście się nie dopuścili, po wejściu na ścieżkę tajemnej Mantrajany, codzienna recytacja dwudziestu jeden stusylabowych mantr w połączeniu z medytacją Dordże Sempa oddali niebezpieczeństwo, że skutki takich działań rozwiną się lub wzmocnią. W Tybecie nie można dzisiaj (w XIX wieku) znaleźć żadnego lamy, mnicha czy też świeckiego praktykującego, który nie otrzymałby jeszcze inicjacji i tym samym nie wszedłby na ścieżkę tajemnej Mantrajany. Gdy jednak wkroczyło się już na nią, łamanie samaja prowadzi do stanów paranoi, a ich utrzymywanie - do doskonałego stanu Buddy; nie ma żadnej trzeciej możliwości. Jeżeli wąż wpełzł do bambusowej rurki, ma tylko dwie drogi wyjścia - albo prosto w dół, albo prosto ku górze.
(Przypis tłumacza: Wielu lamów wyjaśnia ten punkt w ten sposób, iż w pełni otrzymało się ślubowania samaja dopiero wtedy, gdy dzięki inicjacji przeżyto się rzeczywiście doświadczenie natury umysłu, co nie musi wydarzyć się automatycznie na skutek wzięcia udziału w udzielanym publicznie przekazie mocy.)

Tantryczne samaja są jednak subtelne, wielostronne i trudne do utrzymania. Nawet tak wielki mistrz jak Atiśa powiedział, że po wkroczeniu na ścieżkę Wadżrajany popełniał błąd za błędem. My dzisiaj dysponujemy niewielką ilością środków, które mogłyby temu przeciwdziałać, gdyż nasza uważność jest bardzo słaba. Nie mamy nawet pewności, jakie działania łamią tantryczne ślubowania; bez wątpienia nieustannie je więc popełniamy. Z tego powodu ważne jest, żebyśmy codziennie używali medytacji i recytacji Dordże Sempa. Każdego dnia powinniśmy powtórzyć mantrę przynajmniej 21 razy. Nawet, jeśli ktoś jest ekspertem we wszystkich fazach budowania i rozpuszczania (kjerim i dzogrim) i dzięki uważności i przytomności jest w stanie unikać błędów łamania samaja, dla niego również ważne jest wyznawanie i oczyszczanie. Dzieje się tak, gdyż każdy kontakt z osobą, która złamała swoje samaja korzeni - nawet, jeżeli pije się tylko wodę z tej samej doliny co ona - jest określany jako błąd tak zwanego "złamania ślubowania przez kontakt", lub też "złamania mimochodem". Jeśli w grupie stu lub tysiąca osób tylko jedna złamała swoje samaja, wówczas ślubowania pozostałych, którzy je utrzymywali, zostaną zanieczyszczone w pewnych okolicznościach tak dalece, że nie osiągną oni korzyści ze swej praktyki. Jest to tak, jakby jedna kropla skwaśniałego mleka dostała się do garnka ze świeżym mlekiem wówczas całe skwaśnieje, lub też jakby jedna żaba pokryta krostami zaraziła wszystkie inne wokół. Mówi się: "Jedna kropla kwaśnego mleka psuje całe mleko. Jeden upadły jogin doprowadza do upadku wszystkich innych joginów".
Przed tym rodzajem splamienia na skutek złamanych samaja nie jest w stanie uchronić się żaden nauczyciel, nawet jeśli jest wielkim lamą lub siddhą. Pokazuje to historia wielkiego nauczyciela Lingdzie Repy (założyciela szkoły Drukpa Kagyu). Kiedy zatrzymał się on w świętym miejscu zwanym Tsari, dakini Szing Cziong sprawiła mu pewne trudności. W środku dnia wywołała zaćmienie słońca tak poważne, że gwiazdy stały się bardzo wyraźnie widoczne - jasno świeciły na niebie. To jednak nie przeszkodziło Lingdzie Repie w tańcu do melodii pieśni wadżry, nad brzegiem "Jeziora Ciemnoczerwonej Krwi" i pozostawieniu odcisków stóp na jednym z nadbrzeżnych kamieni - można je zobaczyć jeszcze dziś. Jednak nawet ten urzeczywistniony mistrz został później splamiony poprzez to, że odwiedził go uczeń ze złamanymi samaja. Lingdzie Repa dostał wysokiej gorączki i utracił zdolność mówienia.

Siddha Urgyenpa, w jednej ze swych pieśni, mówi tak: "Rinczen Pal, żebrak z kraju śniegów, nie uległ żadnemu wrogowi, prócz splamienia przez złamane samaja i nie został ochroniony przez nikogo, prócz swego nauczyciela". Złamanie ślubowań Diamentowej Drogi jest co prawda wielkim błędem, z drugiej strony jednak bardzo trudno jest rzeczywiście je utrzymać. Zupełnie fałszywa byłaby nie oparta na dokładnym sprawdzianie pewność, iż w pełni się je zachowuje i duma z tego powodu. Tantry wyjaśniają, że samaja są już naruszone, jeśli przez chwilę przestaje się identyfikować swoje ciało, mowę i umysł z "trzema mandalami" (ciałem, mową i umysłem lamy). Dlatego tak trudno jest utrzymać samaja. Z drugiej strony jednak złamane samaja łatwo jest oczyścić, gdyż może to nastąpić już dzięki wyznaniu. W tradycji Śrawakajany złamane ślubowanie korzeni jest jak rozbity gliniany garnek, którego nie można już naprawić. Złamanie ślubowania Bodhisattwy podobne jest bardziej do sytuacji, kiedy zniszczone zostanie naczynie ze szlachetnego metalu: można je zreperować oddając je w ręce zręcznego rzemieślnika - złamane ślubowanie może zostać oczyszczone z pomocą duchowego przyjaciela. W przypadku ślubowań Wadżrajany, ich złamanie podobne jest do sytuacji, gdy na powierzchni przedmiotu ze szlachetnego metalu pojawi się na skutek uderzenie niewielkie wgniecenie - można naprawić je samemu.
Złamane ślubowanie Diamentowej Drogi można w pełni oczyścić po prostu poprzez wyznanie oraz dzięki wsparciu ze strony Dordże Sempa, mantrom i koncentracji.

Jeśli błąd natychmiast zostanie rozpoznany, łatwo jest go oczyścić. Im dłużej z tym czekacie, tym bardziej rośnie on w siłę i tym trudniejsze będzie wyznanie. Jeśli pozwolicie, by minęły więcej niż trzy lata, wyznanie przestaje być możliwe. Nawet jeśli wówczas wyznacie ów błąd, oczyszczenie nie nastąpi. Istnieją uzdolnieni ludzie, potrafiący zastosować moc i błogosławieństwo swej mocy dla pożytku innych i swego własnego. Potrafią ochraniać, powstrzymywać mróz, oddalać grad, kłaść kres zarazom, uzdrawiać chorych itp. Jednak nawet tacy ludzie, by zachować swoje zdolności i owo błogosławieństwo, muszą oczyszczać splamienia mowy. Nie ma do tego lepszych środków niż recytacja stusylabowej mantry. Powinno się jak najczęściej powtarzać ją z głębokim zaangażowaniem. Mój czcigodny nauczyciel (Dzigme Gyalwe Nyugu) żartował chętnie, iż ludzie, którzy ochraniają innych i przyjmują ofiary, rozpoczynając oczyszczenie zaciemnień swej mowy, powinni powtórzyć dziesięć milionów razy stusylabową mantrę. W rzeczywistości wielu jego uczniów powtórzyło ją dziesięć, a nawet dwadzieścia milionów razy, nie było też pośród nich żadnego, który nie wyrecytowałby jej dwieście lub trzysta tysięcy razy.

Mistrz Dordże Sempa jednoczy w sobie sto bóstw. Jest zwany: "Dordże Sempa, bóstwo wielkich tajemnic". Spośród olbrzymiej ilości łagodnych i gniewnych jidamów nie ma żadnego, którego by nie ucieleśniał. Kiedy medytujecie na Dordże Sempa, powinniście widzieć w nim swojego rdzennego lamę - w swej esencji jest on z nim jednością. Jest to wówczas rodzaj Guru Jogi, zwany "sposobem, w jaki jeden klejnot jednoczy w sobie wszystkie". Jest to najwyższa i najgłębsza ze wszystkich metod. Ponieważ mantra stu sylab, jak już wcześniej zostało powiedziane, przewyższa wszystkie inne, powinniście wiedzieć, że nie istnieje głębsza praktyka niż medytacja Dordże Sempa.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

 | PODOBNE ARTYKUŁY: