DIAMENTOWA DROGA JEST WEWNĘTRZNYM CZASOPISMEM BUDDYJSKIEGO ZWIĄZKU DIAMENTOWEJ DROGI LINII KARMA KAGYU

Diamentowa Droga -> Nr 02_10 -> Męskie - Żeńskie // DD6

-> TU MOŻNA KUPIĆ NAJNOWSZY NUMER DIAMENTOWEJ DROGI

Męskie - Żeńskie // DD6

Khandro Rinpocze
_________

Dhagpo Kagyu Ling, Francja, kwiecień 1992r.


Khandro Rinpocze uchodzi za wypromieniowanie Jeszie Tsogjal, głównej partnerki Guru Rinpocze. W swym poprzednim życiu znana była w Tybecie jako “Wielka Dakini z Tsurphu”. Była żoną XV Karmapy Kacziab Dordże, który we śnie otrzymał radę, że jeśli ożeni się z nią, wyleczy się z choroby. Karmapa skorzystał z tej przepowiedni, odzyskał zdrowie i w ten sposób przedłużył swoje życie. Dakini przebywała przeważnie na odosobnieniu, z powodu chińskiej inwazji zmuszona była jednak opuścić Tybet. Uciekła do Bhutanu, gdzie opuściła swe ciało. W obecnym życiu odrodziła się jako córka wielkiego lamy linii Nyingma Minling Tinczien Rinpocze, i nosi imię Khandro Tsering Paldron Rinpocze. XVI Karmapa i Diigo Czientse Rinpocze rozpoznali ją jako “Wielką Dakinię z Tsurphu” . Została ona intronizowana w klasztorze swojego ojca, następnie zaś w Rumteku. Obecnie ma dwadzieścia pięć lat i stoi na czele wspólnoty mniszek w Rumteku.
Co odkryliście podczas wizualizowania różnych aspektów Buddy? Czy na przykład Tara jest przejawieniem się męskim czy żeńskim? Czy medytując na naturę umysłu zaobserwowaliście, jaki jest umysł – żeński czy też męski? Jeśli się nad tym zastanowicie, jeśli spróbujecie odnaleźć esencję umysłu lub esencję Jidama, dojdziecie najprawdopodobniej do wniosku, że nie możemy mówić tu o zbyt wielkiej różnicy. Nie powinniśmy czynić wyraźnego rozgraniczenia pomiędzy tym, co może zrobić mężczyzna, a tym, co może zrobić kobieta. Ważniejsze jest to, co możemy zrobić jako ludzie. Pierwszy krok polega na tym, by nie popadać w pychę, ponieważ jest się mężczyzną, czy też ponieważ jest się kobietą. Nauki mówią, że jedną z przyczyn ponownego odrodzenia się w niekorzystnych warunkach może być praktykowanie Dharmy w niewłaściwy sposób. Dlatego też ważnym jest, by nie czynić podziału pomiędzy męskimi a żeńskimi aspektami Buddów. W przeciwnym razie nigdy nie osiągniemy ostatecznego zrozumienia. Mistrzowie przeszłości nauczali na pewnym, bardzo wysokim poziomie, że męski umysł jest bardzo bezpośredni, podczas gdy żeński powiązany jest raczej z mądrością. Jeżeli przypatrzymy się temu uważnie, zobaczymy, że dobrze jest dysponować oboma tymi aspektami: z jednej strony mądrością, z drugiej zaś owym bezpośrednim nastawieniem, i być w stanie harmonijnie je w sobie rozwijać. Aby rozwinąć mądrość potrzebujecie owej bezpośredniej postawy. Z drugiej strony, samo owo nastawienie pozbawione mądrości nie przyniesie wam wielkiego pożytku. Jeśli przeważa w was zdecydowanie jeden z tych aspektów, ważne jest, byście rozwijali również ten drugi.
Już wówczas, gdy poprzez przyjęcie Schronienia wkraczamy na drogę, powinniśmy być świadomi tego, że wszystkie istoty posiadają Naturę Buddy – zarówno kobiety, jak też mężczyźni. Możemy jednak zapytać, dlaczego mniej jest obecnie praktykujących i nauczających kobiet niż mężczyzn? W krajach zachodnich, jak sądzę, Dharmę praktykuje więcej kobiet. Przynajmniej ja widzę ich więcej, może dzieje się tak dlatego, że sama jestem kobietą... Jeśli chodzi natomiast o aspekt klasztorny, w pełni wyświęconych mniszek jest rzeczywiście niewiele. Mówi się, że istnieją trzy główne powody, dla których kobiety mają słabsze rezultaty w praktyce, czy też w mniejszym stopniu angażują się w wyższe duchowe praktyki. Pierwszym z nich jest przywiązanie, które u kobiet jest silniej rozwinięte, drugim strach przed opuszczeniem, samotnością i brakiem szacunku ze strony innych, trzecim zaś zazdrość. Być może słuchanie o tym nie jest przyjemne, ale to prawda! Jeżeli chodzi o moje własne doświadczenia z mnichami i mniszkami, uważam te z mniszkami za o wiele trudniejsze, właśnie z tych trzech powodów. Nie oznacza to, że mężczyźni nie popełniają żadnych błędów. Dzisiaj jednak mówimy przede wszystkim o kobietach. Jeżeli kobieta głęboko pragnie praktykować, musi przezwyciężyć owe trzy przeszkody. Na przykład, silne przywiązanie do członków rodziny, czy też własnego wyglądu – twarzy, fryzury, ubrania – jest bardzo dużym utrudnieniem. Jeżeli nasz umysł opanowany jest przez silne przywiązanie, pomieszanie również będzie coraz silniejsze. Jest to stan, w którym coraz trudniejsze, a nawet niemożliwe jest obranie właściwego kierunku. Połowę czasu, który można by spożytkować na owocną praktykę marnuje się, pytając siebie samego, jaką decyzję powinno się podjąć. Drugim aspektem jest strach. Jest wiele rodzajów lęku: obawa przed utratą czegoś, przed niemożnością pracowania dalej, przed praktykowaniem samotnie, wreszcie obawa przed wszystkimi innymi możliwymi rzeczami. Jeśli jednak idziemy drogą Dharmy, dobrze jest poświęcić jej wszystko, co się posiada. Jeśli się na to zdobędziemy, jakiej utraty będziemy się mogli jeszcze obawiać? Jeżeli pragniemy osiągnąć przekonywujące wyniki w praktyce, powinniśmy dbać o dobre związki z innymi, rozwijać szerokie zrozumienie dla nauk, utrzymywać nasze ślubowania i unikać wszystkiego, co mogłoby stanowić przyczynę dysharmonii wśród członków Sanghi. Najskuteczniej niszczy to wszystko zazdrość. Spotykamy ją zarówno na niskim, jak też na bardzo wysokim poziomie. Któż na przykład lubi siedzieć nisko, gdy inni siedzą na tronie?
Jako poważnie praktykujący buddyści zetknęliście się z pewnością z nauką mówiącą, że powinno się rozwijać skromność. Ważnym jest sprawdzenie, czy zrozumieliśmy to i czy żyjemy zgodnie z tą nauką, zwłaszcza jeśli jesteśmy kobietą. Wiele kobiet pyta mnie, dlaczego nie wolno im robić tej lub innej rzeczy, dlaczego nie mają prawa siedzieć na tym samym miejscu, co mężczyźni? (przyp. tł. Niem: dotyczy życia klasztornego) Jednak gdybyście nawet mogły, czy zmieniłoby to coś w waszej praktyce? Wiele kobiet zadaje mi bardzo szczególne pytanie:
dlaczego praktykujące kobiety, zwłaszcza zaś te, które odbyły odosobnienie, nie mogą udzielać Schronienia? (przyp. tł. Niem: jest to tradycja tybetańska i dla Zachodu została zmieniona przez Szamara Rinpocze). Pomyślcie tylko:
czy rozwijacie się duchowo poprzez to, że udzielacie Schronienia, czy też poprzez waszą praktykę? Bez wątpienia dzieje się to dzięki praktyce.
To, co jest trudne do osiągnięcia, zyskuje przez to na wartości. Za czasów Buddy ślubowania w pełni wyświęconych mniszek były bardzo trudne do uzyskania i niektórzy ludzie uważają, że nie było to dobre. Ja jednak sądzę, że było to bardzo właściwe, gdyż kobietom, które przyjęły owe ślubowania, umożliwiało to bycie ich bardziej świadomym; trudność uzyskania takich ślubowań podnosiła ich wartość. Tradycja w pełni wyświęconych mniszek zanikła w Tybecie, a to, czy komuś wolno, czy też nie, udzielać Schronienia zależy od tego, jak dalece owa osoba sama rozwinęła się dzięki swej praktyce. Najtrudniejszą do pokonania przeszkodą w życiu praktykującego jest duma. Ten, kto praktykuje, wie o tym. Nie jest łatwo być kobietą, a jeszcze trudniej jest być kobietą praktykującą buddyzm. Stało się to dla mnie jasne. Przez poznanie różnych historii z życia kobiet podążających duchową drogą możemy stać się bardziej świadomi jej znaczenia, a to z kolei rozwija w nas wielką siłę i odwagę. Pomaga nam to zrozumieć, że sprawdziany, przed którymi stoimy, są o wiele łatwiejsze niż te, przez które przechodziły kobiety praktykujące w przeszłości. Ich biografie nie są historiami, jakie opowiada się do poduszki – są bardzo głębokie i wywierają wpływ na nasze życie. Zapewne znacie ich więcej niż ja.
Istnieje pytanie, które zadaje sobie większość kobiet. Brzmi ono: “ Czy kobieta może w ogóle osiągnąć pełne Oświecenie?” Oczywiście, że jest to możliwe! Kobieta, która bardzo dobrze praktykuje, ma możliwość osiągnięcia pełnego Oświecenia. Jeśli przyjrzymy się, w jaki sposób problem ten traktowały na przestrzeni lat różne szkoły – czy będzie to tradycja Hinajany czy Wadżrajany – okaże się, że ich stanowiska bardzo się różniły. Jednak na absolutnym poziomie kobieta może osiągnąć pełne Oświecenie, mimo, że nie jest to łatwe. Jeżeli pragnie ona rozpoznać ostateczną prawdę, po pierwsze otrzymując nauki, wizualizując Jidamy czy też wykonując inne praktyki powinna zapomnieć o rozróżnianiu pomiędzy tym co męskie, a tym, co żeńskie. Nie można rozwijać się duchowo nie wykraczając poza koncepcję widzenia siebie jako męskiego czy żeńskiego aspektu.
Mówiliśmy wczoraj o przywiązaniu, strachu i zazdrości. Niektórzy ludzie uważają, że są mocno opanowani przez dwie pierwsze z tych emocji, a wcale przez trzecią z nich, bądź też odwrotnie, że jedno z tych przeszkadzających uczuć dotyczy ich szczególnie mocno, pozostałe zaś nie. Bardzo dobrze jest, gdy jest się wolnym od nich wszystkich. Musimy skierować naszą uwagę na nie zbadane jeszcze obszary naszej sytuacji i na te emocje, które są źródłem naszych największych zaciemnień. Jeśli jest to zazdrość, nasze przywiązanie natomiast nie jest tak mocne, ważne jest , byśmy pracowali z ową zazdością. I odwrotnie – jeśli najsilniejsze jest przywiązanie, to na nim powinniśmy się skoncentrować. Tak czy owak, dobrze jest szczerze przyznać się przed sobą samym, że zawsze jest się opanowanym przez tę, czy inną emocję. Łatwo jest myśleć, że jest się osobą pełną współczucia, ważne jest jednak by zobaczyć, że w rzeczywistości nie całkiem się to zgadza.
Żyjemy w epoce, w której nauka i technika niezwykle się rozwinęły, szczególnie w krajach Zachodu. Dzięki temu korzystamy z wielu materialnych udogodnień. Rozwój ten nie da nam jednak rzeczywistego szczęścia i stabilności dopóki nie położymy nacisku na aspekt wewnętrzny, na poznanie samego siebie. Jeżeli ktoś poszukuje tylko na zewnątrz, nigdy nie będzie temu końca. Dlatego ważne jest, byśmy wrócili do źródeł, byśmy wejrzeli w samych siebie. Dopiero wówczas będzie możliwy pełen rozwój.
Materialne poszukiwania nigdy się nie kończą. Im więcej energii się im poświęca, tym więcej jej pochłaniają. Z powodu zasłon i zaciemnień z poprzedniego życia i światowych rozproszeń, od których nadal jesteśmy uzależnieni, stajemy się coraz bardziej przywiązani do zewnętrznych zjawisk i w końcu myślimy, że nie jesteśmy w stanie poświęcić się praktyce medytacji. Sądzimy, że nie możemy się dokładnie i w pełni skoncentrować. Przyjrzyjmy się jednak naszym codziennym aktywnościom, a stwierdzimy, że określonym zajęciom poświęcamy dużo czasu. Na przykład spędzamy średnio 45 minut robiąc makijaż – zachowujemy przy tym pełną koncentrację. Tu nie pociągnąć zbyt długiej kreski, tam nie nałożyć zbyt wiele tuszu, tu czerwone, tam żółte i wreszcie zielone. Gdybyśmy tylko połowę tego wysiłku zainwestowały w wizualizację, byłaby ona doskonała.
Myślę, że w życiu kobiety najważniejsze zdaje się być to, jak widzą ją inni. Czy idzie do miasta, czy też na medytację do ośrodka, gdziekolwiek, główną troską kobiety jest: jak wyglądam? Jak widzą mnie inni? Następnie myśli ona: czym różnię się od sąsiadki? Która z nas jest lepsza, piękniejsza? Takie myśli są oznaką przywiązania. Ten jego aspekt, który dotyczy materialnych podniet, jest najłatwiejszy do pokonania.
To, co powiem teraz, będzie dotyczyło ludzi, którzy już praktykują! Mają wiele doświadczenia – w szczególności mniszek. Pierwszą myślą mniszki jest: “Należę do szczególnie rzadkiej grupy ludzi potrafiących zrezygnować z wielu rzeczy”. Jeśli myślimy w ten sposób, powstaje w nas pewna sztywność, rodzaj dumy – odwracamy się od wszystkiego co zewnętrzne i w naszym rozwoju nie ma już żadnej otwartości i żadnego współczucia w stosunku do zewnętrznego świata. Praktykowanie ścieżki mniszki może być dobrą rzeczą, jednak tylko wtedy, jeżeli rozwój wewnętrzny i praktyka uzupełniają się we właściwy sposób. W przeciwnym razie znaleźć się można w sytuacji, w której jest się “zawieszonym” pomiędzy dwoma światami: nie odwracamy się od zewnętrznej rzeczywistości, ani nie jesteśmy naprawdę wprzęgnięci w wewnętrzny rozwój. Przeszkadzające uczucia i wszystkie światowe aktywności są oczywiście negatywne – istnieje wiele rzeczy, z których powinno się zrezygnować. Patrzenie jednak krytycznie na świat zewnętrzny dopóki się go rzeczywiście nie zrozumie jest błędem. Jeżeli praktykujesz poważnie, otwórz swój umysł szeroko przed życiem, obserwując, co jest dobre, a co złe i decydując, co jest pożyteczne dla ciebie i dla innych. W przeciwnym wypadku może się zdarzyć, iż rozwiniesz przesadne przywiązanie do duchowych nauczycieli, nauk, praktyki, a nawet samego Oświecenia. To jest jedna z przyczyn dalszych trudności. Powinniśmy w pełni wykorzystywać możliwości naszego umysłu, rozumiejąc, że będąc ludźmi mamy ich o wiele więcej niż inne istoty. Potrafimy się zastanawiać, a więc jesteśmy w stanie odróżniać pozytywne od negatywnego. Ważnym jest, byśmy robili z tego użytek i w końcu dzięki rozróżnianiu osiągnęli poziom, na którym nie popada się już więcej w skrajności myślenia, że “wszystko jest dobre” lub że “wszystko
jest złe”.
Świeccy praktykujący powinni być w stanie widzieć subtelną różnicę pomiędzy odpowiedzialnością a przywiązaniem. Wszyscy powinniśmy rozwijać się pamiętając o tych pryncypiach. Ważnym jest, byśmy nie praktykowali w sposób egocentryczny, lecz pozwalali, żeby umysł spoczywał w nieograniczonym, otwartym stanie. Jeżeli chodzi o ten aspekt, kobiety mają duże możliwości.
Sądziłam, że biografie wielkich świętych są wam znane. Wiele z nich zostało dosyć dobrze przetłumaczonych na angielski czy francuski. Podczas tych dwóch czy trzech tygodni, które tutaj spędziłam, mogłam do nich zajrzeć. Wiele osób mówi mi jednak, że nie miały ich do tej pory w rękach. Wygląda na to, że żyjemy w dość osobliwych czasach: można odnieść wrażenie, że wielu ludzi czeka, aż ktoś przyjdzie i udzieli im nauk. Przyglądając się historiom mądrych kobiet i wielkich medytujących przeszłości, takich jak Naropa czy Milarepa, możemy stwierdzić, że nie czekali oni na to, iż ktoś przyjdzie i przekaże im nauki. Mistrzowie ci sami wyruszali na poszukiwanie nauczyciela i często otrzymywali tylko skrajnie krótkie pouczenia. Aby je dostać musieli pokonać wiele trudności i znieść dużo bólu. Mamy rzeczywiście wielkie szczęście – nie musimy tego robić, możemy po prostu czekać, aż nauki dotrą do nas. Wcześniej przezwyciężenie przeszkód oznaczało pozostawienie za sobą wszystkich myśli o własnym szczęściu. Znaczyło ofiarowanie w pełni ciała, mowy i umysłu bez jednej choćby myśli o sobie i trwało przez całe życie. Obecnie pokonanie przeszkód to zrezygnowanie z urlopu czy z pójścia w niedzielę na koncert, aby odwiedzić ośrodek medytacyjny. Dawne biografie mogą nam bardzo pomóc, jeśli porównamy naszą obecną sytuację z sytuacją mistrzów przeszłości.
Jeśli próbujemy naśladować zewnętrznie wielkich mistrzów i udawać, że jesteśmy tacy jak oni, okaże się, że myślimy jednak w zupełnie inny sposób. Głęboko w umyśle dążymy wciąż do własnego szczęścia i własnego duchowego rozwoju, podczas gdy żaden z nich tym się nie kierował. Po trzyletnim odosobnieniu niektórzy ludzie wpadają na pomysł porównywania się z nimi – mężczyźni porównują się z Milarepa, a kobiety z Maczig Labdron. Najpierw wypełnia to umysł radością i wywołuje pewien szczególny rodzaj dumy. Lecz czas upływa i po dziesięciu czy piętnastu latach znajdujemy się nagle w sytuacji, w której stwierdzamy, że czegoś brakuje. Zadajemy sobie wówczas pytanie: dlaczego? Mamy tendencję do patrzenia na zewnątrz. Nie jest to złe. Istnieją ludzie, którzy podążają właściwą drogą – obserwują uważnie samych siebie i dostrzegają, że do ich sposobu myślenia wkradł się pewien błąd. Przeważnie jednak ludzie, dochodząc do tego punktu stwierdzają, że nauki, które otrzymali, nie były najwyższe, bądź też że coś było nie w porządku z ich duchowym nauczycielem. Na początku przekaz błogosławieństwa nauk przychodzi oczywiście od nauczyciela. Jednak ostateczny, osobisty rozwój zmierzający ku Oświeceniu zależy od nas samych, od naszego własnego postępowania, praktyki i sposobu, w jaki nasz umysł ogarnia głębię Dharmy. Czy kiedykolwiek słyszeliście, by ktoś osiągnął Oświecenie bez szczególnego wysiłku? Ja nigdy o tym nie słyszałam. Nikt nie przyjdzie z zewnątrz i nie przyniesie nam Oświecenia. Rozwój duchowy nie zależy od nikogo prócz nas samych, i abyśmy mogli to urzeczywistnć istnieje droga, Dharma. Tutaj również mamy wolność wyboru – możemy zdecydować się na tę ścieżkę, która najbardziej nam odpowiada.
Historia pewnej mądrej kobiety przenosi nas w odległe czasy, zanim buddyzm rozprzestrzenił się w Tybecie i w innych krajach. W Indiach żyła pewna księżniczka, słynna z urody w całym królestwie. Wszyscy w kraju kochali ją i szanowali. Gdy miała około dwudziestu lat, zachorowała na trąd. Ci sami ludzie, którzy wcześniej okazywali jej tyle miłości i szacunku, nagle zaczęli omijać jaz daleka. Okazało się, że nie cenili jej wewnętrznego piękna, a tylko wygląd. Dlatego też zdecydowała się opuścić pałac i żyć samotnie. Została mniszką. Z powodu cierpienia, które przeżyła, wyrzekła się wszystkich światowych aktywności, poświęciła wyłącznie medytacji i rozwinęła głębokie oddanie dla Czenrezig. Pomimo wszystkiego, co ją spotkało nie uskarżała się na innych i skupiła się wyłącznie na oczyszczeniu własnej negatywnej karmy i na wewnętrznym rozwoju. Pewnego dnia ukazał się jej Czenrezig w swej tysiącramiennej formie. Otrzymała wówczas wszystkie wskazówki do praktyki Nyungne, którą zaczęła od razu pilnie wykonywać. Praktyka ta skutecznie oczyszcza wcześniejsze negatywne działania – możemy ją dzisiaj stosować dzięki owej wielkiej jogini, w pełni wyświęconej mniszce o imieniu Gelongma Palmo.
Inna historia pochodzi z czasów Marpy Tłumacza. Pragnął on przekazać wszystkie swe nauki synowi – Dharma Dode. Ponieważ jednak zmarł on przedwcześnie, Marpa mógł mu udzielić jedynie nauki o przenoszeniu świadomości do innego ciała. Ponieważ nie było wówczas w pobliżu żadnego ciała zmarłego niedawno człowieka (co jest warunkiem powodzenia w tej praktyce), Dharma Dode mógł przenieść swą świadomość jedynie do ciała gołębia. Następnie gołąb odleciał do Indii, gdzie Dharma Dode przeniósł swą świadomość do ciała zmarłego akurat chłopca, zwanego później Tiphupa; (”Tiphu” oznacza: gołąb). Tiphupa został uczniem Naropy. Pewnego dnia uczeń Milarepy, Reczungpa, przybył do Tiphupy po nauki. Usłyszał wówczas przepowiednię, że za siedem dni umrze. Reczungpa był bardzo zatroskany, zapytał więc swego nauczyciela, czy nie istnieje jakaś metoda, pozwalająca usunąć owo zagrożenie. Tiphupa odpowiedział, że tylko jedna kobieta może mu pomóc. Reczungpa wybrał się do niej i zapytał, czy przepowiednia jest prawdziwa – ona potwierdziła to i dała mu wskazówki do praktyki Amitajusa, “Buddy Długiego Życia” . Udzieliła mu także odpowiedniej inicjacji. Praktyka ta przekazywana jest do dzisiaj, zwłaszcza w Linii Kagyu. Możemy jej używać właśnie dzięki owej kobiecie zwanej Maczig Drubpa Gyalmo, dlatego też w czasie inicjacji Amitajusa opowiada się tę historię.
Słuchając podobnych opowieści o zrealizowanych kobietach czy mistrzach przeszłości, możemy się przekonać, że nie podkreślali oni że są Kagyupami, Nyingmapami, Szakiapami czy Gelugpami. Dlatego też uważam, że dla każdego, kto poważnie praktykuje Dharmę, ważne jest, by nie miał sekciarskich poglądów, a także by nie wysuwał na pierwszy plan tego, czy jest się mężczyzną, czy kobietą.
Jesteście obecnie w sytuacji, w której przyjmujecie nauki i istotne jest, byście byli tak otwarci, jak to tylko możliwe, byście wśród owej wielkiej różnorodności środków odnaleźli to, co wam najbardziej odpowiada.
Inna historia mówi również o życiu kobiety, która urodziła się jako księżniczka, następnie zaś przyjęła ślubowania mniszki, poświęciła się całkowicie praktyce i osiągnęła pełne Oświecenie. Przeszła przez dziesięć stopni Bodhisattwy i wyraziła pełne mocy życzenie, aby nadal manifestować się w żeńskim ciele dla dobra wszystkich istot. Była to Tara. Nigdy nie powiedziała ona, że odradza się dla praktykujących zgodnie z naukami Kagyu bądź Nyingmapy. Od pewnych osób usłyszałam, że Biała Tara jest raczej dla Nyingma, a Zielona dla Kagyu. Nie rozumiem, jak można czynić takie rozróżnienia. Ten, kto praktykuje Dharmę, nie powinien rozwijać żadnych podobnie sekciarskich poglądów. Są one źródłem największych przeszkód w praktyce. Jeśli chodzi o Jidamy, takie jak Czenrezig, Dordże Sempa, Dordże Czang itd., musimy nauczyć się rozpoznawać ich esencję. Powinniśmy próbować dostrzec, czy współczucie, mądrość, oczyszczenie i jedność mądrości i współczucia mają bardziej męską czy żeńską naturę. To samo dotyczy pozytywnego i negatywnego, w znaczeniu przynoszącego zasługę i nie przynoszącego zasługi. Nie ma żadnej różnicy: jest to jednym i tym samym, niezależnie od tego, czy jest męskie, czy żeńskie. Ważnym jest więc, byśmy nie rozumowali w błędny sposób. Jeżeli duchowy mistrz udziela nauk, nie myśli on nieustannie o sobie jako mężczyźnie czy kobiecie. Ci, którzy otrzymuj ą nauki również nie muszą ciągle myśleć: “Jestem mężczyzną” czy też: “Jestem kobietą”. Chodzi o to, by pozostawić za sobą to, co zewnętrzne i poświęcić się praktyce.

 | W TYM NUMERZE RÓWNIEŻ:

TRADYCJE BUDDYZMU TYBETAŃSKIEGO // DD2 | SIDDHA TILOPA // DD2 | MEDYTACJA W CODZIENNYM ŻYCIU // DD3 - Dzigme Rinpocze | PIEŚŃ MAHAMUDRY // DD3 - J. Ś. XVI GYALWA KARMAPA | PRZEPOWIEDNIA V KARMAPY // DD3 - V KARMAPA | NAUCZYCIEL I UCZEŃ // DD4 - LAMA OLE NYDAHL | Pieśń Wadżry. PIEŚŃ ODDANIA I TĘSKNOTY // DD4 - 15 Karmapa Khacziab Dordże | PRAWDZIWA NATURA UMYSŁU // DD4 - SANGDZIE NIENPA RINPOCZE | WIERSZ MAHAMUDRY // DD4 - Kunzig Szamar Rinpocze | INICJACJA KALACZAKRY // DD5 - Manfred Seegers | JAK DZIAŁA MEDYTACJA // DD5 - KUNZIG SZAMAR RINPOCZE | O NATURZE BUDDY,STANIE POŚREDNIM I ŚMIERCI // DD5 - DZIAMGON KONGTRUL RINPOCZE | PIEŚŃ WADŻRY // DD5 - 8 KARMAPA MICZIO DORDŻE | SZEŚĆ WYZWALAJĄCYCH AKTYWNOŚCI // DD5 - Lama Ole Nydahl | ŻYCIORYS TSECZU RINPOCZE // DD5 - Gabi Kremer | LOBPYN TSECZU RINPOCZE OPOWIADA O SWOIM NAUCZYCIELU // DD5 | Męskie - Żeńskie // DD6 - Khandro Rinpocze | Fragmenty nauk IX Karmapy, Łangczuk Dordże, pochodzące z tekstu "Mahamudra - ocean prawdziwego // DD6 | Pieśń Wadżry // DD6 | Przeniesienie Buddyzmu na Zachód // DD6 - Szamar Rinpocze | Wywiad z Jego Świątobliwością XVI Karmapą // DD6 | Czternaście Głównych Błędów, Przez Które Łamie Się Samaja Wadżrajany // DD7 | Guru Joga - "Jedno, Które Urzeczywistnia Wszystko" // DD7 - Diigo Khyentse Rinpocze | Madhjamika - Droga środka // DD7 - Khenpo Czioedrak Thenpel | Cytaty // DD7 | Pieśń Wadżry // DD7 - VI Szamarpa Czóki Łangczuk | Wywiad z Lamą Ole Nydhalem na temat nowego Karmapy // DD8 - Kagyu Life | Z opowiadania Tulku Urgjen Rinpocze // DD8 | Utrzymywanie Samaja // DD8 | Cytaty // DD8 | Pogląd Mahamudry:Najcenniejsze z tego, co posiadamy // DD9 - LAMA OLE NYDAHL | Pieśń Wadżry z "Kagyu Gurtso" // DD9 - Drugi Dziamgon Kongtrul Rinpocze | Cytaty // DD9 | Therawadinowie i Bodhisatwowie // DD10 - Kunzin Szamar Rinpocze | Lama - Korzeń Błogosławieństwa // DD10 - Dziamgon Kongtrul Rinpocze | Wywiad z Lamą Ole Nydahlem // DD10 - Kagyu Life | Dzierżawcy linii Karma Kaqyu // DD10 | Cytaty // DD10 | Lekarz z Dhagpo - życie Gampopy // DD10 |

 | PODOBNE ARTYKUŁY: